Przedszkolaki – czyli jak podpisywać wyprawkę.

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami. Krążą już memy, czy rodzice powinni kompletować wyprawkę, czy lepiej zaopatrzyć się w piżamę, albo czy wybierać śniadaniówki i inne plecaki, czy lepiej jednak hurtowo zamówić melisę. Ja kompletnie nie przyjmuję do wiadomości, żeby moje dzieci od września nie wróciły do placówek, choć Staszek chodzi do przedszkola nawet w wakacje. Oczywiście oddałabym wiele, żeby być po drugiej stronie, czyli znowu iść do szkoły, albo najlepiej do przedszkola. Życie wtedy było mniej skomplikowane, a moim jedynym życiowym problemem było to, czy będzie mi smakował obiad, czy znowu będzie jakaś breja na talerzu – albo zgrozo! – zupa mleczna.

Moje początki przedszkola pamiętam doskonale, bo pochodziłam kilka dni, byłam radosna jak skowronek, a potem musiałam siedzieć dość długo w domu, bo zachorowałam na świnkę.

I pamiętam jak płakałam, bo nie mogłam chodzić do dzieci (byłam jedynaczką i pragnęłam towarzystwa) i mi się tam bardzo podobało i to było niesprawiedliwe, bo inni chodzili a ja nie. Pominę tu fakt, że leżałam całe dnie w domu oglądając bajki na RTL7 (Czarodziejka z Księżyca, Yattaman te sprawy) a szyję miałam obwiązaną szalem i spuchniętą jak baleron. I pamiętam też jak jeden chłopiec mnie przewrócił, a ja go popchnęłam jak wstałam, a on niefortunnie wpadł na stolik na jednej nóżce i go połamał.

Potem przyszła klasa pierwsza i kompletowałam z mamą wyprawkę. Do dzisiaj pamiętam mój wypasiony, wymarzony tornister w Kubusiem Puchatkiem. Moja przyjaciółka z lat szkolnych ostatnio się śmiała, że tego tornistra mi zawsze zazdrościła, bo ona też miała z Kubusiem Puchatkiem, ale mniejszy. Ja z kolei innej zazdrościłam kurtki. Był taki sklep, jak na tamte czasy premium i jak w końcu udało mi się namówić mamę na tę kurtkę, to jak ją przymierzyłam, to wyglądałam jak szynka w sznurku …

Byłam też takim dzieckiem, które zawsze na początku września miało całą wyprawkę skompletowaną. Te pachnące gumki, piórnik z jakimś motywem Disneya, kolorowe zeszyty, a już pod koniec września zawsze czegoś brakowało. WF też kiedyś zgubiłam, a raz jednego buta. Ot cała, mała Noemi.

I to były naprawdę piękne czasy, które wspominam dzisiaj z łezką wzruszenia w oku. I mam nadzieję, że moje dzieci tak samo będą wspominać ten czas.

 

WYPRAWKA, WYPRAWKA CO Z TĄ WYPRAWKĄ?

Często pytacie o wyprawkę do przedszkola. Co kupiliśmy, co nam się sprawdziło, czy będzie jakiś wpis. W naszym przedszkolu wszystkie artykuły plastyczne są kupowane przez przedszkole i jest dodatkowa opłata do czesnego (jednorazowa na cały rok). Mi to jest bardzo na rękę, bo nie muszę potem kontrolować, czy ma wszystkie kredki, czy ma na pewno jeszcze plastelinę, kartki czy farby. Albo czy mu nie zabraknie pędzelka. No i wszyscy mają wszystko równe.

Na temat samych wyprawek powstało wiele artykułów, mniej lub bardziej pomocnych, ale tak naprawdę powinniście dostać listę wyprawkową na start i na tej podstawie kupować wszystko. Z racji tego, że Staszek poszedł do przedszkola od 1 marca, to ja robiłam wyprawkę w środku roku, ale prawdę pisząc naprawdę niewiele Staszek potrzebował (buciki, kubeczek ze szczoteczką i pastą, komplet pościeli do drzemek).

Dziecko musi też mieć ubranka na zmianę. Ja muszę pamiętać, by zawsze donosić ubrania, bo Staszek ma różne wypadki i wpadki – niektóre z własnej winy,  inne z winy kolegów. Np. kiedyś musiał być przebrany, bo dzieci tak go zakręciły na karuzeli, że zwymiotował (choć ponoć samo kręcenie mu się mocno podobało). 😀

I dzisiaj będziemy mówić o tym jak w łatwy sposób oznaczyć (dosłownie) rzeczy dziecka szkolnego i przedszkolnego.

 

 

OZNACZONE – CZYLI NAKLEJKI, NAPRASOWANKI I … PIECZĄTKI.

Jak wiecie rozpoczęliśmy współpracę z marką oznaczone.pl i na początku pokazywałam opaski imienne dla dzieci, idealne na wakacje. Na opaskach można wpisać imię dziecko i numer telefonu, albo sam numer telefonu (w zależności od potrzeb). Fajna sprawa nad morze, w góry, ale też w sumie na codzień. Oczywiście najbardziej optymalnym rozwiązaniem i jedynym słusznym, jest zawsze obserwowanie dziecka i nie spuszczanie go nawet na krok z oczu. I o ile Staszek nigdy nie wywinął mi żadnego numeru, to juz mały Jaś owszem i nikomu nie życzę tego momentu, kiedy zdajesz sobie sprawę, że zgubiłaś bąbelka.

Jaś szczęśliwie znalazł się po chwili, ale ta chwila kosztowała mnie wiele nerwów, bo kiedy odliczałam drobne przy kasie Jasiek po prostu niepostrzeżenie wyszedł ze sklepu i poszedł w choinkę. Jest Jaś, nie ma Jasia. I obym nigdy tego nie powtórzyła, bo słowo daje moje serce tego nie zniesie.

 

Już w momencie pokazywania opasek, dostawałam masę wiadomości, że markę znacie nie tyle z opasek, co z naklejek i naprasowanek, które są Wam znane  i bardzo polecacie. Te wypowiedzi były dla mnie cenne, bo dzięki temu wiedziałam, że wy macie już do firmy zaufanie. 

Naklejki, naprasowanki i pieczątki projektujecie sobie tak naprawdę sami. Świetnie sprawdzą się nie tylko do przedszkoli, ale też do szkół (ja jeszcze zamierzam zamówić dla Janka pieczątkę, idealnie nam się sprawdzi do podpisywania zeszytów i ćwiczeń). Dodatkowo są takie dzieci w szkole jak Jaś (i ja dawno temu 🙂 ), które dużo rzeczy gubią, więc łatwiej będzie znaleźć właściciela.

W przedszkolu jest natomiast wymóg podpisywania odzieży (nie wiem czy we wszystkich przedszkolach, może są jakieś wyjątki), więc ja sama zastanawiałam się jak to zrobić dobrze, a teraz po prostu raz dwa wszystko mu oznaczyłam, łącznie z butami i mam święty spokój.

 

PLUSY PRODUKTÓW Z OZNACZONE.PL:

  • naklejki można bezpiecznie używać w zmywarce, mikrofalówce i zamrażalce (w przypadku zmywarki nie zaleca się jednak aby myć przedmioty w bardzo wysokich temperaturach)
  • łatwe w użyciu (naklejanie i wprasowanie jest naprawdę szybkie, wiec nie trzeba siedzieć godzinami i się bawić, aby dobrze przylegało i się trzymało)
  • jeżeli dobrze wprasujemy naprasowanki powinny starczyć na około 200 cykli prania (nie powinno się jednak prać odzieży w wyższej temperaturze niż 60 stopni)
  • cena! przystępna (poniżej wrzucę Wam jeszcze kod rabatowy)
  • łatwe projektowanie – sam system na oznaczone.pl jest bardzo przejrzysty, możecie dopasować zarówno kolorystkę, jak i dodatkowe obrazki w zależności od zainteresowań dziecka
  • brak szkodliwych barwników

Imienne naklejki możecie również zaprojektować z bohaterami różnych bajek (choć ja ogólnie stawiam na minimalizm). Są również przywieszki na torby – również od wyboru do koloru.  Firma więc daje szeroki wybór.

Z waszych wiadomości jakie dostawałam wynika również, że bardzo szybko i sprawnie zostało zrealizowanie zamówienie.

NA HASŁO: MATKAPREZESA – 20% ważne do końca września.

LINK DO PRODUKTÓW.

___

Wpis powstał przy współpracy z oznaczone.pl

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL, RECENZJE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noemi Pawlak. Copyright 2020. All Right Reserved.