Jeżeli w tym tekście znajdziecie jakiegokolwiek błędy stylistyczne, gramatyczne, ortograficzne, interpunkcyjne itp. będzie to wynikać z faktu, że na napisanie tego wpisu mam jakieś 20 może 30 minut. I muszę się w tym czasie zmieścić. Sen niemowląt to w naszym przypadku walka o przetrwanie, choć mądrzejsi (ode mnie z pewnością, lub mniej doświadczeni) mówią o tym, że „dobrze spać” to jak niemowlę. Ja to dzisiaj chciałam odczarować. Zdecydowanie.

(więcej…)

ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ TEN WPIS: jeżeli zamierzasz rozszerzać dietę po 4 miesiącu, lub już rozszerzyłaś, masz w nosie wytyczne i uważasz, że wszyscy są przeciwko Tobie i Twojemu dziecku wprowadzając zakazy, to ten temat nie jest dla Ciebie. 

____

Wielkimi krokami, ach jakże wielkimi zbliża się ten wielki dzień, w którym Stanisław posmakuje czegoś innego niż cycek mamy. W sumie Stanisław próbował już sierści psa, ale tego podpiąć pod rozszerzanie diety nie mogę,  choć w sumie ilość wyciąganych kłaków z jego ust byłaby większa niż objętość jednej łyżeczki marchewki, ale to pomińmy. I tak od dawna każdy pyta albo „dlaczego on jeszcze nic nie dostał?!” albo „co to BLW, przecież brzmi jak jakieś ble i w ogole jakaś nowa moda”. Wiec dzisiaj zdradzam Wam największy sekret dlaczego dietę rozszerzamy dopiero po 6 miesiącu życia.

(więcej…)

Dzisiejszy wpis jest trochę ku przestrodze. Może nawet nie trochę. Myślę nawet, że przeczytanie go powinno być lekturą obowiązkową każdej świeżo upieczonej mamy, która wzięła na siebie dużo, za dużo i w pewnym momencie już więcej dźwignąć nie mogła. Tak po ludzku – jej organizm nie dał rady. Mój nie dał. Zaczął się po prostu buntować.

(więcej…)

Przyszedł taki moment w moim blogowaniu, kiedy dodając zdjęcie mojego młodszego dziecka zastanawiam się dość poważnie czy w ogóle jest sens. Lubię pokazywać dzieci, lubię ich fotografować, pokazywać ten ułamek sekundy w kadrze, ale ostatnio każde zdjęcie kończy się tą samą, uroczą dyskusją – „gdzie czapeczka?!” „gdzie skarpetki?!”. Wróżbitów Maciejów którzy wiedzą, że wylądujemy w szpitalu jest wiele. Paradoksalnie jednak … moje dzieci nie chorują.

(więcej…)

Duet doskonały, czy może wręcz przeciwnie? Dzisiaj rozwiewam wszelkie wątpliwości na temat domu w którym jest pies i niemowlę. Być może będzie to wskazówka dla ludzi, którzy w momencie pojawienia się dwóch kresek na teście widzą tylko jedno wyjście „oddać!” – ja poszłam w drugą stronę w momencie ujrzenia dwóch kresek krzyknęłam „posiadać!”. I tak między psem a moim najmłodszym synem jest równiutkie (co do dnia!) pół roku różnicy.

(więcej…)

Kaboom! To tekst, który ma chyba najdłuższy tytuł w historii całego MP – ale gwoli wyjaśnienia nie będzie najdłuższy, więc trzymajcie się od od jutra serwety od stołu i zróbcie trzy wdechy i milion wydechów . Doskonale wiem co czujesz! I dzisiaj wyciągam w twoją stronę pomocną dłoń. Bierz śmiało, przejdziemy przez to razem!

(więcej…)

Stanisław … lat zero, za to pełne 12 tygodni po drugiej stronie brzucha. Aktualnie przechodzi skok rozwojowy. Ja też prawie skaczę, tyle, że przez okno. Mój dobry humor i endorfinę, którą byłam naładowana szlag jasny trafił, zwłaszcza w momencie, kiedy z przemęczenia jak diabli umyłam włosy szamponem dla psów. Obcy ludzie mi współczują, własna matka patrzy na mnie z politowaniem, a mąż załamuje ręce. Dzisiaj słów kilka o świecie w którym 6 kilogramów Wrzaskuna przejęło władzę. (więcej…)

Ostatnio przez moją tablicę na fejsie przedarła się szokująca historia kobiety, która zagłodziła swoje pierwsze dziecko karmiąc je wyłącznie piersią. Jej apel o rozwagę w kp oraz przede wszystkim apel o silnej presji do kp w szpitalach, spowodował lawinę komentarzy o terrorze laktacyjnych nie tylko za granicą, ale również i przede wszystkim w polskich szpitalach. Matki karmiące mm jedna po drugiej zaczęły się licytować, która i z jakich powodów nie karmiła piersią i jak wielką presję otoczenia czują wokoło. A ja dzisiaj z innej strony.

(więcej…)

Copyright 2018. All Right Reserved.