Po szóste – dieta po 6 miesiącu życia.

ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ TEN WPIS: jeżeli zamierzasz rozszerzać dietę po 4 miesiącu, lub już rozszerzyłaś, masz w nosie wytyczne i uważasz, że wszyscy są przeciwko Tobie i Twojemu dziecku wprowadzając zakazy, to ten temat nie jest dla Ciebie. 

____

Wielkimi krokami, ach jakże wielkimi zbliża się ten wielki dzień, w którym Stanisław posmakuje czegoś innego niż cycek mamy. W sumie Stanisław próbował już sierści psa, ale tego podpiąć pod rozszerzanie diety nie mogę,  choć w sumie ilość wyciąganych kłaków z jego ust byłaby większa niż objętość jednej łyżeczki marchewki, ale to pomińmy. I tak od dawna każdy pyta albo “dlaczego on jeszcze nic nie dostał?!” albo “co to BLW, przecież brzmi jak jakieś ble i w ogole jakaś nowa moda”. Wiec dzisiaj zdradzam Wam największy sekret dlaczego dietę rozszerzamy dopiero po 6 miesiącu życia.

Zasada jest prosta. Zgodnie z obecnymi zaleceniami WHO (które są już od wielu, wielu lat!) i AAP dziecko zarówno na piersi jak i mm powinno mieć rozszerzaną dietę po ukończeniu 6 miesiąca życia. W przypadku wcześniaków nie liczy się wieku korygowanego, bowiem jelita zaczynają pracować już od pierwszego dnia życia. Jednakże (!) w przypadku skrajnego wcześniactwa zaleca się odczekanie nawet nieco dłużej z rozszerzaniem diety, bo duża część skrajnych wcześniaków nie jest jeszcze kompletnie gotowa na posiłki stałe ani w wieku 6 miesięcy, ani zgrozo 4. W przypadku wcześniaków i dzieci z problemami (głównie na tle pokarmowym) należy zawsze konsultować ten fakt z lekarzem! 

Dzisiaj, tak z perspektywy czasu wiem, że Jaś, który dietę rozszerzaną miał po 5 miesiącu (8 lat temu zalecano rozszerzanie po 5 miesiącu dla dzieci karmionych sztucznie), mógł spokojnie być jeszcze na samym mleku. Mogłam odczekać do 6 miesiąca. I nie będę ukrywać, że tego rozszerzania diety bardziej chyba potrzebowałam ja niż on. Dzisiaj podchodzę do wszystkiego na większym luzie. I nie potrzebuję odznaczać kolejnych umiejętności mojego dziecka w taki sposób.

Idealnie powinno być tak, że matka karmi wyłącznie mlekiem mamy do 6 miesiąca. Jednakże wszyscy doskonale wiemy, że idealnie to tylko w bajkach, czy coś, a życie życiem i dużo mam rezygnuje z kp znacznie wcześniej, więc dziecko jest na mleku zastępczym. Nie ma natomiast kompletnie żadnych badań, które wykazują, że dzieci na mm powinny mieć dietę rozszerzaną wcześniej i jest to dla nich najlepsze. Miarodajnie, są na tym samym poziomie co dzieci karmione piersią, bo mleka zastępcze są modyfikowane przecież na potrzeby niemowląt na danym etapie życia. Idealnie byłoby również gdyby każde dziecko mając 6 miesięcy już samodzielnie siedziało, ale tutaj znowu życie życiem, Staś zanim sam usiądzie to hoho – pewnie jeszcze z 2-3 miesiące, a nie jestem ortodoksyjnym przypadkiem i nie zamierzam tak długo czekać z rozszerzaniem diety.

Tak naprawdę dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety jak spełnia 3 rzeczy – stabilnie siedzi z podporem, np. na kolanach mamy/taty (na czas posiłków można dziecko posadzić), dziecko  chwyta wszystko co ma w zasięgu rąk, przekłada z rączki do rączki i chętnie wkłada do buzi (pozwala to również rozpocząć BLW), oraz – co najważniejsze – dziecko ma ukończone 6 miesięcy (ma wtedy rozwinięty odpowiednio do tego układ pokarmowy i immunologiczny by trawić inne posiłki niż mleko mamy czy mm).

Często rodzice pytają: “No ale na słoiczkach jest po 4 miesiącu!”. I tu się zaczyna mały psikus. Bo owszem, na słoiczkach i kaszkach jest po 4 miesiącu, a rodzice  zachwyceni faktem, że ktoś za nich wprowadza etykietki i nie muszą uczyć się tabel żywieniowych ochoczo po nie sięgają. Spoko – tez się dałam nabrać, że to troska o moje dziecko i o mnie. Nic bardziej mylnego – to czysty marketing i niedostosowanie produkcji żywności dla najmłodszych według zaleceń ogólnoświatowych.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że dzieci zarowno na mm jak i kp nie dopajamy – jest to uznawane za początek rozszerzania diety. Najnowsze natomiast wytyczne AAP z tego roku jasno określają, że najlepiej nie podawać do roku nawet soków, lepiej podawać stałe owoce i warzywa. Głównie dlatego, że zapycha się dziecka żołądek, dostarcza masę cukrów (z owoców i warzyw), co nigdy nie zastąpi całościowych warzyw i owoców. Zaleca się podawanie wody, np. z kawałkami owoców i warzyw dla smaku. Przykładowo – do wody dziecka możesz wsadzić maliny, truskawki itp. A najlepiej po prostu podawać samą wodę.

Zanim napiszesz “ojej, a ja dawałam i co?” – to ja Ci napiszę, że też podawałam, ba! nawet próbowałam herbatę koperkową przy pierwszym dziecku, bo najnormalniej w świecie nie wiedziałam i zostałam wprowadzona w błąd. Ale jako, że ja z tych co lubią wiedzieć na bieżąco, z drugim dzieckiem wiedziałam, że nie wolno i dlaczego nie wolno i miało to swoje uzasadnianie.

No ale skoro nie wolno, to dlaczego niektórzy lekarze zalecają?

Nie mam pojęcia. Naprawdę nie mam pojęcia skąd i dlaczego zalecają ten 4 miesiąc, ponieważ nigdzie, ale to naprawdę nigdzie nie ma żadnych badań,ani żadnych takich wytycznych już od wielu, wielu lat. A tzw. “okno tolerancji” jest już dawno nieaktualne.

 

BLW co to jest i z czym to jemy?

BLW, czyli Bobas Lubi Wybór (angielskie Baby Led Weaning). Wbrew pozorom to wcale nie jest jakaś tam nowa moda. Jest to naturalny proces karmienia niemowląt znany już od dawien dawna, tylko ktoś to nazwał, opatentował i pokazał rodzicom XXI wieku, że można rozszerzać dietę bez papek i jest i to wiele, wiele lepsze.

Dziecko otrzymuje np. kawałek marchewki i konsumuje na swój sposób. Zdusza, bierze do buzi, poznaje jedzenie na każdym możliwym polu. Jest to świetny rozwój sensoryczny, bo papka ma tylko jedną konsystencje – jedzenie w kawałkach różną. Potem dopiero wprowadzamy dziecku sztućce, kiedy jest na to gotowe. W metodzie BLW omija się etap papek, dlatego najwcześniej wprowadza się to dopiero od 6 miesiąca, czasem nawet później. Nie każde dziecko, które ma 6 miesięcy jest na BLW gotowe. Moje podejście jest takie – jak się uda, to super, jak nie, będziemy początkowo wprowadzać papki.

Fajnie jest jak rozłożymy wokół dziecka, które je, jakieś czyste ręczniki, bo w ten sposób to co nam upadnie na te czyste ręczniki można podać dziecku jeszcze raz. BLW to niezbyt czysta metoda, dziecko jest brudne i wszyscy wokoło są brudni i podłoga jest brudna. My mamy ułatwione zadanie, bo mamy wszystkożernego labradora. Będzie w raju!

W miarę rozszerzania diety o coraz to nowsze smaki na talerzu dziecka pojawiać się będą wszystkie kolory tęczy, a dziecko będzie próbowało wszystkiego na podstawie wyglądu i dotyku. Jest to przede wszystkim świetna metoda do zaspakajania ciekawości dziecka, co sprawia, że praktycznie dzieci, które jadły metodą BLW nie wybrzydzają i nie rosną na niejadków. Co oczywiście nie oznacza, że dzieci karmione inaczej zawsze są niejadkami.

Rodzice zawsze boją się jednak BLW z jednego powodu – zakrztuszenia. Zasady pierwszej pomocy w takich przypadkach rodzic i tak powinien znać, niezależnie od tego czy rozszerza dietę dziecka BLW czy papkami. Dziecko bez zębów też może sobie poradzi.

 

OD CZEGO ZACZYNAMY.

Generalnie ja mam teraz pole do popisu, bo lato w pełni i wszystkiego pod dostatkiem. Fajnie jak masz swój ogródek, lub dostęp do swoich warzyw i owoców. Ja mam dostęp do takich ogórków, ziemniaków, kalarepy, jabłek, marchewki oraz malin. Nie za dużo, ale wystarczająco na początek. My zaczniemy od brokułów. Wszystko oczywiście na parze. Potem będziemy wprowadzać nowości – ziemniaki lub bataty, marchewka, z owoców maliny, jabłka, gruszki, awokado itp. Do 12 miesiąca życia jego głównym posiłkiem i tak będzie pierś. Z mięsem i produktami na bazie mleka krowiego na razie się wstrzymamy. Skupimy się w tym miesiącu głownie na warzywach i owocach.

 

NO A CO Z GLUTENEM?

Z tym glutenem to ja sama się pogubiłam. Są dwie szkoły i to skrajnie różne, a opinii jeszcze więcej. Aktualnie chyba najbardziej bliska prawdzie jest taka, że można spokojnie wprowadzić między 6 a 7 miesiące życia jednocześnie obserwując dziecko pod kątem ewentualnej alergii co zresztą tyczy się każdego niemalże pokarmu, który podajemy dziecku.

 

___

Na zakończenie takie moje małe podsumowanie – generalnie jesteśmy rodzicami. Naszym zadaniem jest robić wszystko dobrze, ale przecież każdy z nas ma świadomość, że nie zawsze się da. Pierwszą zasadą jaką powinniście zapamietać jako rodzice, to fakt, że zasady, granice i zakazy nie są wprowadzane aby zrobić Wam na złość, mają swój powód. Żywienie dziecka we wczesnych etapach życia to inwestycja na dalszy, zdrowy rozwój. Pewne konsekwencje żywieniowe mogą wyjść po wielu, wielu latach.

 

Pamiętaj, że decyzję zawsze podejmujesz Ty w zgodzie ze sobą.

KOMENTARZE (1)

  • Matka po przejściach
    Lip 03, 2017., 11:17 • Odpowiedz

    Kiedy rozszerzałam dietę moim dzieciom nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak BLW-natomiast jak się okazuje częściowo z tej metody korzystałam. Obaj chłopcy mniej więcej koło 6 miesiąca mieli niezbyt wysoki poziom hemoglobiny, więc lekarze zachęcali do jak najszybszego rozszerzania diety (z naciskiem na mięso). Zaczynaliśmy od jednoskładnikowych papek podawanych ''w porze obiadu'', stopniowo zwiększając ilość składników i obniżając stopień ''zblendowania'' posiłku. Natomiast już trochę później w ramach śniadania, kolacji i deseru dzieci poznawały nowe smaki dostając jedzonko w postaci kawałków, które same sobie brały. Nazywaliśmy to szwedzki stół; ) Bardzo długo jednak to mleko było u nich na pierwszym miejscu. Dietę rozszerzałam jednakowo u obu, natomiast jeden jest niejadkiem (choć bardziej w oczach innych-ja uważam, że po prostu je tyle, ile potrzebuje), a drugi jest zdecydowanie wszystkożerny.

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×