Prosty Skład -upraszczam życie osobom, które nie lubią czytać etykiet.

“Cześć. Mam na imię Jola i upraszczam życie osobom, które nie lubią czytać etykiet.” – tak rozpoczyna się wywiad z Jolą Baszko, właścicielką sklepu “Prosty Skład“.

1. Skąd w ogóle pomysł na Prosty Skład?

Pomysł zrodził się z dwóch elementów, matką była potrzeba, ojcem marzenie.
Już tłumaczę o co chodzi. Wolę robić zakupy stacjonarnie, po prostu. Szczególnie w kwestii kosmetyków, które mogę dotknąć, powąchać, wypróbować. Potrzebą zatem było stworzenie takiego miejsca w Śremie, gdzie można nabyć kosmetyki bez zbędnej chemii, nie czekając na kuriera. Marzenia z kolei napędzają nas do do robienia rzeczy szalonych i nieracjonalnych, a takim niewątpliwie było porzucenie „ciepłej posadki” w Poznaniu na rzecz własnej działaności.

2. Śrem jest małą miejscowością a jednak postanowiłaś właśnie tu otworzyć swój sklep. W dużej miejscowości na pewno łatwiej wejść na rynek. Miałaś jakieś obawy? 

Czy miałam jakieś obawy? Miałam ich całe mnóstwo.
Po pierwsze nigdy niczego nie sprzedawałam. Całe moje życie zawodowe oparte było na pracy na etacie, w budżetówce w związku z czym zmiana tego stanu wiązała się z utratą stabilizacji finansowej oraz sprawdzeniem się w nowej roli.

Po drugie od dawien dawna pokutuje stereotyp, że rynek śremski do łatwych nie należy. Przeciętny śremianin chcąc zrobić zakupy wybiera Poznań. Próbuję odczarować ten stereotyp. Prosty Skład to miejsce gdzie można zrobić zakupy, ale też porozmawiać, wypić kawę, spróbować vege ciastek. To jest taka moja mała misja. A i jeszcze jedna ważna rzecz, gdyby nie moje wewnętrzne przekonanie o wyjątkowości moich produktów, nigdy nie zdecydowałbym się na tego typu działalność.

3. Coraz więcej Polaków bardziej świadomie wybiera kosmetyki, ale jednak nie wszyscy potrafimy czytać etykiety. Składniki kompletnie nic nam nie mówią. Które składniki powinny zaalarmować nas, że kosmetyk nie jest dobrym wyborem? 

Świadomość nas, konsumentów w kwestii znajomości składów stale rośnie. Cieszy mnie ten trend. Dlaczego? Odpowiem na własnym przykładzie. Kiedy wybierałam pierwsze kosmetyki dla moich osobistych dzieci kierowałam się tylko jedną rzeczą: od jakiego wieku można je stosować? Jeśli wiek na etykiecie pokrywał się z wiekiem moich dzieci miały zielone światło i moje bezgraniczne zaufanie. Dziś posiadając umiejetność czytania kosmetycznych składów wiem, że producenci nie oszczędzają skóry nawet niemowlaków. Bez skrupułów są w stanie upchnąć tony konserwantów, tanich olei mineralnych (które wytwarza się z ropy naftowej) dodać syntetyczny aromat, nakleić etykietę z uśmiechniętym dzidziusiem, i sprzedać produkt zawyżając odpowiednio cenę. Bo przecież który rodzic będzie oszczędzał na zdrowiu własnego dziecka. Dlatego właśnie jestem zwolennikiem czytania etykiet. Z szacunku dla zdrowia swoich najbliższych i z szacunku dla swoich pieniędzy. Nie lubię kupować kota w worku, tak  samo jak nie lubię wydawać pieniędzy na rzeczy, które udają coś czym nie są.

4. Jakie są konsekwencje kupowania kosmetyków ze złym składem? 

Takie same jak kupowanie żywności ze złym składem. Skóra to największy organ naszego organizmu. Wszystko co na nią nałożymy na skórę w ciągu 30 sekund wnika wgłąb do naszego organizmu. Zasada ta dotyczy zarówno tych dobrych składników jak i toksycznych. Można więc powiedzieć, że kosmetyk to pożywienie dla naszej skóry.
Od znajomosci składów zależy czy zaserwujesz jej śmieciowego fastfooda czy pełnowartościowy posiłek. Cena niestety nie jest tu wyznacznikiem jakości.

Lista składników, których należy unikać, obejmuje wiele związków. Te najczęściej stosowane w produktach kosmetycznych to:
oleje mineralne występujące pod nazwami: paraffinum liquidum, paraffin oil) i wazelina (pertolatum, vaseline). Tworzą one na skórze nieprzepuszczalną warstwę, która utrudnia jej oddychanie. Może to sprzyjać produkcji bakterii beztlenowych. Warto wiedzieć również o tym, że nasz organizm jej nie wydala i może magazynować jej cząsteczki w narządach wewnętrznych (nerkach i wątrobie) oraz węzłach chłonnych.

parabeny – najczęściej występują pod nazwą: methylparaben, ethylparaben, propylparaben, buthylparaben. Parabeny podejrzewane są odkładanie się w organizmie i dodatkowo wpływają na gospodarkę hormonalną;
konserwanty – w tym donory formaldehydu (diazolidinyl urea, quaternium 15, bronopol, germall, DMDM hydantoin są silnie toksyczne;

detergenty – najczęściej stosowane syntetyczne: Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES). W tym przypadku nie tyle chodzi o ich szkodliwość ile naruszanie struktury lipidowej (warstwy ochronnej) skóry.

 

5. Jakie kosmetyki oferuje Prosty Skład? 

W Prostym Składzie znajdziesz produkty wyselekcjonowane pod względem bezpieczeństwa, jakości i skuteczności. Nie idę na kompromisy w kwestii zdrowia. Kluczową sprawą jest tutaj zaufanie, ponieważ nie każda ekodrogeria posiada w swoim asortymencie tylko wolne od chemii produkty, tak samo jak nie każdy kosmetyk z naklejką Eko jest naturalny. Jeśli chcesz nauczyć się myśleć samodzielnie i umieć odróżnić kosmetyk naturalny od pseudonaturalnego musisz przyswoić przynajmniej podstawową wiedzy na temat składów. Nie znam innej drogi.
Jeśli mimo, że gorąco Cię do tego namawiam, nie masz czasu na zgłębianie zawartości etykiet, możesz zacząć od robienia zakupów w takim miejscu, gdzie ktoś to zrobi to za Ciebie. Upewnij się tylko czy to zaufanie nie jest na wyrost.

6.Wychodzisz naprzeciw klientom, którzy coraz częściej robią zakupy on-line i powstaje sklep Prosty Skład. Jakie będą główne korzyści kupowania przez Internet? 

Tak, uruchomienie Prostego Składu w wersji online to krok w stronę klienta, który nie może stacjonarnie skorzystać z mojej oferty.  Od teraz można zrobić zakupy w Składzie nie wychodząc z domu, w dodatku w niższej cenie. Zależy mi również na utrzymaniu jakości sprzedaży porównywalnej do zakupów stacjonarnych. Stawiam na indywidualne podejście do klienta oraz łatwy kontakt telefoniczny czy mailowy. Do tego priorytetem są krótkie terminy realizacji zamówienia oraz bezpieczne przelewy.

LINK DO SKLEPU. 

 

___

Przez prawie całe moje życie robiłam zakupy jak Jola dla swoich dzieci. Faktycznie z drugim dzieckiem te zakupy były bardziej świadome ,ale nie na tyle bym mogła napisać, że nigdy nie zaliczyłam żadnej wtopy. Pamiętam, że kiedy rok temu wrzuciłam zdjęcie mojej spakowanej torby do porodu, a wszyscy śledzący mojego bloga wiedzą, ile dla mnie znaczyło bezpieczne pakowanie torby – rozpoczęła się dyskusja na temat wątpliwej jakości chusteczek nawilżających, które kupiłam dla jeszcze nienarodzonego synka. Nie jestem ignorantką, ale też często mam w tej kwestii duży dystans. Wszystko obróciłam w żart powołując się na starszego syna z którym również ich używałam, ale już niestety z zapaloną mocno czerwoną lampką. Jaki był efekt? Chusteczki podrażniły skórę mojego nowonarodzonego synka, a ja skończyłam na wacikach i letniej wodzie, z czego nie wyobrażałam sobie w ogóle korzystać. Obecnie kupuję chusteczki, gdzie 99% w składzie to … woda.

W ciąży, na samym początku zaczęły mnie uczulać moje dotychczasowe kosmetyki. Było mi ich żal, bo pachniały bosko, a do tego wydałam na nie bajońskie sumy w drogich, poznańskich drogeriach. Ich skład jak się okazuje daje wiele do życzenia, a ich cena nie jest adekwatna do jakości. Często zresztą miałam myślenie dość ograniczone, że “cena równa się jakość”. Przejechałam się tak między innymi na szamponach, których używałam, a których skład chemiczny powoduje dreszcz grozy. Tu uświadomiła mnie dopiero fryzjerka. A jednak  – nie jestem wykształconym chemikiem, żeby umieć czytać etykiety. One mi kompletnie nic nie mówią.

I tak na mojej drodze, parę miesięcy temu stanęła Jola. Osoba ciepła i wyjątkowo zaangażowaną w misję, która wykonuje. Sklep jest malutki, położony na Nowym Targu w Śremie, zaraz obok ronda, tzw. “Odys”. Wygląda niepozornie, a w środku jest magia. Magia produktów. Co najważniejsze z bardzo przystępnymi cenami.

I już od niedawna … online!

 

A na hasło: matkaprezesa łapcie promocję na cała linię BabyEcoLogica -10%.

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×