Karmienie piersią – wszystko to co warto wiedzieć przed narodzinami dziecka.

Na temat dobrodziejstw płynących z karmienia piersią powiedziano i napisano już chyba wszystko. Mimo to nadal polskie kobiety bardzo często nie są w stanie temu podołać. Dlaczego? Najczęstszym powodem jest brak wsparcia ze strony między innymi personelu medycznego, ale także brak wiary w siebie i swoje mleko, wiara w ogromną ilość mitów i wreszcie to najważniejsze … brak przygotowania matki na problemy, które zbyt często się pojawiają i równie często mama nie wie jak te problemy przeskoczyć. I dla tych, które chcą przeskakiwać problemy jest ten wpis.

NIE TAKIE KOLOROWE POCZĄTKI …

Znacie zapewne ten scenariusz w którym matka dostaje po narodzinach noworodka do kangurowania, a mleko leje się strumieniami. Pewnie wiele z Was tego momentu doświadczyło i szczęśliwie nie musiały się martwić już w pierwszych dobach po narodzinach dziecka, że brak pokarmu to brak możliwości, aby w przyszłości karmić piersią.

Jestem jedną z tych kobiet (nielicznych, ale jednak istniejących), która po cesarskim cięciu nie miała pokarmu. Nic. Zero. Wielokrotnie zadawano mi pytanie, czy wcześniej nie miałam “mokrych staników”, jeszcze w czasie trwania ciąży, ale zawsze odpowiadałam krótko – nie, nie miałam.

W gruncie rzeczy zajęło mi 48 godzin aby rozbujać laktację, a potem walczyłam już z kolejną rzeczą, bardzo niekomfortową, a więc nawałem.

Jeżeli więc będziecie tymi kobietami, które nie będą miały na początku pokarmu, to możecie zrobić kilka rzeczy.

  1. Przystawiać dziecko jak najczęściej do piersi. Ślina dziecka pobudza laktację. Co więcej – zaleca się, by w przypadku matek wcześniaków, w ten sposób poprzez ssanie, laktację pobudzał ojciec dziecka. Jest to jeden z mało znanych faktów. Dlatego nawet jeżeli tego mleka nie ma, to dziecko i tak – podobnie jak smoczek – może ssać pierś i przy niej się uspakajać “na sucho”.
  2. Noworodek potrzebuje bardzo mało pokarmu. Czasem jest tak, że lekarze proponują dokarmianie dziecka. Tu warto pamiętać, że mleko modyfikowane jest bardziej ciężkostrawne dla dziecka i dłużej trawione. Co za tym idzie często jest tak, że kiedy matce brakuje pokarmu, to bojąc się “zagłodzenia dziecka” dokarmia więcej i więcej mlekiem modyfikowanym zapominając o systematycznym stymulowaniu piersi do pobudzania laktacji, która jest przecież zaburzona. A laktację programuje się na podstawie tego, ile dziecko potrzebuje mleka. Im mniejsza stymulacja, rzadsze przystawianie do piersi, tym mniej mleka i w efekcie więcej dokarmiania mlekiem sztucznym i coraz mniej mleka.
  3. Do stymulowania piersi możecie też użyć laktatora. Ja stymulowałam w ten sposób piersi co 3 godziny (również w nocy) metodą 7-5-3. Taka metoda sprawdza się przede wszystkim wtedy, kiedy dziecko jest na oddziale neonatologicznym, lub jako dodatkową metodą do stymulowania. Lepszym rozwiązaniem jest po prostu dostawianie dziecka do piersi.

 

Dlatego choć brak pokarmu może Was zniechęcić do podjęcia walki o laktację, to w większości przypadków, jest to krótkotrwałe. I statystycznie (ponoć) częściej dotyczy kobiet po cesarskim cięciu. Ja taki problem miałam właśnie po cesarskim cięciu.

Bardzo mały promil kobiet nie będzie miał pokarmu w ogóle.

 

ZABURZONY ODRUCH SSANIA.

O zaburzonym odruchu ssania najwięcej mogą powiedzieć matki wcześniaków. Dotyczy to niemalże każdego wcześniaka, a im wcześniejszy tydzień ciąży, tym bardziej statystycznie dotyczy to 100% dzieci.

Staszek taki zaburzony odruch ssania miał. Nałożyło się na to kilka czynników – wcześniactwo, dokarmianie butelką (na początku mm, od 3 doby moje mleko) i … smoczek. Jak łatwo się domyślić popełniono dwa podstawowe błędy. Podano dziecku mleko w butelce i stymulowano jego ssanie za pomocą smoczka. O ile ostatecznie z butelki udało nam się zejść na samą pierś, to jednak smoczek towarzyszył nam ponad 2 lata i stał się kością niezgody w wielu dyskusjach, w których okazywało się, że moje dziecko ma smoczek, podczas gdy ja promuję karmienie piersią.

Jak spojrzę wstecz, to widzę siebie jako osobę bardzo zdeterminowaną do tego by karmić. Moj starszy synek był karmiony wyłącznie mlekiem modyfikowanym. Dzisiaj wiem, że gdybym miała obecną wiedzą i tą, którą zastosowałam po narodzinach drugiego dziecka, to na pewno udałoby się nam przeskoczyć wszystkie poprzeczki. Pierwsze dziecko rodziłam jednak w czasach, w których nadal królował mit o diecie mamy karmiącej, a ja nie miałam siły katować się dietą, nie było żadnego wsparcia ze strony personelu medycznego (choć przez pewien czas bylam stałą bywalczynią pokoju laktacyjnego na poznańskiej neonatologii). Wreszcie ja nie byłam tak zdeterminowana. Po prostu wychodziłam z założenia “uda się to uda, nie uda to nie uda” i nie robiłam nic w kierunku “uda”.

Jeżeli więc jesteście w takiej sytuacji, że dziecko ma zaburzony odruch ssania i nie jest w stanie poradzić sobie z piersią, to musicie wiedzieć rzecz najważniejszą! Dokarmianie dziecka butelką jeszcze bardziej ten odruch ssania pogarsza. Z butelki (choćby najbardziej reklamowanej jako alternatywę dla piersi) dziecku mleko płynie szybciej i łatwiej. Dzieci – nawet noworodki – nie są “głupiutkie” i też stawiają na wygodę. Przykładowo na neonatologii Staszek dostawał z oddziałowej butelki mleko. A ja go przestawiłam na butelkę medela calm i on już nawet z tej butelki miał problem z piciem, bo musiał się bardziej namęczyć, aby wyssać mleko. Ostatecznie jak byłam kpi (karmiłam moim mlekiem z butelki) to używaliśmy właśnie tej butelki i z tej butelki powoli przechodziliśmy na pierś.

Kolejna sprawa – jeżeli dziecko ma zaburzony odruch ssania – zadbajcie oto, by jeszcze na oddziale ktoś sprawdził waszemu dziełku wędzidełko. Czasem zbyt krótkie może powodować problemy z pobieraniem przez dziecko pokarmu z piersi i musi być podcinane. W wielu placówkach jest to absolutny standard, ale są takie miejsca w których się to zaniedbuje.

Co w takiej sytuacji zrobić?

Skontaktować się z CLD (certyfikowanym doradcą laktacyjnym), oraz często przystawiać dziecko do piersi i jak najrzadziej podawać butelkę. Alternatywą dla butelek są między innymi strzykawki lub kieliszki. Czasem jednak się zdarza, że pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć i matki przez wiele miesięcy, a czasem do samoodstawienia, odciągają swój pokarm i podają z butelki. Taką metodę nazywamy “KPI” – czyli “karmiąc piersią inaczej”.

 

MAŁY PRZYROST MASY U NOWORODKA KARMIONEGO PIERSIĄ.

Na tym temacie zjadłam zęby i był to główny powód mojej frustracji w szpitalu, bo doszło przez to do małego spięcia między mną a panią neonatolog. Pisałam o tym wielokrotnie, a nawet napisałam osobny wpis. Staszek po przejściu na moje mleko nie tylko zaczął ulewać (po każdym posiłku), ale jeszcze dodatkowo lecieć z wagi. I jak łatwo się domyślić zamiast jakiekolwiek pomocy, dostałam zalecenia aby dokarmiać go mlekiem modyfikowanym.

Mleko modyfikowane jest alternatywą dla tych kobiet, które karmić nie chcą, lub tych, które nie mogą w danym momencie karmić swoim mlekiem. Ale żadne mleko modyfikowane nie jest lekarstwem na kolki, nieprzespane noce, ulewanie, bóle brzucha, spadek masy etc. Zanim zaczyna się dokarmiać, należy wykluczyć inne problemy, bo dokarmianie mlekiem modyfikowanym to pierwszy gwóźdź do zabicia laktacji.

U nas była przede wszystkim powód tkwił w niedojrzałości układu pokarmowego. Staszek ulewał do około 4-5 miesięcy i to naprawdę po każdym posiłku. Dlatego też zostaliśmy przy smoczku, bo Staszek miał ogromny odruch ssania i czasem zdarzało mu się ulewać w trakcie ssania piersi.

To co jednak było głównym problemem dotyczyło przerw między karmieniami. Mleko mamy jest szybciej trawione przez mały brzuszek, więc zalecenia, że mam go karmić co 3 godziny były (brzydko mówiąc) o dupy kant. Dlatego też moja położna, która jest CLD zaleciła mi karmienie go co 2 godziny w nocy, a w dzień przystawiać go co chwilę i nie robić tak długich przerw. Po tych wszystkich zaleceniach, sprawdzeniu efektywności ssania etc. Staszek ruszył z wagi i to naprawdę z kopyta …

Chcę Was uczulić na to, że “zbyt chudy pokarm” “zbyt słaby” to mit. Jest on tak mocno zakorzeniony jak niegdyś mit o “diecie mamy karmiącej”, gdzie całe pokolenie naszych mam i babć katowało się dietami i to całkowicie niepotrzebnie. Wasz pokarm niezależnie od przyrostu masy dziecka jest wartościowy. Przyrost masy ma pewien powód i zazwyczaj jest to spowodowane złym dostawianiem do piersi (dziecko ssie nieefektywnie), oraz zbyt długą przerwą w karmieniu.

Poniżej dobowe przyrosty dzieci karmiony piersią według WHO i opracowane przez prof. Ruth Lawrence na podstawie jej długoletnich obserwacji

  • 26–31 g/dobę w okresie 0.–3. mies
  • 17–18 g/dobę w okresie 3.–6. mies
  • 12–13 g/dobę w okresie 6.–9. mies
  • 9 g/dobę w okresie 9.–12. mies

 

Sytuacje wymagające szczególnej uwagi (nie od razu dokarmiania!)

  • Zmniejszenie masy urodzeniowej o ponad 7%
  • Nieodzyskanie masy urodzeniowej w ciągu 2 tygodni
  • Obliczone dobowe zwiększenie masy ciała odbiega od norm
  • Krzywa wzrostu na siatce centylowej obniżyła się o dwa kanały centylowe – źródło 

 

NOWORODEK WISI NA PIERSI.

Wiele matek nie wie, że ssanie piersi to nie tylko zaspakajanie potrzeb żywieniowych dziecka. To przede wszystkim pobudzanie laktacji, ale także zaspakajanie potrzeb bliskości z mamą. Noworodek, który wisi na piersi spokojnie się najada, dla niego po prostu bycie ciągle przy mamie jest naturalną potrzebą.

Oczywiście może się to wiązać z pewnym dyskomfortem, aczkolwiek warto się na coś takiego nastawić. Nie każdy noworodek będzie potrzebował piersi mamy “pół dnia”, ale pewna grupa dzieci owszem. Żeby więc nie przechodzić ze stresu (bo się nie najada, bo za słaby pokarm) we frustracje (bo inne dzieci tak nie mają), warto o tym wiedzieć. Noworodek to nie lalka. A początki macierzyństwa nie zawsze są tak piękne jak widać to w kolorowych czasopismach, czy na różnego rodzaju kontach na portalach społecznościowych.

Czas połogu i tzw. “IV trymestru dziecka” jest jedną z najmniej opisywanych rzeczy jeżeli chodzi o opiekę nad noworodkiem. Szkoda, bo na pewno przygotowanie mamy na to, że są dzieci, które będą potrzebowały więcej mamy lub taty ułatwiłoby funkcjonowanie. Jak zapewne się domyślacie – im więcej wiecie o rzeczach, które mogą Was spotkać, tym lepiej dla Was, bo nawet jeżeli będzie trudno to wszystko przeskoczyć, to będziecie wiedzieć, że coś takiego istnieje.

Chcę jednak od razu poruszyć kolejny ważny temat – baby blues i depresja poporodowa. Są takie kobiety, które nie mają “zwykłej” huśtawki spowodowanej hormonami, ale mają problemy, które czasem są bardzo poważne i należy niezwłocznie poprosić o pomoc specjalistę (naprawdę nie bójcie się psychiatrów oraz psychoterapeutów!).

Tak naprawdę depresja poporodowa nie dotyczy tylko kobiet, które miały trudne i traumatyczne porody, lub których dzieci urodziły się przed czasem lub chore. Dotyczy to również kobiet, które doświadczyły prawidłowego porodu i urodziły zdrowe noworodki. Nie dajcie więc sobie nigdy wmówić, że “nie macie na co narzekać”,  bo jeżeli czujecie, że coś jest nie tak, to należy szukać pomocy.

W takich przypadkach karmienie piersią może być ponad siły matki, która może mieć już na starcie zaburzoną więź z dzieckiem. Naprawdę (!) nie wszystkie matki czują miłość od pierwszego wejrzenia. I to wcale nie oznacza, że jesteście złymi matkami!

 

DIETA MAMY KARMIĄCEJ. MOŻNA JEŚĆ WSZYSTKO, ALE … 

O diecie mamy karmiącej wiemy już bardzo dużo. Wiele kobiet rozumie, że dieta mamy karmiącej nie istnieje, ale to nie oznacza, że mama karmiąca powinna codziennie jest fast-foody i popijać gazowanymi, słodkimi napojami. Dieta mamy karmiącej powinna być zbilansowana zdrowo, tak jak powinna być zbilansowana na codzień.

Pokarm tworzy się z krwi, a co za tym idzie alergeny, które przedostają się do krwi czasem uczulają dziecko. Niektóre kobiety, których dzieci mają ostre stany alergiczne muszą wprowadzić dietę eliminacyjną, ale nie robi się diet eliminacyjnych “w razie czego”. 

Jednym z mitów jest również picia piwa karmi na pobudzenie laktacji… Alkohol, nawet o tak małym stężeniu nie jest ok. Zaburza on laktacje, mimo iż posiada słód jęczmienny. To właśnie słód jest odpowiedzialny za pobudzenie laktacji, ale jest na rynku masa preparatów, które nie zawierają alkoholu, ale zawierają słód – np. femaltiker.

Co więcej przychodzi taki moment, kiedy dziecko może mieć etap kolek. Osobiście miałam taki moment, kiedy sama sobie zrobiłam dietę eliminacyjną, ale … ona w niczym nie pomogła. Kolki odeszły same. Po prostu układ trawienny dziecka przechodził mały “bunt”. Co więcej – Janek na mm też miał kolki.

Mam też taką zawsze radę dla mam karmiących … Czy ktokolwiek pyta się, jaką paszę jadła krowa z której mleka powstało mm? Ano nie. Więc dlaczego ciągle podważa się wartość mleka kobiecego? W gruncie rzeczy sami robimy sobie pod górkę, bo choć w XXI wieku mamy dostęp do wiedzy, to jednak wiele matek nie czuję się pewnie w swojej roli, bo ich pewność siebie jest wiecznie podkopywana … I to niestety też przez personel medyczny. No i przez inne matki …

 

POMOC LAKTACYJNA. NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC.

W szpitalach powinna działać opieka laktacyjna całą dobę. Z tym niestety bywa różnie i nie mam pojęcia jak działa taka pomoc podczas COVID-19. Jeżeli coś Was niepokoi, czegoś nie wiecie, coś jest dla Was za trudne, to właśnie położne są od tego by Was pokierować.

Spróbuj jeszcze w ciąży znaleźć CLD w swojej okolicy z którą będziesz mogła się skontaktować gdyby pojawiły się problemy. Listę doradców znajdziecie TU.

Ściągnij sobie również na telefon bezpłatne egzemplarze z kampanii Ministerstwa Zdrowia “Mleko mamy ma moc”. Miałam ten zaszczyt być jedną z blogerek, która tworzyła “Mleczną drogę” i napisałam specjalny rozdział o karmieniu piersią wcześniaków. Znajdziecie tam mnóstwo pomocnych artykułów, które powstały zgodnie z obecną wiedzą medyczną.

Polecam również “Kwartalnik laktacyjny”, bezpłatny magazyn dla rodziców, co więcej jestem w składzie redakcyjnym i tu również kwartalnik bazuje na obecnych wytycznych.

Z grup na fb  polecam jak powyżej “Kwartalnik laktacyjny“.  Grupa pomaga również podczas rozszerzania diety malucha, dedykowana głównie dla kobiet, które chcą wprowadzać BLW.

 

BLOGERZY, KTÓRZY PISZĄ O KARMIENIU PIERSIĄ MERYTORYCZNIE i których polecam: 

 

PRZECIWWSKAZANIA DO KARMIENIA PIERSIĄ.

Czy są jakieś przeciwwskazania? Oczywiście!

Przeciwwskazania do karmienia piersią

Prawie każda mama może karmić piersią już w pierwszej godzinie od urodzenia dziecka. Jednak istnieje kilka przeciwwskazań zdrowotnych – zarówno ze strony matki, jak i dziecka – które usprawiedliwiają czasowe lub stałe karmienie sztuczne.

Niemowlęta, które chorują na galaktozemię, powinny być karmione pokarmem niezawierającym galaktozy.

U matki zakażonej wirusem HIV zaleca się całkowitą rezygnację z karmienia dziecka własnym pokarmem.

Karmienie piersią jest również wykluczone u matek, które przyjmują substancje odurzające (drogą dożylną, drogą pokarmową czy poprzez drogi oddechowe). Środki te przedostają się do pokarmu i mogą stanowić poważne zagrożenie dla życia dziecka.

Wskazania do czasowej rezygnacji z karmienia piersią

  • ciężka choroba dziecka, która uniemożliwia opiekę matki nad dzieckiem, np. podczas sepsy;
  • nadmierne stosowanie miejscowe jodyny lub jodoforu, w szczególności na otwarte rany lub błony śluzowe, może spowodować tłumienie pracy tarczycy lub zakłócenia elektrolitowe;
  • przyjmowanie cytotoksycznej chemioterapii;
  • występowanie czynnej gruźlicy u matki (w trakcie leczenia dziecko powinno zostać odizolowane od matki, a do czasu ustąpienia prątkowania należy je karmić odciągniętym mlekiem matki);
  • spożywanie dużych dawek alkoholu przez matkę, ponieważ wbrew krążącym opiniom, alkohol nie pobudza, ale osłabia laktację; przenikając do pokarmu, prowadzi również do zaburzeń snu u dzieci, apatii, osłabienia odruchów i zahamowania wzrostu u dziecka. – źródło Gov.pl 

Jeżeli chodzi o leki, warto zawsze sprawdzać je na e-lactancia.

Od razu dodam od siebie, że przeciwwskazaniem nie jest żółtaczka u dziecka. Dzieci karmione piersią mogą mieć wydłużoną żółtaczkę. Zresztą na ten temat świetnie napisano na mlecznewsparcie.pl i tu naprawdę polecam przeczytać również ten artykuł.

 

_____

A teraz na koniec słów kilka ode mnie …

Czy zapomniałam o jakiś ważnych rzeczach? Z pewnością! I na pewno Wasze historie mogą mi pomóc przy pisaniu części drugiej. Wiele z wyżej opisanych rzeczy doświadczyłam sama. Brak pokarmu po cc, zaburzony odruch ssania, ulewanie moim pokarmem, słaby przyrost masy. Ostatecznie doszło do tego, że karmiłam tylko … jedną piersią. Wiecie ile wytrwałam? 2 lata i 3 miesiące, choć byli tacy, co mówili, że bez mm nie wykarmię Staszka nawet tygodnia …

Miałam jednak w sobie dużo pewności siebie. Wiedzę, która pozwoliła mi przenosić góry i determinację. Wiedziałam również, że mój pokarm jest najlepszy dla mojego wcześniaka, niezależnie od wszystkiego i będę robić wszystko aby laktację utrzymać i zacznę dokarmiać dopiero jak wyczerpię wszystkie możliwości dzisiejszego świata laktacyjnego.

Nie poddałam się, choć bywało ciężko. Naprawdę.

Tego wszystkiego zabrakło mi przy pierwszym dziecku. A ja przez wiele lat uważałam, że z tego nic by nie wyszło, a potem kiedy zaczęto mi pisać, że mogłabym sobie poradzić, to ja dalej zatykałam uszy, bo czułam narastające wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam wszystkiego, że być może byłam za leniwa. A to nieprawda.

Pogodziłam się z tym, że karmić pierwszego dziecka nie mogłam/ nie chciałam. Wraz z tym momentem zaczęłam inaczej na wszystko patrzeć. Bez większych wyrzutów sumienia, ale za to z misją, by w przyszłości pomagać też innym, aby takich kobiet jak ja (zostawionych samotnie we własnym niepowodzeniu) było jak najmniej.

Bo choć półki nam się uginają od rogali ciążowych, laktatorów, herbatek na laktację i innych cudów, to jako matki jesteśmy pod wieczną presją i same sobie ustawiamy bardzo wysoko poprzeczki, których ostatecznie nie udaje nam się przeskoczyć. Statystycznie kobiet, które nie chcą karmić piersią jest naprawdę bardzo mało. Większość idzie do szpitala chcąc karmić piersią. Ale potem napotykają pierwsze schody i nikt nie podaje im pomocnej dłoni, aby na te schody wejść. A w połogu nawet wejście na schody bywa trudne…

 

POWODZENIA DZIEWCZYNY! 

Nawet jeżeli Wam się nie uda, to pamiętajcie, że na daną chwilę dałyście z siebie wszystko to, co dać mogłyście!

 

 

 

 

 

 

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (5)

Odnośnie ściągania mleka laktatorem. Ściąganie co 3 h to jest ilość na utrzymanie lakatcji. Zarówno po porodzie czy jak chcemy rozkręcić laktacje to sciagamy co 2 w dzień i maksymalnie 3 h w nocy. Żeby rozkręcić
laktację na laktatorze, potrzeba od 10-12 sesji na dobe po 15 min na piersi.
Pozdrawiam 😉mama KPI

Świetny artykuł 🙂
Syna urodziłam w 34tc przez cc (1765g), początkowo nie mogłam karmić bo przyjmowałam silne leki (stan przedrzucawkowy), nie miałam nawet siły walczyć o laktację. Synek był karmiony rurką bezpośrednio do żołądka mlekiem z Banku Mleka. 3 dnia po cc się zawzięłam i walczyłam co 3h metodą 7-5-3, następnego dnia przyszedł nawał :O przez kilka dni odciągałam mleko i wylewałam. Dopiero gdy odstawiono mi leki i synek dostał moje mleko- zaczął przybierać na wadze. Żeby wyjść że szpitala w miarę szybko (prawie 3tyg) byłam kpi. Po powrocie do domu powoli walczyłam o to by synka przystawiać, początkowo nie umiał nawet piersi złapać. Gdy miał 4 miesiące karmiliśmy się już tylko piersią. Gdy miał 6 miesięcy miałam zapalenie piersi z nacięciem ropnia. Od tamtej pory karmię właściwie 1 piersią. Syn obecnie ma 2l4m, nie wiem jak długo jeszcze, ale cieszę się że mimo trudnych początków znalazłam w sobie siłę by wejść na te schody. W szpitalu bardzo pomocne były doradczynie CDL, w domu bardzo wspierał mnie mąż. Wiem, że nie każda mama w dzisiejszych czasach ma dostęp do takiej pomocy i takiego wsparcia, przykre. Oby ten artykuł dotarł do jak największej liczby przyszłych mam 😉
Pozdrawiam

Świetny artykuł, zawiera wszystko co kobieta na początek powinna wiedzieć. Starszą córkę karmiłam piersią 1.5 roku, musiałam ją odstawić bo zaszłam w ciążę z bliźniakami. Maluchy to wcześniaki, dlatego też początki nie były łatwe… spadek masy u córki , problemy z jej ssaniem, ulewanie u synka, przeszliśmy nawały, zapalenia piersi. Ale jestem świetnym przykładem, że można. Przy wsparciu męża i pomocy CDL karmimy się nadal… czasami każdy maluch osobno, czasami razem. Karmienie piersią to świetny sposób na większość "kłopotów " gdy dziecko ma gorszy dzień, gdy chce się napić, nie może zasnąć albo chce się poprostu przytulić. Nie wyobrażam sobie czasami jak by wyglądało moje życie np. zabkowanie bliźniaków bez możliwości uspokojenia ich przy piersi… Dlatego warto, naprawdę warto podjąć na początku ten trud.
Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamy 🙂 jesteście super 🙂

A co jeśli najzwyczajniej w świecie mamy w domu małego głodomorka i mm musi się pojawić i dodam na własnym przykładzie po każdym karmieniu piersią?! Po cc pokarmu miałam tak mało że nie byłam w stanie wykarmić malucha, byłam bardzo zdeterminowana aby karmić piersią. Ale wyglądało to tak że przystawiałam dziecko do piersi ile mógł tyle wyciągnął później płacz bo dziecko było głodne więc dostało mm i szczęśliwe poszło spać. Na "śpioszka" trudno przystawiać ponownie do piersi A przecież noworodek je i śpi…Aby pokarmu było więcej stosowalam femaltiker, herbatki pobudzające laktację, ciepłe okłady, masaże, sesje laktatorem elektrycznym oraz oczywiście wypijane 3 l wody dziennie. Nie zastosowałam tylko pobudzenia laktacji poprzez ssanie piersi przez partnera. Dodam jeszcze że nawał pokarmu był mi nieznany. Zmierzam do tego że kobieta która po cc ma problem z karmieniem piersią i naprawdę robi wszystko aby to zmienić aby było jej łatwiej z każdej strony słyszy że karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka, że ma przystawiać ile się da, żeby się nie stresowała bo to tylko pogorszy laktację, każdy artykuł mówi o najważniejszym karmieniu piersią i co zaleca WHO… Ja skończyłam z depresją nie poporodową A z wywieranej na kobietach presji bo tak bardzo chciałam dac swojemu dziecku to co najlepsze. Mój dzień nie składał się z niczego innego niż: karmienie malucha piersią dokarmienie mm, sesja laktatorem bo musi ich być conajmniej 10, masaże, ciepłe okłady i oczywiście popijaniem wody aby uzyskać zbawienne 3 l do tego pozostała pielęgnacja dziecka i doba jest zbyt krótka nie mówiąc o obowiązkach domowych. Można by powiedzieć to albo chcesz zawalczyć o karmienie i robisz to wszystko albo… No właśnie albo co? Dla mamy z pierwszym dzieckiem tego typu problem może być naprawdę przytłaczający trudno wtedy cieszyć się tymi wspaniałymi chwilami z dzieckiem kiedy nie możesz mu dać najcenniejszego.

Proszę, przeczytaj jeszcze raz. Opisywałam też kwestię depresji poporodowej:
"W takich przypadkach karmienie piersią może być ponad siły matki, która może mieć już na starcie zaburzoną więź z dzieckiem. Naprawdę (!) nie wszystkie matki czują miłość od pierwszego wejrzenia. I to wcale nie oznacza, że jesteście złymi matkami!"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noemi Pawlak. Copyright 2020. All Right Reserved.