W roku 313 Konstanty Wielki (cesarz zachodniej części Imperium Rzymskiego) oraz Licyniusz (cesarz wschodniej części Imperium Rzymskiego) ogłosili tzw. “Edykt Mediolański” o którym uczymy się na historii. Edykt ten pozwalał na wolność wyznaniową w Cesarstwie Rzymskim i rozpoczął budowanie (trwającej po dziś dzień) potęgi chrześcijaństwa. Jeżeli spojrzymy na datę zdajemy sobie sprawę, że było to ponad 300 lat po narodzinach Jezusa.

KIM BYŁ JEZUS?

Jezus uznany jest za postać historyczną. Historycy mają wątpliwości jedynie co do jego zasług, ale w ogólnym rozrachunku uznaje się, że faktycznie ktoś taki istniał a jego narodziny szanuje się na 8-4 rok p.n.e.  Głównie i przede wszystkim dlatego, że jego postać jest akurat udokumentowana w przekazach z I i II wieku. Rzymianie naprawdę dobrze prowadzili dokumentację. Natomiast Jezus zwrócił swoją uwagę dopiero pod koniec swojego życia. Wcześniej jest więc biała plama, którą rzecz jasna  zapełnili apostołowie w Ewangeliach.

Jezus żył w bardzo trudnych czasach. Rzym był potęgą a prześladowania były na porządku dziennym. Własne zdanie nie było uznawane, a ludzkie życie dla władców nie miało żadnego znaczenia. Ludzie byli mordowani za mało istotne przewinienia, a mniejszości religijne nie mogły liczyć na wsparcie władz. Dodatkowo Rzymianie do perfekcji opanowali tortury. Żydzi oczywiście się buntowali, było wiele powstań, ale władze Rzymu szybko się rozprawiali z buntownikami i to bez żadnych taryf ulgowych. Była to wyjątkowo krwawa karta historii.

Gdyby Jezus głośno i dobitnie mówił, że jest Synem Bożym to z pewnością nie dożyłby ponad 30 lat. Żydzi by go za to ukamieniowali, a Rzymianie zamordowali (zapewne w bardzo bestialski sposób) za samo przyrównywanie się do boskości panującego cesarza. Wychodzi więc na to, że Jezus musiał być po prostu ostrożny w kształtowaniu wokół siebie otoczki “boskości”.

Tak więc podsumowując: Jezus żył na początku I wieku i jest z jedną z najbardziej wpływowych osób w historii, dlatego, że 2000 lat po jego śmierci  około 2 miliardy ludzi na całym świecie żyje (lub próbuje żyć) zgodnie z jego naukami.

Dla tych którzy chcą poznać historyczną otoczkę polecam książkę “Zabić Jezusa. Opowieść historyczna” autorstwa Billa O’Reilly oraz Martina Dugarda (co ciekawe autorzy są katolikami, ale bardzo ciekawie zajęli się tematem).

 

JEZUS NIE URODZIŁ SIĘ 25 GRUDNIA.

25 grudnia nie jest dniem narodzin Jezusa. Jest to data umowna, ponieważ trudno tak naprawdę określić kiedy dokładnie Jezus się urodził. Nigdzie również nie ma udokumentowanej daty jego narodzin. Na podstawie jednak opisów szacuje się, że Jezus musiał urodzić się na wiosnę, choć są również spekulację, że mógł się wprawdzie urodzić w grudniu, jednakże nie jest znany dokładny dzień.

Skąd jednak akurat 25 grudnia?

Pierwsze wzmianki o świętowaniu Bożego Narodzenia przypadają na drugą połowę IV wieku. Tyle, że wówczas daty były różne. 25 grudnia stał się dniem Bożego Narodzenia później i nie jest to data przypadkowana.

Miało być ono przeciwwagą dla obchodzonych w tym terminie, a więc w porze zimowego przesilenia, pogańskich uroczystości solarnych. Na Bliskim Wschodzie i w starożytnym Rzymie czczono perskiego boga słońca – Mitrę. Największe święto narodzin Mitry przypadało właśnie na 25 grudnia (Dies Natalis Solis Invicti – Dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca). W Rzymie z kolei był to czas świętowania narodzin bóstwa Sol Invictus. Rzymscy chrześcijanie natomiast od połowy IV wieku świętowali tego dnia narodzenie swojego Boga, którego nazywali go Słońcem Sprawiedliwości. Okres ten był także czasem świętowania w wielu religiach pogańskich, dla których był to “czas magiczny” – np. największe uroczystości na cześć zmarłych przypadały na dzień “naszej” Wigilii.  – źródło 

 

Na naszym terenie, gdzie były wówczas plemiona słowiańskie również świętowano 25 grudnia, ale nazywano to wówczas  “godami” albo “świątkami”. Pamiętajcie, że u nas I Chrzest Polski i kształtowanie się chrześcijaństwa miało miejsce kilka wieków później.

Skoro więc 25 grudnia nie jest dniem Bożego Narodzenia, a datą umowną, czy możemy więc przyjąć, że kształtowanie się wielu obrzędów i świąt miało swoje pogańskie korzenie? Otóż nie tylko możemy taką hipotezę przyjąć –  to są po prostu fakty historyczne.

Niestety wraz z intensywnym rozwojem Kościoła, zaczęto “cofać się w rozwoju” pod każdym możliwym względem. Kościół (żeby bardziej kontrolować ludnością) zaczął uznawać postęp za dzieło Szatana (co jest dość kuriozalne). Były to oczywiście czcze bajki, a Ci, którzy do tego wszystkiego doprowadzili sami korzystali z postępu (głównie medycyny). I tak powstał wiek “ciemnoty” czyli tzw. Średniowiecze. Ale o tym innym razem.

 

 

WIELE WIEKÓW PÓŹNIEJ.

Obecna otoczka Bożego Narodzenia(w gruncie rzeczy bardzo komercyjna) ukształtowała się dopiero na przestrzeni ostatnich lat.

Jeżeli zaś chodzi o pewne rzeczy znane już naszym dziadkom, to na nasze ziemie ozdabianie choinki zostało wprowadzone dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku i to za sprawą niemieckich protestantów, bo jak zapewne wiecie, byliśmy wówczas pod zaborami. Nie był to jednak popularny dodatek do świąt (raczej zarezerwowany dla bogatych – głównie arystokratów) i musiało jeszcze sporo czasu minąć zanim choinka stała się ogólnodostępna. Dzisiaj, kiedy zapytamy kogokolwiek z czym kojarzy grudniowe święta na pewno wielu wymieni na pierwszym miejscu właśnie choinkę.

Duży wpływ na pewne elementy świąteczne miała również Coca-Cola. To dzięki niej wizerunek Mikołaja (czy też jak – nazywa się go w Wielkopolsce – Gwiazdora), który przynosi prezenty kojarzy nam się z grubaskiem z białą brodą, który ubrany jest w czerwony kubrak. Został stworzony na potrzeby kampanii reklamowej Coca Cola Company w 1915. Zresztą – Coca Cola do dnia dzisiejszego wielu kojarzy się ze świętami ze względu na ciekawe reklamy w TV.

Świętego Mikołaja lecącego saniami stworzono wcześniej, bo w 1819 r. Stworzył go  Waszyngton Irving, ten sam autor, który rok później stworzył słynnego po dziś dzień Jeźdźca bez głowy.

 

Należy chyba również przytoczyć tutaj historię Mikołaja z Miry. 6 grudnia czyli tzw. “Mikołajki” to również nie jest przypadkowa data, ponieważ wedle przekazów historycznych to właśnie 6 grudnia (w IV wieku) zmarł Mikołaj z Miry (lub Mikołaj z Bari – bo i tak go nazywamy, a i w samej Bari znajduje się jego największe sanktuarium).

Na temat samego Mikołaja z Miry jest wiele spekulacji. Są źródła, które uważają, że jego postać została w pewien sposób sfabrykowana na potrzeby kościoła.

Historycy nie odnaleźli jednak żadnego zapisu z III, IV czy nawet V wieku, który potwierdzałby istnienie takiej postaci. Nie wymieniono imienia Mikołaja w przekazach z soboru nicejskiego[1]. Nie wspominał o nim uczestnik tego zgromadzenia, Atanazy z Aleksandrii. Żadne z zachowanych źródeł sprzed VI wieku nie przekazało o Mikołaju nawet najkrótszej informacji[2].

Wzmianki o świętym Mikołaju pojawiają się dopiero w wieku VI, ponad 200 lat po jego domniemanej śmierci, za panowania cesarza Justyniana.źródło

 

Niezależnie czy ktoś taki istniał, czy też nie, jest to bardzo ważna postać, której kult trwa do dnia dzisiejszego i którego postać została spopularyzowana. Stworzono wiele bajek, książek i filmów o Św. Mikołaju i choć ma niewiele wspólnego z Mikołajem z Bari, to na jego postaci wszystko jest wzorowane. Justynian I Wielki z pewnością nie zdawał sobie sprawy, że jego przekazy o Mikołaju z Bari kiedykolwiek będą znane na całym świecie.

 

 

CIEKAWOSTKI O ŚWIĘTACH BOŻEGO NARODZENIA. 

W dawnej Polsce ludzie przy Wigilijnym stole musieli mieć nieparzystą liczbę dań. Sama liczba nie była podana, ale wierzono, że nieparzysta liczba przynosi szczęście. Dość ciekawe, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że np. liczba 13 kojarzy się z pechem, co ma wiele wspólnego z rokiem 1307, kiedy 13 października aresztowano Templariuszy i oskarżono o różne rzeczy, które nie miały pokrycia z rzeczywistością, a chodziło tylko oto, że byli bogaci, a Filip IV pilnie potrzebował kasy.

Następnie, kiedy “wprowadzono” 12 potraw miało to oznaczać 12 miesięcy, ponieważ dziękowano wówczas za pomyślne 12 miesięcy. Z kolei następną wersją – utrzymywaną po dziś dzień – jest to, że 12 potraw symbolizuje 12 apostołów i ma duże nawiązanie do “Ostatniej Wieczerzy”.

Moja ulubiona potrawa Wigilijna to oczywiście kapusta z grzybami.

***

No dobra, dobra – a co z reniferami? No więc jeszcze 200 lat temu dzieci nie miały pojęcia, że gdzieś tam jest zaprzęg Św. Mikołaja stworzony z reniferów o dźwięcznych imionach: Kometek, Amorek, Tancerz, Pyszałek, Błyskawiczny, Fircyk, Złośnik, Profesorek i Rudolf.

Dzisiaj imiona te są znane dzieciom na całym świecie, ponadto  powstało wiele bajek głównie o Rudolfie.

Imiona te bazują na tych, które w swoim wierszu wymienił Clementa C. Moore’a. I miało to miejsce w  1832 roku. Tak więc renifery nie mają jeszcze 200 lat.

 

***

Elfy Św. Mikołaja zostały stworzone  w XIX wieku w „A visit from St Nicholas” – co ciekawe tu Mikołaj opisany jest wprawdzie jako starzec, ale jest również elfem. Dzisiaj raczej elfy są uznawane za pomocników, a Mikołaj jest człowiekiem.

 

***

Niewiele wiemy o samej matce Jezusa z Ewangelii. Tymczasem matka Marii pochodziła z królewskiego rodu Dawida. Ewangelia na ten temat milczy, ale jest to bardzo ciekawe, tym bardziej, że według Protoewangelii Jakuba nie mamy tutaj do czynienia z przypadkowymi osobami.  Podobnie jak przypadkową osobą wcale nie była Maryja – jej rodzice długo nie mogli mieć dziecka i jest to tzw. “dar od Boga”.

 

 

 

Mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał. 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.