Czy zwolennicy wyboru aborcyjnego naprawdę chcą świata bez chorych dzieci?

Nazywa się nas następcami Hitlera, lub idzie się krok dalej i mówi o doktorze Mengele. Zastanawiam się wtedy, czy którakolwiek z tych osób spała na lekcjach historii, czy faktycznie jej nie liznęła, biorąc pod uwagę porównanie do lekarza, który robił takie eksperymenty, również na dzieciach, że opisanie ich powoduje ciarki, łzy w oczach i przekracza granice wszystkiego co można nazwać „człowieczeństwem”. Przez ostatnie kilka dni toczymy zażarte dyskusje, w których jedna strona nie przekona drugiej. Co gorsza wyciągana jest coraz cięższa artyleria ze zdjęciami dzieci, z pełnymi emocji wpisami, które mają wywołać współczuje i poczucie społecznej odpowiedzialności za rzekomą próbę uśmiercenia tego właśnie dziecka, dla którego jak się okazuje były są i będą procedury medyczne.

A może czas zrobić małą pauzę i zdać sobie sprawę, że nikt nie walczy o świat bez chorych dzieci? I, że każda z tych osob, które rzekomo „mogły usunąć” a tego nie zrobiły miały właśnie TEN wybor, z którego dzisiaj usilnie próbują obedrzeć innych … Wybór aborcyjny. Tylko tyle!




 

SPÓJRZ SWOJEMU DZIECKU W OCZY. 

Pani Agnieszka S. pod moim wpisem napisała komentarz: „Stan przed swoim starszym synem i powiedz mu w oczy, że gdyby urodził się z zespołem downa, z siedmioma palcami u rąk zamiast dziesięciu albo z jedną nogą to byś go zabiła lub jak kto woli „usunęła” – zrobisz to.? Bo przecież byłby ułomny, mniej idealny. Szczerze… O taki wybór walczysz?”

.Kto mówi o tym by pod wady genetyczne podpinać brak palca, czy nogi? Ja już raz stałam przed lekarzami i mówiłam, że mają mi dziecko ratować za wszelką cenę, choć miałam mówione, że na tym etapie, to sorry, ale on nie ma poza macicą żadnych szans, a nawet jeżeli to i tak bedzie mocno upośledzony.

Ja w porównaniu do wielu osób, które stoją z boku i obserwują nie raz już i nie dwa umiałam wysłuchać matek, których nikt słuchać nie chce. Matek, które potrafią powiedzieć wprost, że żałują iż dziecko było ratowane za wszelką cenę, bo nie widzi, nie słyszy, nie kontaktuje. Po prostu jest. A ponieważ nie ma dla tego dziecka procedur medycznych wszyscy stoją w jednym miejscu bez możliwości jakiejkolwiek egzystencji. A dziecko cierpi. Bo choć dzisiaj każdy krzyczy: „dziecko niepełnosprawne ma prawo żyć!”, to jutro nikt nie będzie chciał podjąć się wyzwania jakim jest adopcja takiego dziecka. A te matki stają się niewidzialne. Dla wszystkich. Również dla systemu. Który na otarcie łez da 4 tysiące, które rozlecą się w tydzień, kiedy przychodzi się zmierzyć z system leczenia w Polsce …

Świat nie składa się tylko z niepełnosprawności jaką jest Zespół Downa okraszony przepięknymi historiami o postępach tychże dzieci w społeczeństwie, o rodzicach zapewniająch przepiękny start i przepiękne życie.

Jeżeli kiedykolwiek będę musiała spojrzeć mojemu dziecku w oczy, bo w internecie może przeczyta jakie mam zdanie o aborcji, będę mogła powiedzieć głośno, dobitnie i wyraźnie: „walczyłam o Ciebie jak mogłam. Bo byleś w pełni zdrowy, to mój organizm zawiódł. Dla Ciebie były są i będą procedury medyczne. Żyjemy w XXI wieku, gdzie dzieci takie jak ty dzięki postępowi dzisiejszej medycyny mogą żyć”. 

 

WYBÓR ABORCYJNY. WADY GENETYCZNE, CHORE DZIECKO, CHORY SYSTEM. 

Są wady letalne. Wady, które sprawiają, że dziecko nie ma żadnych szans. Nie ma ich liczonych nawet w 1%. Po prostu niezależnie od tego jak długo będziesz utrzymywać ciąże kompletnie nic nie zmienisz. Nie zmienisz tego co i tak nastąpi. Zamiast wózka, będziesz wybierać trumienkę. Zamiast wyprawki na wyjście ze szpitala, ubrania do trumny.

Przepięknie brzmią historię i wyciskają łzy (zwłaszcza matkom tulących swoje zdrowe dzieci, których to nigdy nie dotyczyło) które dotyczą dzieci z wadami letalnymi, które następnie umierały w niemym krzyku na rękach matki. Oto dowód na to, że najlepszą z możliwych wyjść jest urodzenie, a potem patrzenie jak dziecko umiera, nierzadko w mniejszych lub większych męczarniach, bo to o wiele bardziej ludzkie i humanitarne niż terminacja ciąży. Wszyscy jak jeden mąż sprowadzają aborcje do filmu Botoks, lub do fotomontaży organizacji pro-life.

A to nie jest problem zerojedynkowy. Nie byl, nie będzie nigdy.

Ile chorych dzieci obrońcy życia adoptowaliście? Iloma matek chorych dzieci, nawet tych z Zespołem Downa podaliście pomocną dłoń? Z iloma z tych dzieci spędzacie codziennie czas? Co robicie poza zakazami, poza robieniem z Polski zaścianka europejskiego, a z kobiet niewolnicę systemu? Dlaczego nie poświęcacie tyle energii na walkę z dziećmi już narodzonymi? Których jakość życia, ze względu na system leczenia w Polsce jest na bardzo niskim poziomie?

 

BYCIE ZA WYBOREM. 

Nie stanęłabym już w jednym szeregu z „dziewuchami” jak dwa lata temu w 5 miesiacu ciąży. Nie uważam, że aborcja jest ok, a wszyscy powinni brać przykład z piosenkarki, która zaorała akcje doszczętnie chcąc się na niej wybić swoją, moim zdaniem wypowiedzianą w złym czasie i w złym miejscu historią. Nie stanę w jednym szeregu z osobami, które aborcję spłycają do wyrwania zęba, bo spowodowała już niejedną depresje, niejedne problemy zdrowotne, doprowadziła do niejednego samobójstwa.

Bycie za wyborem nie oznacza dokonywania tego wyboru. Ale jeżeli kiedykolwiek zostałabym zgwałcona chciałabym mieć wybór. Jeżeli kiedykolwiek nosiłabym w sobie dziecko z poważnymi wadami letalnymi, dla którego nie ma procedur medycznych chcialabym mieć wybor. Wybor z którego chce się mnie obedrzeć w imię „życia”. A moim zdaniem o wiele większym bohaterstwem ze strony matki nie jest urodzenie dziecka. Jest dokonanie najtrudniejszej zabawne decyzji w swoim życiu – przerwania cierpienia dziecka w momencie, kiedy to cierpienie można zatrzymać. Bo aborcji nie dokonują tylko osoby dla których ciąża przekreśla karierę. Czasem są to ciąże wyczekiwane nawet latami. I sądzę, że nikt nie ma prawa wtedy oceniać decyzji. Niezależnie od tego jaka by ta decyzja nie była.

 

 

 

SPÓJRZ POZA CZUBEK WŁASNEGO NOSA.

Myślisz, że jeżeli doprowadzicie do całkowitego zakazu aborcji legalnej w Polsce, to zwyczajnie i po ludzku nikt jej nie dokona? Do dnia dzisiejszego aborcja jest dokonywana, nawet wtedy, kiedy „mieszkanie jest za małe”, lub „zdarzyło się po imprezie”. Tylko czy naprawdę chcecie by w tym momencie rozrósł się czarny rynek, który może okaleczyć wiele kobiet? By młode kobiety szukające pomocy po gwałtach, znalazły się w miejscach, może nie do końca do tego przeznaczonych? Bo to może być Twoja córka. Albo wnuczka.

Nikt z nas nie chce świata bez chorych. Chorym należy pomagać. Chorych należy leczyć. Chorym należy pozwalać godnie żyć i godnie odejść. Jeżeli ktoś podejmuje się wyzwania jakim jest wychowywanie niepełnosprawnego dziecka podejrzewam, że każda osoba, a przynajmniej większość, maszerująca w Czarnym Proteście wyciągnie pomocną dłoń.

Tutaj chodzi tylko i wybór. Ty go masz. Nie zabieraj go więc innym.

 




CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (2)

Nikt nie mówi o rodzeństwie i ojcach tych śmiertelnie chorych dzieci. Zastanawialiście się jaki wpływ na resztę rodziny ma chodzenie w ciąży z dzieckiem, które umrze po urodzeniu? Jak wytłumaczyć starszemu bratu/siostrze, który cieszy się na przyjście na świat rodzeństwa, że ono zaraz umrze? Bo przecież nie sposób nie mówić, skoro widzi rosnący brzuch mamy. Dlaczego skazywać małe dziecko na tak trudny proces żałoby? W jaki sposób ma funkcjonować matka w miesiącach oczekiwania na przyjście na świat tego dziecka? Jak ma żyć ojciec? Przecież to niewyobrażalne cierpienie dla całej rodziny. Jeśli ktoś stracił kogoś bliskiego, to wie, że najgorszy jest czas oczekiwania na pogrzeb. W takim przypadku ten czas przeciąga się do wielu miesięcy. Myślę, że czymś takim cała rodzina może się rozpaść, a każdy jej członek skończy z olbrzymią traumą. W imię czego? Pamiętajmy o ludziach, którzy są już na świecie i co to oznacza dla nich. Kocham moją rodzinę nad życie tego nienarodzonego, dlatego wiem jakiego wyboru bym dokonała. Nie pozwolę go sobie zabrać – w imię moich żyjących dzieci, w imię mojego męża, mojej mamy, teściowej i ojca. Nie pozwolę sobie na przedłużanie ich cierpienia – bo oni też cierpią!

Dokładnie. W moim odczuciu również chodzi o danie wyboru. Przynajmniej mnie. Zależy mi na tym, aby inne kobiety MIAŁY WYBÓR. Czy z niego skorzystają – ich wola, ich prawo. Na tym to polega, tak powinno to działać. Moim zdaniem.
Mam jedno dziecko. W ciąży byłam trzy razy. Kiedy traciłam drugie dziecko (trzecia ciąża), mój wówczas 8-letni syn bardzo to przeżywał. Dzisiaj, jako osoba pełnoletnia wie, że miałby rodzeństwo. No cóż, Matka Natura, Bóg, Anioły itp. tak chcieli. Widocznie tak było mi pisane. Co nadal nie zmienia faktu jakie emocje towarzyszą tak matce, jak i całej rodzinie podczas utraty Dziecka. Nie istotne czy na drodze poronienia czy konieczności dokonania wyboru. Tak czy inaczej strata jest stratą. Dla całej Rodziny. I wszyscy to przeżywają.

Odnośnie możliwości terminacji ciąży dziecka chorego: chciałabym mieć wybór czy skażę TO dziecko, dzieci ewentualnie już powołane do życia oraz całą rodzinę na fakt niesienia tak typowo polskiego krzyża przez całe życie. Bo jest to obciążenie dla wszystkich. Zawsze KTOŚ ucierpi najbardziej, zawsze KTOŚ będzie MUSIAŁ się poświęcić. Dlaczego – jako matka – miałabym skazywać innych na tego typu obciążenie? Mnie osobiście zawsze "siedzi w głowie", że zostawiłabym pozostałych z tego typu obciążeniem. Ja to, OK: powołałabym na świat, otoczyła opieką ale co dalej? żyć będę jakiś określony czas. I to nie wiadomo w jakim zdrowiu.
Chcę, aby kobieta/matka miała MOŻLIWOść dokonania wyboru. I nie była za to szkalowana i wytykana palcami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.