Nie miała baba problemu, kupiła se psa.

Właśnie mija tydzień odkąd w naszym życiu pojawił się ON. Ten tydzień to był rollercoaster bez zapięcia, zakończonym gotowaniem mu … kaszy jaglanej, wołowinki, marcheweczki, ryżu, makaroniku – bo nasz pies jest śmietnikożerny, gównożerny i słowem wszystkożerny, a matka natura nie dała mu żołądka z tytanu, co doprowadziło do biegunki, a dalej odwiedzania weterynarzy codziennie od środy – i tu serdeczne podziękowania dla moich czytelniczek, bo w gabinecie powtarzałam jak mantra “bo ja w Internetach wyczytałam o takim labku co zjadł LEGO” i wet “Jakby mu coś utknęło to by wymiotował i był osowiały i miał gorączkę, a on na chorego nie wygląda.” A wszystko 30 kilometrów od Śremu. Ja, osoba która nienawidzi stać przy garach, musi wstawać o 7 rano, żeby ugotować mu makaronik i wołowinkę … Cierp ciało jak chciało.

Taki pies fakt, dużo śpi, ale ma też ogromne ADHD na levelu master. Mam wrażenie, że ta rasa to stan umysłu i teraz wiem przed czym ostrzegały mnie wszystkie właścicielki właśnie TYCH czworonogów. Vader nie śpi w swoim kojcu, ale jak coś upoluje i zwędzi to ochoczo tam ucieka. Np. z moim zegarkiem, książką (ja pierdzielę! z biblioteki!) i Jasia zabawkami. Albo butami, bo oczywiście niektórzy nie przyzwyczaili się jeszcze do tego, że gumowe crocsy smakują najlepiej.

DSC08953

To, że ten tekst powstaje wynika tylko z faktu, że on w tym momencie śpi w moich nogach, chłopacy pojechali na piłkę a mi jakoś udało się posprzątać. Nawet nie wiem czy uda mi się to dokończyć, bo jego trzeba pilnować bardziej niż niemowlaka Jasia. Niemowlak Jaś wykazywał te same predyspozycje upodabniania się do odkurzacza, ale jak coś zeżarł to po prostu to wysrał, a ten pies dostaje rewolucji żołądkowych, a z pyska wyciągałam mu już takie dziwne rzeczy, że za moment pobiję rekord w księdze Guinessa. Do tego jak pije, to się cieszy i mu wszystko z pyska wylatuje zalewając panele i robiąc na nich Nil . Za chwilę zbankrutuje na ręcznikach papierowych, tylko trudno mi określić ile z nich trafi do żołądka psa, bo sprzątanie z nim to coś gorszego niż mycie zębów czekoladą, a 7latek, który miał pomagać, wychodzi z założenia, że to wszystko jest super hiper zabawne, nawet jak z mojego gardła wylatuje siarczysta “kurwa.”

DSC08891

Ale, ale …

Dzięki temu psu mam tak wysprzątane mieszkanie, że z mojej podłogi możesz jeść i zlizywać lody. Na podłodze nic nie leży. Mam ruchu tyle, że Stachu w brzuchu tańczy chyba makarenę, Jach przestał zasypiać podczas sprzątania, za to albo zatrzaskuje z hukiem drzwi, albo rzeczywiście wszystko sprząta, ponieważ w nocy nie lubi mieć zamkniętych drzwi, a pies lubi spać pod jego łóżkiem.

Wstaję wcześnie (no bo komuś muszę ugotować śniadanie …), muszę z kimś wychodzić (no bo zasrane panele to nie jest szczyt moich marzeń), muszę ruszyć dupsko z kanapy, żeby usiąść i się z nim pobawić, lub chociaż po raz 467545674 krzyknąć “NIE WOLNObo przecież “na cholerę ona mi kupiła tyle zabawek, jak to jej pranie i ławę lepiej się gryzie.

W sumie jak to na to spojrzę, to ten pies zrobił nam rewolucję w życiu, której chyba potrzebowaliśmy, bo Jaś nagle zaczął być bardziej samodzielny (choć czasem przylatuje z innej planety co doprowadza do szału) i musi zostawać sam w domu jak ja idę do sklepu. A właściwie to z psem, bo przecież zostawienie go samego chyba nie skończyłoby się najlepiej dla nikogo. Oczywiście do sklepu mógłby iść sam, ale ostatnio jak miał iść po makaron (do sklepu do którego chodzi od urodzenia …) stwierdził, że on nie wie gdzie jest w tym sklepie makaron i wrócił po minucie, a mi gul skoczył na 10 centymetrów.

Pokochaliśmy go jak jasna cholera! I kompletnie nie wyobrażamy sobie życia bez niego, choć psoci okrutnie, a ja ostatnio nie mam czasu ot tak usiąść sobie na dupie, ale przez ostatnie 7 lat a przynajmniej ostatnie 3 to mieliśmy naprawdę zbytni luz w życiu, wszystko nudne, szarawe i ta decyzja o psie chyba była jedną z lepszych jaką podjęliśmy, choć czasem sie zastanawiam co za diabeł nas pokusił …

 

KOMENTARZE (13)

  • ewa
    Sie 20, 2016., 15:15 • Odpowiedz

    znam ot znam... oj znam... tez mamy psiaka, a raczej psie:) zwanej dalej Goodką, w typie labladora. Wlasnie przeprowadziliśmy się do nowego domu, wszytsko nowe pachnące i w ogóle super.... teraz wyglada strasznie... Psia wszystko żerna... wszedzie sikajaca (wstawałam do niej 5 razy w nocy i wypuszczałam,zeby sie załatwiła a i tak potrafiła się zsikać;/) w końcu wyladowala w budzie, jest na wolnym wybiegu i jest teraz najszczęsliwsza na swiecie (i ja też!) do domu wchodzi tylko zrobić przegląd i ucieka do siebie:) ale poczatki byly okropne. Tylko mam comeback w postaci 8miesiecznej cory, ktora podonie jak psia jest odkurzaczem tylko trochę wolniejsza:)

  • Susie
    Sie 20, 2016., 16:40 • Odpowiedz

    Ja przez 3 tygodnie opiekowałam się mieszkaniem siostry i Jej dwoma kotami jak wyjechała na wakacje i kurczę...przez pierwsze 2 tygodnie "kota" dostawałam...ale ostatni tydzień to koszmarna rozpacz że już muszę opuszczać moje pysie D: + rzeczywiście tak jest, że wysprzątane jest w mieszkaniu dzięki czworonogom ! Pies jak pies, ale kot to kurna fruwa po mikrofalach i lodówkach i nie daj boże tam coś szklanego postawić ;o

  • Ania.
    Sie 20, 2016., 18:50 • Odpowiedz

    To samo mówili wszscy kiedy kilka lat temu moi rodzice kupowali Beagla. To niestety tez stan umysłu. Kiedy pies skończył pić, biegiem zbiegaliśmy z nim na siku z 4 piętra. Sprzątaliśmy wszystko. Najbardziej lubił gryźć buty naszych gości. Ale życia bez niego nikt sobie nie wyobraża.

  • Anna
    Sie 20, 2016., 19:13 • Odpowiedz

    Ja caly czas mysle o psie tyle ze o chow chow ... niby spokojniejsze i moze przydalby sie mojemu trolowi ktora w wieku 10 miesiecy potrafi rozniesc caly salon jak nie jest w chodziku... nie wspomne juz co sie dzieje jak widzi koteła... armagedon 😲

  • Daria
    Sie 20, 2016., 19:48 • Odpowiedz

    Książki z biblioteki zjedzone przez labradora kosztują strasznie dużo pieniędzy. Z życia wzięte.

  • greeneyekitty22
    Sie 21, 2016., 08:35 • Odpowiedz

    Słodziak :) niezły model wam się trafił..u nas poszło spokojnie ... nawet się śmieje, że jest najgrzeczniejsza z całej trójki :) mamy już pieska 6 mies i szkód nie ma - tylko zabawki do połowy zjedzone i z rana jeszcze w siuśki można wejść, ale ta miłość - niesamowite - jesteśmy w niej zakochani.

  • lavinka
    Sie 22, 2016., 14:47 • Odpowiedz

    Się ciesz, że to nie nosówka. Moją sunię dało się wyleczyć, ale jadła jak Twój pies całe życie, tj. 18lat. :)

    • Noemi Pawlak
      Sie 22, 2016., 16:15 • Odpowiedz

      Nosówka, parwowiroza, przez dwa dni spędzała mi sen z powiek ... Ale zwinąłby mi się w kilka dni, a on zero gorączki, bardzo aktywny, bardzo dużo biegał, skakał, dużo pił - więc nam to wykluczyli. Coś nam zeżarł - trudno określić coś i ma stan zapalny jelit, ale jest już o niebo lepiej ...

  • Monika
    Sie 22, 2016., 18:27 • Odpowiedz

    Powiem tak. Wspolczuje. Mam 5,5 letniego, 30kg labradora ktory zachowuje sie jak szczeniak. A jak pomysle ze za kilka miesiecy bedziesz miala 40 kg psa wyskakujacego z klatki jak z procy ktory wrecz biegnie na smyczy i sprowadzala wozek z dzieckiem to naprawde szczerze wspolczuje. Ile razy nasz pies mnie czy meza pociagnie tak ze robimy piruet bo zobaczy fontanne z wodą czy kałuze, ile ja sie naklne na tego psa to tylko ja wiem. Jakid czas temu wychodzilam z psem i wozkiem na łake ale odkad wpakował sie do kanałku z brudną wodą i caly uwalony szedl przez ulice ucierajac sie o mnie i wozek a ja potrm majac pod opieką malutkie dziecko musialam tego kloca kąpac to skonczyly sie spacerki. Ja naprawde szczerze wspolczuje i bede obserwowac twoje poczynania z noworodkiem i labradorem. Ps na biegunke polecam nifuroksazyd. W pierszym roku zaliczylismy kilkanascie sraczek. Odkad fo odkryłam skonczyly sie wizyty u weta. Ps: oo wlasnie usypiam dziecko maz wchodzi a lab ekscyyuje sie i szczeka. Wali ogonem po przedpokoju. I obudzil dziecko!! Wrr utłuke!!!

    • Noemi Pawlak
      Sie 22, 2016., 18:30 • Odpowiedz

      Od września jak bedziemy mogli z nim normalnie wychodzić, bo będzie po całym pakiecie szczepień, to będziemy go uczyć chodzić przy nodze. ;) To jest wszystko do wyuczenia. Często na spacerach spotykałam labradory i nie ciągnęły - i po rozmowie z dwoma różnymi właścicielami wiedziałam, że to kwestia nauki.

  • Kinga
    Sie 25, 2016., 12:38 • Odpowiedz

    Jejku, jaki słodziak! Przecudny :D

  • NIE MIAŁA BABA KŁOPOTU, SPRAWIŁA SOBIE PSA! - Wariacje (nie zawsze) na temat
    Lis 25, 2016., 08:25 • Odpowiedz

    […] Nie miała baba kłopotu, kupiła se psa! – dokładnie taki tytuł przeczytałam ostatnio u Matki Prezesa. Jako, że nasz nowy nabytek jest małą zapchloną, interwencyjnie odebraną sunią, mogę ten temat sparafrazować, bo w końcu grosza za bidę nie dałam: Nie miała baba kłopotu, sprawiła sobie psa! […]

  • gefion
    Sty 16, 2017., 18:23 • Odpowiedz

    Ciekawe informacje już dawno nie czytałem takiego fajnego artykułu.

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×