Rodzic – świadomy konsument.

To jest tak, że rodzice są obecnie coraz bardziej świadomymi konsumentami. Efekt tego jest taki, że coraz trudniej wcisnąć nam kit, chociaż czasem się udaje. Ale nie zawsze.

WISIADŁA, WISIADŁA.

Zacznę od wisiadeł. Ogólnie to od kilku lat wiadomo, że są firmy, co to produkują badziewie w tym temacie no i ja sobie myślę, że nie ma rodzica, który by o tym nie wiedział, ale szybko okazuje się, że co jakiś czas ktoś tam wrzuci zdjęcie jak w tym nosi dziecko i shitstorm na horyzoncie taki, że tu nawet wojna Rozenek kontra Rusin się chowa. I taki rodzic albo wyrzuca to do śmieci, albo więcej razy do neta nie wrzuca zdjęcia, bo się boi, a jak wychodzi na spacer, to uliczkami takim, że nawet sąsiadka aka monitoring osiedla nie wyczai. Największe kozaki nadal je pokazują i uważają, że to renomowana firma, a ja to aż podziwiam, że ktoś jest taki odważny. Szanuję!

Czasem się zastanawiam jak odbywa się w ogóle to, że ktoś wpada na pomysł, że on to sobie w sumie może teraz wyprodukuje nosidło, bo ileż można sprzedawać jakieś wózki, może bujaki, krzesełka, czy foteliki. I może czas na nosidła, a potem nocniki, miski dla dzieci i może dla psów od razu też. I z wielkim napisem, że bez BPA, bo już się w firmie marketingowcy zorientowali, że „bez BPA” to jak „bez glutenu”. +100 do zajebistości firmy i premia trzynastka gwarantowana za hiper pomysł!

Ja to widzę trochę tak:

– E! A może byśmy zaczęli produkować nosidła co?

– Ooooo! A znamy się na tym?

– Nieee. Zobaczymy co tam ma konkurencja.

– Dobra. Bierymy pomysł. Coś tu przerobimy, coś tu dodamy, logo niżej, z boku kieszonka. O! To Ci innowacyjne rozwiązanie! W nosidłach kieszonka. Matka schowa se klucze.

– E! Janusz, ale tutaj matki piszą, że to są wisiadła a nie nosidła. O jakimś IHD piszą, że niezgodne. Znamy my jakiś IHD?

– A to czasem nie jest już dział Tomka? Bo to chyba jest Instytut Hydrauliki Domowej hę? Co te głupie matki w tej sieci wymyślają!

– Janusz, a tutaj konkurencja to ma dużo pozytywnych opinii lekarzy.

– Poproś Baśkę z kadr, ona jest fizjoterapeutką, to niech nam się pod tym podpisze. Dostanie premie na Boże Narodzenie.

I tak powstają wisiadła niezgodne z IHD, rekomendowane przez fizjoterapeutów. Absolutnie nie wyobrażam sobie by odbywało to się inaczej.

Ale! Są przecież jeszcze nosidła, super hiper, matki polecają sobie jedna przez drugą, firma z super rodzicielskim prestiżem, wiadomo bubla nie wpuszczają.Wszyscy świrnięci w tym temacie wiedzą, że w nosidle to tylko jak dzieciak siedzi, no a absolutnie nigdy przodem do świata, więc wiadomo, że jak coś jest przodem do świata, to jest skreślone czerwonym flamastrem i fama idzie, że to gówno w papierku, nie otwierać, choć ładnie zapakowane.

I wtedy wyłania się jak lis z nory ta jedna firma i sobie myśli:

– Oho, my to sobie pierdolniemy teraz te nasze nosidła przodem.

No i sprzedaż za granicą to idzie tak, że słupki już wychodzą poza orbitę ziemską, ale komuś się coś tam nie zgadza, bo gdzieś w jakimś kraju to jednak sprzedaż jakby utknęła jak korek w butelce i się zaczyna:

– A tu co się odpierdala?!

– Polska panie, Polska!

– A gdzie to w ogóle jest?

– Tam koło ruskich!

– Jezusmaria. A oni tam internet w ogóle mają?!

Mają. Myślą. Nie kupują wisiadeł.

BY NIEJADEK ZJADŁ OBIADEK, A MISIE GUMISIE …

Jedziemy sobie autem, rodzina 2 + 2. Radio. Reklamy. No i się zaczyna. Syropek na kaszelek. O! Już następnego dnia Brajanek może iść do przedszkola, wyleczył się w trzy minuty. Rośnie konkurencja dla lewoskrętnej witaminy C inżyniera maszyn górniczych Pana J.Z. Zaraz potem Dżesika dzięki syropkowi na apetyt zjadła całą kolację i podjadała w nocy lody z ogórkami.  A w ogóle to trzeba pamiętać, by Dżastin dostał koniecznie misie gumisie, bo tam jest magnez i to na koncentracje działa, a w ogóle to wiecie, lepsze stopnie! Także weź misia gumisia a dostanie dzieciak pionę z matmy. Biorę to!

Zaraz potem jest reklama konar zapłonie. I reklama w stylu: „Baśka! Konar mi zapłonął jak Rzym w 64!”. No i teraz mój 9 latek pyta, „A o jaki konar chodzi, bo przecież nie można palić nic w lesie, tak nam pani w szkole mówiła” i ja sobie myślę, ale na głos nie mówie, że dziecko, gdyby tu komuś w tym aucie konar nie zapłonął to dzisiaj by Ciebie na świecie nie było!

I tak sobie jedziemy, a świat mieni się milionami reklam. Reklam bylejakich z bylejakim produktem. I ja mam się nabrać. Uwierzyć, bo pani z radia mówi słodko jak śpiewa Szczeniaczek Uczniaczek.

 

CZEŚĆ, MAMY DLA CIEBIE ALTERNATYWĘ DLA FOTELIKA.

– E! Janusz, mam pomysł. Weź zawołaj Kazia, niech nam kawałek plastiku posklejo i będziemy gadać, że jesteśmy lepsi od fotelików, tych 15-36kg.

– Miruś! Przecież to nie przejdzie! A co z ochroną boczną głowy?!

– A tam! Będziemy blokować i pisać o dupie maryni w odpowiedzi. Nikt się nie skapnie.

No i tworzy się. Coś. Mają nawet plus 10 do zajebistości, bo potrafią sklepać filmik z muzyką jak o płaskoziemcach. Szanuję!

Produkt za kilka dyszek, sprzedawany między hot dogami na stacji benzynowej, a młotkami w sklepie budowlanym. A ty jeździsz wiele kilometrów do eksperckich sklepów, żeby dopasować do swojego auta fotelik 15-36kg? Człowieku … Tamto, to pasuje do każdego auta! Bierz, pochwal, ucałuj rączki.

Chyba, że jesteś świadomym rodzicem. Wtedy jebnij największy face palm w swoim życiu.

 

___

I tak codziennie.

Nie daj się zrobić w bambuko.

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (2)

Dobry wpis.
Co roku jesienią przygnębiająco na mnie działają reklamy leków na przeziębienie, ciagle to chore dzieci, kaszlą, smarkają. I te syropki, to nic nie dają, ale człowiek kupuje, chyba dla spokoju sumienia.

W punkt !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.