Jeżeli chodzi o mnie, a i pewnie ten los podzieliło większość moich znajomych blogerów, poznałam smak hejtu z każdej możliwej strony. Sama też obierałam różne strategie obrony, do momentu, kiedy pewnego dnia nie zdałam sobie sprawy, że kiedy zamykam klapkę laptopa, czy odkładam telefon Ci ludzie nie istnieją i w życiu realnym żaden z nich nie odważyłby się do mnie podejść i powiedzieć mi tego samego w twarz. Zresztą nawet jakby podszedł uznałabym go za kogoś niezrównoważonego psychicznie. Mimo to  prędzej czy później każdy z nas, influencerów dochodzi do podobnych wniosków i jest łatwiej zaakceptować to, że nie jesteśmy w stanie stworzyć takiej przestrzeni by nigdy nie paść ofiarą hejtu.

(więcej…)

Pamiętam czasy, kiedy do szału doprowadzał mnie pisk Jasia, jego płacz, jego nocne pobudki, jego niezrozumiały dla mnie język. Czytałam te wszystkie książki, poradniki, gazety dla rodziców, fora dla mam i coraz bardziej się wypalałam. Jak świeczka. Z każdym dniem coraz bardziej. Wszędzie wpajano mi  zasady „bądź lepsza” „nie wolno ci krzyczeć!”. Lista zakazów była długa. I na naprawdę chciałam być takim idealnym rodzicem z poradników, tylko w porę się nie zorientowałam, że idealny rodzic ma jedną wadę … Po prostu nie istnieje. A potem przychodziła złość na dziecko. Bo beczka emocji się wypełniała …

(więcej…)

Najbardziej sensorycznym pomieszczeniem w domu jest kuchnia! Możecie za pomocą kuchennych rzeczy  wprowadzić zabawy sensoryczne, które nie będą ani pochłaniały góry pieniędzy, ani czasu na ich przygotowanie. Tak naprawdę czasem wystarczą tylko dwie miski i to co posiadacie w szafce np. makaron lub ryż. Jest to również bardzo ważne u dzieci z zaburzeniami SI, dla których takie zabawy to forma terapii.

(więcej…)

Kiedy na IG poinformowałam, że zapisaliśmy Staszka do logopedy pojawiło się wiele pytań związanych z wizytą i jeszcze więcej rad. Mniej lub bardziej pożądanych. Dzisiaj pod wpływem kolejnych wiadomości „czy warto z tak małym dzieckiem iść do logopedy?” oraz „czy nie szkoda Ci pieniędzy, przecież dwulatek nie musi mówić!”, postanowiłam napisać o tym szerzej. Tym bardziej, że Staszek jako roczniak był kontrolowany przez neurologopedę.

(więcej…)

Pamiętam siebie, lata temu, kiedy siedziałam na placach zabaw z dwuletnim Jasiem i moje dziecko miało pierwsze starcie z łopatkowymi bossami. To były te wszystkie dzieci, które posiadały wielofunkcyjne łopatki. Niby łopatka służyła do kopania hiper wielkich dziur, ale jednocześnie lali po głowie nią każdego kto im się przeciwstawił. Moje dziecko uciekało do mnie z prędkością boeinga zanim ktoś się na niego zamachnął, mimo iż zwykle bawił się sam w swoim kąciku. Reszta w tej piaskownicy próbowała zostać królem tej dżungli, dzierżąc dumne to swoje berło w postaci łopatki. Udawało się najsilniejszemu i zwykle temu, którego mama siedziała najdalej i najpóźniej wyciągała dwulatka z piaskownicy. I ja sobie oczywiście myślałam, że mój dwulatek to jest taki hiper empatyczny. I och! jakiego ja sobie synka wychowałam miłego! I to oczywiście moja zasługa! Patrzcie i uczcie!

A potem urodziłam Stanisława …

(więcej…)

Zarówno Jaś jak i Staś przechodzili przez te same etapy – bujanie do snu, spanie z rodzicami, następnie rezygnacja z bujania, ale zasypianie z rodzicami, najpierw w łóżku rodziców, potem swoim. I wreszcie samodzielne zasypanie w swoim własnym łóżku. I w jednym i w drugim przypadku wszystko odbyło się bezstresowo i w zgodzie z chłopcami. I o tym jest dzisiejszy wpis.

(więcej…)

Przez pierwsze dwa lata mojego macierzyństwa i dziewiczego rejsu po wszystkich zakątach tej przygody jakże różami usranej, tłumaczyłam setki razy, dlaczego moje dziecko jest „za małe” na swój wiek. Bo było, nie ukrywajmy. I dobra, ja wiem, że ludzie byli ciekawscy, ale przychodzi takie moment w życiu każdego rodzica, kiedy słysząc czy czytając w swoim kierunku „mój w tym wieku to miał … (zdecydowanie większą wagę/wzrost)” człowiek ma ochotę wystrzelić takie osoby w kosmos, lub odgrodzić się od nich grubym murem z napisem „wstęp wzbroniony”. Więc ja dzisiaj o tym dlaczego moje dzieci nie mają po 90 centymetrów na bilansie dwulatków …

(więcej…)

Firma Smart Kid Belt opublikowała na łamach swojego fanpage materiał, w którym zostałam wymieniona wspólnie z fotelik.info w sprawie materiału z dnia 8 sierpnia, który wyemitowano na TVN Turbo. Sama firma tak tłumaczy sprawę: ” W ostatnich dniach fala hejtu i kłamstw przekroczyła wszelkie granice. Firma Fotelik.info, a za nią współpracownicy i naśladowcy jak Matka Prezesa i inni posunęli się do manipulacji i kłamstwa, pomimo tego, że pokazujemy filmy z testów dynamicznych z całego świata, raporty i niezależne badania.
Smart Kid Belt jest transparentny i uczciwy, w swoich materiałach nie atakuje nikogo i niczego. Pokazuje tylko i wyłącznie fakty poparte badaniami i raportami.”
 Więc dzisiaj w tej sprawie głos zabieram ja, bo czy faktycznie firma jest uczciwa, nikogo nie atakuje i posługuje się wyłącznie faktami popartymi badaniami?

(więcej…)

Wczoraj swoją premierę miała książka „Trojaczki w górach” Nicole Lambert. To kolejna, 6 już książka o przygodach niesfornej trójki rodzeństwa. Wszystkie 6 części objęłam patronatem medialnym. Wiem, że poprzednie tomy zrobiły u Was w domu furorę o czym często pisaliście. A co czeka nas w 6 części?

(więcej…)

Jako Polka z gorszego sortu, ta wspierająca szarlatana Owsiaka, osoba, która co roku od wielu lat (tak wielu, że przestałam liczyć) wspiera WOŚP i daję się dymać, chciałam dzisiaj zwrócić się do przeciwników, którzy tworzą armię głupców i ignorantów, a niektórzy jeszcze  próbują mieszać w to Boga. Boga ponoć miłosiernego, który w jednym z przykazań mówił: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego.”

(więcej…)

Wiele świeżo upieczonych mam, które zaczynają swoją przygodę z karmieniem piersią czasem stają oko w oko z problemem „słabego przyrostu”, co jest jednoznaczne z tym, że podawane jest mleko sztuczne, laktacja jest zaburzona, mamy są przerażone, a zamiast realnej pomocy ze strony osób medycznych jest wzruszanie ramionami, lub powielanie najgorszego z możliwych mitów: „Widocznie miała pani za słaby pokarm”. W Internecie latają również jak boeingi historię o zagłodzonych noworodkach, których to matki padły ofiarami laktoterroryzmu, a inne kobiety w komentarzach przyklaskują. A ja dzisiaj opowiem Wam o tym jak walczyłam, bo Staszek przybierał … 10 gramów na dzień, ulewał jak fontanna, a mimo to obyło się bez mleka modyfikowanego, bo zostałam … mądrze pokierowana.

(więcej…)

Ponieważ popołudnia są długie (zwłaszcza dla rodziców długie!) podczas których zbyt szybko robi się ciemno, spacery są krótsze, a dzieci się „nuuuuudząąąąąą” (tak średnio co 3 minuty siedem razy) postanowiłam Wam wspólnie z Janem stworzyć listę bajek, które możecie sobie obejrzeć ze swoimi kilkulatkami.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.