Porównywanie dzieci jest … bezsensu.

Zaczęło się chyba od tego, że a instagramie dostałam całą masę wiadomości o treści: „Ojej! Jak Staszek pięknie trzyma kredkę! Moje dziecko jest (tu wstaw dowolną ilość tygodni/miesięcy) starsze i tak nie robi. Powinnam się martwić?”. Jeżu. Moment! Czy ja właśnie przeczytałam, że ktoś się martwi, że roczniak nie trzyma prawidłowo kredki? Luzujemy majty w gatkach drogie mamy. Porównywanie dzieci to pierwszy stopień do zatracenia się w absurdzie rodzicielstwa. Nawet przedszkolne dzieci mają często problem z prawidłowym trzymaniem kredki …

PORÓWNYWANIE DZIECI. KASIA WAŻY 7 KILOGRAMÓW, A MARYSIA 12. JAKA MASA TAKA PASSA. 

Próbuję z tym walczyć do upadłego. Przyjęło się jakoś pokrętnie, że „duża masa dziecka” (a przynajmniej większa niż przeciętna!) to synonim zdrowia, zajebistości matki z małą nutką ogromnego zaangażowania babć. Na grupach rodzicielskich znajdziecie całą masę pytań: „Ile ważą Wasze kruszynki (tu wpisz dowolny miesiąc życia dziecka)”, mama oczywiście pyta niby informacyjnie, ale szybko okazuje się, że jej dziecko jest największe i w masie w centymetrach, a ona przed monitorem skacze jak kangurek Kao na każdego lajka i na każde „wow”.

Miejcie litość …

To ile waży wasze dziecko uwarunkowane jest kilka faktami: po pierwsze tygodniem i masą/wzrostem urodzeniowym, sposobem karmienia (naprawdę duże znaczenie ma tutaj i mm i kp i to kiedy i jak rozszerza się dietę!), a także od genetyki. Wybaczcie mi szczerość w tym momencie, ale jak ja do kurwy nędzy mam porównywać inne dzieci z moimi wzrostowo, jak ja mam wzrost krasnala ogrodowego, a mój mąż zalicza się do mężczyzn niskich, bo w swoim ponad 30 letnim życiu uzyskał zacny wzrost 178? Ja tu nagle reprezentanta NBA nie urodzę … Więc Stanisław mając 17 miesięcy mierzy 77 cetymetrów. I jest spoko. Poza siatki nie wypadł, mimo iż co chwilę czytam, że Wasze dzieci to tyle miały na pół roku.

 

UMIEJĘTNOŚCI – PORÓWNYWANIE DZIECI W DZIEDZINACH SORTEROWO-KLOCKOWYCH.

„Co potrafią Wasze 5 miesięczne dzieci?” – ten fakt robi na mnie ogromne wrażenie, no bo co niby może umieć 5 miesięczne dziecko oprócz spania, picia mleka i zapełniania pieluch? Fakt, że są dzieci silne fizycznie, no ale intelektualnie? Okazuje się, że w tym wieku może już jednak mówić świadome „mama” i świadome „baba”. I tak jak Ciebie to słowo „świadome” trochę śmieszy, to inne mamy robią oczy jak talerze od rosołu i  uważają, że ich dziecko ma jakieś zaburzenia, skoro sobie guga, gaworzy, a jak już gdzieś tam pojawi się coś, co brzmi zrozumiale, to wypowiedziane jest równie dobrze do krzesła, kota sąsiada czy butów ojca.

I wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że często matki nie potrafią rozróżnić co tu jest jedną wielką ściemą, co normą, a co po prostu odbieganiem od norm i dziecko faktycznie jest bystrzejsze niż przeciętne, co nadal nie oznacza, że twoje dziecko jest gorzej rozwijające się. Po prostu jak świat światem, matka matce, tak dziecko dzieckiem, nie ma równo rozwijających się dzieci!

Niektóre dzieci od małego uwielbiają klocki  i w wieku 2 lat są mistrzami w tej dziedzinie, podczas gdy inne dzieci klocki parzą i wypalają oczy, za to potrafią pięknie kolorować, co na tym etapie jest nadal wielkim „wow”. Inne dziecko szybko uczy się wierszyków, a jeszcze inne wszystkiego po trochu, ale w żadnej dziedzinie nie otrzymuje „mistrza” – co nadal jest normą, której rodzice często nie chcą pojąć, bo najlepiej jakby dziecko we wszystkim było mistrzem, miało 3 kilogramy więcej niż kolega i co najmniej 7 cm więcej. A tak niestety się nie da … Czas zejść na ziemie i zaakceptować swoje dziecko. Nawet jeżeli jest totalnym, małym przeciętniakiem, bo równie dobrze może wyrosnąć w przyszłości na światowej sławy matematyka, choć w wieku 3 lat z trudem liczył do 7 gubiąc pod drodze 5.

 

 

PORÓWNYWANIE DZIECI – PIRAMIDA MATKOCENTRYZMU. 

Znam całą masę kobiet, które tak się zatraciły w tym porównywaniu, że ich macierzyństwo to ciągła walka, czy tez może bieg przez płotki (jak się zresztą okazuje za wysokie na ich krótkie nóżki). Tej dziecko lepiej śpi, tej gorzej, tamta może to, tamto nie, tej dziecko to, a tej nie. I same się nakręcamy, a potem przewracamy o własne przeszkody, które postawiłyśmy sobie jako zadośćuczynienie za to, że nasze dziecko mając rok nie chodzi jeszcze, podczas gdy Brajanek to juz biega szybciej niż Wasz chomik wypuszczony z klatki.

No bo pomyślcie przez chwilę jakie znaczenie ma dla Was inna matka i jej dziecko? Zwłaszcza w internecie, gdzie są to dla Was zupełnie obce osoby. Takie, które w większosci kompletnie nie wpływają na Wasze życie, bo jak zamykacie klapkę laptopa, czy dokładanie smartfona one przestają istnieć i jest duże prawdopodobieństwo, że juz się nigdy nie spotkacie. Ani w wirtualu, ani tym bardziej realu.

Jak Wam któraś tam mówi, że wszystko u niej jest idealne, to zapamiętajcie złotą zasadę: idealni rodzice mają jedno wadę: nie istnieją.

Inna sprawa, która mnie trochę martwi to porównywanie dzieci, których w gruncie rzeczy nie powinno się ze sobą porównywać. Np. wcześniaków z dziećmi donoszonymi. Albo nie wiem czy wiecie, ale również duze znaczenie ma to, czy dane dziecko ma rodzeństwo. Dzieci z rodzeństwem (z reguły, od której rzecz jasna są wyjątki) zupełnie inaczej się rozwijają. Częściej na danym etapie są bystrzejsze, ale to tylko dlatego, że zatarła się granica między adekwatnymi a nieadekwatnymi zabawkami. No bo czy kupilibyście malutkie LEGO roczniakowi? Nie. A jednak taki Stachu ze zwinnością nie do podrobienia układa z bratem te najmniejsze klocki bijąc sobie brawo, za każdym razem jak udaje mu się jakikolwiek klocek dodać do budynku (choć częściej jego ulubionym zajęciem jest wykwintne psucie!).

No i należy sobie odpowiedzieć trochę na pytanie, czy jak pracujecie na pełen etat i wracacie po 8 godzinach, to macie czas, ale i przede wszystkim chęci na to by siedzieć z dzieciakiem na dywaniku i oglądać 10 razy tę samą książeczkę i przekazywać te wszystkie „informacje”, które potem można wykorzystać jako działo w bitwie matkowej pt. „moje dziecko to umie, a Twoje nie”? 

Inna sprawa jest taka, że najważniejsze w tym wszystkim jest po prostu … zaakceptować swoje dziecko. Ale jednocześnie być czujnym na to, co faktycznie odbiega od normy.

 

PORÓWNYWANIE DZIECI – GDZIE KOŃCZĄ SIĘ GRANICE.

Są takie granice tego co dziecko powinno robić do danego momentu życia. Czyli do danego miesiąca powinno zacząć chodzić i mówić, czy wykonywać proste polecenia, pokazywać palcem itp. I dopiero wtedy, kiedy nasze dziecko przekracza te granice „norm”, powinno się zaciągnąć opinii specjalisty, ale specjalisty z prawdziwego zdarzenia, a nie matek, które Cię jeszcze bardziej zdołują, bo nie omieszkają Cię poinformować z fałszywą troską, że jej robi to juz od dawna.

Przykładowo nasz Staszek – człowiek demolka – kiepsko gada. I tu nawet nie chodzi oto, że ja od niego oczekuje żeby mówił naprawdę świadome słowa. Tylko, że on po prostu po roku przestał gaworzyć (a naprawdę super sobie już radził!), a ja musiałam epopeje pisać ludziom, że nie kuźwa no nie – on nie dostał żadnego MMR ani nic innego. Regres mowy nastąpił fakt, mniej więcej w etapie przyjmowania tego szczepienia, ale powodem był fakt, że Stachu zaczął chodzić i bardziej skupił się na chodzeniu. Konsultowałam go z neurologopedą i stwierdzono lekką nadwrażliwość, ale przy naszym BLW ta nadwrażliwość zwyczajnie sama się normowała. Na chwilę obecną wdrażamy mądre zabawy i czekamy na efekty, choć pewnie za rok będę myśleć: „Ale czemu mi tak bardzo tęskno było do tego gadania …”.




Przez takie porównania wiele matek nie czerpie dostatecznej radości z macierzyństwa. Z najpiękniejszego moje drogie panie etapu. Takiego etapu w którym ze stoickim spokojem powinnyśmy obserwować rozwój naszego dziecka. Tutaj powinna nam doskwierać egoistyczna potrzeba patrzenia wyłącznie na własne dziecko i na czubek jego nosa, uzmysłowienie sobie, że to pępek naszego wszechświata. Niestety ilość wiadomości prywatnych utrwala mnie w dalszym ciągu w przekonaniu, że to jest ogromny problem na skalę światową.

Ale spokojnie, też cierpiałam na tę chorobę. Tylko musiałam szybko się z niej wyleczyć, bo mój starszy syn zawsze był mniejszy od wszystkich dzieci (dopiero około zerówki zaczął wyrównywać wzrostowo, bo wagowo nie wiem czy wchodzi na jakiekolwiek centyle …), a do tego intelektualnie to znam taki moment, kiedy denerwował mnie jego zbyt szybki rozwój intelektualny i zapewniam Was, że nic dobrego z tego nie wyniknęło, bo mój syn niestety obecnie ma stwierdzone zaburzenia psycho-ruchowe, które swój początek już pewnie miały wtedy, kiedy w wieku 3 lat zaczynał łączyć proste słowa. SAM.

Stasia z kolei przez krótki moment porównywałam z Jasiem, no bo Jasiowi gęba się cieszy od 3 miesiąca życia do teraz, a Staś to taki mały gburek, którego rozśmieszenie graniczy z cudem … Ale wtedy pewne pani doktor powiedziałam: „mamo! zluzuj! to są dwie różne jednostki, choć z tych samych rodziców”. I to były mądre słowa. Do zapamiętania.

 

___

Mamo! Tato! Czerpcie radość z rozwoju Waszego dziecka. Nie oglądajcie się za innymi. To Wasze dziecko powinno dla Was robić wszystko najlepiej, nawet jeżeli nieco później niż jego rówieśnik. To nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. Grunt, że to robi. Zdrowe dziecko to najpiękniejszy dar od losu jaki otrzymaliście. Nie marnujcie go na bezsensownych porównaniach.

 










 

 

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL
Comments (3)

Co do wagi, to urodziłam się całkiem spora, bo miałam na starcie prawie 4kg, a potem na każdej kolejnej wizycie u pediatry, moja mama była pytana, czy jestem wcześniakiem?Szybko wypadłam z siatek centylowych i drobinką jestem do dziś dnia-taka po prostu moja uroda. Nie lubię bardzo porównywania dzieci do siebie, ale przyznaję, że moje własne dzieci porównywałam między sobą (oczywiście nie głośno) dość długo. I paradoksalnie młodszy syn, jako ten donoszony niemalże we wszystkim był do tyłu w porównaniu z jego bratem wcześniakiem. Długo nie chciał siedzieć, potem długo nie mówił. Tak jak zupełnie nie musiałam się martwić o rozwój swojego wcześniaka, tak stale bałam się o tego młodszego;) Bardzo ciężko mi było nie porównywać ich do siebie. Dziś jest lepiej

Brawo. To mój pierwszy komentarz. W pełni się podpisuję pod tym tekstem. Pierwszy raz jestem mamą. Mam 14 miesięcznego dużego synka i także wkurza mnie ciągle "o jej a za kim on taki duży" . Słabo mówi pierwsze słowa ale olewam to bo to jest moje dziecko i to się Tylko liczy.

178cm to nie jest niski wzrost. To i tak powyżej średniej w Polsce, która oscyluje w rejonie 176. Niski mężczyzna to jest 165-170. Wysoki powyżej 185. 🙂 Porównywanie dzieci jest naturalne, a nawet do pewnego stopnia wskazane (jeśli wszystkie dzieci już mówią, a moje nie, to być może warto zajrzeć do logopedy). Tylko bez paniki. Najlepiej zamiast swoje dziecko porównywać do pojedynczego innego, trzeba porównywać do szerszej grupy. Mama przyjaciółki mojej córki zawsze ma problem z wzrostem, bo lekarze jej dokuczają, że dziecko ma za niskie. A dziecko jest w 10 centylu wzrostu, oni też z mężem niewysocy. A u nad odwrotnie, my wysocy oboje, dziecko też z górnych rejestrów siatek centylowych. I obie dziewczynki obok wyglądają jak z innych roczników. No ale tu to wina lekarzy, zamiast uspokajać, jeszcze dręczą rodziców. Reasumując "co potrafią Wasze pięciomiesięczne dzieci" ma na dużej grupie matek większy sens niż porównywanie dziecka do rodzeństwa czy kilkorga dzieci sąsiadów. Ja się w sumie nie dziwię. Miałam takiego pediatrę, co wmawiał memu dziecku wszystkie choroby na świecie. Więc musiałam też kilka razy zadać "głupie pytanie" porównawcze i uspokoić się, że nie tylko moje dziecko nie siedzi mając 8 miesięcy. Z mową było identycznie, ale zmieniliśmy w międzyczasie pediatrę, który w ogóle nie widział problemu, że dwuletnie dziecko nie mówi pełnymi zdaniami. Akurat w tym momencie weszła fejkowa promocja dwieście słów na dwa lata i wtedy naprawdę zaczęłam się martwić. Tym bardziej że grupa rówieśnicza młodej była nad wyraz gadająca. Teraz po latach wyszło, że w Polsce to po prostu nie działa (akcja przyszła z anglojęzycznego zachodu, gdzie dzieci szybciej mówią z racji łatwiejszego języka), bo bardzo mało dzieci mówi aż dwieście słów na drugie urodziny. Co drugie mówi tylko pojedyncze słowa, góra trzydzieści naraz i nawet większość logopedów nie widzi problemu, dopóki dziecko się komunikuje we własnym języku. Polski język jest trudny i wiele dzieci woli najpierw biegać, a nadrabia mowę rok później. Tak też było z córą, pułap 200 słów osiągnęła mając 3,5 roku, a teraz po latach tylko nieco sepleni (pracujemy nad tym). Dlatego nie lubię tych akcji z góry narzucających, co to dzieci nie powinny robić w danym wieku, bo potem wychodzi, że własne dzieci specjalistów nie potrafią tego, co powinny wg podręczników, a próby terapii doskonale olewają. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.