Z terminem “globalne czytanie” spotkałam się pierwszy raz 5 lat temu. Wtedy miałam bardzo sceptyczne podejście, jak z pewnością większość osób, które słyszą i czytają o tym, że dzięki tej metodzie 2latki czytają. Nie będę jednak ukrywać, że metoda dość mocno mnie zainteresowała i to do tego stopnia, że zaczęłam się w nią zagłębiać. Na wdrożenie jej Jasiowi było trochę za późno, choć pojedyncze słowa uczyliśmy się metodą Domana, ale ostatecznie uczył się czytać metodą krakowską. Z kolei już w ciąży ze Stasiem wiedziałam, że globalne czytanie wdrożymy. I tak oto … zaczęliśmy!

(więcej…)

Ponoć dzisiejszych kilkulatków trudno jest zachęcić do czytania. Ponoć książki parzą, a czytanie wypala oczy. Ponoć ma to związek z elektroniką, która wypycha papierowe rozrywki. Dzisiaj przedstawiam jednak kilka pozycji, które być może zainteresują nawet największego sceptyka książek.

 

(więcej…)

Coś Wam powiem. Dzisiaj. Jutro pewnie o tym zapomnicie, a szkoda. Dzisiaj powiem Wam o tym, że w całym swoim rodzicielskim życiu będziecie podejmować lepsze i gorsze decyzje. Na każdym kroku, każdym zakręcie, każdym możliwym polu. Wybieracie między jednym a drugim, tak żeby było dobrze i tak żeby robić jak najlepiej. Lecz nie zawsze da się tylko robić “najlepiej”. Czy to oznacza, że jesteście gorszymi matkami? Nie. Nawet jeżeli próbujecie się zaszufladkować, bo coś poszło nie tak. Nawet coś, na co nie bardzo miałyście wpływ.

(więcej…)

Rok. Tyle minęło odkąd świat powitał Stasia, a Staś świat. I to był najpiękniejszy, a zarazem najszybszy rok w całym naszym życiu. Przepiękne 365 dni bycia mamą po raz drugi. Lot w kosmos rakietą z turbosiłą. Przepłynięcie przez macierzyństwo ze zdrowym dzieckiem, prawie beztrosko. Tak, to był piękny rok!

(więcej…)

Rok 2017 rozpoczęłam w murach kliniki przy ulicy Polnej w Poznaniu. I to był naprawdę cudowny rok. I przyznaję szczerzę jeden z najszybszych jakie pamiętam. Być może dlatego, że dużo się działo, a może też dlatego, że przy dzieciach zegar przyspiesza (a przyspiesza jeszcze bardziej przy drugim dziecku) – ku mojej niestety rozpaczy. Wycisnęłam z tego roku wszystko co najpiękniejsze i wszystko to co mogłam. Więc zapraszam Was do małego podsumowania!

(więcej…)

Zastanawialiście się czasem dlaczego tak mało kobiet w Polsce karmi wyłącznie piersią? I wreszcie co możemy zrobić, żeby pomóc kobietom, w tym oczywiście samym sobie? A także i przede wszystkim: czy możemy COŚ z tym zrobić? I tak się składa, że … możemy! Wspólnymi siłami. “Mleko mamy ma moc” to Kampania Ministerstwa Zdrowia i zapraszam Was do poznania jej szczegółów, tym bardziej, że mam zaszczyt Was poinformować, że jestem jedną z autorek tworzenia “Mlecznej drogi“. Razem możemy więcej!

(więcej…)

Kiedy byłam mamą jedynaka, ze wszystkich możliwych rzeczy na całym globie, najbardziej nienawidziłam wmawiania mi, co jest dla nas najlepsze i czego potrzebujemy do pełni szczęścia, którego jak wszyscy wiedzieli oprócz nas – nie mamy. W sumie odkąd jestem mamą dwójki dzieci często słyszę “to trzecie będzie dziewczynką”. Ale w gruncie rzeczy nie ma już tego nagabywania abym uszczęśliwiła dziecko pierwsze, dzieckiem drugim, co osobiście i tak uważam za najgłupszy argument, bo powoływanie jednego dziecka dla drugiego jest egoizmem i to niepodważalnym. No i tu przechodzimy do sedna, bowiem nadal na blogu co jakiś czas rozpoczynają się trwajace kilka dni dyskusje o tym co każdy rodzic jednego dziecka powinien – a więc urodzić kolejne, bo tak. No więc ja Wam napiszę, że nie macie prawa rozporządzać macicą innych.

(więcej…)

Dzisiaj kolejny wpis z cyklu: “sen jest dla cieniasów, autorstwa Stanisława Pe”. A tak naprawdę dzisiaj będzie o tym co robimy, czego nie, jak robimy i czemu tak, a przede wszystkim, że mamy pierwsze sukcesy, bo one chyba są najważniejsze. Albo inaczej – dłuższy sen niż godzinę. A to już jest naprawdę dużo!

(więcej…)

Nie tak dawno temu w przeciągu dosłownie tygodnia dostałam kilka identycznie brzmiących wiadomości. W każdej wiadomości zawarta była zgoła inna historia, ale z podobnym wydźwiękiem – dziecko z czegoś zleciało, nabiło sobie guza, lub nawet polała się krew. Dziecko miało po prostu swój debiut w upadku, a matki prawie się biczowały za własną nieuwagę, lub męża. Tylko, że to normalny etap, a nie nominacja do najbardziej chujowej matki roku.

(więcej…)

Ten wpis powstaje chyba bardziej dla mnie niż dla Was i jest typowym przykładem na to,że każdy czasem łapie doły i to wielkie jak rów Mariański. Ja z braku snu powoli zaczynam tracić kontrolę sama nad sobą i czuję się jak wsadzony za kółko alkoholik. Abstrakcyjnym dla mnie doznaniem jest spanie ciągiem dłużej niż 2 godziny. I czasem jest mi okrutnie ciężko.

(więcej…)

Tak się złożyło w moim życiu, że trochę z chłopcami po lekarzach biegałam i w sumie nadal biegam. Wcześniaki jednak są obarczony pewnym ryzykiem, a czasem zbyt obciążonym wywiadem, by całkowicie i w pełni poprzestać na wypisie ze szpitala w którym ocenia się stan dziecka na dobry. Dzielę wiec lekarzy na trzy kategorie. Pierwsza – zawsze chętnie do nich wracam, są to specjaliści do którym mam pełne zaufanie i wiem, że moje dzieci są w dobrych rękach. Druga – lekarze do których mam podejście neutralne, nie bardzo mają na nas pomysł, ale są wnikliwi i sami często dają namiary na innych. Trzecia – lekarze od których uciekam, z gabinetów wychodzę zniesmaczona i wiem, że już tam nie wrócę. I dzisiaj o lekarzach z trzeciej kategorii.

(więcej…)

Z czym kojarzą Wam się Święta Bożego Narodzenia? Jak stworzyć klimatyczne Święta, by wzbudzić dziecięcą ciekawość i jednocześnie – co tu dużo kryć! – ulokować wspomnienia tak, by po latach pociechy wracały do tych wspomnień z uśmiechem na ustach opowiadając o nich własnym już dzieciom? A co, kiedy okazuje się, że Święty Mikołaj istnieje naprawdę? Poznajcie Elfi i … listy od Św. Mikołaja!

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.