Co spakować do cesarskiego cięcia do szpitala? I jak wrócić do formy?

Wiele z Was, wielokrotnie na grupie „Matki Prezesów” pytało „co spakować do cesarskiego cięcia do szpitala”? A ja dzisiaj chciałam Wam napisać, co sprawdziło się u mnie i o kilku złotych radach, które od Was otrzymałam będąc w szpitalu. Jako, że moje cesarskie cięcie rozegrało się nagle miałam spakowaną torbę „ogólnie” do porodu, natomiast po porodzie nieco ją modyfikowałam z pomocą męża. Jak to powiedział mój mąż: „Potrzebne są hajsy na koncie, żeby móc robić zakupy”.

CO SPAKOWAĆ DO CESARSKIEGO CIĘCIA?

Zanim zaczniecie pakować torbę do szpitala koniecznie sprawdźcie czym dysponuje szpital. Np. Polna w Poznaniu gdzie rodziłam chłopców miała do dyspozycji wkładki poporodowe, dlatego nie musiałam zabierać swoich. Szpital dawał też koszule poporodowe (ale ja akurat korzystałam ze swoich), a do dzieci ubrania (też korzystałam ze swoich), czy pieluszki. Na dobrą sprawę dla dziecka potrzebowałam tylko to co na wyjście i pieluszki nawilżające.

Co jednak polecam zabrać?

MAJTKI Z WYSOKIM STANEM. 

Wysoki stan to taki „pod same cycki”, ale oczywiście to przesada. Chodzi oto, by majtki nie uciskały Wam na ranę. Polecam przed spakowaniem torby sprawdzić te majtki, ponieważ ja kupiłam jakiś zaniżony rozmiar i musiałam męża wysyłać po nowe.

Ważne aby majtki były wielorazowe. Najlepiej 4 pary. Jak ubrudźcie (a oto nietrudno!) możecie je sobie na spokojnie przeprać. Dodatkowo polecam kupić rozmiar większe, tak aby był pełen luz przy ranie. Majtki przydadzą Wam się też w domu. Przez pierwsze około 3 tygodnie korzystałam wyłącznie z majtek siateczkowych. Udało mi się w internecie znaleźć te, które używałam ja. 

KLAPKI GUMOWE.

Kiedy kompletowałam wyprawkę do szpitala, do którego notabene trafiłam na obserwacje na początku grudnia w 31 tygodniu kupiłam sobie piękne, pluszowe kapcie. I pewnie nadal uważałabym, że te kapcie to była najlepsza rzecz jaka mnie spotkała, bo one naprawdę były ładne, tylko, że absolutnie nie polecam. Na obserwacje do szpitala ok, po porodzie może skończyć jak u mnie.

Otóż przy pierwszej pionizacji, mąż próbował mi założyć na nogi kapcie, a położna mnie podtrzymywała. Tylko jak ja wreszcie stanęłam na nogach, to zadziałała grawitacja i chlusnęło mi równo. Krwią, żeby było jasne. Uwaliłam wtedy całe te piękne, pluszowe kapcie i można je było dosłownie wykręcać, a mój mąż wystraszył się, że mam jakiś krwotok, a ja tego samego dnia musiałam iść do Staszka na neonatologie w skarpetkach …

Oczywiście mąż przywiózł mi potem takie gumowe, ale zanim to się stało, tłumaczyłam na neonatologii dlaczego nie mam butów.

DUŻO WODY. 

Nigdy nie byłam wielką fanką wody, zawsze musiała to być woda z cytryną np. Albo jakiś sok. W ciąży zmuszałam się do picia wody, ale ogólnie przyznaję szczerzę samej wody nie lubiłam. To się zmieniło właśnie po porodzie. Ciągle chciało mi się pić. W tym momencie polecam bardzo wodę z dzióbkiem.

Ogólnie ten dzióbek też mi trochę pomagał, bo wolniej leciało i nie było takiego ryzyka, że się zakrztuszę, zwłaszcza jak jeszcze nie mogłam wstać, ale pozwolili mi już pić. I co więcej, jako, że byłam po narkozie (zwykle cesarkę robi się na znieczuleniu, a nie narkozie) strasznie mnie drapało od rurki intubacyjnej w gardle. I możecie wierzyć na słowo bardzo, ale to absolutnie bardzo chciało mi się kaszleć, ale byłam pewna, że jak odkaszlnę to mnie rozerwie. Dlatego piłam małe łyczki wody, co trochę łagodziło drapanie.

Zaopatrzcie się w naprawdę dużo wody!

LAKTATOR.

Po cesarkim cięciu mogą wystąpić problemy z laktacją. Bardzo polecam mieć swój laktator, bo mi naprawdę pomógł! Przez 48 godzin nie miałam pokarmu. Stymulowałam je metodą 7-5-3, również w nocy, dlatego, że nie miałam przy sobie Staszka. Nie bójcie się prosić o pomoc laktacyjną! Nie przejmujcie się chwilowym brakiem pokarmu, nie oznacza to wcale, że nie wykarmicie w ogóle swojego dziecka.

Dodatkowo laktator pomógł mi bardzo przy nawale. Tak jak przez 48 godzin nie miałam pokarmu, tak w 3 dobie miałam taki nawał, że mogłabym wykarmić pół oddziału neonatologicznego …

 

ZŁOTE RADY JAK PORADZIĆ SOBIE PO CESARCE, BY WRÓCIĆ DO FORMY.

Ogólnie przyjęło się, że cesarskie cięcie to droga na skróty, ale nie wiem kto w ogóle wpadł na pomysł by uznać to za „drogę na skróty”. Może i odwalą za Ciebie całą robotę, ale potem musisz wstać. I pionizowanie to ten najgorszy moment.

Miałam po cesarce dwie próby wstania. Za pierwszym razem udało mi się obrócić na bok, ale nawet nie usiadłam, bo nie mogłam. Za drugim razem się to udało. Pierwsze kroki były straszne, ale każde kolejne coraz lepsze. Najważniejsze: nie bać się prosić o leki. Nie udawaj Hulka, bierz co Ci dają, zwłaszcza przy pionizacji. Oczywiście na wieść o tym, że dostanę w kroplówce paracetamol prawie się zapłakałam, ale liczyłam na efekt placebo.

Ktoś wtedy napisał: „cesarkę trzeba wychodzić” no i to jest chyba fakt.

Był taki moment w całym tym dochodzeniu do siebie, że byłam w naprawdę kiepskim stanie. Wożono mnie do małego wózkiem, ale kilka metrów musiałam przejść i możecie mi wierzyć na słowo, że te kilka metrów to też był niezły maraton. Wszystko mnie rwało, ciągnęło, bolało. Przeklinałam cały świat, że tak kłamał na temat cesarki. Mnie taka forma porodu bardzo rozczarowała, mimo iż nie było dla nas innego wyjścia.

Ponieważ każda część mojego mózgu wołała: „nachyl się!”, wy pisaliście „prosto! Chodź wyprostowana!”. No i ok, ja Was bardzo chciałam posłuchać, ale za każdym razem, kiedy starałam się was słuchać zastanawiałam się, czy z Was nie są jakieś trolle, które mi bardzo źle życzą. No bo umówmy się, że to wcale nie było takie proste. Parę razy do łazienki szłam zgięta jak scyzoryk, przekonana, że słowo honoru – jak się wyprostuje to mnie rozerwie. Nie rozerwało. To była bardzo dobra rada. Najlepsza! Im więcej chodziłam prosto, tym mniej mnie bolało.

Jak kładziecie się z powrotem do łóżka po pionizacji, to tak naprawdę najwygodniejsza pozycja to ta na plecach. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Szybko jednak się okazało, że owszem, fajnie tak sobie leżeć, ale potem jest bardzo trudno się podnieść. Polecam więc zmieniać pozycje na boki. Raz jeden bok, raz drugi, oraz plecy. Będzie Wam potem łatwiej się podnieść, bo tak nie ścierpniecie. Ja raz ścierpłam i miałam jakby „drugi pionizowanie”.

Kolejna rzecz – im więcej chodzisz tym lepiej. Tak naprawdę mnie najszybciej do formy przywrócił Staś. Zjechał do mnie w 3 dobie i nie było, że boli. Nosiłam go, tuliłam i ból odszedł jak biczem strzelił i z każdą godziną było coraz lepiej. Nie będę tez ukrywać, że mega wybawieniem są prysznice, a zwłaszcza ten pierwszy.

No i ja byłam strasznie naładowana endorfinami szczęścia.

 

CESARSKIE CIĘCIE TO OPERACJA, WARTO O SIEBIE ZADBAĆ.

Jak wiecie ja naprawdę szybko wróciłam do formy, czego skutki było szybko widoczne. 10 dni po cc szłam w mini i butach na obcasie w pełnym mejkapie na balik Jaśka. Czułam się jak młody Bóg. Kompletnie nie uznawałam ograniczeń własnego ciała. Z drugiej strony przez pewien czas było szybko jasne, kiedy pozwalam sobie na za dużo.

Pytaliście też o bole głowy i bóle kręgosłupa po znieczuleniu. Od razu nadmienię, że ten temat jest mi mało znany, ponieważ ja miałam cc na narkozie. Mimo to próbowano mi się kilka razy wkłuć i jedyne co mi czasem doskwierało to ból kręgosłupa i czasem miałam faktycznie bóle głowy, oraz problemy ze siadaniem. Czasem z pozycji leżącej nie mogłam usiąść. Trwało to krótko, ale trwało i sprawiało ogromny dyskomfort.

Pamiętajcie o tym, że cesarka to operacja i tak należy ją traktować. W połogu trzeba na siebie szczególnie uważać.To jak szybko wrócicie do formy jest też bardzo często indywidualne, dlatego lepiej nie kierować się opinią koleżanek jako jedynej, słusznej drogi. Jeżeli po tygodniu nadal będziecie się źle czuć, macie do tego prawo. Połóg trwa około 6 tygodni. Wiele kobiet po cesarce wraca do siebie jednak miesiącami, a nawet latami …

Kiedy jednak blizna mocno Wam doskwiera warto udać się do fizjoterapeuty na masaże manualne. Sama z tego nie korzystałam, ale wiele znanych mi mam tak.

___

A teraz informacja dla wszystkich mam, które są przed cesarką: będzie dobrze!

___

Jeżeli macie jakieś rady jeszcze dla mam, które wkrótce będą miały cesarskie cięcie, napiszcie poniżej.

 

 

 

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (8)

Ja przeszłam cc ze względu na wielkość dzidziusia! Bałam sie okropnie, ale moj mąż jeszcze bardziej 😉 ostatecznie byłam zaskoczona, ze ta cesarka to nie taka zła rzecz. Wiele zależy od tego jaki kto ma próg bólu. Ja korzystałam z tego, ze jeszcze działa znieczulenie i starałam sie obracać nogami na boki by jak najszybciej sie rozruszać. Następnego dnia po cc położne śmiały sie ze mnie ze nabijam kilometry chodząc po korytarzu, ale wiedziałam ze jak już wstałam to musze chodzić bo leżenie nie pomoże. Jedyne z czym nie mogłam sobie poradzić to ból pleców w ich górnej części.
Cc wspominam dobrze i cieszę sie ze tak sie skończyła moja ciaza choć sama nigdy nie zdecydowałabym sie na ta drogę. Mam tylko ogromny żal do lekarzy i położnych, ze nie zalecili wizyty u fiZjo, w sumie za to, ze u nas nikt już sie specjalnie nie interesuje kobieta która urodziła… smutne
Dziewczyny przed cc… bądźcie silne, wszytko mija;)

Chodzić chofzic i jeszcze raz chodzić 🙂 nie wierzyłam że to pomoże ale w 4 dobie wchodziłam normalnie do domu 😁 boleć boli a leków zbytnio nie chcą dawać (co 6 godzin paracetamol) ale im. Szybciej się rozchodzi tym lepiej 🙂

Ja polecam od razu po odzyskaniu czucia w nogach delikatnie poruszać stopami później pimalutku próbować zginąć nogi raz jedną raz druga. Przed pionizacja jeżeli tylko macie siłę delikatnie obracajcie się na boczki.. po takich delikatnych ćwiczeniach dużo prościej jest przy pionizacja. A później tak jak Noemi pisze trzeba to rozchodzic 😊

Ja bym dodała od siebie, żeby jeszcze w ciąży (jeśli nie ma przeciwwskazań) wznocnić trochę mięśnie rąk. Przy siadaniu i podnoszeniu po cesarce, ograniczamy do minimum pracę mięśni brzucha i dużą robotę wykonują wtedy ręce (podciąganie, podpieranie). Ja już drugiego dnia miałam straszne zakwasy na bicepsach- chyba, że tylko ze mnie taki słabeusz? A majtki na oddziale położniczym, to było moje marzenie. Nawet specjalne poporodowe tam, gdzie rodziłam były zabronione:(

Dla wszystkich przyszłych mam: klapki gumowe, a zwlaszcza crocsy (oryginały). Dlaczego? Bo schną po prysznicu w mgnieniu oka. I są antybakteryjne. Do szpitala jak znalazł. 😊😊😊

Jeśli mogłabym coś dodać od siebie to chyba to, żeby jednak nie przesadzać z tym rozruchem nawet jeśli czujemy się super ekstra. Ja po cc w sumie 3 tygodnie byłam w rozsypce (ale ja to taki typ, że jak palec boli, to wiedzą o tym wszyscy). Natomiast jak już poczułam się dobrze to zaczęłam chodzić na spacery. Z racji, że dużo chodzę (w ostatnim miesiącu ciąży nawet po 4-5km), to po 3 tygodniach po cc w ciągu miesiąca zrobiłam 80km… czułam się nadal super, ale na wizycie kontrolnej okazało się, że zbiera mi się płyn w miejscu cięcia i możliwe, że trzeba będzie ciąć jeszcze raz, żeby to tam ogarnąć… zobaczymy jak to się skończy. Tak więc ruszać się, ale nie przesadzać 😉

Zgadzam się z tym ruszaniem nogami a nawet staraniem się przekręcać delikatnie na boki, jak znieczulenie zacznie odchodzić i będziecie powoli mieć czucie w nogach. Mnie to pomogło całkiem zgrabnie wstałam i położna była zaskoczona, że tak mi to poszło. No i chodzić, dużo chodzić 😉

Ja bym dodała jeszcze jedną kwestię – paznokcie. Dotyczy to wszystkich ciężarnych, bo jednak akcja porodowa jest nieprzewidywalna, ale tych z planowanym cc szczególnie. Jeśli zmycie lakieru z paznokci u rąk jest dla kogoś nie do przeskoczenia to warto przynajmniej u stóp mieć paznokcie bez lakieru. Podczas operacji znacząco ułatwia to pracę anestezjologom 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.