9 lat temu narodziłam się jako matka. Byłam mamą istoty całkowicie mi obcej. Nie było żadnych supermocy. On nie patrzył na mnie z błyskiem dumy, na mojej piersi nie leżał syn, brudny, krzyczący i tak samo zdziwiony mną jak ja nim. Była cisza. Byłam sama. Słychać było syczenie lampy nade mną. Niebiesko żółte kafelki wryły mi się w pamięć tak mocno jak okulary wypalonej zawodowo położnej, która na moje nieszczęście odbierała mój przedwczesny poród. Nic nie bolało. Nagle przestałam czuć wszystko – ból, emocje. Tak jakbym znalazła się w całkowitej, próżni. Jakby ktoś po prostu wyrżnął mi nożem cały układ nerwowy.

(więcej…)

Było trudno. Dzisiaj to wiem. Trudno było się przełamać. Wiele lat wmawiasz sobie i otoczeniu, że jest dobrze tak jak jest, choć ten głos w wewnątrz, który mocno wyciszyłaś coraz częściej daje o sobie znać. Wyrywa się, krzyczy: „daj sobie szanse, będzie dobrze!”. Widzisz duże brzuchy wokoło, uśmiech ciężarnej, małe ubranka na sklepowej witrynie. I jesteś też Ty. Gdzieś rozdarta jak kartka papieru, jeszcze nie do końca posklejana po poprzedniej ciąży. Czy jest dla mnie szansa? Pytałam nie raz. Ciąża po wcześniaku to po prostu wyzwanie. Stoisz i nie wiesz w którą stronę iść i czy masz odwagę by stoczyć tę bitwę sama ze sobą.

(więcej…)

Rozmawiamy o matkach wcześniaków, o ich emocjach. Często. Temat jest bardzo ważny, bo sprawia, że oswajamy się z tematem i poznajemy takie zakątki tego tematu o których raczej się nigdzie nie mówi. Wcześniactwo w Polsce choć nie jest tematem tabu owiane jest wieloma stereotypami, bo każdy chce słuchać tylko historii z happy endem opowiadanych przez ludzi, którzy zachowali emocjonalną równowagę. Niestety nie zawsze jest tak kolorowo. Są też oni. Trochę z tyłu. A grają bardzo ważną rolę. Ojciec wcześniaka też istnieje. I też czuje.

(więcej…)

Przegrzewanie dzieci to już swojego rodzaju dyscyplina sportowa widoczna co roku w każdym marcu i kwietniu. Choć na termometrach w wielu rejonach Polski można zauważyć nawet po 30 stopni, to mit o „zdradliwej pogodzie” tak bardzo się zakorzenił, że efekt jest widoczny na każdym placu zabaw, na każdym spacerze. Dzieci ubrane zupełnie nieadekwatnie do pogody siedzą we wózkach nierzadko przykryte kocami, a te najmłodsze w śpiworkach. Na zgubny skutek przegrzewania dzieci długo czekać nie trzeba. A wiele matek nadal się buntuje twierdząc, że „wiedzą lepiej”. A to do końca niestety nie tak …

(więcej…)

Kangurowanie to niezwykłe ważny proces jaki powinien się odbywać na każdym oddziale neonatologicznym, ze szczególnym uwzględnieniem OITN na którym są skrajnie niedojrzałe noworodki. Niestety nadal w wielu szpitalach w Polsce brakuje możliwości, aby rodzice wcześniaków mogli wdrożyć kangurowanie. Co jednak powinieneś o kangurowaniu wiedzieć?

(więcej…)

Ciąży nad nami wyrok. Same stanęłyśmy przed własnym sądem. Weszłyśmy w rolę sędziego i oskarżonego. Bez chęci obrony. Wyrok padł szybko. Bez świadków.  25% matek wcześniaków ma poczucie winy. I musi z tym żyć.

(więcej…)

Kiedy przygotowywałam się do ciąży ze Stasiem lekarz prowadzący był najważniejszy na naszej liście „planowania„. To nie mógł być pierwszy lepszy lekarz, to musiał być ktoś wyjątkowo sprawdzony, ktoś praktycznie bez skazy, ktoś kto potrafiłby zrozumieć moje obawy, dać zielone światło na ciążę i choć trochę nadzieję, że uda się donosić. Chciałam kogoś, kto będzie pod telefonem gdyby mnie coś martwiło między wizytami, kogoś kto nie będzie bagatelizował żadnych spraw i kierował na badania. Kogoś takiego znalazłam. Przeprowadził moją ciąże od początku do końca. Wykonał cięcie. Jestem wdzięczna i zawsze będę. Wiem, że w przypadku ciąż nieco odbiegających od normy, lekarz prowadzący musi być …  aniołem stróżem.

(więcej…)

Tak się złożyło w moim życiu, że trochę z chłopcami po lekarzach biegałam i w sumie nadal biegam. Wcześniaki jednak są obarczony pewnym ryzykiem, a czasem zbyt obciążonym wywiadem, by całkowicie i w pełni poprzestać na wypisie ze szpitala w którym ocenia się stan dziecka na dobry. Dzielę wiec lekarzy na trzy kategorie. Pierwsza – zawsze chętnie do nich wracam, są to specjaliści do którym mam pełne zaufanie i wiem, że moje dzieci są w dobrych rękach. Druga – lekarze do których mam podejście neutralne, nie bardzo mają na nas pomysł, ale są wnikliwi i sami często dają namiary na innych. Trzecia – lekarze od których uciekam, z gabinetów wychodzę zniesmaczona i wiem, że już tam nie wrócę. I dzisiaj o lekarzach z trzeciej kategorii.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.