Początek nowego.

Jeszcze dwa tygodnie temu 4:30 to była u mnie głęboka noc. Na dobrą sprawę samo to, że muszę o tej godzinie wstawać sprawiło, że automatycznie wydłużyła mi się doba, chociaż przyznaję, nie ogarnęłam jeszcze niczego na tyle, by w pełni wykorzystać dzień. Jedyny plus jest taki, że chodzę spać między 19 a 21 (przypominam, do tej pory chodziłam spać między 23 a 1 w nocy) i do pracy się wysypiam.

No i jak zasypiam to widzę tylko cyferki z Excela …

 

Moje dziecko oczywiście z całej naszej trójki najlepiej się przystosowało. On jest niezniszczalny, tak mi się wydawało po pierwszej dobie, kiedy na 5:30 zaprowadziliśmy go do przedszkola (przez pierwsze trzy dni jeździłam na 7 rano). Myślałam – jakże naiwnie! – że padnie koło 18, ale to ja padałam, on zachowywał się tak jakby wstał o 8, nie o 4:30. Zaczęłam wierzyć w to, że dzieci posiadają baterie duracell.

Jak każdy rodzic tak i ja miałam kaca moralnego. No bo jak to? Zaprowadzać dziecko do przedszkola jak jest jeszcze ciemno, o tej godzinie? W niedziele prawie w ogóle w nocy nie spałam. Stresowałam się, już niekoniecznie nową pracą, ale przede wszystkim tym jak zniesie to Jachu. Mój priorytet numer jeden. Oczyma wyobraźni wynajmowałam już dla niego nianię, która zaprowadzałaby go przedszkola na 9, byleby się wysypiał, byleby w przedszkolu nie był sam, byleby …

Ale nie jest pierwszym dzieckiem w przedszkolu i nie jednym. Nie skarży się. A szczenę zbieram z podłogi od poniedziałku. Bo wyobrażałam sobie to inaczej. W innych, ciemniejszych barwach.

Pracę mam fajną. Siedzę 8 godzin, no czasem chodzę, uczę się i próbuję się nie zgubić w labiryncie pierdyliarda korytarzy. A jest się gdzie zgubić. Tak było wczoraj, kiedy wytłumaczono mi oczywiście w które korytarze skręcić, ale pogubiłam się już po drugim w prawo (albo w lewo?). Problem w mojej firmie jest taki, że jest duże prawdopodobieństwo, że zamiast na Polaka natrafię na obywatela Rosji, Ukrainy lub Mołdawii, który nauczył się po polsku jednego zdania: ,,Ja nie rozumiem“. Kiedy nie mogłam się odnaleźć, natrafiłam na kogoś, kto na moje nieszczęście zrozumiał tylko jedno słowo i wyprowadził mnie w miejsce z którego już w ogóle wrócić nie umiałam. Błądziłam. Wyprowadziła mnie jakaś Pani.

A po powrocie do domu w uszach brzęczała mi piosenka, którą w radiu puszczali chyba z 6 razy w ciągu 8 godzin i widziałam tylko cyferki. Masę cyferek.

Teraz jest piątunio, piąteczek, Ojciec Prezesa pojechał do biblioteki na jakieś tam gry do godziny 24. Ja zostałam z dziecięciem, co to Pingwiny ogląda i choć widzę, że ledwie widzi, to i tak chce oglądać. Jest szansa, że będziemy jutro spać do 8. Kuźwa! Chociaż do 7!

Ja to napisałam? Serio? Jeszcze tydzień temu miałam poważne problemy ze wstaniem o 10 …

Dobra. Będę poważna. Dzisiaj też miałam ciężkie wstawanie. I to na zasadzie ,,jeszcze 5 minut” ,,a może 10?” ,,a może dzisiaj jest sobota?”. No i stałam na  przystanku, trzęsąc się z zimna i z myślą, że mogłam przecież 30 minut wcześniej wsiąść do auta taty, co to ma podgrzewane fotele, a nie do autobusu w którym większość ludzi chrapie, a ja mam oczy szeroko otwarte, bo nadal się boję, że wysiądę jednak w Poznaniu jak się zdrzemnę. I zimno rano jak cholera, mimo iż zakładam jedną dodatkową bluzę i pierwszy raz tej zimy (serio była jakaś zima?) wyciągnęłam z dna szafy … czapkę. Nie żadną tam z królika, ale taką żółtą, którą naciągam na uszy i jestem już myślami w biurze z kubkiem gorącej herbaty.

Koło 12 ziewam jak hipopotam.

Ale jutro, jutro to ja się wyśpię! No naprawdę! Obudzę się jak będzie jasno!

COMMENTS (4)

  • Niki
    Mar 13, 2015., 18:53 • Reply

    Fajnie, że przystosowanie się Wam wychodzi :) Jak przeżyliście pierwszy tydzień, to już z górki ;)

    • Noemi Skotarczak
      Mar 13, 2015., 19:15 • Reply

      W przyszłym tygodniu Jachu nie będzie musiał rano wstawać. ;)

  • Dwa+trzy
    Mar 13, 2015., 20:41 • Reply

    Dzielny chłopak z tego twojego Jacha :) tak potrafią tylko dzieci- szalec na pełnych obrotach i bez ładowania ponad 12h :) Matka spijcie rano do 10 :)

  • Kaśka
    Mar 13, 2015., 21:42 • Reply

    Jednak niania?:)

LEAVE A REPLY

loading
×