Dzisiejszy wpis jest trochę ku przestrodze. Może nawet nie trochę. Myślę nawet, że przeczytanie go powinno być lekturą obowiązkową każdej świeżo upieczonej mamy, która wzięła na siebie dużo, za dużo i w pewnym momencie już więcej dźwignąć nie mogła. Tak po ludzku – jej organizm nie dał rady. Mój nie dał. Zaczął się po prostu buntować.

(więcej…)

Kaboom! To tekst, który ma chyba najdłuższy tytuł w historii całego MP – ale gwoli wyjaśnienia nie będzie najdłuższy, więc trzymajcie się od od jutra serwety od stołu i zróbcie trzy wdechy i milion wydechów . Doskonale wiem co czujesz! I dzisiaj wyciągam w twoją stronę pomocną dłoń. Bierz śmiało, przejdziemy przez to razem!

(więcej…)

Nienawidzę szarugi. To taki moment w moim rodzicielstwie, kiedy jestem jedną nogą na parapecie okna, by poczuć wiatr we włosach i poczuć przez kilka sekund jak to jest być ptakiem. No nie ważne w sumie. Ważne jest to, że w takie dni jest szaro, buro i ponuro i każda część mojego ciała począwszy od palców u nóg, na ostatniej cebulce włosów kończąc, woła “chodź pod koc! idź spać! prześpij to!” – ale moje dzieci mają inne plany. Jedno krzyczy “nudzę się!” drugie przekazuje mi w języku do którego nie mam słownika, że też coś chce. Zwykle cyca. Nie jest zbytnio wymagający. No więc jak to wszystko pogodzić, kiedy obok Ciebie jest jeszcze 30 kilogramów labradora, a Sprawca tego całego armagedonu jest w pracy?

(więcej…)

Z pewnym zdumieniem, będącym następstwem wielu komentarzy dowiaduje się, że nadal, w dobie tak wielu publikacji na temat rozwoju niemowląt, ludzie nadal uważają, że tak małe dzieci są w stanie cokolwiek wymusić, zrobić na złość, czy zgrozo (!) – zmanipulować. Co gorsza, niektórym się wydaje, że spełniając podstawowe potrzeby niemowlęcia można je rozpieścić, a przyzwyczajenia po okresie prenatalnym, odbierane są jako negatywne przyzwyczajenia. Drodzy Rodzice! Niemowlę nie potrafi manipulować, wymuszać, robić Wam na złość, a przede wszystkim – NIEMOWLĘCIA NIE DA SIĘ ROZPIEŚCIĆ.

(więcej…)

High need baby – wreszcie ktoś to nazwał. To takie małe potworki, które już od momentu przyjścia na świat dają niezłego czadu i właściwie przez wiele, wiele lat wymagają więcej niż przeciętniak, a potencjalny rodzic zastanawia się czy wskoczyć pod podciąg, czy rzucić to wszystko w cholerę i uciec … tylko nie ma gdzie. Kiedy sama zostałam rodzicem takiego dziecka nikt tego 8 lat temu nazwać nie umiał, poza tym nawet jak umiał, to do moich uszu to nie dotarło. O dzieciach “high need” dowiedziałam się z 3 lata temu i po raz pierwszy poczułam, że nie jestem osamotniona w tym cholernie trudnym macierzyństwie i, że serio takich dzieci jak mój Jan jest znacznie więcej. Problem jeszcze większy pojawił się, kiedy na świat przyszedł mój drugi syn, a ja nagle przyzwyczajona do dziecka innego kalibru, dostałam zupełne przeciwieństwo i trzy razy dziennie zastanawiałam się, czy on jest w pełni zdrowy.

(więcej…)

Święta tuż, tuż, więc każdy rodzic zastanawia się co powinno znaleźć się pod choinką jego dziecka. Wśród wielu technologicznych cudów, są i te prezenty kompletnie niezwiązane z najnowszym postępem techniki – ale dylematów i tak jest wiele. Czy kilkulatek powinien dostać coś technologicznego, czy lepiej nie wprowadzać go w ten świat? Dzisiaj o plusach posiadania przez dziecko smartwatcha.

(więcej…)

W trakcie kompletowania wyprawki rodzice szczególną uwagę zwracają na to z czego wykonane będą kosmetyki, pieluszki jednorazowe, a także gdzie dostaną kolorowe pieluszki tetrowe, za to prawie w ogóle nie przywiązują wagi do tego co w tym wszystkim najważniejsze – fotelik samochodowy, mylnie zbyt często nazywany “nosidłem“, a wielu sprzedawców utrwala ich w przekonaniu, że to nie ma znaczenia. W wózku za 8 stów dostaną takie nosidło gratis, za całe “zero polskich złotych“. Więc czego chcieć więcej?

(więcej…)

Jestem mamą 7 latka. Wiecie, to już ten wiek, w którym nawet najbardziej zajebista matka przegra z rówieśnikiem. Ja jestem, byłam i zawsze będę kimś ważnym,ale kompan do zabawy ze mnie marny. Przecież nie będę tak dobrze nigdy znała TYCH bajek, TYCH sekretów, ani pokonywała tego samego odcinka trasy życia jak oni i czasem trudno jest mi się wcielić w jakąkolwiek postać inną niż ja sama, bo po prostu pewnego dnia z tego wyrosłam. Tak samo jak wyrosłam z tego by patrzeć ich oczami. Taka kolej rzeczy. Na pewnym etapie mój syn się usamodzielnił, odciął swoistą pępowinę,a ja choć na początku z ukłuciem zazdrości, wzięłam to na klatę. Przecież nie będzie się do mnie tulił, kiedy odbieram go ze szkoły, to już nie ten etap, ani dziarsko przyjmował mnie w swoim pokoju,żebym mogła z nim i jego kolegą pobyć,przy okazji karmiąc go ciastkami jak “małą dzidzię“. Bo trochę siara, wiem synu.

(więcej…)

Ja teoretycznie krótko, zwięźle i na temat. Jedyne klapsy jakie uznaję, to te, które dostaje w łóżku od męża. Ale może wcale nie można krótko, bo do wielu nie dotrze, a dotrzeć powinno. Dzieci bić nie wolno i koniec kropka, nawet jeżeli ktoś uważa inaczej. A jak uważa inaczej, to jest głupcem. Wybaczcie. Chociaż nie, nie wybaczcie – bicie dzieci powinno być surowo karane i jeszcze surowiej oceniane. Wasze dzieci mogę pogłaskać po głowie, Was już sorry – nie.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.