Zdejmujemy kurtki.

Z roku na rok zwiększa się świadomość polskich rodziców w temacie bezpiecznego przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych. Mamy jeszcze wiele do zrobienia w kwestii edukowania społeczeństwa, a jedną z kluczowych kwestii jest … przewożenie dzieci jesienią i zimą. Dlaczego? Ano dlatego, że rodzice często przewożą swoje dzieci w puchowych kurtkach.

 

TRZY ZŁOTE ZASADY.

Aby fotelik samochodowy spełnił swoje zadanie, muszą być spełnione trzy punkty:

  • fotelik dopasowany do auta i dziecka
  • prawidłowy montaż fotelika w aucie
  • prawidłowe zapięcie dziecka w foteliku

Jeżeli którykolwiek z powyższych punktów nie będzie spełniony, bezpieczeństwo dziecka nie będzie dostateczne. Głównym zadaniem fotelika samochodowego nie jest ominięcie mandatu, ale zapewnienie jak największej ochrony w trakcie wypadku samochodowego. Jak oczywiście wiemy, wypadku samochodowego nikt nie planuje, a do zderzenia może dojść nawet wtedy, kiedy to my jedziemy przepisowo, oraz na krótkich trasach.

Jestem jedną z tych matek, które mają hopla na punkcie fotelików samochodowych. I choć mój starszy syn jakiś czas temu pożegnał fotelik samochodowy (po prostu z niego wyrósł), o tyle młodszy jeździ nadal w RWF (obecnie Klippan Century) o którym będę Wam pisać po nowym roku. W tym temacie nie stosuję żadnych półśrodków ponieważ zawsze mam z tyłu głowy fakt, że do wypadku samochodowego może dojść w najmniej oczekiwanym momencie, a ja naprawdę nie zamierzam reszty życia stracić na wyrzutach sumienia, że nie zrobiłam wszystkiego co mogłam aby uchronić własne dziecko.

Wiem, że w samym temacie przewożenia dzieci wiele jest jeszcze do zrobienia, bo nadal istnieje dużo osób, które do tematu bezpiecznego przewożenia podchodzą naprawdę lekko. Większa część z tych osób nigdy nie przekona się jak bardzo lekkomyślnie postępuje, ale będzie taki procent, który zapłaci za to najwyższą cenę. Nadal w Polsce dzieci giną w wypadkach samochodowych i są takie wypadki z których dziecko wyszłoby zapewne jedynie z lekkimi obrażeniami gdyby zostały spełnione trzy powyższe punkty.

 

PRZEWOŻENIE DZIECKA ZIMĄ I JESIENIĄ. CZYLI NAJCZĘSTSZE BŁĘDY.

Oczywiście jako pierworódka, 11 lat temu woziłam mojego bąbelka nie tylko w jakimś antymandacie, ale zimą oczywiście zapinałam go zawsze w kurtce. Byłam więc zaprzeczeniem wszystkich trzech powyższych punktów, ale na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że moja wiedza była na naprawdę niskim poziomie. Uważam również, że nie brak wiedzy jest problemem (bo jest zawsze możliwość edukacji), ale ignorancja. Czyli niby wszystko wiemy, ale znajdujemy sobie całą listę argumentów byleby tylko nie przyznać, że jednak inni mają rację.

Zawsze kiedy ktoś mnie pyta o foteliki, edukowanie babć, dziadków i innych z najbliższego otoczenia (którzy uważają “drogie” foteliki za fanaberię) mówię, że naszą największą kartą obronną jest to, że zapewniamy dziecku maksimum bezpieczeństwa i nie żonglujemy jego zdrowiem czy życiem, a życie dziecko ma tylko jedno.

Zimą i jesienią przypada taki okres, że wielu rodziców, nawet tych którzy wiedzą jakie kryteria powinien spełniać dobry fotelik, popełnia błąd podczas zapinania dziecka w aucie. Ten błąd sprawia, że pasy, które powinny być jak najmocniej dociągnięte, są luźne i w trakcie wypadku dziecko nie ma odpowiedniej ochrony w postaci pasów, co może się różnie skończyć – od lekkich obrażeń, po nawet zgon. I tu nawet jazda tyłem nie będzie bezpieczną opcją. Właściwie żadna opcja nie będzie bezpieczna.

Chodzi o … kurtki. Puchowe kurtki.

 

DLACZEGO KURTKI W AUCIE NIE SĄ DOBRYM POMYSŁEM?

Mówi się, że pasy dociąga się tak mocno, jak bardzo kocha się własne dziecko. Moja mama zawsze powtarza, że ona nie rozumie jak możemy tak mocno ściskać Staszka, bo on pewnie nie może oddychać. Tylko dla niego nie ma żadnej różnicy, bo on zawsze tak jeździł i to dla niego jest po prostu naturalna pozycja w foteliku samochodowym. Nie narzeka. A my wiemy, że pasy są dobrze ściągnięte, więc jego bezpieczeństwo jest na najwyższym poziomie.

Czy zdarzyło mi się przewieźć Staszka w kurtce? Tak, zdarzyło mi się na krótkiej trasie, kiedy na maksa się spieszyliśmy, było bardzo zimną, a Staszek miał bunt, ale ciągle się bałam jak cholera. Tyle, że ogólnie to Staszek sam przy aucie ściąga kurtkę, bo dla niego jest to po prostu coś naturalnego. Jest nauczony, że do auta wsiada się bez kurtki i robi to sam z automatu.

Kiedy zapinamy dziecko w puchowej kurtce, wówczas pasy dociągamy tak mocno, na ile pozwala nam grubość kurtki. W ten sposób pasy są luźne i nie przylegają do ciała, a do kurtki. Dodatkowo puchowe kurtki mają to do siebie, że ich materiał może dodatkowo ześlizgiwać się z pasów, a w przypadku, kiedy są one bardzo luźne, dziecko w trakcie jazdy może się z nich wyswobodzić. Powoduje to ogromne zagrożenie dla dziecka.

NAJCZĘSTSZE TŁUMACZENIA RODZICÓW.

Rodzice często tłumaczą, że przewożą dzieci w kurtkach, ponieważ:

  • to tylko droga z domu do przedszkola
  • dziecku jest zimno
  • dziecko będzie chorować
  • mam stare auto bez odpowiedniego nagrzewania

Oraz wisienka na torciku:

  • woziłam starsze dzieci w kurtkach i nic im nie jest (a kiedy pytasz o ilość wypadków samochodowych, okazuje się, że było ich całe zero)

Jedyny wypadek samochodowy w którym brałam udział był zaraz obok domu. Mieliśmy skręcić na posesję, kiedy wjechał w nas pijany kierowca. Dlatego warto pamiętać, że droga z domu do przedszkola, to nadal droga na której może się wiele wydarzyć.

W przypadku kiedy dziecku jest zimno, można zastosować masę rozwiązań. Przykryć dziecko kocem, czy kupić specjalne poncza do aut (my mamy z Ponko.pl). Są też ubranka np. z wełny merino, które świetnie chronią. W ten sposób z automatu dziecku nie będzie zimno, ani nie będziecie musieli się obawiać zachorowania. Będzie to również świetne rozwiązanie dla osób, które mają starsze wersje aut.

Jak wiecie Staszek jest zimnolubny. Jemu prawie nigdy nie jest zimno. Jest to jedno z tych dzieci, które nie jest niczym przykrywane, ani nie chce zakładać poncza (wyjątki się zdarzają – patrz zdjęcie powyżej i poniżej). Po prostu siada bez i to nawet w cienkiej koszulce. Auto nagrzewa nam się w miarę szybko, ale kiedy ja przez chwilę bez płaszcza szczękam zębami, on potrafi powiedzieć, że i tak mu ciepło i najlepiej jechałaby w krótkim rękawie. W gruncie rzeczy to jest ten typ małego morsa, który ostatnio chciał biegać bez kurtki na śniegu, bo mu było za gorąco.

Dodatkowo Staszek urodził się z zimą. Dokładnie 3 stycznia i po 5 dniach wychodziliśmy do domu. Już wtedy wiedziałam, że dziecko przewozi się bez kurtki (czy, jak w przypadku noworodka bez kombinezonu). Miałam więc plan, że Staszka najpierw wsadzę w kombinezon, potem w fotelik, pójdziemy do auta, nagrzejemy na maksa auto, a potem go rozbiorę.

Problem był taki, że on miał 45cm, co sprawiało, że kombinezon w rozmiarze 50 okazał się tak ogromny, że nie mając innego wyjścia ubrałam go w normalne śpiochy (grubsze) na wyjście, przykryłam go na maksa kocami i tak szliśmy z nim do auta. Żeby było jasne to był noworodek z 35 tygodnia i były minusowe temperatury.

Dzisiaj to nawet śmieszne, ale ja wtedy byłam przerażona. Nie wiedziałam wtedy, że to mały Eskimos i nic mu nie będzie.

Poniższe zdjęcie powstało z kolei tylko dlatego, że nasze ponczo wozimy w aucie i Stania przykrywamy nim tylko wtedy jak nam zaśnie w aucie zanim auto się nagrzeje.

 

 

 

#ZDEJMUJEMYKURTKI to akcja zapoczątkowana przez Joannę Janaszek autorkę bloga www.antoonovka.pl oraz właścicielkę Ponko.pl. Główną misją jest zwiększenie świadomości rodziców aby możliwie jak najbezpieczniej wozili swoje dzieci. Stąd też pojawił się pomysł na stworzenie specjalnych poncz dla dzieci, które są bezpieczne i rodzic ma pewność, że dziecku nie będzie w aucie zimno. Poncza są w różnych kolorach, oraz na potrzeby dzieci, które nie lubią golfów – powstały też poncza bez.

 

 

 

 

Jeżeli macie jeszcze jakieś wątpliwości, po prostu warto się na chwilę nad tematem pochylić. Mam też nadzieję, że od momentu przeczytania wpisu przekonam choć kilka osób do tego, by zapinały dzieci w pasy bez kurtek. Chodzi przecież o bezpieczeństwo Waszych dzieci.

 

Na hasło: MATKAPREZESA macie -10% na asortyment ze sklepu Ponko.pl z wyjątkiem działu “Akcesoria”.

___

Partnerem wpisu jest Ponko.pl 

 

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (2)

A czapek i szali nie zdejmujemy dla prawidłowego ułożenia karku i głowy?

W szalu myślę, że każdemu niewygodnie. My ściągamy. Natomiast czapka w niczym nie przeszkadza. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noemi Pawlak. Copyright 2020. All Right Reserved.