Labrador. Pies nad którym ciąży potężny stereotyp, zbudowany na dość sporym fundamencie reklam i filmów. Piękne psy, wydawać by się mogło potulne. Idealne dla dzieci. Ułożone, mądre. Jednym słowem – ideały. Dlaczego więc jak ktoś zadaje mi pytanie: “Czy polecam labradora dla małych dzieci?” odpowiadam “Nie do końca”?

(więcej…)

Rico miał 8 miesięcy, kiedy na OLX pojawiło się ogłoszenie, że szuka nowego domu. Na zdjęciu poprzedzającym numer telefonu właściciela, leżał na trawie z czerwoną piłką. Szczęśliwy. Sara nie miała tyle szczęścia. Jej poprzedni właściciele nie zweryfikowali do kogo trafi ponownie. Została przywiązana do drzewa przy drodze na tyle ruchliwej, że szybko ktoś ją zauważył. Oszacowano, że miała niewiele ponad rok. Bruno wylądował w schronisku po tym jak okazało się, że zostawiony bez opieki demoluje mieszkanie: “Weź go pan, bo inaczej uśpię!” – rzucił właściciel i tyle go było widać. Bruno miał pół roku. Rico, Sara i Bruno to efekty nieodpowiedzialnego brania pod swój dach psa. Takich psów w całej Polsce jest tysiące.

(więcej…)

Zaatakowany niemowlak przez psa w typie labradora podbija właśnie portale informacyjne. Dziennikarze pokazują jak bezmyślność człowieka, oraz nieprzewidywalne zwierzę mogą doprowadzić do tragedii. Dyskusja o tym, czy pies i dziecko to dobre połączenie nie ma końca, choć na filmie wyraźnie widać, że pies dawał sygnały ostrzegawcze, które zostały zignorowane przez właścicielkę. Niemowlę leży z ciężkimi obrażeniami w szpitalu, a pies najprawdopodobniej zostanie uśpiony. Ja zostaję przez Was zbombardowana filmikami z ataku psa, jako ostrzeżenie dla nas – w końcu u nas pies i niemowlę spędzają dużo czasu razem. I … spędzać czas nadal będą.

(więcej…)

Przyznaję Wam, że ten tekst powinien się pojawić rok temu. Czyli w momencie, kiedy w naszym życiu pojawił się Vader i nasze życie nabrało rozpędu. Wtedy właśnie wiele osób zadawało pytanie, czy w ogóle posiadanie tak dużego psa (Vader jest labradorem) w mieszkaniu (a nie domku z ogródkiem) jest naprawdę dobrym pomysłem. W końcu labrador potrzebuje przestrzeni i wybiegów. Nie tylko labrador, ale każdy pies – nawet york uznany za kanapowca. Nie ma jednak znaczenia na jakim metrażu masz psa. Znaczenie ma to jak się nim zajmujesz.

(więcej…)

Duet doskonały, czy może wręcz przeciwnie? Dzisiaj rozwiewam wszelkie wątpliwości na temat domu w którym jest pies i niemowlę. Być może będzie to wskazówka dla ludzi, którzy w momencie pojawienia się dwóch kresek na teście widzą tylko jedno wyjście “oddać!” – ja poszłam w drugą stronę w momencie ujrzenia dwóch kresek krzyknęłam “posiadać!”. I tak między psem a moim najmłodszym synem jest równiutkie (co do dnia!) pół roku różnicy.

(więcej…)

Kiedy podjęliśmy decyzję, że pod naszym dachem zamieszka pies byłam na początku drugiej ciąży i prawie każdy pukał się w czoło. Bo jak to?! Nie dosyć, że ciężarna, to jeszcze szczeniak, a wraz ze szczeniakiem obowiązki i … noworodek niebawem. Że nie dam(y) rady, że psa porzucimy, że noworodek potrzebuje czystości i sterylnych warunków, a wiadomo taki pies to gnój, kiła i mogiła, zwłaszcza labrador, bo to kłaczy i potrzebuje trenera, a my czasu nie będziemy mieli i tak dalej i tak dalej … Włóżmy to między bajki. W naszym domu zamieszkał noworodek i … wszyscy pozostali na swoim miejscu. Pies też.

(więcej…)

Zbliżają się święta. I to bardzo szybko. Rok w rok, schroniska w całej Polsce i fundacje poświęcone psom alarmują, by nie kupować nieprzemyślanych żywych (!) prezentów pod choinkę. I jak co roku, wielu Polaków popełnia ten sam błąd. W domach pojawia się słodki szczeniak, ale ponieważ pojawia się nagle i nie zostały omówione jego minusy (jest ich naprawdę wiele!) szybko trafia albo na ulicę, albo do schroniska, albo (zgrozo!) zostaje zabity, czasem w najbardziej bestialski sposób jaki tylko można sobie wyobrazić.

Dzisiaj zniechęcę Was do posiadania szczeniaka.

(więcej…)

Właśnie mija tydzień odkąd w naszym życiu pojawił się ON. Ten tydzień to był rollercoaster bez zapięcia, zakończonym gotowaniem mu … kaszy jaglanej, wołowinki, marcheweczki, ryżu, makaroniku – bo nasz pies jest śmietnikożerny, gównożerny i słowem wszystkożerny, a matka natura nie dała mu żołądka z tytanu, co doprowadziło do biegunki, a dalej odwiedzania weterynarzy codziennie od środy – i tu serdeczne podziękowania dla moich czytelniczek, bo w gabinecie powtarzałam jak mantra “bo ja w Internetach wyczytałam o takim labku co zjadł LEGO” i wet “Jakby mu coś utknęło to by wymiotował i był osowiały i miał gorączkę, a on na chorego nie wygląda.” A wszystko 30 kilometrów od Śremu. Ja, osoba która nienawidzi stać przy garach, musi wstawać o 7 rano, żeby ugotować mu makaronik i wołowinkę … Cierp ciało jak chciało.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.