Próchnica. Czyja to wina?

Kiedy byłam bezdzietna  wydawało mi się, że próchnica jest wynikiem zaniedbań rodzicielskich. Zasługę za czarny uśmiech przypisywałam rodzicom, którzy karmią dzieci słodyczami. I w podzięce za tamtą bezczelność, los obdarował mnie takim dzieckiem z czarnym uśmiechem. Problem był tylko jeden. Marny ze mnie egzemplarz na rodzica, który zaniedbuje piramidę żywieniową dziecka …

Zaczęło się całkiem niewinne. Miał 1,5 roku, kiedy na górnych jedynkach pojawiły się przebarwienia. Dentystka Numer Jeden (prywatnie) stwierdziła, że z tym się nic nie da zrobić, poza tym za moment (eeeeee?) te zęby wypadną, leczenie jest bezsensu, poza tym nie każde dziecko ma śnieżnobiałe zęby. Spoko.

Oczywiście zwaliłam winę na siebie. Mleko – modyfikowane – pite w nocy 14 miesięcy. Szaleństwo. Odrzucił je sam, ale kto by pomyślał, żeby zaprowadzać roczniaka do łazienki o drugiej w nocy,żeby umył jeszcze raz zęby? Człowiek myśli wtedy tylko o tym by iść dalej spać. Potem oczywiście włączała się czerwona lampka – może to wina słodyczy? Próchnica przecież kojarzy się ze słodyczami. A ja kupiłam mu pierwszego w życiu lizaka!

Zwalałam na siebie winę bardzo długo. Przebarwienie się pogłębiało i wyglądało jakby zżerało zęba pośrodku. Tak oto trafiliśmy do Dentystyki Numer Dwa (na NFZ). Dentystka założyła mu jedną plombę – pierwszą, w wieku 3 lat. I w sumie jedyną, bo z tym akurat problemów nie mieliśmy. Kiedy napomknęłam o tych przednich zębach, usłyszalam po raz drugi, że z tym się nic nie robi. Poza tym nie jest źle i chyba jeszcze nigdy nie widziałam prawdziwej próchnica. Nasza była traktowana tak jakby na niby … Dentystka zwróciła uwagę na jeden szczegół, który umykał mojemu rodzicielskiemu oku. Otóż moje ponad 3 letnie dziecko nadal miało smoczka do spania. Padła diagnoza – próchnica butelkowa. 

Winny smoczek? Akurat! Znowu myślałam, że to wina wymienianego często i nadal wyparzanego smoczka. Choć może niekoniecznie smoczka, bo smoczek ktoś mu daje i nikt z tym nie walczy. Czyli znowu na arenie beznadziejności stanęłam ja. Matka. Smoczek zabrałam w pewien szary, październikowy wieczór i nie oddałam. Za to z pękającym sercem musiałam przetrwać całą noc. Płaczu. Krzyku i próśb o zwrot. Przyrzekłam sobie wtedy, że jeżeli kiedykolwiek zdecyduję się na drugie dziecko, smoczek zabiorę jakieś 2 lata wcześniej.

Po raz trzeci (ale nie ostatni!) trafiamy do gabinetu stomatologicznego. Tego Numer Dwa. Wiem już, że coś z tym zrobić można, więc proszę aby coś z tym zrobić. Tyle, że moje dziecko widząc Dentystkę Numer Dwa zaczyna krzyczeć i krzyczy jeszcze głośniej, kiedy siadam z nim na dentystycznym fotelu. Jest cały czerwony ze złości, a kiedy próbuje go uspokoić (wszystkimi metodami jakie mogłam zastosować zaklinowana w tym fotelu), moje dziecię wydziera się na cały gabinet, że pogryzie Dentystkę jak tylko spróbuje mu wsadzić palce do buzi.

Wychodzimy. I już tam nie wracamy.

Zęby jak zęby. Nadal przebarwione, a na środku zrobiła się dziurka wielkości czubka szpilki. Ponieważ jesteśmy praktycznie co chwilę u jakiegoś lekarza ktoś wreszcie zwraca uwagę na coś, na co ja nigdy nie zwróciłam. To znaczy inaczej – czego nigdy z tym nie powiązałam. Sterydy na płuca.

-Ooo – mówi lekarz zaglądając do buzi Jacha – widzę, że się zęby przez te sterydy popsuły. To bardzo częste, a zwłaszcza u wcześniaków, które mają z reguły o wiele słabsze zęby niż rówieśnicy.

Chwila. Myślę. Przetwarzam. Mówili, żeby dziecko po sterydach się napiło. Ale, żeby zęby się popsuły?

Idziemy do gabinetu numer trzy. Prywatnie. Przed oczami mam wizję jak moje dziecko kopie, gryzie i ucieka. Ale nic z tych rzeczy … Mam do czynienia z gabinetem przyjaznym dzieciom. Gdzie Pani Dentystka Numer Trzy ma takie podejście, że Jan stwierdza, że sam zostanie dentystą. I tak zaczęliśmy lapisowanie.

Lapisowanie sprawia, że zęby stają się czarne. Nakłada się specjalny preparat, który ma zatrzymać próchnicę. Uśmiech mojego dziecka staje się czarny. Może nie do końca, ale przednie zęby w 1/3 zmieniają swoją barwę. Ucierpiała moja duma …

Przez 5 tygodni chodziliśmy raz w tygodniu na “malowanie” zębów (jak nazwaliśmy to razem z Janem). Obecnie pierwszy czarny zaczyna się ruszać. Trochę przed czasem, bo Jaś oberwał z poduszki od kolegi. 🙂

Dlaczego powstał ten temat? Krótko przed rokiem szkolnym rozpoczyna się nagonka na sklepiki szkolne. Zaraz potem na nieodpowiedzialnych rodziców, bo tylko 1 na 10 dzieci nie ma próchnicy. Wielu rodzicow pęka więc z dumy, że są na tyle odpowiedzialni, że uniknęli zgubnych skutków czarnego uśmiechu. Problem jest taki, że mnie i setki innych matek – wsadza się do jednego worka i obwiązuje sznurkiem z wizytówką: “Głupia”. Głupia, bo daje dziecku słodycze, słodkie napoje i zapomina o zdrowym żywieniu. Nikt nie weźmie pod uwagę, że moje dziecko do szkoły nosi wodę (najzdrowszą jaką udało mi się dostać na półkach w sklepie). Że wsadzam mu do śniadaniówki jabłko lub banana. Nie. Moje dziecko ma próchnicę. Od słodyczy. Ale ja się wcale nie dziwię temu stereotypowi. Sama przecież długo tak myślałam.

Kiedy weszłam dalej w temat – a im głębiej, tym ciekawiej – okazało się, że na próchnicę wpływa gro innych czynników. Żywienie jest jednym z nich. To prawda, że duża część rodziców karmi dziecko śmieciami ( to nie ulega żadnej wątpliwości), dzieci nie znają smaku owoców i warzyw, a woda jest potrzeba do podlewania kwiatów co najwyżej. Jest jednak grupa rodziców, takich jak, którzy nie mieli  wyboru. Leki, które moje dziecko dostawało przez długi okres czasu na stałe, zbierało żniwo. Jaś wolniej rósł, psuły się zęby. Coś za coś. Tak to działa. Zdrowie za … śnieżnobiały uśmiech. Zdrowie za … kilka centymetrów więcej. Wybór jest prosty.

O czynnikach poczytać o TU.

Przestałam patrzeć na czarne zęby u dzieci, jak na wizytówkę nieodpowiedzialności rodzica. Wiem już, że nie zawsze winni są oni. Kolej na Ciebie. Nie oceniaj.

 

 

 

 

COMMENTS (8)

  • Karina
    Wrz 07, 2015., 14:03 • Reply

    Widziałam już kilkuletnią dziewczynkę, która miała dosłownie zjedzone zęby przez leki. To nie były plamki na zębach, one były całe czarne. To jest przerażające. A jeśli chodzi o strach przed dentystą... większość dorosłych się boi więc co się dziwić dzieciom.

  • Paula
    Wrz 07, 2015., 14:07 • Reply

    Pisałam kiedyś o tym u siebie. Moja córka też jest po lapisowaniu. I kiedyś krew mnie zalała jak Pani w sklepie jako argument dla swojego dzoecka, żeby nie jadło słodyczy, powiedziała: bo będziesz miała czarne jak dziewczynka. A wiesz co? Ada była na piersi i jako winę podali nocne katmienie... brak szkilwa. A ja siebie teŻ obwiniam bo może miałam za słodkie mleko. Wiem to głupie

  • Majka
    Wrz 07, 2015., 15:49 • Reply

    Też nie oceniam. Mam dwie czteroletnie córeczki, bliźniaczki jednojajowe, wcześniaki z 30 tyg. Karmione tak samo, leki podawane takie same. Pierwszego lizaka dostały w wieku 3lat. Starsza o minutę ma piękne białe ząbki bez jakichkolwiek zmian, natomiast młodszej wyszły jedynki z ubytki szkliwa, a teraz w piątkach pojawiły się ciemne dziurki. Jak to wyjaśnić? Nie mam pojęcia.

  • Tato z OdjechanaRodzina.pl
    Wrz 10, 2015., 16:19 • Reply

    Dobry artykuł :-) Dwójka z naszych pociech ma problemy z zębami przez leki podawane inhalatorem (tubą lub nebuliz) - oskarżeni to oczywiście pulmicort, berodual - masakra :-( Nie powiem, to dobre leki na to, co mają leczyć: jakieś stany paraastmatyczne coś tam etc, ale... Co, prócz dobrych cech ma w sobie ta chemia najlepiej pokazują wargi i usta po kilku wziewach - wysuszenie, podraźnienie.. Najtrudniejsze dla nas w tym wszystkim jest tłumaczenie dziecku, że "akurat ty nie możesz tyle słodyczy". Brzdąc: "Ale czemu?". No i weź wytłumacz dziecku, że je i tak mniej słodyczy od rodzeństwa, a nie może. A nie może i kropka - bo wówczas zęby i tak już mocno sfatygowane - teraz polecą po całości. Trudna sprawa.

  • Anna
    Wrz 21, 2015., 19:01 • Reply

    Nie miałam pojęcia, że tak się robi po sterydach! Mam w otoczeniu kilkoro małych astmatyków, których też nie uprzedzono, że się mogą takie cuda z zębami dziać po lekach... Z innej beczki- moja osobista siostra ma trójkę dzieci- dwoje ma zęby, że mogą orzechy łupać, a najmłodsze mleczaki miało pokruszone, słabiutkie i skorodowane. Bez leków, na piersi przez trzy lata, z warzywami i szlabanem na słodycze. No i?... Pech chyba tylko.

  • Zosia
    Wrz 22, 2015., 04:55 • Reply

    Dla mnie szokiem było, kiedy na zebraniu tydzień temu, mówione było o akcji mleko. No i okazało się że w obiadach soli, cukru i innych takich być nie może. W sklepiku słodyczy być nie może. Ale jak mleko, to rodzic ma do wyboru zwykłe albo smakowe(truskawka, czekolada!!!, wanilia). Wszyscy wiemy chyba ile tam jest cukru.. i 90% rodziców wręcz rzuciła się żeby "zapisać" dziecko na to mleko smakowe (trzeba doplacic jakies grosze do tego mleka wiec bylo wyraznie widać..). Młody siedzi w ławce z kolegą co ma popsute zęby. Z wywiadu (bo moje dziecko bardzo interesuje się zębami ) dowiedzial sie ze kolega dostaje duzo słodyczy a o myciu zębów to raz w tygodniu pamieta.. i to nie jest jedyny przypadek w klasie. Ciężko nie miec w takich sytuacjach "uprzedzeń" ;)

  • Natka
    Lis 13, 2015., 16:30 • Reply

    Moja 4-letnia córeczka również ma problemy z ząbkami - ubytki w szczelinach pomiędzy górnymi jedynkami a dwójkami. Ząbki myjemy odkąd się pojawiły, jako roczniak używała już tylko niekapka - żadnych butelek ze smoczkiem, pierwszego lizaka dostała gdy miała około 2lat od pani doktor pediatry, na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy poszła spać bez umycia ząbków - tylko w chorobie i gorączce. Ząbki myjemy trzy razy dziennie. Ocena dentysty: zaawansowane stłoczenie ząbków stąd ubytki międzyszczelinowe i..."proponuje czekać". Jak wytłumaczyć dziecku, że pomimo higieny i zapału do mycia ząbków są ubytki? Oczywiście, jako mama się zadręczam. Planuję odwiedzić innego stomatologa. Czy ktoś się orientuje czy można leczyć ubytki na 1 i 2, czy tylko lapis? :-(

  • Anka
    Lis 14, 2015., 18:14 • Reply

    Sterydy sterydami,ale jedzenie nocne w momencie kiedy są zęby niestety powoduje próchnicę. Oczywiście,znajdą się oporne wyjątki. Geny też mają znaczenie,ale generalnie mając niemowlaka nie liczyłabym na to. Niekoniecznie musi po jedzeniu nocnym myć zęby,może popić chociaż mleko wodą. Jednak najlepiej jest jeśli od momentu pojawienia się zębów jedzenia w nocy nie ma. To nie daje 100%gwarancji braku próchnicy,ale dużą szansę,że jej nie będzie lub pojawi się później. A im później tym lepiej.

LEAVE A REPLY

loading
×