Wcześniactwo. Fakty i mity.

Nazywane są ,,Miniaturkami noworodków“. Mieszczą się w jednej, czasem w dwóch dorosłych dłoniach. Pierwsze tygodnie swojego życia spędzają na Intensywnej Terapii gdzie balansują na granicy życia i śmierci.
Wcześniaki.
Dzisiaj obalamy mity. Skupiamy się na faktach.

1. Lepiej urodzić dziecko w 7 niż 8 miesiącu. 
MIT.
Jest to najczęściej spotykane mit z jakim przyszło mi się zmierzyć. Bierze się on głównie stąd, że sterydy na rozwój płuc podawano do 34tc (obecnie nieco się od tego odchodzi i zwiększono górną granice zwłaszcza przy hipotrofii płodu). Mimo to warto pamiętać, że im dłużej przebiegająca ciąża, tym większe szanse na to, że dziecko będzie oddychało samodzielnie bez pomocy wcześniej podanego matce sterydu (de facto – cholernie bolesny zastrzyk). Dzieci urodzone między 34 a 36 tygodniem ciąży nie tylko mają niemalże 100% szanse na przeżycie (czego nie można powiedzieć o malcach urodzonych przed 32tc), ale również (z reguły) nie borykają się z wieloma problemami zdrowotnymi, które dotykają dzieci urodzone w 7 miesiącu ciąży (patrz punkt 3). Reasumując: każdy dzień dłużej w brzuchu zwiększa szanse na przeżycie i zdrowy rozwój.

2. Jeżeli matka nie może karmić piersią, dziecko powinno dostawać specjalne mleko dla wcześniaków.
PRAWDA.
Choć nie do końca. Mleka dla wcześniaków (np. Nenatal Premium) są przeznaczone dla dzieci urodzonych z niską (poniżej 2,5 kg) bądź bardzo niską (poniżej 2 kg) masą urodzeniową. Jeżeli potencjalny wcześniak rodzi się z masą powyżej 2,5 kilograma wówczas neonatolodzy zwykle zalecają mleko początkowe (dowolnej firmy).

3. Wszystkie wcześniaki mają wylewy i retinopatię
MIT.
Nie wszystkie wcześniaki mają wylewy!
Wylewy  I/II stopnia dotykają również dzieci urodzone w terminie. Z reguły nie rzutuje to na przyszłość dziecka, bo wylew wchłania się i nie pozostawia żadnych skutków ubocznych. W przypadku wcześniaków im wcześniejszy tydzień ciąży tym większe prawdopodobieństwo na wylewy III/IV stopnia czego konsekwencjami w większości przypadków jest między innymi wodogłowie.
Z kolei szacuje się, że retinopatia wcześniacza pojawia się u ok. 10-15% wcześniaków i jak dotąd jest najczęstszą przyczyną występowania ślepoty u dzieci. Borykają się z nią głównie dzieci urodzone przed 32tc, a niemalże każde dziecko urodzone przed 28tc ma zdiagnozowane ROP.

4. Retinopatię leczy się tylko laseroterapią. 
MIT.
Jest V stopni ROP z czego ostatni (V) stopień to ślepota, czyli całkowicie odwarstwia się siatkówka. Stopień I i II pozwala na samoistne cofnięcie się, choć zdarzają się przypadki, kiedy okulista zaleca laseroterapię przy II stopniu wiedząc, że retinopatia się nie cofnie, tylko zacznie się pogłębiać.

5. U wcześniaków powinno się liczyć wiek korygowany. 
PRAWDA.
Wiek korygowany to wiek, w którym dziecko powinno przyjść na świat w terminie i odejmuje się poszczególne tygodnie/miesiące od metrykalnej daty urodzenia przedwczesnego. W ten sposób lekarze sprawdzają rozwój dziecka (psycho-ruchowy), ale również wzrost/wagę/obwód głowy.
Przykładowo – jeżeli dziecko ma 5 miesięcy, a urodziło się 2 miesiące przed terminem, jego wiekiem korygowanym będą 3 miesiące, a rozwój oceniany jest na podstawie wieku 3 miesięcy, nie na podstawie wieku 5 miesięcy urodzeniowych. W ten sposób dziecko urodzone przedwcześnie ma wydłużone pewne granice w rozwoju. Kiedy dziecko urodzone w terminie powinno do 18 miesięcy postawić pierwsze kroki, o tyle u wcześniaków wydłuża się ten czas o tygodnie korygowane.
Pozwala to przede wszystkim lekarzom i rodzicom oszacować ile dziecko musi jeszcze nadrobić, by nadgonić rówieśników urodzonych w terminie. Zwykle ta granica wyrównuje się do roku, góra dwóch lat, w których dziecko nierzadko robi krok przed rówieśników terminowych.

6. Wcześniaki rodzą się w patologicznych rodzinach.
PRAWDA/MIT.
Statystyki okrutnie obrazują rzeczywistość, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jednym z najczęstszych czynników jest niski status socjoekonomiczny. Nie jest on jednak regułą i z pewnością matki wcześniaków nie powinny być oceniany przez pryzmat innych, lecz indywidualnie, biorąc pod uwagę inne czynniki (między innymi ciąża wielopłodowa – patrz punkt 7, czy nadciśnienie).

7. Ciąże mnogie kończą się przedwcześnie.
PRAWDA. 
75% ciąż mnogich kończy się przed 36tc. Im większa ilość dzieci w łonie matki, tym wcześniejszy tydzień w którym rodzą się dzieci. Przykładowo – przeciętne trojaczki rodzą się między 30 a 32tc, podczas gdy bliźnięta między 34 a 35 tc.
(źródło – KLIK ).

8. Wcześniaki dostają bezpłatne szczepienia skojarzone.
MIT.
W 2008 roku weszło rozporządzenie, dzięki któremu dzieciom urodzonym przedwcześnie (oraz dzieciom w grupie ryzyka) przysługują szczepienia na pneumokoki.
[Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 24.06.2008 r., Dziennik Ustaw Nr 122, poz. 795.]

Inne szczepienia nie obejmują refundacji, co za tym idzie rodzic dziecka urodzonego przedwcześnie, za wszystkie dodatkowe szczepienia musi płacić z własnej kieszeni. Wyjątkiem będą meningokoki, które bezpłatnie są dostępne nie tylko dla wcześniaków, ale zależne jest to od ognisk epidemicznych.
LISTA MIAST – KLIK
9. Wcześniaków z Intensywnej Terapii nie powinno się wyciągać z inkubatorów.
MIT.
Jeszcze nie tak dawno sama byłam o tym święcie przekonana, źle nakierowana przez personel medyczny. Dzisiaj zaleca się, by wcześniaka, który trafi na Intensywną Terapię jak najszybciej przyłożyć matce skóra do skóry. Proces ten nazywa się kangurowaniem.
/Bliskość, która leczy – KLIK/
10.Wcześniaki rozwijają się wolniej.
PRAWDA
Trzeba jednak pamiętać, że rozwój psycho-ruchowy zależy od kilku innych czynników, które mają bezpośrednio związek z wcześniactwem, między innymi tydzień ciąży i wywiad około-porodowy. To, że wcześniaki będzie później siedział, czy chodził wcale nie oznacza, że cofnięcie rozwojowe (w stosunku do rówieśników urodzonych o czasie) będzie trwało wiecznie. Patrz punkt 5.

Czy wiesz, że Napoleon, Karol Darwin, Mark Twain, Victor Hugo,Albert Einstein też byli wcześniakami?

COMMENTS (30)

  • Anonymous
    Sie 15, 2014., 17:31 • Reply

    W "Polityce karmienia piersia" było o szpitalu dla wcześniaków, chyba gdzieś w Afryce gdzie dzieci nie leżały w inkubatorach, a cały czas były w kontakcie skóra do skóry przy matce.

    • Matka Prezesa
      Sie 15, 2014., 19:56 • Reply

      To była dość głośna akcja, która uzmysłowiła nam, ludziom z krajów cywilizowanych jak ważne jest kangurowanie takich dzieci. Do tej pory była ogólna ilozacja, a kagurowanie odbywało się, kiedy dziecko wychodziło do domu, bądź pozbywało się rurek, wenflonów itp. i przechodziło z Intensywnej Terapii na Pośrednią. Ja sama dostałam Jasia dopiero na Opiece Pośredniej po raz pierwszy na ręce (miał niecały miesiąc) zawiniętego w becik i podłączonego pod aparaturę monitorującą czynności życiowe ... I to tylko na kilka minut dosłownie, bo zaraz zaczęła spadać saturacja.

      Podobnie jak ostatnio czytałam artykuł w którym lekarze zalecają by do wcześniaka przychodziło również rodzeństwo, rodzice mogą przynosić maskotki ... Z kolei, kiedy Jaś leżał w szpitalu 5 lat temu tata dziecka mógł być tylko 30 minut, a żadna babcia, ciotka itp. nie mogła przyjść, o dzieciach nie wspominając (i przyznam, że trochę mnie to dziwi biorąc pod uwagę odporność wczesniaków). I nie mogliśmy nic położyć w inkubatorze, a chciałam położyć takiego małego aniołka szklanego, zakazano.


      Wszystko się zmienia, na trochę lepsze pod tym kątem. Stajemy się trochę bardziej zgodni z naturą. I dobrze.

    • Justyna Ś.
      Sie 16, 2014., 08:01 • Reply

      W pierwszym szpitalu do Agatki nawet męża wpuścić nie chcieli... (przez 3 tygodnie dwa ukradkowe, wieczorne spotkania dzięki uprzejmości dyżurujących pielęgniarek).
      Po trzech tygodniach przewieźli nas do innego szpitala i tam byli mocno zdziwieni, gdy zapytaliśmy czy mąż może zobaczyć Małą. W drugim szpitalu mogliśmy oboje czuwać przy inkubatorze i nikt nie robił problemu.
      Dwa szpitale w jednym mieście, a jakby dwa inne światy...

    • Matka Prezesa
      Sie 16, 2014., 20:14 • Reply

      W Śremie też byli zdziwieni, kiedy zapytaliśmy, czy tata może dzisiaj trochę dłużej. :D

  • Anonymous
    Sie 15, 2014., 17:34 • Reply

    Dodam tylko że Messi też był wcześniakiem :D

  • Anonymous
    Sie 15, 2014., 18:28 • Reply

    A milion innych geniuszy nie bylo. Ci to za opzyklady...

    • Anonymous
      Sie 15, 2014., 19:04 • Reply

      Myślę, że to ciekawostka, a nie dowód, że każdy wcześniak będzie geniuszem. Po co się tak spinać? :p

    • Matka Prezesa
      Sie 15, 2014., 19:49 • Reply

      To ciekawostka. ;)

    • Anonymous
      Sie 16, 2014., 14:44 • Reply

      No wlasnie. Ciekawostka

  • Anonymous
    Sie 15, 2014., 19:31 • Reply

    :-)

  • Matka Polki
    Sie 15, 2014., 20:05 • Reply

    W książce (podobno na faktach) Zawołajcie położną (Anglia, lata 50), jest świetny przykład wcześniaka, którego matka nosiła cały czas przy sobie, początkowo karmiąc kropla po kropli mlekiem, co pół godziny. Może faktycznie takie dzieci, oprócz tej całej skomplikowanej aparatury, potrzebuje bardziej matki.
    A dzieci donoszonych, ale poniżej 2500 g (hipotroficznych), też się to mleko używa? Bo moja Polka miała 2350 g i podobno pierwszą dobę karmiono ją mm, ale nie mam pojęcia jakim

    • Matka Prezesa
      Sie 15, 2014., 20:15 • Reply

      Natura. ;) Prosty przykład podam. Wrócił do domu. Pokarmu ani kropki nie miałam już od kilku dni. Położyłam go skóra do skóry. Nagle dostałam nawał pokarmu. Byłam jednak tak zablokowana psychicznie, że go nie nakarmiłam. Żałuję poniekąd, bo z dzisiejszą wiedzą na pewno bym o laktację walczyła jak lwica.

      On sam mając 5 lat potrafi przyjść rano i wejść ,,na kagurka" już nie skóra przy skórze, ale tak się układ i ogląda bajki. Jak jest chory i budzi się w nocy z płaczem i któreś z nas do niego pójdzie, to zasypia na nas. I tak się uspakaja.
      Myślę, że ma to ogromny wpływ nie tylko na relację, ale również na późniejszy rozwój.
      Tak samo jak raczkowanie (kolejny ważny temat). ;)

      Co do mleka - trudno jest mi orzec. Na Polnej dostawał moje mleko i Nutramigen. Potem już sam Nutramigen. A w Śremie lekarz zalecił Nenatal Premium (Bebilon) i to mleko miał podawane. Trochę zdziwienie mnie ogarnęło, no bo Polna to specjalistyczny przecież szpital. Z drugiej strony może też kwestia oszczędność, bo Bebilon Nenatal Premium jest drogi ... A Jaś był jedynym dzieckiem, które to mleko w Śremie dostawało. Więc pewnie co innego jak szpital kupuje mleko dla jednego dziecka, a co innego jak to samo mleko musi kupić dla dziesiątek maluchów ...

  • Anonymous
    Sie 15, 2014., 20:38 • Reply

    Mój Mikołaj urodził się w 30 tyg. O pkt, zamartwica, retinopatia I, niedom1230g,40cm,niedomkniete komory, wodniaki jaderek, guzki w głowie, zrosniete ścięgna w stopkach. Mojego płaczu nie było końca.... Rehabilitacjia i praktycznie przez 1 rok non stop kontrole i leczenia. Teraz ma 3 lata i jest okazem zdrowia. Już dawno dogonil rówieśników. Gada jak nakręcony i jest bardzo pogodnym dzieckiem.

  • mama pisarka
    Sie 15, 2014., 22:54 • Reply

    Jak ja rozpaczam po dziś dzień nad tym kangurowaniem! Że nie wiedziałam o nim. Że czekałam przy tym inkubatorze, jak kazali. Że tylko rękę wkładałam, żeby dotknąć tego małego ciałka, a już leciały panie z "pyskiem", że mu zaszkodzę i testami typu, że przecież jego zdrowie jest ważniejsze niż moja potrzeba przytulenia go itd. Wściekam się, kiedy to sobie przypomnę. Że tak się dałam w kącie postawić. Zamiast coś poczytać, wygooglać nawet, zawalczyć. Dobrze jednak, że to się zmienia. Że inne mamy już mogą z tego korzystać i nie tęsknią po drugiej stronie tego pudła tak bardzo.

  • Anonymous
    Sie 16, 2014., 06:57 • Reply

    Dobry tekst i potrzebny. Jedyne czego mnie tutaj brakuje to chociaż drobna wzmianka, że czasami wcześniactwo pozostawia trwałe ślady na rozwoju psychoruchowym. Nie jest to tylko opóźnienie rozwoju, ale bywa, że dzieci są niepełnosprawne do końca życia. Znam wcześniaki, które wyszły bez szwanku lub z drobnymi problemami, ale znam również takie, które są dziećmi leżącymi i mimo upływającego czasu, niezliczonych godzin rehabilitacji (ruchowej, jak i intelektualnej) postępów nie ma, albo są bardzo niewielkie. Niestety częstą konsekwencją wcześniactwa jest mózgowe porażenie dziecięce, które czasami znacznie uniemożliwia w miarę prawidłowy rozwój. Oczywiście wszystko też zależy od stopnia uszkodzenia mózgu i zdolności jego regeneracji poprzez rehabilitację. Jednak nie każdy wcześniak jest w stanie nadrobić do swoich rówieśników to co stracił na trudnym starcie w życie.

    • Matka Prezesa
      Sie 16, 2014., 08:00 • Reply

      O tym pisałam w innym tekście, zresztą będzie część II tego, więc napomknę o ciemnej stronie mocy. :)

    • Anonymous
      Sie 16, 2014., 09:59 • Reply

      Wiem, wiem, że pisałaś o tym, dlatego trochę się zdziwiłam, że nic o tym nie ma. No ale jeżeli będzie druga część to wyskoczyłam z tym swoim komentarzem jak gumka z majtek :-D

    • Matka Prezesa
      Sie 16, 2014., 16:04 • Reply

      Ależ skąd. :p Nigdzie przecież nie napisałam, że będzie ciąg dalszy, wiec skąd mogłaś wiedzieć?
      Sama nigdy nie zapominam o tych dzieciach, które przez wcześniactwo są niepełnosprawne, bo to też ważny temat.

      Pozdrawiam. :)

  • ostra
    Sie 16, 2014., 19:42 • Reply

    Nie ma reguł.... :(

  • Anonymous
    Sie 16, 2014., 19:56 • Reply

    widać Noemi nie każdy zasługuje na akceptację komentarza ;/ i ewentualna odpowiedz

    • Matka Prezesa
      Sie 16, 2014., 20:01 • Reply

      WSZYSTKIE komentarze w tym temacie zostały przeze mnie zaakceptowane. :)
      [wczoraj wiem, że jedna osoba miała problem z komentarzem, który u mnie się nie wyświetlił - spróbuj ponownie, a ja na pewno odpiszę].

    • AguQ K
      Sie 17, 2014., 10:09 • Reply

      faktycznie mojego komentarza też nie ma, a dodawałam wczoraj...

    • Matka Prezesa
      Sie 17, 2014., 10:24 • Reply

      Wiem, że czasem pojawiają się problemy na bloggerze z pisaniem komentarzy z urządzeń mobilnych - telefonów bądź tabletów. Niestety nie jestem za to odpowiedzialna i nic nie mogę z tym zrobić.
      Ewentualnie możecie do mnie w tej sprawie odezwać się na priv, lub na mejla. Tam nie pojawiają się nigdy problemy.

  • AguQ K
    Sie 17, 2014., 10:11 • Reply

    Mój Wojcik z 36 tygodnia, formalnie jako wcześniak urodzony przez CC.
    Ważył dobrze, bo 2900 jak na ten tydzień i super sobie poradził sam. Z tym wiekiem korygowanym zawsze się zastanawiałam jak to jest... Bo faktycznie wszystko robił później, ale za to szybko nadrabia. Dziś ma 2 lata i 3 miesiące i mówi wiersze, śpiewa piosenki, jest moim idealnym "wcześniakiem".

  • Karolina R.(encepence)
    Sie 17, 2014., 18:24 • Reply

    O jedynce zawsze słyszałam, wyprowadziłaś mnie z błędu.

  • Anonymous
    Sie 17, 2014., 21:44 • Reply

    Kiedy słyszę mit nr 1 to nóż mi się w kieszeni otwiera, bo tak często jest bezmyślnie powtarzany...nigdy nie mogłam tego ogarnąć jak ludzie mogą w to wierzyć ale troszkę mi rozjaśniłaś sytuację.
    Dzięki, że wspomniałaś o mleku bo mam jedno pytanie - czy jest to TYLKO mleko początkowe czy może następne też? Moje bliźniaki urodziły się w 36tyg + 2 dni w bardzo dobrym stanie ogólnym. Dotychczas karmione piersią pięknie rosły jednak po kilku tygodniach na mm jeden z synków je dosłownie tylko kilkanaście ml dziennie i za nic nie chce wypić więcej. Okropnie mnie to martwi bo od urodzenia jest mniejszy i dużo drobniejszy od brata, a po porodzie ważył 2125g więc może takie mleko rozwiązałoby problem?
    P. S. Ogromnie podziwiam i szanuję rodziców wcześniaków. Wiem jak bardzo dużo pracy, wysiłku, pieniędzy i łez muszą włożyć w rozwój swoich dzieci. Często po wyściu do domu pozostawieni sami sobie w niekończących się kolejkach do specjalistów... Mam nadzieję, że dla innych "wczesnych" mam oraz ich dzieci zacznie się wreszcie zmieniać na lepsze.

    Magda

    • Matka Prezesa
      Sie 18, 2014., 11:31 • Reply

      To mleko nie ma określonego wieku do którego można je przyjmować. Znam takich rodziców, którzy po konsultacji z neonatologiem podawali je również jako mleko następne (2). Ja sama bardzo szybko przeszłam z Nenatal Premium na Bebilon 1 dlatego, że paradoksalnie on mi się nim nie najadał i ciągle się go domagał do tego w bardzo szybkim tempie przybierał na wadze, co zaczęło niepokoić neonatologa.
      Mając równy miesiąc miał 1750 g a po 10 dniach już 2100 gramów, po dwóch tygodniach już 2800 g, ale on potrafił pić co 30 minut, oczywiscie malutkie ilości z 15-30 ml. Mimo iż był dzieckiem butelkowym, to karmionym na żądanie.

  • Anonymous
    Sie 17, 2014., 21:50 • Reply

    I jeszcze jedno - czy wiesz dlaczego ojcowie nie są wpuszczani na IP ? Przecież na pewno są tam bardzo potrzebni i mamom, i dzieciom...

    Magda

    • Matka Prezesa
      Sie 18, 2014., 11:37 • Reply

      Nam tłumaczono, że jeżeli do każdego dziecka przyjdzie dwójka rodziców to zrobi się tłok. Trochę bezsensowne było to gadanie, bo tam nigdy tłumów nie było. Byli rodzice, którzy mieli jedno dziecko na Intensywnej, a drugie dziecko na Pośredniej i musieli z jednej sali przechodzi na drugą. Oczywiście zdarzały się dni, kiedy pozwalano nam siedzieć u niego dłużej, dojeżdżaliśmy 45 km w jedną stronę dzień w dzień, więc czasem wydłużano nam ten pobyt do godziny. Tata głównie się konsultował z lekarzami - albo telefonicznie albo face to face, kiedy ja np. byłam przy inkubatorze.

      Pamiętam jeszcze, że ja musiałam codziennie zmieniać ten fartuch zielony, a tata dziecka co dwa dni, no bo ja byłam dłużej. Widziałam ostatnio we wiadomościach, że mama takowego fartucha nie miała, a dziecko przy inkubatorze miało misia. Zdziwiłam się, trochę nagadałam o nieodpowiedzialności, no bo zarazki, no bo miś to kurz itp. Potem dopiero wyczytałam, że starają się obecnie stworzyć tym wcześniakom jak najbardziej przystosowane do domowych warunki. W domu wiadomo, nie wszystko będzie sterylne. Choć ja przyznam miałam hopla na tym punkcie. :)

  • Anna Michalska
    Sie 18, 2014., 19:18 • Reply

    W łódzkiej Matce Polce, w której urodził się rok temu mój wcześniaczek (33tc), nigdy nie kazano nam nosić żadnego fartucha - ani na intensywnej ani na pośredniej. Co więcej, gdy w sali było niewielu rodziców odwiedzających pozostałe dzieci, to mogłam stać przy inkubatorze razem z mężem nawet do 20:00. Co do zabawek, to niektóre mamy podrzucały drobne maskotki/dewocjonalia do inkubatora i nikt nie robił z tego żadnej afery. Najważniejsze było gruntowne umycie i odkażenie rąk, bo to na nich przenosi się najwięcej bakterii i zarazków. Rzecz jasna niektórzy cykali zdjęcia telefonem czy aparatem i zapominali odkazić dłonie, za co od razu dostawali burę od pielęgniarek. Co szpital to obyczaj...

LEAVE A REPLY

loading
×