2015 – podsumowanie.

Nie wiem czy w dwóch słowach mogłabym określić rok 2015, ale z pewnością przyniósł wiele wrażeń, wiele emocji i wysokich poprzeczek. Podsumowanie było kolejnym wyzwaniem. Bo jak w jednej notce uwzględnić całe 12 miesięcy naprawdę ciężkiej pracy?

 

#WOŚP.

Jednego dnia dostałam mejla, drugiego dnia pakowałam torbę, trzeciego dnia siedziałam w pociągu. Jeżeli kiedykolwiek w moim życiu miałam bardziej spontaniczny wyjazd, to naprawdę nie przypominam sobie. Byłam sama, podążając do miasta oddalonego o ponad 300 km, w którym notabene nigdy nie byłam. Strach nie opuszczał mnie do samego końca. W studiu TVP na oczach tysięcy (może milionów?) przed telewizorami (również rodziną, która została poinformowana i wlepiała nos w tv) dziękowałam ludziom, którzy dorzucają każdą złotówkę na WOŚP, uwzględniając jednocześnie, że dają tym szansę na życie dzieciom takim jak moje. Na trzęsących się nogach z waty, pokonywałam tremę i coś jeszcze – może jakąś blokadę, czającą się wcześniej. Był Jurek Owsiak wręczający mi kwiaty i masa wiadomości po powrocie do domu. Była moc! I niesamowita przygoda!

 

#NAJPOPULARNIEJSZA BLOGERKA W ŚREMIE.

Nie wiem czy miano najpopularniejszej w mieście liczącym trochę ponad 30 tysięcy mieszkańców jest jakimkolwiek wyróżnieniem. Krótko po finale WOŚP dostałam propozycję wywiadu dla portalu Nasz Śrem. Osoba przeprowadzająca wywiad poinformowała mnie wtedy, że jestem najbardziej opiniotwórczą stroną w Śremie, że czysto teoretycznie, gdybym zaczęła pisać o wyborach na burmistrza, miałabym większy wpływ na wybory niż wszystkie portale w Śremie. Nie, nie spadłam z krzesła. Zdałam sobie tylko sprawę z odpowiedzialności. Tym bardziej, że chwilę wcześniej, straciłam bezpowrotnie kontrolę nad moim blogiem. W gazecie Angora pojawił się cytat z mojego bloga na temat tabletek 72 po, a ja nie wiedziałam, że zostało to … zaczerpnięte. I nie do końca dobrze się z tym czułam. Moja twarz w tym samym tygodniu pojawiła się również w gazecie śremskiej, a wizerunek zaczerpnięto z WOŚP. O tym, że jestem w dwóch gazetach dowiedziałam się … telefonicznie. W styczniu działo się naprawdę wiele.

#WARSZAWA VOL 2.

W kwietniu kolejny wyjazd do Warszawy. Tym razem z PT. Dostaliśmy zaproszenie na Sympozjum Medeli, w którym głównym tematem przewodnim było karmienie piersią wcześniaków. Wtedy chyba po raz pierwszy zrozumiałam, że mleko mamy to dla wcześniaka coś więcej niż tylko pokarm. To przede wszystkim lekarstwo. Mieliśmy zapewnioną wtedy nockę w Sheratonie, co również zapewniło przygodę, bo rano wyjeżdżałam do domu z pierścionkiem zaręczynowym. Zapamiętam więc ten wyjazd podwójnie.

#UPADKI

Przejdźmy do rzeczy, których zwykle nie lubię poruszać, bo o wiele łatwiej przecież dyskutować o pozytywnych rzeczach, niż tych negatywnych. W roku 2015 byłam w takim stanie psychicznym, że podjęłam decyzję o usunięciu Matki Prezesa z sieci. O tym dlaczego tego nie zrobiłam krążyły różne komentarza, w tym między innymi posądzanie mnie o podwyższenie sobie statystyk i robienie tego pod publikę, jako świetna reklama bloga. Nic bardziej mylnego. Od usunięcia MP powstrzymał mnie PT, zapewniając wtedy, że jakoś to ogarniemy, ja muszę po prostu odpocząć. Odpoczęłam. I tak, dzisiaj mogę przyznać, że żałowałabym usunięcie MP do końca życia. Traktuję ten blog jako coś więcej niż własne miejsce w sieci. Choć wtedy, ze łzami w oczach, z okropnym stanem zdrowia, frustracją, brakiem czasu dla rodziny i lekami antydepresyjnimi, wydawało mi się, że nie dam rady pogodzić MP z życiem prywatnym i pracą do której chcąc nie chcąc musiałam wrócić.

#HEJTER

Rożne rzeczy czytałam w roku 2015. A ile ciekawych rzeczy się o sobie dowiedziałam …  Ale prawdziwą wisienką na czubeczku roku 2015 została bezpowrotnie Jadzia.

jadzia

Tego mejla dostałam pewnego dnia i zaczęłam się turlać po kanapie ze śmiechu. Jadzia komentowała mój blog już wcześniej. Twierdziła, że PT na mnie nie zależy, bo … nie chwali się mną na fb. Nie mamy ślubu, bo historia zna już pełno par w których facet jest ze mną ze względu na dziecko. Aż którego dnia skomentowałam z telefonu PT jeden wpis, bo nie chciało mi się przelogowywać i … dostałam takiego mejla. Wiecie co jest jeszcze w tym oszałamiającego? Otóż PT krótko po opublikowaniu komentarz usunął, twierdząc, że mam pisać ze swojego telefonu. Komentarz wisiał więc z 5 minut, może nawet krócej. Oznacza to, że Jadzia nie tylko bardzo szczegółowo czytała mój fanpage, bloga, ale również musiała wielokrotnie śledzić (na szczęście zablokowany) profil prywatny PT.

Jadzia w naszej rodzinie i wśród znajomych zrobiła furorę. Często jeszcze pojawia się komentarz skierowany do PT: “No przecież Ty nie istniejesz“.

 

#LOVE STORY

Wiecie co mnie najbardziej podbudowuje? Kiedy wiem, że to co robię, robię dobrze? Włączam laptopa, mam zły dzień. I dostaję wiadomości. Od Was. Przez ten rok było ich tak wiele, że musiałabym poświęcić temu osobny wpis. Dlatego zabrałam kilka. Jesteście wspaniali!

1 2

3

5 6

7

4

 Tak. W roku 2015 zebrałam naprawdę fajną społeczność.

#NAJLEPSZY TEKST 2015

Najchętniej czytanym (ba, praktycznie codziennie) pozostał wpis: “Pomyłka roku”. Ma tyle wyświetleń, że nie wiem o czym musiałabym napisać w 2016 roku, żeby to przebić. Wpis krytykował serial “Moje 600 gramów szczęścia“, w którym nawiązałam do wyidealizowanego obrazu wcześniactwa. Choć przyznaję szczerzę i bez owijania w bawełnę, że przed kliknięciem “opublikuj” miałam opory.

#STATYSTYKI

Przez ostatni rok przez mój blog przebrnęło ponad 120 tysięcy różnych osób zapewniając prawie pół milion odsłon. Nie jest to nic wygórowanego, znam blogi z takimi miesięcznymi statystykami, ale dla mnie to i tak dużo. Prawdziwe życie i niesamowity zasięg tworzy się u mnie na fanpage, gdzie zasięg tygodniowo bardzo często przekracza 120 tysięcy odbiorców. Ostatnio sięgał prawie 300 tys. Mam zaangażowanych odbiorców, więc nigdy nie musiałam narzekać na to, że fb ucina zasięg (choć faktycznie czasem się tak działo). Wy tworzycie mój zasięg, dzięki czemu nie muszę za niego płacić. Mam go za darmo. 😉

#NOWY ROK

Pytacie o plany? Jest ich sporo. Ale czy dzisiaj, w roku jeszcze 2015 będziemy pisać o 2016? Nie! W roku 2016 będziemy mieli dla Was naprawdę sporo nowości. Bardzo sporo, a jak dobrze pójdzie za rok o tym czasie … będę robiła za świątecznego bałwana i tego mi życzcie. 🙂

Szczęśliwego Nowego Roku!

Wasza MP!

KOMENTARZE (4)

  • Kamil
    Gru 31, 2015., 12:44 • Odpowiedz

    Być może czytam co piszesz od niedawna, być może nie zawsze się zgadzam, ale darzę dużą dozą sympatii za rzeczowość konstrukcji i lekkość słów:) Czyli keep it up in 2016;) Pozdrawiam:)

  • Magda Michalska
    Gru 31, 2015., 18:55 • Odpowiedz

    Noemi, nasza wspaniała Matko Prezesa. Choć nie śledzę Twojego od początku jego istnienia, ani nawet od początku mojej przygody jako mama, nie jestem mamą wcześniaka, cieszę się, że do Ciebie trafiłam. Bardzo pomogłaś.. :) Wspaniale się Ciebie czyta. Piszesz o wszystkim, nie martwisz się, co sobie pomyślą inni. Jesteś wielka! :) Z okazji nadchodzącego Nowego Roku chcę Ci życzyć, a w zasadzie Wam! wszystkiego co najlepsze! Zdrowia, bo bez niego wiele nie można zdziałać... Szczęścia, bo jego nigdy za wiele... Pogody ducha i radości, by nawet te gorzkie dni nie uczyniły przyszłego roku kiepskim... Miłości, bo to chyba najważniejsze czego w życiu potrzebujemy... A Tobie życzę zapału, spokoju, cierpliwości (w sumie to i PT sie przyda ;p), weny i... tego, byś nigdy się nie zmieniała! Dziękuję! :)

  • marta
    Sty 01, 2016., 11:55 • Odpowiedz

    walki z plagiatorką zabrakło w podsumowaniu. jak ta historia się w ogóle skończyła?

    • Noemi Skotarczak
      Sty 01, 2016., 14:11 • Odpowiedz

      Sprawa się pociągnie w przyszłym roku, bowiem plagiatorka zaszła w ciąże i nie mam zamiaru mieć nikogo na sumieniu, bo stres w ciąży nie jest wskazany. Ale faktycznie. Zabrakło. :D

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×