Foteliki dla noworodków. O czym TRZEBA pamiętać.

Zanim zagłębicie się w lekturę tego tekstu, pisanego z pasji, chciałabym Wam napisać, że naprawdę nie jestem rycerzem i nie walczę o jedyną słuszną sprawę, choć z ręką na sercu przyznaję, mam nadzieję, że po tej lekturze, choć część rodziców zrozumie, że fotelik dla noworodka (i nie tylko) i jego wybór to inwestycja w życie i dlaczego ta inwestycja ma swoją cenę. Chciałam również powiedzieć, że nie wiem o fotelikach wszystkiego, edukuję się na bieżąco, ponieważ życie moich dzieci jest dla mnie priorytetem. Ale tyle ile wiem, przekażę Wam.

Przyszedł ten moment, w którym musiałam sprawdzić bieżące foteliki w kategorii 0+. To te, które kupujemy dla naszych noworodków. Wybór na rynku jest ogromny, ale nie wszystkie foteliki nadają się do tego by je kupić. Jakim cudem trafiają na rynek? Są stworzone z nieszkodliwych dla organizmu materiałów, otrzymują atest UE, ale na tym kończy się ich jakość. O bezpieczeństwie nie ma mowy. Nie wiemy jak zachowają się w trakcie wypadku, ani nawet przy najmniejszej stłuczce. Może się rozpaść na kawałki i nie będziecie mogli mieć pretensji do producentów. Oni nigdy nie dali Ci gwarancji, że tak nie będzie.

 

 

FOTELIK DLA NOWORODKA. 6 ZASAD. 

  • wybieramy foteliki z jak najmniejszym przedziałem wagowym (wyjątkiem jest Klippan Kiss 2 plus 0-18kg), ponieważ są one najlepiej dopasowane dla noworodków
  • fotelik musi pasować do danego modelu auta ponieważ nie w każdym aucie dany model da się stabilnie zamontować (wtedy o bezpieczeństwie nie ma mowy)
  • sprawdź wyniki ADAC, AA Trust, ANWD, OEAMT
  • cena dobrego fotelika z kategorii +0 to ok. 500 złotych (bez isofixu!)
  • nie kupujemy fotelików, które oferują nam producenci wózków (wyjątkiem są foteliki z testami )
  • kupujemy NOWY fotelik (o szczegółach również poniżej).

 

 

FOTELIK DLA NOWORODKA. RYNEK WTÓRY? NIE. 

Jeżeli poznaliście “magiczną 6”, która pozwala na dokonanie prawidłowego zakupu, postaram się te punkty rozwijać. Zacznijmy od końca. Czyli, dlaczego LEPIEJ kupić nowy fotelik i nie inwestować w rynek wtórny.

Foteliki, jak wszystkie produkty na rynku mają “datę ważności.” Kupując fotelik od “kogoś” z reguły sugerując się atrakcyjną ceną nie wiemy tak naprawdę, kiedy był kupiony, ani również nie wie wiemy, czy nie brał udziału w wypadku samochodowym, czy nawet niegroźnej stłuczce. I przy jednym i przy drugim fotelik, nawet na oko nieuszkodzony, powinien wylądować w śmieciach.

Średni czas użytkowania fotelika w kategorii 0+ to ok. 5 lat. Piszę około 5 lat, ponieważ bardzo duże znaczenie ma ilość użytkowania i warunki w jakich ów fotelik przebywa. Może się więc okazać, że fotelik, który ma wysokie noty, w trakcie wypadku kompletnie sobie nie poradzi, ponieważ czasy “jego chwały” dawno minęły, a producenci dają gwarancję tylko pierwszym nabywcom. Jeżeli jednak ktoś musi kupić fotelik używany, najlepiej kupić go ze sprawdzonego źródła. 

 

 

FOTELIK DLA NOWORODKA, NIE JEST DODATKIEM DO WÓZKA.

Przechodzimy dalej, a więc do mojego ulubionego tematu. Rodzice uwielbiają kupować wózki. To chyba jedna z najdroższych rzeczy w jaki inwestują rodzice, a duża cześć rodziców niestety poświęca im więcej czasu niż na poszukiwanie odpowiedniego fotelika. Właściwie duża część rodziców, kompletnie nie zastanawia się nad jakością fotelika, ponieważ wychodzą z dziwnego założenia, że foteliki sprzedawane z wózkami są odpowiednie “ponieważ zostały dopuszczone do sprzedaży.” Z tym stereotypem walczę od kilku lat, z marnym skutkiem, ponieważ do wielu kompletnie nie dociera, że fotelik ma chronić życie, a takie foteliki go nie ratują. Pierwszym testerem jest dziecko, bo sam producent nie wie, czy jego fotel nie roztrzaska się z dzieckiem przy kolizji. Chyba nikt nie chce by jego dziecko testowało jakość, prawda?

Skoro jesteśmy przy wózkach. Fotelika nie dopasowujemy do wózka, tylko do auta! Widząc na forach dyskusyjnych pytanie, czy ten fotelik “będzie mi pasował do wózka” dostaję autentycznie białej gorączki. To fakt, że rodząc pierwsze dziecko, nikt z nas nie ma monopolu na wiedzę, ale kiedy próbujesz delikatnie zasugerować, że to nie jest najlepszy pomysł, osoba zbywa Cię tekstem, że ” ona nie ma pieniędzy na droższy”, choć widzisz, że właśnie wybrała wózek za całe 1300 złotych i gdyby kupiła wózek za połowę – używany – starczyłoby jej spokojnie na fotelik z dobrymi notami. Jak ktoś ma auto, pojęcie “nie stać mnie na dobry fotelik” po prostu nie istnieje. Chyba, że ktoś wycenia życie swojego dziecka na mniej niż pięć stów. I jest to brutalna prawda. Wybaczcie.

Producenci wózków zwykle dają nam … bubel. Jest to fotelik o którym kompletnie nic nie wiemy, choć lista jego zasług jest długa. Wiemy, że został dopuszczony do sprzedaży (co oznacza tylko tyle, że nie jest produkowany ze szkodliwych materiałów), albo że łatwo spiera się tapicerkę lub np. fotelik można rozkładać na płasko (fotelik 0+ i tak mają pozycję leżącą!). Jednym słowem – zero informacji o bezpieczeństwie!

Są jednak wózki, których producenci mogą się pochwalić jakością – np. stokke, maxi cosi, quinny, cybex.

 

FOTELIK DLA NOWORODKA. TESTY.

 

ADAC – niemieckie Allgemeiner Deutscher Automobil-Club.  Tłumacząc jak byk krowie na rowie, dany fotelik, który ma to oznaczenie (z gwiazdkami!) przeszedł pomyślnie symulację wypadkową z udziałem danego modelu fotelika. Symulacje odbywają się w zderzeniach czołowych na 64km/h, a w bocznych 50km/h. Szczegółowo o testach TU.

TEST PLUS – tzw. “Szwedzka jakość”, ponieważ został wprowadzony przez szwedzkie instytuty motoryzacyjne – VTI i NFT (Krajowe Towarzystwo Bezpieczeństwa Drogowego), jest to najbardziej rygorystyczny sprawdzian dla fotelików. I UWAGA! Do tej pory nie przeszedł go żaden fotelik montowany przodem do kierunku jazdy (i prawdopodobnie NIE ULEGNIE TO ZMIANIE!).Dlatego tak popularne ostatnio stały się foteliki RWF. Ale o tym innym razem. Niestety w kategorii 0+ nie ma fotelika  z “testem plus,” – ponieważ jest on głównie skierowany dla fotelików II kategorii wagowej, dlatego informację tę zamieszczam głównie ze względu pojawiajace się na pewno pytania. Niemniej jednak jest JEDEN fotelik z TESTEM PLUS, który jest od 0-18 kilogramów – klippan kiss2. Cena ok. 1400 zł.

Tylem.pl-fotelik-samochodowy-KISS2-140-03-012-Charcoal-Techy-250x326

 

Jak więc sprawdzić, czy model Twojego fotelika ma odpowiednie testy? Wsytarczy wejść na stronę fotelik.info i znaleźć go w bazie. Jeżeli go nie ma, oznacza, że nie przeszedł żadnych testów.

kjklj

Oto lista 7 modeli, które otrzymały 5/5 gwiazdek w ADAC. Dodatkowo każdy model, ma możliwość dodatkowego mocowania – czyli tzw. isofix, który zwiększa stabilność fotelika samochodowego, ale zapewnia również bezpieczeństwo. Bez isofixu foteliki powyższe zjeżdżają o jeden punkt. O ile w modelach III kategorii wagowej, mamy isofix wbudowany w fotelik, o tyle w kategorii 0+ trzeba go dokupić osobno – cenowo wychodzą jak foteliki.

Dlaczego to takie ważne? Nikt z nas nie planuje wypadków samochodowych. Oznacza to, że nie mamy pojęcia na jakim odcinku drogi dojdzie do nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Inwestując w dobry fotelik nie tylko zwiększamy szanse nasze dziecka na uniknięcie poważnych konsekwencji zdrowotnych, ale przede wszystkim inwestujemy w jego życie. A to nie powinno mieć ceny.

 

 

CATEGORY: MATKAPREZESA.PL, STREFA MALUCHA
Comments (7)

Przyznaje się, że przy pierwszym dziecku z braku wiedzy i wyobraźni może? Kupiliśmy fotelik z tzw 3 w 1 – czyli wózek gondola, spacerówka i fotelik. Podejrzewam że był jednym z tych kompletnie nie sprawdzanych. Teraz jednak kiedy w planach pojawia się myśl o drugim dziecku na pewno wybiorę fotelik bezpieczny i sprawdzony. Na pewno w dużej mierze dzięki tobie i twoim tekstom 😉 jest też inna sprawa. Ostatnio doszło do wypadku w dalekiej rodzinie. Rodzice z dwójką synów jechali nad morze. Najmłodszy, 3letni, wyszedł z tego bez szwanku. Jego starszy brat ma tak ciężkie obrażenia mózgu ze nie ma dużych szans na przeżycie. Prawdopodobnie z powodu źle zapietych pasów (lub ich braku). Jak o tym pomyślę to aż mi się słabo robi. Wtedy człowiek orientuje się ze bezpieczeństwo własnego dziecka nie ma ceny.

Sama ostatnio pisałam o tych przeklętych atrapach fotelików. To jest dramat i typowo polska ignorancja i przekonanie “ale mandatu nie będzie” lub “ja jeżdżę ostrożnie”. Ludzie po prostu nie czają, że to ), że oni jeżdżą bezpiecznie (chociaż wątpię bo dobrzy kierowcy mają poczucie niebezpieczeństwa) to nie oznacza, że cały świat też jeździ hiperbezpiecznie. Ja dostałam niezłe uwagi na temat ceny fotelika i tego dlaczego nie kupiłam wózka 100w1. W nosie to mam. Przynajmniej mam spokojne sumienie, że zrobiłam wszystko by w razie ewentualnego wypadku uchronić moje dziecko przed niebezpieczeństwem.

Strasznie słaby nie merytoryczny tekst. Autorka opiera się bardziej na wierze niż wiedzy.

Rzeczywiście, wiara w testy jest porównywalna do wiary w Boga. 😉

Fotelik fotelikiem ale jak widzę jak dzieci są luźno zapiete w nich to aż mnie nosi.

O właśnie. Nawet najlepszy fotelik nic nie pomoże, jeśli dziecko nie jest w nim prawidłowo zapięte.

[…] Oczywiście zgadzam się z faktem, którego podważyć się nie da, że fotelik samochodowy “zero”, który jest kompatybilny z wózkiem to z pewnością niesamowite rozwiązanie czasowe i komfortowe dla rodziców, którzy muszą szybko przejść z miejsca X do Y a nie chce im się wozić gondoli. Problem jest dopiero wtedy, kiedy pojawiają się pytania “jaki fotelik będzie pasował do wózka x?” a nie “jaki fotelik będzie pasował do auta x?“. Kolejny problem to dopasowanie fotelika do wózka, twierdząc wówczas, że gondola nie jest potrzebna. Co jest dość częstym błędem, bowiem żadna gondola nie powinna być alternatywą fotelika. Fotelik nie jest również do odwiedzania galerii handlowej, czy dłuższych spacerów, moze zastępować gondolę tylko chwilę. Irytującym faktem jest u rodziców przekonania, że fotelik i wózek to jedność i nie biorą pod uwagę, że są na rynku foteliki, które takowych opcji nie mają, ale przewyższają np. inne na łeb jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Jest to niestety wina głównie sprzedawanych opcji 3w1, często z fotelikiem, który nie nadaje się do niczego, bowiem nie przeszedł żadnych testów i symulacji wypadkowej – o czym pisałam TU. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.