KATEGORIA / CIĄŻA

Wydobyci.

Wypatroszona jak karp na święta, z bólem który zapierał dech w piersiach przychodzi mi się zmierzyć ze ścianą. Ścianą ludzkich umysłów zbyt ograniczonych by pojąć kilka faktów. Nie dziwię się poniekąd, sama przecież długo w to wierzyłam. Że cesarskie cięcie to droga na skróty, odwalą za mnie czarną robotę, będzie bezboleśnie. Tak miało być. Z takim myśleniem wjeżdżałam na salę operacyjną. Ale nagle okazało się, że nie posiadam błyskawicznego zamka.

(więcej…)

Moich wiele wód.

Na wstępie muszę napisać, że ten wpis wisiał w szkicach ponad pół roku czekając na dokończenie. To po pierwsze, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to drugie, bo po drugie ten wpis nie jest wpisem medycznym, nie może służyć jako diagnoza, nie może zastąpić opinii lekarza. Jest jedynie opisem mojej przygody z wielowodziem i zawiera kilka informacji, które sami zapewne znajdziecie w google. Ale o tym, że google w tym przypadku wcale nie jest dobrym pomysłem za moment.

(więcej…)

Przestańcie mi zaglądać w talerz!

Dzisiaj apeluję, chociaż nie … w sumie to nigdy tak nie działa. Zwykle trafia się nie do tych co się chce dotrzeć i trochę ten tekst będzie przypominał pracę mojego eks-listonosza, który zwykle zostawiał listy pod naszymi drzwiami do sąsiadów. Ale może się uda. A jak nie uda, to po prostu dotrę do tych, którzy są po tej samej stronie barykady co ja i na tym samym poziomie wkurwienia.

(więcej…)

Cesarskie cięcie moimi oczami.

Zanim zaczniecie czytać ten wpis musicie zdać sobie sprawę z jednego podstawowego faktu: wszystko co jest tutaj zawarte, a co może być sprzeczne z Waszymi poglądami, jest tylko i wyłącznie moimi, czysto subiektywnymi odczuciami. Cesarskie cięcie było i jest dla mnie pewnego rodzaju traumatycznym przeżyciem i dopiero po dwóch miesiącach postanowiłam o tym napisać, z własnej perspektywy. 

(więcej…)


- STRONA 1 Z 7 -

Następna strona  

loading
×