Dziecko z tabeli.

Chyba każdy z nas chociaż raz miał do czynienia z taką matką.
Może sama bym nią była, gdybym miała się czym chwalić.
Dziecko moje usiadło późno, jeszcze później zaczął chodzić, zęby tylko nadprogramowo wychodziły, ale czy kogoś interesuje to, że moje dziecko ma osiem zębów zamiast tych czterech, które mają jego rówieśnicy?
W sumie to nikogo poza mną to nie interesowało. A i mnie jakoś te kolejne zęby nie intrygowały. Te pierwsze owszem – świętowałam ich pojawienie jak Boże Narodzenie (nawet dosłownie, bo w Boże Narodzenie zastukała łyżeczka) – ale każde kolejne zęby to były tylko zęby.
– A moja Halinka to już siedziała jak miała 3 miesiące!
– Mój Staś jak miał 7 miesięcy już sam chodził!
– A moja Hugolina siedziała jak miała 3, chodziła jak miała 7 i mówiła jak miała 11 miesięcy! Pełnymi zdaniami!

W parku i na placach zabawach takich wyliczanek jest więcej niż tych dziecięcych zaczynając się od słów: ,,Bum,bum,bum.Wpadła bomba do piwnicy(…)“.

Matki siedzą na ławkach i wyliczają: które dziecko wcześniej zaczęło chodzić, które wcześniej usiadło, zaczęło mówić ,,mama“, a które wcześniej zaczęło jeść. No i wreszcie, które jest większe. Nie raz zdarzyło mi się słyszeć ile waży Staś, ile Zosia, a ile Marcinek zjadł na obiad i … co. Nie wiem co w tej wadze jest takiego niesamowitego, ale gra ona jakąś tam rolę w życiu matek. W mojej też gra,bo moje dziecko jako niejadek numer jeden ma wagę ledwie na trzecim centylu ku mojej skrajnej rozpaczy (i babć).

Jestem więc sobie ja. Dziecko mam cudowne, od samego początku był moją najlepszą wizytówką. To on dodawał mi seksapilu, urody, wigoru i poczucia humoru. Naprawdę. Nigdy nie sądziłam,że będę się zachwycała tym, że ktoś zostawia za sobą hektolitry śliny, ani nie sądziłam, że będę się z kimś dzieliła ulubionymi kinderkami! Mogłabym nawet chodzić z transparentem po całym Śremie z napisem: ,,Mój syn jest najcudowniejszy!”.
Nie chodzę i nadal posiadam trzeźwy umysł, kiedy rozmawiam z kim obcym o moim dziecku. Już dawno zorientowałam się, że nikogo poza mną nie interesuje to, że on zrobił taką rzecz wcześniej, czy później. Tym bardziej, że większość moich znajomych to osoby bezdzietne. Czy dla nich to, że dziecko zrobiło pierwsze kroki w wieku 10 miesięcy czy 15 miesięcy zrobi jakąkolwiek różnice? Nie-e. I nie zrobi dopóki sami nie będą mieć dzieci.
Ci natomiast, którzy dzieci mają są na etapie ząbkowania, którego ja jakoś koszmarnie nie wspominam. Ponadto czy można rozmawiać o zębach? Dajcie spokój!

Odzywają się też do mnie matki, takie zdesperowane – bardzo często. Bo ich dziecko jeszcze nie chodzi, nie siedzi i jak to było u nas? Co z tym wiekiem korygowanym? A co z tym i z tamtym? Bo w tym poradniku jest napisane, że dziecko powinno już chodzić, a w tym miesiącu gaworzyć, w tym tygodniu przekręcać się z brzuch na plecy, a w tym wieku szczać na nocnik.

Nie jestem jakąś ignorantką poradników, bo korzystałam z niejednego. Pewnie dlatego by się wyedukować, bo o dzieciach wiedziałam tyle co nic. Zawsze uważałam, że skończę jako bezdzietna singielka, bo dzieci mnie po prostu odrzucały na 1000 kilometrów i nigdy nie czułam do nich żadnego instynktu. Moje koleżanki na widok dzieci piszczały, a ja trzymałam się na dystans. Potem sama zostałam mamą o jakieś hm … 15 lat za wcześnie? Nie … w sumie to o całe 100 lat za wcześnie i musiałam się jakoś w tym odnaleźć. Więc sobie czytałam.

Dopiero później doszłam do wniosku, że statystyczne dziecko istnieje tylko w tabeli. Tak po prostu. Wszystko to powstało w oparciu o statystyki, które są tylko statystycznymi statystykami. Niczym więcej.
To prawda, że są normy, które nie powinny być przekraczane, ale dziecko donoszone ma czas do … 18 miesięcy aby zacząć chodzić, nie do roku (jak uważa wielu), a każde kroki po roku są uznawane za anomalię i trzeba w te pędy lecieć do specjalisty.

Matki-Krzykaczki to plaga, która rozprzestrzenia się na ogromną skalę w każdym mieście. Są niesamowitą męczarnią dla świeżo upieczonych mam, których dzieci w danym terminie nie robią danej czynności.
Nie robią, bo robić nie muszą. Rozwoju ruchowego dziecka nie da się przyspieszyć. Niektóre matki próbują i liczą czas ,,3 miesięcy jak zaczął siedzieć” od momentu aż obładowały dziecko ze wszystkich stron po bokach poduszkami. Tego oczywiście nie dodają, bo nawet noworodka obładowanego poduszkami można uznać za siedzącego.

Po 5 latach po raz kolejny dziękuję sobie, że kiedy Prezes był niemowlakiem nie użytkowałam for dla rodziców, które obecnie mnożą się jak grzyby po deszczu. Na tych forach dzieci to geniusze, które mówią ,,mama” w wieku 3 miesięcy. Jak kiedyś próbowałam wytłumaczyć znaczenie słowa ,,gaworzenie” i rozróżnianie ,,gaworzenia” od ,,mowy” jedna z matek strzeliła focha, bo przecież jej dziecko ,,mówi”.
W sumie z gaworzenia Prezesa mogłam czasami nawet usłyszeć coś w stylu: ,,Noemi jest moją mamą” oczywiście w języku afrykańskich plemion.

Zaakceptuj mnie mamo jest lekturą dla Ciebie jeżeli masz jakieś wątpliwości co do rozwoju Twojego dziecka.

Ja nie mam wątpliwości. Moje dziecko wprawdzie nie brało udziału w wyścigu szczurów w piaskownicy, ale czy to jest obowiązkowe? Nie. Nie biorąc udziału w czymś takim spokojnie sobie obserwowałam jak moje dziecko goniło rówieśników i bardziej cieszyłam się z prawdziwego i świadomego ,,mama” niż tego, które było tylko nieprzemyślanym połączeniem sylab.

KOMENTARZE (64)

  • Anonymous
    Kwi 30, 2014., 21:11 • Odpowiedz

    Kocham te potyczki słowne i licytacje matek.Mają tzw pieluchowe zapalenie mózgu

    • Matka Prezesa
      Kwi 30, 2014., 21:23 • Odpowiedz

      ,,Pieluchowe Zapalenie Mózgu" widzę bardzo często w dyskusjach, choć nie bardzo lubię tę nazwę.
      Takim typowym miejscem gdzie można to poczytać jest profil Doroty Zawadzkiej. Tam każde dziecko jest wychowane, grzeczne, ułożone a matki anioły z cierpliwością z kosmosu. ;) Oczywiście dziecko zawsze wszystko naj! :)

    • Anonymous
      Kwi 30, 2014., 21:33 • Odpowiedz

      Przy pierwszym dziecku bardzo sie przejmowałam, nasłuchałam sie znajomych a potem sie zamartwialam przy drugim byłam juz mądrzejsza ;)

    • Matka Prezesa
      Kwi 30, 2014., 21:34 • Odpowiedz

      A ja już przy pierwszym byłam mądrzejsza, bo on i tak wszystko robił później. :D I mógł robić później!
      No więc sobie olałam przechwałki innych. :D

    • Madzik
      Maj 14, 2014., 21:36 • Odpowiedz

      Masz rację, jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Ale co jeśli spotykasz rodziców, którzy delikatnie mówiąc mają wyjebane na to, że ich dziecko jednak nieprawidłowo się rozwija przez ich lenistwo i nie docierają do nich żadne argumenty, bo przecież ich ŚWIĘTY SPOKÓJ jest ważniejszy niż to, że 13 m-czna pocieszka nawet usiąść nie potrafi.... I ja wiem i rozumiem, że normy to normy, a dziecko to dziecko, ale jednak te wytyczne po coś powstały;)

  • Anonymous
    Kwi 30, 2014., 21:12 • Odpowiedz

    Wiesz czym rodzice robia najwieksza krzywde swoim dzieciom? Tym, ze chca zeby byly wyjatkowe dla calego swiata. A tak sie nie da i to dla nas rodzicow nasze dzieci sa najcudowniejsze i najlepsze, a dla innych sa to zwykle dzieci. I dzieci trzeba uswiadamiac, ze kazdy ma swoich zwolennikow i przeciwnikow , ze nie kazdy musi ich lubic.

  • Anonymous
    Kwi 30, 2014., 21:15 • Odpowiedz

    To ja anonim ;) nie dopisalam, ze to nie chodzi oczywiscie o Ciebie :) tylko ogolnie o te dziwne przechwalania sie dziecmi i porownywania czyje ladniejsze, silniejsze, madrzejsze. Dla kazdej matki jego dziecko jest naj :)

  • matka wariatka
    Kwi 30, 2014., 21:31 • Odpowiedz

    A ja ciągle kminię nad jakąś mądrą ripostą na tego typu durne pytania o to, ile ma zębów, kiedy zaczął chodzić, ile wypowiada słów, czy przesypia noce itp. I czuję się złą matką, bo nie liczę zębów mojemu dziecku.

    • Matka Prezesa
      Kwi 30, 2014., 21:35 • Odpowiedz

      Wiesz, że ja też nie liczyłam zębów? Skończyłam na 8, bo miał cztery na dole i cztery u góry i było je widać jak się uśmiechał, ale potem to już nie liczyłam bo i poco? :D Nawet nie wiedziałam, kiedy mu wszystkie wyszły (wiem, wiem nie powinna się do tego publicznie przyznawać). :D

      Już pomijam, że moje dziecko ma prawie 5 lat i nadal potrafi się w nocy przebudzić np. na picie. Oczywiście ma stoli nocny, ale budzenie rodziców jest bardziej interesujące niż samodzielne napicie się. ;)

    • Matka Prezesa
      Kwi 30, 2014., 21:36 • Odpowiedz

      po co*

    • matka wariatka
      Kwi 30, 2014., 22:17 • Odpowiedz

      Hehe, my jesteśmy na etapie, że jak przez kilka nocy się nie obudzi i komuś pochwalę się, że przestał się budzić (o ja durna), to od następnej nocy zaczyna się budzenie. Dlatego to dla mnie temat tabu. :) A co do zębów, to ja poległam po trzech. Wiem, że teraz ma więcej. Może z 8, może z 10. Zakładam, że i tak ma mniej niż większość jego rówieśników, bo późno zaczął ząbkować, a mi pierwszy ząb wyszedł jak miałam 14 miesięcy i był to... trzonowy. Jak to określiła lekarka - patologia. :)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:07 • Odpowiedz

      Jasiowi szybko wyszły zęby, bo sześć za jednym razem i chyba miał wtedy z 8-9 miesięcy. Pierwsze dwa zęby mu wyszły jak miał 6 miesięcy, czyli 4 korygowane. ;)
      Za to teraz ma piękne dwa przednie zęby lekko popsute. Nie jest to jakoś super widoczne, ale ja widzę. Na początku dentystka stwierdziła, że to próchnica butelkowa. Ja oczywiście winę zwaliłam na siebie, że no jak to? Wyparzałam butelkę, smoczki itp.
      Potem się okazało, że to od sterydów. Niestety ...
      Teraz czekam na pierwsze zęby, które wypadną. ;) Nawet mam specjalne pudełeczko do chowania mleczaków.

    • Magda Własiuk
      Maj 01, 2014., 10:54 • Odpowiedz

      Matka wariatka - ja zawsze powtarzam, że jak przebiegnie maraton to nikt na mecie nie będzie pytał ile miał miesięcy jak postawił pierwsze kroki ;) Szymborskiej, Mickiewicza, Lema i innych też nikt nie pytał w jakim wieku zaczęli mówić :) Po pewnym czasie jest to tak mało istotne jak zeszłoroczny śnieg.
      Ale zawsze mama będzie się ekscytowała pierwszym ząbkiem, pierwszym kroczkiem itp. I tej radości żadnej sfrustrowanej i zakompleksionej innej mamuście nie dam sobie odebrać.

      Swoją drogą to naprawdę lubię rozmawiać z koleżankami i innymi mamami o dzieciach i ich rozwoju. Ale odbywa się to w normalnej atmosferze wymiany poglądów i zrozumienia dla szybszych/wolniejszych postępów dziecka. Skąd wy bierzecie jakieś dziwne inne egzemplarze rywalizujące w tym zakresie? Bo ja jeszcze nie spotkałam mamusiek rywalizujących. Raczej wyedukowane :)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 16:55 • Odpowiedz

      Na placu zabaw. :D

  • Paulina Staniszewska
    Kwi 30, 2014., 21:36 • Odpowiedz

    O tak znam ten temat dobrze. Bo według życzliwych moje dziecko za późno siadało, za późno chodziło, pierdziało itd...A prawda jest, że nie było za późno tylko " na ostatni dzwonek":) Ta poduszki poobkładane wokół gibającego dziecka to hit a moja znajoma na pytanie - dlaczego tak targa dziecko za ręce pięć razy dziennie nawet jeśli maluch się buntuje powiedziała mi " No , ale on zaraz 10 miesięcy kończy! Jak to tak żeby nie chodził sam jeszcze?? Paranoja.

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:09 • Odpowiedz

      No niestety. Znam i takie matki. Sama prowadziłam (nawet przez kilka dni korzystaliśmy z chodnika - O.o - o ja głupia!).
      Ale potem sobie przystopowałam. Tzn. nie prowadziłam. W ogóle. Tak nam zaleciła rehabilitantka, wiec z tego zrezygnowałam. Jaś dłuuugo raczkował, bardzo długo i potem zaczął wstawać z meblami i chodzić z meblami/ścianą i czego tam się chwycił. A potem zaczął sam chodzić. I to nawet bardzo szybko biorąc pod uwagę jego przeszłość (15 miesięcy urodzeniowych :) ).

  • Gosia Dzięgielewska
    Kwi 30, 2014., 21:50 • Odpowiedz

    Ludzie chcą się chyba jakoś w ten sposób dowartościować... ostatnio miałam taka sytuację z jedną babcią dziewczynki... moja Jagoda to miała rok i 4 miesiące jak zaczęła sama sikac na nocnik a pani córka ma 2 lata i jeszcze w pampersie i wyliczanka...stwierdziłam, ze nie będę się odzywac bo szkoda moich nerwów...moje dziecko zaczęło chodzić jak miało rok i 8 miesięcy ( rok rehabilitacji) i to tez dla wielu było zaskoczeniem...teksty już ma póltrora roku a ty jej z wózka nie wypuścisz...niech sobie pochodzi i każdemu tłumacz...niby idzie przywyknąć ale krew człowieka zalewa, tym bardziej, że dziecko to rozumie...nieraz mi w książeczce pokazywała na chodzące osoby i mówiła Lenka też ...a jak usłyszą, że liczy po angielsku i zna już trochę słówek to oczy jak 5 zł...kurde każde dziecko jest inne i nie ma co porównywać chociaż sama jak widziałam młodsze od niej dzieci chodzące to mi się wyć chciało...a jak poszła w końcu na nogi to chyba wszyscy się o tym dowiedzieli i ryczałam z pół dnia jak wariat

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:13 • Odpowiedz

      A bo widzisz tu jest taki paradoks. Te same matki, których dziecko wreszcie usiadło/poszło i zaczęło mówić nie mają już żadnych więcej ambicji. Na każde umiejętności dzieci takie jak właśnie liczenie po angielsku, literki, liczenie, kolory reagują bardzo dziwnie, bo ich dziecko to musi mieć ,,dzieciństwo". ;)

      My mieliśmy taki okres, kiedy Jaś wyglądał jak dziecko z zeszłego rocznika. I wszyscy myśleli, że jest ze stycznia, albo z lutego 2010 (a nie czerwca 2009) bo był dużo mniejszy. ;)

    • MamaAntosi
      Maj 02, 2014., 11:36 • Odpowiedz

      Ooo, dawno żaden post mi się tak nie podobał. I powiem, że ja też nie rozumiem paradoksu matek, które rwą włosy z głowy gdy ich 12- miesięczniak nie chodzi ale mają w nosie, że ich 2,5- letnie dziecko nie mówi nic i wizyta u logopedy wydaje im się największym absurdem.
      Słyszałam też nieraz o siedzących 3-4 miesięczniakach, nic to, że popodpierane zewsząd, ale SIEDZI! Albo pięknie kroczy trzymany pod paszki w wieku 6- mies. Nic to, że nóżki są wleczone po ziemi...a historie o sikających na nocnik 8- miesieczniakach?

      A teraz nie w temacie. Największy hit internetowy z jednej grupy na fb ( nie wcześniaczej) - " mój mąż był w cześniakiem z 26 tyg. Uratowała go waga bo ważył 2600!"

    • Anonymous
      Maj 02, 2014., 18:01 • Odpowiedz

      Ooo to wcześniak olbrzym, jak na ten tydzień ciąży. Aż strach pomyśleć ile by ważył, gdyby go matka donosiła... Moja córka urodzona w 24 tygodniu ciąży ważyła ledwie 710 gramów. Wprawdzie to 2 tygodnie różnicy, ale za Chiny Ludowe córa by do wagi 2600 gramów nie dobiła :-D a moja koleżanka z donoszonej ciąży urodziła córkę o wadze ledwie przekraczającej 2500 gramów :-)

    • Matka Prezesa
      Maj 02, 2014., 18:11 • Odpowiedz

      Pragnę tylko zauważyć, że wtedy nie było USG. Być może z liczonych tygodni wychodził im 26tc. Natomiast prawda jest taka, że dzieci w tym tygodniu z kilogramem są już ,,bardzo duże".
      2600g jest niemożliwą wagą.

  • Magda Ka.
    Kwi 30, 2014., 21:52 • Odpowiedz

    Wkoło mnie również pełno takich krzykaczek z racji tego, że w mojej miejscowości jest aż 8 dzieci w wieku mojego syna. Wszystkie matki mądre, bo między ich dziećmi, a moim było co najmniej pół roku różnicy. To jest ogromna przepaść między niemowlakiem, czy dzieckiem do pierwszego roku życia. Ciągle słyszałam, że Kajetan powinien to czy tamto już umieć, olewałam. Cwaniary, gadać mogły, bo etapy, w które ja wchodziłam one już przerabiały. Jednym uchem słuchałam, drugim wypuszczałam. W końcu każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija, a przyspieszanie czegokolwiek może tylko dziecku zaszkodzić, a nie pomóc. Teraz Kaj ma 2,5 roku, a ja z dumą patrzę jak dogonił wszystkich swoich rówieśników z początku roku, a w niektórych czynnościach jest nawet daleko przed nimi. :)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:14 • Odpowiedz

      Wiesz - ja w historyjki o 3miesięczniakach, które mówią ,,mama" nie wierzę. ;) Za to wierzę w to, że matki wyolbrzymiają zwłaszcza w tych trzech czynnościach - mowa, siedzenie i chodzenie. Nie wiem - i chyba się już nie dowiem - co takiego jest w tym imponującego, że trzeba to traktować jako wyścig małych szczurów ...

    • Magda Własiuk
      Maj 01, 2014., 11:01 • Odpowiedz

      Matka Prezesa - jak to co jest imponującego? Jeżeli dziecko jest JEDYNYM osiągnięciem w całym życiu takiej mamuśki, to musi je podkreślać i wyolbrzymiać aby jej egzystencja miała jakikolwiek sens ;) Wszystkie ambicje ulokowane w dziecku, więc MUSI być naj ...

      Mówienie w wieku 3 miesięcy - bzdura. To nawet nie gaworzenie a tylko głużenie bobasa, któremu zbyt ambitni rodzice nadają jakikolwiek sens. Dobrze to ujełaś w poście, z tym językiem afrykańskich plemion. Rodzice zrozumieją to co chcą zrozumieć. Ale to nie zmienia faktu, że bobas kompletnie nie rozumie ;)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 18:45 • Odpowiedz

      Ale moim największym osiągnięciem w życiu jest Jachu. :D Dzisiaj na spacerze mówię do Artura:
      - Jeju! Patrz jakie piękne dziecko urodziłam. :D

  • Zojka Mama
    Kwi 30, 2014., 21:58 • Odpowiedz

    Nie zapominajmy, że z tych dzieci wyrastają dorośli ludzie kiedyś w końcu. I dam sobie rękę uciąć, że tacy, których mamy nie brały udziału w wyścigu szczurów, kiedy byli mali, mają dużo zdrowszą psychikę;).

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:15 • Odpowiedz

      I nie tylko zdrowszą psychikę, ale również zdrowszy kręgosłup. 3 miesięczniak obładowany poduszkami to obciążenie dla jego małego kręgosłupa. Tak samo jak prowadzenie 4-5 miesięczniaków za ręce, bo ,,on musi już chodzić", żeby mogła wrzucić zdjęcie na ,,fejsika".

  • lavinka
    Kwi 30, 2014., 22:48 • Odpowiedz

    To chyba zależy od forum. Moje sierpniówkowe, które w końcu przeniosłyśmy na fejsa (wygodniej fotki wrzucać) jest dla mnie ogromnym wsparciem od wielu lat. Jasne, że się czasem różnimy zdaniami, regularnie wybuchają dyskusje w tematach szczepić czy nie szczepić, nocnikować, czy odsmoczkowywać i inne tego typu. Często też wrzucamy filmy, gdzie można samemu zobaczyć, że dziecko naprawde gada a nie gaworzy. Mamy na forum parę takich gwiazd, co chodziły mając 8 miesięcy a raczkowały mając 4(dwa różne przypadki), mamy takie, które zaczęły chodzić mając 16m. Nie odczuwam opowiadania o swoim dziecku, jakoby robiło to czy tamto w tym wieku za złe. Jasne, że to może wkurzac, jak nasze dziecię leci w ogonie, ale z czasem człowiek się przyzwyczaja. Moja z tych ogoniastych pod każdym względem poza wzrostem. Najpierw późno pełzała ( 9m), potem późno raczkowała (10m), o dziwo szybko zaczęła samodzielnie chodzić bez trzymanki (13m), a teraz jest znów w ogonie, tym razem mową. To znaczy nie gada, to co się z niej wydobywa nawet trudno gaworzeniem nazwać. Czekam do dwóch lat, może się rozkręci. Ale nie irytują mnie młodsze od niej o pół roku dzieci, które potrafią powiedzieć mama daj mi, albo coś w tym rodzaju. Dzieci w tym wieku rozwijają się skokowo w różnych kierunkach. Jedne rosną jak szalone i tylko biegają, inne są raczej spokojne, za to wygadane. Ale ja lubię tabelki, statystyki, nawet sobie obwód czaszki zaznaczam na siatkach centylowych.

    A poza tym kopnąć Cię? 3 centyl to jest NORMA. Wszystko pomiędzy 3 a 97 centylem to jest norma, a nie żadna anomalia wymagająca interencji. Problem się zaczyna dopiero wtedy, gdy dziecię wypada z siatek centylowych. I akurat niedowaga jest mniejszym problemem niż nadwaga, a mam wrażenie, że dla niektórych mam waga przebijająca 97 centyl jest powodem do dumy, gdy tak naprawdę powinny się martwić.

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:18 • Odpowiedz

      Ledwie na 3 centylu. W porywach. ;) Czasami nawet na siatki nie wchodzi. :D Lekarz ręce załamuje, bo badania ma w normie, on po prostu ,,tak ma". ;)

      Główkę to my mamy od samego początku poza centylami. Nawet mieliśmy robione USG, żeby wykluczyć nieprawidłowości. ;)
      Czapki mu kupuję na 1,5roku - 2 lata maksymalnie, a nie długo 5 skończy. Nawet mu przymierzałam kapelusik w H&M w dziale niemowlęcym w r. 74. :D I był akurat!

    • Anonymous
      Maj 01, 2014., 09:42 • Odpowiedz

      Ja czapki dla córki też muszę szukać w dziale niemowlęcym, bo te z działu dziecięcego przykrywają jej głowę, łącznie z połową twarzy :D w grudniu będzie obchodzić 5 urodziny. Córka jest drobna i głowę ma proporcjonalną do budowy swojego ciała. Zaburzeń rozwojowych brak :-)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 18:46 • Odpowiedz

      Oooo! Piąteczkę Ci mogę przybić! :D

    • Anna
      Maj 04, 2014., 20:02 • Odpowiedz

      Ooo a nas neurolog obserwuje pod kątem małogłowia, bo córcia jest na 97 centylu a główka ledwo 3. Wszystko robi z opoznieniem, ale robi. Teraz ma 13 miesięcy. Usiadła gdy miała 11, wcześniej nie siedziała posadzona, w 11 mies zaczeła raczkować. Martwię się tą wielkością główki ale może i ona "tak ma".

  • ewa j
    Kwi 30, 2014., 22:52 • Odpowiedz

    Mnie takie przechwalanki potrafiły doprowadzić do ciężkiej nerwicy. Musiałam najpierw sama przekonać siebie o głupocie takich licytacji słownych. Kiedy zrozumiałam, że tylko dla najbliższych tak na prawdę ważne są sukcesy mojego Syna, mogłam pokazać tym wszystkim super-hiper mamuskom środkowy palec.
    Nie warto dać się stlamsić takim pogadamkom.
    Dla każdej matki i tak to jej pociecha jest the best of the best :)

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:19 • Odpowiedz

      No i oczywiście, że dla nas i na rodziny to jest najważniejsze. Dla takich matek najważniejsza jest próba bycia ,,ponad" a to jest złe. Moim zdaniem nawet bardzo złe. I nie warto wchodzić w takie dyskusje, bo to bezsensu.

  • ewa j
    Kwi 30, 2014., 22:53 • Odpowiedz

    Mnie takie przechwalanki potrafiły doprowadzić do ciężkiej nerwicy. Musiałam najpierw sama przekonać siebie o głupocie takich licytacji słownych. Kiedy zrozumiałam, że tylko dla najbliższych tak na prawdę ważne są sukcesy mojego Syna, mogłam pokazać tym wszystkim super-hiper mamuskom środkowy palec.
    Nie warto dać się stlamsić takim pogadamkom.
    Dla każdej matki i tak to jej pociecha jest the best of the best :)

  • Anonymous
    Kwi 30, 2014., 23:59 • Odpowiedz

    Moja córka jest bardzo drobną dziewczynką, urodziła się z niską wagą (poniżej 3 kg) na wysokość nie odstaje od rówieśników, ale wagowo hmmm...no jest zdecydowanie lżejsza :-), a nóżki ma jak patyczki i takie miała od urodzenia. Nigdy nie było u nas tych rozkosznych, pulchniutkich fałdek. Pamiętam jak ludzie zaglądając do wózka mieli rozczarowane miny z tego powodu i każdorazowo tekst: " Boże czemu ona taka chuda, pewnie chora" i tak wkoło. Na początku się przejmowałam, przecież wszystkie noworodki.niemowlaki są pulchne ale potem olałam sprawę. Córka je normalnie, wyniki ma dobre, energii jej nie brakuje, rozwija się prawidłowo, po prostu taki jej urok. Najprawdopodobniej chudością obciążona genetycznie :-) w dobie, gdzie otyłość u dzieci jest coraz częstsza, może to nie takie złe (tak się pocieszam). U nas pierwszy ząbek pojawił się na 14 miesięcy (zdecydowanie późno, przyznaję martwiłam się tym) i od innych matek ciągle słyszałam, tyle miesięcy i nie ma zębów. Potem jak ruszyły to zaczęły wychodzić hurtowo, po trzy, cztery na raz. I tutaj się trochę odegrałam. Kiedy one narzekały jak ich dzieci ciężko przechodzą ząbkowanie, ja nie bez cienia satysfakcji oznajmiałam im, że poza górnymi dwójkami, które u mojej córki były ciężkim przeżyciem (nocne płacze, okrutny katar) reszta zębów wychodziła bezboleśnie i z niejakim zdziwieniem odkrywałam w buzi kolejny ząb. Na placu zabaw i w internecie rzeczywiście trwa walka między matkami, które dziecko szybciej się rozwija, urodziło się z większą wagą, było dłuższe itd. A gdzie taka zwykła radość z rodzicielstwa i cieszenie się kolejnymi sukcesami dziecka.?

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:21 • Odpowiedz

      Tej radości nie ma. ;) Bo dziecko od małego MUSI robić wszystko szybciej i być większe. Co do tego drugiego mam pewne wątpliwości zdrowotne. Tym bardziej, że bardzo często w parze idzie nieprawidłowa dieta i traktowanie małego żołądka jak odkurzacza. ;)

    • Anonymous
      Maj 01, 2014., 09:33 • Odpowiedz

      Oczywiście każda matka grzeszy podając czasami dziecku coś nie zdrowego, niekoniecznie przeznaczonego dla jego małego brzucha, ale mnie rozbrajają matki, które twierdzą, że ich dziecko to straszny niejadek, nic, a nic nie je, a mimo to jest grubiutki, a waga ciągle idzie w górę. Wszelkiego rodzaju przekąski (chipsy, ciasteczka, paluszki, chrupki itp) w ogóle nie są traktowane w kategorii jedzenia. A widok dziecka objadającego się tymi specjałami nie należy do rzadkości. Nie dziwne, że potem nie ma ochoty na obiad. Kiedyś grubiutkie, pulchniutkie dziecko było okazem zdrowia, a teraz często się zdarza, że są to powody do niepokoju i oznaka choroby. Chociaż oczywiście nie zawsze tak jest.

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 18:42 • Odpowiedz

      Zwróciłaś uwagę na problem XXI wieku. Dzieci od małego karmione jest czym-popadnie w myśl zasady, że pulchne niemowlę, to zdrowe niemowlę. Błędne koło niestety.
      Znam wiele dzieci, które nie jedzą warzyw i owoców, za to wpierniczają żelki, popijają to colą i zagryzają chipsami, no bo ,,co ja mogę".
      Sama mam w domu niejadka, ale to, że nie jada często śniadań, a obiadami gardzi rekompensuje mi fakt, że zagryzie to marchewką, kalafiorem, jabłkiem albo bananem. Nie chipsami bo naprawdę rzadko jemy, a on je po po dwie, trzy sztuki maksymalnie. Od małego też był uczony picia wody, więc popija to wodą. Próbowałam mu dać łyka coli jak sama piłam, ale twierdził, że nie chce. ;)

      Lekarze biją na alarm, że otyłość to choroba dzisiejszych czasów. Że dzieci w coraz młodszym wieku mają cukrzyce. Ale cóż się dziwić, skoro matki wychodzą z założenia, że po roku dziecko może jeść WSZYSTKO (i do dosłownie, bo znam dziecko, które w wieku 11 miesięcy dostało golonkę po bawarsku). Matki na forach Internetowych w okresie świa również chwalą się tym co zjadło ich 6-8miesięczne dziecko na święta - i tak, jest tam bigos. ;)

    • Anonymous
      Maj 02, 2014., 00:45 • Odpowiedz

      Ja odkąd córka mogła jeść coś więcej niż mleko dawałam jej dużo warzyw i owoców. Na placu zabaw jest jednym z niewielu dzieci, które za przekąskę ma jakiś owoc lub warzywo. I wzbudzamy oczywiście tym niezłe zainteresowanie, ale na koniec słyszę: "no nie dziwne, że taka chuda, skoro nie je nic konkretnego" :D U nas chipsy też rzadko, a jak już są to córka najwyżej kilka zje i koniec, jedynie z piciem wody mam problem, bo jak tylko podaje jej wodę to krzywi się niemiłosiernie, jakbym ją co najmniej zatruć chciała, dodaje do tej wody odrobinę soku domowej roboty i uda się, że to wypije. Prawdą jest, że o otyłości mówi się dużo, gazety pełne są artykułów w tym temacie, ale cholera to na widok szczupłego dziecka więcej jest negatywnych komentarzy, podejrzeń, że się dziecko źle odżywia i załamywania rąk z powodu jego wyglądu, niż przy dziecku, które jest pulchne. Przy pulchnym dziecku zawsze jest tłumaczenie, że z tej pulchności wyrośnie. Dziecko ma być grubiutkie, a nie szczupłe. No i bądź tu mądrym i pisz wiersze.

    • MamaAntosi
      Maj 02, 2014., 13:17 • Odpowiedz

      Gdzieś czytałam artykuł o pewnych badaniach dotyczących przekonań rodziców o wadze swoich dzieci. Okazało się, że rodzice w ogóle nie przejmują się wysoką wagą swoich pociech ( takich max. kilkuletnich), bo w ich oczach pulchne to zdrowe, albo wcale nie dostrzegają tych fałdek i dalej uważają dziecko za szczupłe. Tymczasem matki chuderlaków martwią się bardziej

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 04:18 • Odpowiedz

    Każda z was tu obecnych też taka jest tylko się wymądrzacie tutaj. A na placu zabaw to kto gada? Tutaj widzę drogie czytelniczki.,które jeżdżą zgodnie z przepisami.,parkują tylko tam gdzie jest to dozwolone., nigdy nie porównują dzieci., zdrowo żyją., kupują tylko w sh, by aby nie ubrać dziecka za drog, nigdy nic nie skopiowały. . I tak dalej i dalej same ideały. .

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:04 • Odpowiedz

      Ja się może za siebie wypowiem. ;)
      Nie jeżdżę, bo nie mam prawa jazdy. Nie porównywałam mojego dziecka, bo nie miałam takich możliwości, prędzej bym w nerwicę popadła. ;) Miałam tylko jakieś tam wytyczne w postaci Jasia kolegi, który urodził się 3 dni później w terminie, ale jego mama była bardzo wyrozumiała i nigdy nie porównywała naszych dzieci.
      Nie kupuję TYLKO w sh i czasami kupuję coś ... drogiego, bo lubię.
      Zdrowo też specjalnie nie jemy ... ;)

    • Anonymous
      Maj 01, 2014., 08:47 • Odpowiedz

      Drogi Anonimie skąd możesz wiedzieć, że każda z nas taka jest, przecież nas nie znasz. Ja jak idę na plac zabaw to zajmuję się swoimi dziećmi, a nie plotkowaniem. O nieszczęście na placu zabaw nie trudno, a córki mam w takim wieku, że już wszystko je ciekawi, wszędzie wejdą, ale niestety nie do końca zdają sobie sprawę, że mogą sobie zrobić krzywdę. Nie porównuję dzieci między sobą, bo na przykładzie swoich córek wiem, że każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. Moje córki z jednej matki i jednego ojca, a od urodzenia różne jak dzień i noc. Rozwój psychoruchowy też u nich różnie przebiegał. Dziewczynki moje są już na tyle duże, że w miejscowości, w której mieszkam ciężko mi cokolwiek kupić na nie w sh, bo po prostu albo nie ma, albo jest już tak zniszczone, że nie nadaje się do niczego. Nie twierdzę, że jestem ideałem, ale ja w kwestii rodzicielstwa skupiam się na własnych dzieciach, bo to za nie jestem odpowiedzialna.
      Rita

    • Anonymous
      Maj 01, 2014., 18:24 • Odpowiedz

      Nie chodzi mi o to, że wszystkie panie takie są, ale pomyślcie czytając komentarze tutaj, pod każdym postem - o prowadzeniu samochodów-100% komentarzy, mówiących o tym, żę NIGDY nie załamało się żadnego przepisy, nie zaparkowało żle, ba! nie obiło otwierając swoje drzwi cudzego samochodu. Komentarze pod tym postem - żadna z pań nie porównuje dzieci, wszytskich to wkurza - a każdy to czyni. NIE WIERZĘ i NIE UWIERZĘ, że choć raz każda z Was nie rozmawiała na ten temat (łącznie z tematem kup, zupek, słoiczków i mnóstwem innych - "o których nikt nie mówi"). To jest tak jak m jak miłość, modą na sukces czy innym takim - nikt nie ogląda ale wszyscy wiedzą o co chodzi.

      I nie mówię, że to żle - ale na miłość boską - nie zarzekajcie się, bo jest to absurdalne....

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 18:37 • Odpowiedz

      Ja rozmawiam na placach zabaw z matkami o dzieciach. Ale nie porównuję. Bo niby co? :)
      Moje dziecko usiadło jak miało 9 miesięcy, zaczął chodzić jak miał 15 miesięcy, a rozgadał się po drugich urodzinach (nie, nie po pierwszych). Żaden wyczyn.
      Wyczynem to jest dla mnie jego rozwój intelektualny, który w dużej mierze jest moją zasługą. Ale poza mną i moją rodziną nikogo to za bardzo nie interesuje. ;-)

  • Agnieszka Stolarczyk
    Maj 01, 2014., 06:12 • Odpowiedz

    Ja czuje się czasem jak niedojda bo moje dziecko ma 19.5m-ca i mówi tylko mama,tata,baba(sama już nie wiem czy świadomie),dziecku czytam,puszczam piosenki i nic . Mamy w piskowinicy pytają to jeszcze nie mówi? bo moja to mówiła już wtedy i wtedy a stoje i słucham i w końcu się zastanwiam co robie nie tak . Jaś też tak jak Twój prezes jest niejadek jest na 3centylu lekarka mówi Pani on 10.5 powinien ważyc mając roczek a waży 8.5 nie daje mu pani tyle jeść co powinna a synek poprostu niechce a dawanie na siłe kończy się wymiotami tłumaczę jej . Wreszcie pani doktor to zaakceptowała,że Jaś nię będzie mały pulpecik. Acha i ja niegdy synka nie uczyłam kosi kosi,przesyłanie buziaków,przybijania piatki itp kilka razy pokazałam niechciał naśladować to go nie męczyłam:)dziecko to nie małapka w cyrku:) a takie małki widuję na placu zabwa i mamusie które mówią Marysiu bij brawo i dziecko bije ,ale po co? Stasiu przeslij całuska,a mój potrafi wkręcać srubki śrubokretem,ale nie zabieram jego zabawek na plac zabaw by się tym chwalić:P

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:23 • Odpowiedz

      Jaś na bilansie dwulatka miał 10,4 kg i był na 3 centylu wagowym (więc norma) i 85 cm - 10 centyl.
      Zaczął mówić jak miał 2 latka i 1 miesiąc - coś tam mu już wcześniej wychodziło, ale mało. A też dużo czytałam. No i dobrze, bo jak się rozgadał to miał stosunkowo większy zasób słów niż te dzieciaki, które zaczęły wcześniej mówić. ;)

  • Majka
    Maj 01, 2014., 06:18 • Odpowiedz

    ohhh te ''zebrania mamusiowe''. znam to doskonale :/ tym bardziej, że mój Jaś też wszystko opóźnia. Wiesz z jaką reakcją na swoim profilu spotkałam się gdy podekscytowana napisałam, że mój Janek ma pierwszego ząbka na 11 miesięcy? Wreszcie! Co drugi komentarz - gratulacje, uśmiech, a co drugi - "a moje to już miało 10", "dopiero?" ... :( I humor poszedł w łeb

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:24 • Odpowiedz

      Przykra rzeczywistość ... Brak jakiekolwiek wyczucia.

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 06:42 • Odpowiedz

    Jak nie byłaś użytkowniczką forów, a dobra mama to co?

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:01 • Odpowiedz

      Wydaje mi się, że wyraziłam się bardzo jasno. W okresie NIEMOWLĘCYM. ;) Z DM zaczęłam korzystać jak Jaś miał 1,5 roku. ;)

  • ZuMa
    Maj 01, 2014., 06:48 • Odpowiedz

    A mnie bardziej wkurza jak taka matka zapomina jak to było gdy jej dziecko te etapy przechodziło. Miałam do czynienia z taką matką. Ja wówczas bezdzietna słuchałam jakie to ona ma problemy: że nie je, że chudy, w wieku ok. roku wprowadzała chlebek i bułeczki dopiero bo ściśle trzymała się tabeli, słyszałam jak to dziecko uczy się mówić od początku... a potem na ową matkę padła jakaś amnezja w tej kwestii, dokładnie w momencie gdy ja zostałam matką. I się zaczęło: A mój to już chodził w tym wieku (g... prawda, sama go na rękach nosiłam w tym wieku), a mój to już chlebek jadł a twoja tylko bułeczkę? (byłam świadkiem jak zabroniła rocznemu dziecku wziąć kromki chleba z mojego stołu bo ona wprowadza bułeczkę), w tym wieku już kotleciki jadł i inne rzeczy też (a pamiętam jak dziś że nie raz 5 śniadań robiła bo nic nie chciał tknąć)

    A kategoria wagowa Prezesa to widzę taka sama jak u Zu. Ja już dawno przestałam porównywać, chociaż ja bym w sumie mogła bo Zu terminowa a nawet nieco przeterminowana. Trzymamy się obecnie kurczowo 3 centyla i staramy się go za wszelką cenę nie puścić.

    • Matka Prezesa
      Maj 01, 2014., 08:25 • Odpowiedz

      Matek z amnezją nie znam, ale też bardzo ciekawy przypadek. :D

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 08:42 • Odpowiedz

    Moje dzieci urodzone w terminie. Syn nie siedział do 10 mcy, córka nie mówiła nic do 2 lat poza gaworzeniem, na dodatek cały czas płakała, urodziła się z zębem. Byłam bliska obłędu od nadmiaru dobrych rad i porównań. Na spacery zaczęłam chodzić na cmentarze, poznałam nieco historię miasta i inne normalne mamy... Odzyskałam spokój i radość. Pozdrawiam Magdalena

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 11:19 • Odpowiedz

    ja odrozniam dwa gatunki chwalipiet. Pierwszy to te radosne, szczesliwe, ktore ciesza sie z osiagniec swoich dzieci i w matczynej naiwnosci uwazaja, ze kazdy interesuje sie tym tematem. I te drugie-zgnilizny-ktore mowiac o suksecach swoich pociech maja zimny wyraz twarzy, glos karcacej nauczycielki a ich zdanie "bo moje w tym wieku to juz dawno samo..."wskazuje, ze ich celem jest udupienie drugiej matki, zniszczenie jej poczucia wartosci. Takie zgnilizny zazwyczaj sa nieszczesliwe w swoim zwiazku, nie maja wsparcia albo sa zwyklymi zazdrosnicami. O dziwo nie zazdroszcza innym sukcesu ich dzieci ale takich rzeczy jak zgrabna figura, zadbany wyglad, radosc...

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 16:05 • Odpowiedz

    Znam to, chociaż moje dziecko urodziło się w terminie i jest piersiowym grubaskiem to w innych kategoriach każde jego zachowanie jest pretekstem do czepiania. Zaczał chodzić jak miał 15 m-cy, ile sie nasłuchałam "no już stawaj na nogi" "jeszcze nie chodzi?". Jeść nic nie chce poza cyckiem, mówi tylko po swojemu, śpi z nami, budzi się w nocy, jest mega wstydliwy. Dla mnie to wszystko jest norma dla innych powodem to robienia oczu jak pięciozłotówki i tekstów "nie u nas tak nie było" "u nas to by nie przeszło" albo "powinnaś zrobić to i to".

  • Taka sobie mama
    Maj 01, 2014., 19:27 • Odpowiedz

    Mój długo nie raczkował, za to przemieszczał się z prędkością światła za pomocą kulania,potem długo nie łapał równowagi stojąc, zaczął chodzić gdzieś tak w końcówce 17 miesiąca, ale tak naprawdę z chodzeniem rozkręcił się gdzieś po 20 miesiącu życia. Na szczęście nikt mi nad uchem nie gadał,że już powinien,że moje dziecko to... itd. Na forum też ciśnienia nie było, raczej wsparcie. Jednakże gdybym się nie niepokoiła,nie poszłabym do specjalisty i nie dowiedziałbym się,że muszę synka rehabilitować. Także może czasem warto się tu i ówdzie przejść i to nie ze względu na to, że czyjeś dziecko to czy tamto.
    Nadal nie mam ciśnienia na to, co umie, a czego nie - i tak dziś zostałam zaskoczona,gdy nagle się okazało się, że swobodnie dodaje i odejmuje w zakresie do100. I co? I nic. Nadal zamiast rysować bazgroli, tłumacząc potem,że to pajęczyna, na biegowym w ogóle się nie nauczył jeździć, w nocy też się budzi.

  • ENCEPENCE
    Maj 01, 2014., 20:05 • Odpowiedz

    Ile ja się nasłuchałam, że Mati jeszcze nie siedzi, a ma już 7 m-cy, i zębów też nie ma, a zaraz 9 m-cy - grzecznie odpowiadałam, że ma jeszcze czas, choć po 100 uwadze miałam ochotę krzyczeć, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie!

  • Anna S.
    Maj 01, 2014., 20:27 • Odpowiedz

    wg. teściowej, mój narzeczony po 2 tygodniach powiedział "mama". i za nic nie dało się przetłumaczyć, że powiedział to przypadkowo, bądź że było to coś bardzo podobnego do tego słowa. ona urodziła geniusza, który już w 2 tygodniu życia świadomie wypowiadał słowa. :)

  • Anonymous
    Maj 01, 2014., 22:11 • Odpowiedz

    eee... mnie to nie rusza - jak ktos chce sie pochwalic dokonaniami dziecka - ciesze sie razem z nim. Moj tabelkowo byl do tylu, ale po tym co przeszedl - rozwija sie idealnie, tak jak jego organizm mu na to pozwala. Dodam, ze jak bylam mala zazdroscilam dzieciom, ktorych rodzice wychwalali je przed innymi pod niebiosa. Moi nigdy mnie nie chwalili ani przed innymi ani w oczy. Dlatego ja synka wychwalam jak moge, za wszystko, za to, ze jest jaki jest. Przed innymi sie nie "chwale" nie dlatego, ze Mlody liderem nie jest;) ale z prostej przyczyny - nie sadze, by to kogos obcego interesowalo;)

    PS. Czy mamy dzieci rehabilitowanych tez maja schizy, kiedy slysza opowiesci o np. przewracajacych sie na brzuch miesieczniakach, czy stojacych na sztywnych nozkach trzymiesiecznych dzieciach? Ja od razu mysle - WNM, ONM, ZOKN i takie tam.. Zboczenie okropne :(

    • Anonymous
      Maj 02, 2014., 17:48 • Odpowiedz

      Co do PS-dokładnie! Słyszę o obrotach na 2 miesiące i już mi się ciśnie 'brak podporu', widzę sadzane dzieci i mam ochotę dać w łeb ale po paru razach dałam spokój. Cieszyło mnie że długo synek raczkował, sam doszedł do chodzenia, nie ciagany, nie wleczony w wieku 8 miesięcy itp. Często oprócz 'moj siedzi' a obłożony poduszkami słyszę 'a mój ma 8 miesięcy i chodzi' ale rodzic nie doda że przy meblach, a to nie jest wg mnie samodzielne chodzenie ale znerwicowanych rodzicow może jeszcze bardziej zdolowac jak ich tylko tupta przy meblach a tamten 'chodzi'.

  • cabinet.des.modes
    Maj 02, 2014., 19:49 • Odpowiedz

    Ja dzieci jeszcze nie mam, ale za sprawą ciotek, kuzynek, koleżanek etc., etc. znam aż dobrze te wyliczanki i wiem, że niestety im dalej w las, tym jest ciemniej. Bo z pierwszych kroków, słów i dobrego apetytu, matki schodzą na oceny, które dziecko zna więcej języków etc. I niejednokrotnie matka - w jej odczuciu - żeby zdopingować dziecko, wyświadcza mu niedźwiedzia przysługę "a patrz, Twoja kuzynki A, B,C i Z potrafią, to, to i to" "studiują 55 kierunków i każda po 3 specjalizacje, jeszcze pracują i jeszcze mają czas dla siebie". człowiek słucha tego i zastanawia się, co z nim jest nie tak"

  • Wszystko żrący odkurzacz. | matkaprezesa.pl
    Wrz 23, 2015., 17:00 • Odpowiedz

    […] WHO zaleca by dietę dzieci rozszerzać po 5 miesiącu jeżeli jest karmione mlekiem modyfikowanym i po 6 miesiącu jeżeli jest karmione piersią. Są to wytyczne stworzone na potrzebny obecnej problematyki żywienia dzieci, ale nadal mało kto te wytyczne przestrzega. Prawdopodobnie dlatego, że nie przestrzegamy nawet dolnej normy po 4 miesiącu i bardzo często podajemy posiłki po 3 miesiącu. O ile są przypadki dzieci, które muszą dostać pokarm w wieku 3 miesięcy, o tyle większość dostaje, bo rodzic ma taki kaprys. Tu znowu mogłabym nawiązać do tematu / DZIECKO Z TABELI – klik / […]

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×