Anna Lewandowska wywołała sieciową burzę po tym jak dodała swoje zdjęcie po porodzie. Znalazła się w sieci najpewniej wszędzie tam gdzie były one – matki. Zaczęła się nagonka na Lewandowskich, a zwłaszcza na Anię, bo jakim prawem TAK wygląda, skoro jakaś tam sieciowa Karyna nadal ma 15 kilogramów do zrzucenia i to jest prawdziwe życie, a nie jakieś gówniane fit matki, którym to na dziecku nie zależy, bo ich instynkt macierzyński jest wprost proporcjonalny do wielkości brzucha po porodzie. Tylko drogie panie, porównujecie się do kobiet, które zanim zaszły w ciążę przygotowała do tego swój organizm wieloletnią pracą. (więcej…)

Aborcja jest ok – takim hasłem na koszulkach powitały nas uśmiechnięta panie z najnowszej okładki czasopisma “Wysokie obcasy”. Zaraz potem można było przeczytać, że nowa akcja nosi tytuł “Aborcyjny Dream Team“, czyli “Aborcyjna Drużyna Marzeń”. Mówi się o tym “postępowość” a także nagradza niestety oklaskami, niewątpliwie niezasłużonymi, bo problem aborcyjny został spłycony i doprowadzony do skrajności, której efektem będą kolejne niestety niedomówienia, a także niewątpliwie argumenty ugrupowań pro life przeciw walce o prawa wyboru. Jeżeli skomentować to jednym słowem, możemy powiedzieć jedno: spierdoliliście.

(więcej…)

W tej sprawie jest to mój pierwszy komentarz. Dużo czytałam i za każdym razem jak zamierzałam zostawić w tej sprawie komentarz u moich znajomych, usuwałam go gdzieś w połowie. W pewien sposób z szacunku do tych ludzi, zwłaszcza do Mackiewicza, bo nie mam żadnego prawa żeby go oceniać, a poniekąd dlatego, że zbyt mało wiem, by móc się wypowiadać. No i nie mam prawo mówić innym jak mają żyć, ani w jaki sposób umierać. Nie mam. Ale mam prawo skomentować ludzkie zachowanie w sieci …

(więcej…)

Z terminem “globalne czytanie” spotkałam się pierwszy raz 5 lat temu. Wtedy miałam bardzo sceptyczne podejście, jak z pewnością większość osób, które słyszą i czytają o tym, że dzięki tej metodzie 2latki czytają. Nie będę jednak ukrywać, że metoda dość mocno mnie zainteresowała i to do tego stopnia, że zaczęłam się w nią zagłębiać. Na wdrożenie jej Jasiowi było trochę za późno, choć pojedyncze słowa uczyliśmy się metodą Domana, ale ostatecznie uczył się czytać metodą krakowską. Z kolei już w ciąży ze Stasiem wiedziałam, że globalne czytanie wdrożymy. I tak oto … zaczęliśmy!

(więcej…)

Coś Wam powiem. Dzisiaj. Jutro pewnie o tym zapomnicie, a szkoda. Dzisiaj powiem Wam o tym, że w całym swoim rodzicielskim życiu będziecie podejmować lepsze i gorsze decyzje. Na każdym kroku, każdym zakręcie, każdym możliwym polu. Wybieracie między jednym a drugim, tak żeby było dobrze i tak żeby robić jak najlepiej. Lecz nie zawsze da się tylko robić “najlepiej”. Czy to oznacza, że jesteście gorszymi matkami? Nie. Nawet jeżeli próbujecie się zaszufladkować, bo coś poszło nie tak. Nawet coś, na co nie bardzo miałyście wpływ.

(więcej…)

Rok. Tyle minęło odkąd świat powitał Stasia, a Staś świat. I to był najpiękniejszy, a zarazem najszybszy rok w całym naszym życiu. Przepiękne 365 dni bycia mamą po raz drugi. Lot w kosmos rakietą z turbosiłą. Przepłynięcie przez macierzyństwo ze zdrowym dzieckiem, prawie beztrosko. Tak, to był piękny rok!

(więcej…)

Rok 2017 rozpoczęłam w murach kliniki przy ulicy Polnej w Poznaniu. I to był naprawdę cudowny rok. I przyznaję szczerzę jeden z najszybszych jakie pamiętam. Być może dlatego, że dużo się działo, a może też dlatego, że przy dzieciach zegar przyspiesza (a przyspiesza jeszcze bardziej przy drugim dziecku) – ku mojej niestety rozpaczy. Wycisnęłam z tego roku wszystko co najpiękniejsze i wszystko to co mogłam. Więc zapraszam Was do małego podsumowania!

(więcej…)

Zastanawialiście się czasem dlaczego tak mało kobiet w Polsce karmi wyłącznie piersią? I wreszcie co możemy zrobić, żeby pomóc kobietom, w tym oczywiście samym sobie? A także i przede wszystkim: czy możemy COŚ z tym zrobić? I tak się składa, że … możemy! Wspólnymi siłami. “Mleko mamy ma moc” to Kampania Ministerstwa Zdrowia i zapraszam Was do poznania jej szczegółów, tym bardziej, że mam zaszczyt Was poinformować, że jestem jedną z autorek tworzenia “Mlecznej drogi“. Razem możemy więcej!

(więcej…)

Dzisiaj kolejny wpis z cyklu: “sen jest dla cieniasów, autorstwa Stanisława Pe”. A tak naprawdę dzisiaj będzie o tym co robimy, czego nie, jak robimy i czemu tak, a przede wszystkim, że mamy pierwsze sukcesy, bo one chyba są najważniejsze. Albo inaczej – dłuższy sen niż godzinę. A to już jest naprawdę dużo!

(więcej…)

Nie tak dawno temu w przeciągu dosłownie tygodnia dostałam kilka identycznie brzmiących wiadomości. W każdej wiadomości zawarta była zgoła inna historia, ale z podobnym wydźwiękiem – dziecko z czegoś zleciało, nabiło sobie guza, lub nawet polała się krew. Dziecko miało po prostu swój debiut w upadku, a matki prawie się biczowały za własną nieuwagę, lub męża. Tylko, że to normalny etap, a nie nominacja do najbardziej chujowej matki roku.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.