Dzień tych małych, małych Paskudów.

Jan. Wersja 1.0. Urodzony jakieś 10 lat za wcześnie i całe 10 tygodni za wcześnie dokonał w naszym życiu prawdziwej rewolucji, zrobił wszystko na opak, poprzestawiał priorytety i ustawił nas do pionu swoim małym wzrostem i siłą supernowej. Wersja 2.0… Tej to nawet nie widać jeszcze na USG, to znaczy widać jako mikro pęcherzyk. Ma pojawić się w naszym życiu na początku lutego, chociaż w to przecież nikt nie wierzy, nawet ja sama. Więc pod koniec stycznia. Pewnie dziewczynka. Dba o linie. Nowa dyktatura. Trzy dni w szpitalu. A to dopiero początek.

Dzień Dziecka. Poszedł niby na lody z klasą i z tatą na piłkę, a prezentu nie moze dostać, bo toczymy z nim boje dentystyczne. Jakaś tarcza Kapitana Ameryki za zbyt duże pieniądze (wiecie ile można za to kupić truskawek?!) czeka i klocki LEGO czekają,  a wszystko w magiczny sposób wpadnie w jego łapska jak da sobie zrobić wreszcie TEN ząb, który rozpoczęty prawie pół roku temu  czeka już chyba jak podamy właścicielowi narkozę.

Dzieci to małe potwory. Fakt ten mogę podsumować ostatnimi trzema dniami w szpitalu, w których dowiedziałam się, że wersja 2.0 rośnie jak na drożdżach (czy są na sali truskawki?), beta-sreta rośnie, wszystko rośnie (nawet ja!), ale tydzień się nie zgadza, a ja w grupie ryzyka, a papierami na których widnieje „ryzyko poronienia samoistnego” wylałam właśnie pierwsze wiadro łez, bo przecież „jest najmłodsze z całej rodziny” – w rytm Arki Noego i „urosnę Wam prędko.” Lekarz w końcu uśmiecha się do mnie od ucha do ucha i pokazuje to coś wielkości kropki i mówi: „Oj matka, przecież Ci dzidzia rośnie! Patrz kobieto i się tak nie denerwuj i tylko nie płacz!”. Więc patrzę, guzik widzę, ale wierzę, że to tam jest. To, czyli drugi dyktator, drugi proszę Państwa, a ja podciągając nosem dochodzę do wniosku, że do stycznia wyląduje już na oddziale zamkniętym bez klamek i gumowymi ścianami. Grunt, żeby były truskawki.

Przejdźmy jednak to najważniejszego. 1.0. Jan. Czy znacie chłopca bardziej szalonego od Jana? Ja nie znam. Kompletny brak poszanowania matczynej intuicji, totalnie nieporadnikowy dzieciak, z totalnymi odpałami, własnym zdaniem i niewyparzoną gębą (chyba po matce?). Wszystko w nim krzyczy: „Już ja wam pokaże!” a ja boję się momentu w którym on będzie obrażony na cały świat, wersja 2.0 akurat się osra po pachy (albo i wyżej …) i będę miała dylemat czy jednego uspokoić przytulając, czy drugiego przebrać z klamerką na nosie.

Dzisiaj Dzień tych małych Paskudów, dzień w którym to dzieci mają święto (moje ma cały rok), dzień w którym mogę po raz kolejny napisać, że cieszę się, że go mam. Że w ogóle posiadanie dziecka to niesamowita przygoda w której wzięłam udział całkiem przypadkiem po raz pierwszy i w pełni świadomie po raz drugi. Dzieci są niesamowite. Serio. Świat bez dziecka, mojego dziecka byłby pusty i nijaki. Bo przecież kto budziłby mnie o 6 rano z głośnym: „Wstajemy!”, albo kto o 15:43 łaskotałby mnie, kiedy drzemałam (bo wersja 2.0 ma niesamowite potrzeby spania!), żeby mnie wybudzić, bo chciał zadać pytanie, czy jestem chętna na spacer? Kto przytulałby mnie rano mówiąc: „Kochana, piękna mamo!” i wreszcie kto ożywiałby trupa z papieru swoją śliną, wodą i olejem kujawskim? No kto?

CATEGORY: RODZICIELSTWO, WYCHOWYWANIE
Comments (6)

Czytam Twoj blog prawie oder poczatku, czasem sie zgadzam czasem nie ;). Ot ludzkie. Zastanawia mnie jedno na poczatku blogowania pisalas o tym, ze J jest z 32 tygodnia pozniej na pisalas ze z przelomu 31/32 tydzien, teraz ze urodzil sie cale 10 tygodni przed terminem? Druga sprawa ktora moj obraz ciebie niestety splyca Do poziomu celebrytow, Termin Masz na poczatku lutego i obwieszczasz to tysiacom obcych na internecie? ??? ;););)

Musiałaś niezbyt uważnie czytać, bo takich informacji ja sama nigdy nie napisałam. 😉 Jaś jest 30/31 ze względu na dwa terminy porodów. 😉 Nigdzie nie znajdziesz informacji, że jest w 32tc ani z 31/32.

Blogery, celebrejszyn. Takie świete prawo, czy coś.

A niech krzyczy do całego świata, że dziecko w niej rośnie! Jej strona? Jej! Ja mam termin na koniec stycznia i wszystkim obwieszczam, że mam swoją własną wersję 2.0. BTW, Noemi mam o tydzień starszego w brzuchu, też wersje druga i też tak fatalnie przechodzę pierwszy trymestr. Ba, szykuję się na Polną 😉

Matko Prezesa nie przejmuj się tak swoim tygodniem późnienia. W ciąży swoim pierwszym synem, termin z miesiączki miałam na 01.09, a USG pokazało 13.09. Dzisiaj ma prawie dwa lata, chłop z niego jak dąb :). Trzymam kciuki.

Aniu, po powrocie z domu specjalnie sprawdzałam USG Jaśka. Różnica na jednym z USG z OM była aż 6 dni. 😉 Potem się wyrównało do 4.

Moje twinsy tak dały mi w kość, że teraz nie złamie mnie chyba nic,no może poza trojaczkami :), a przy obecnym trzecim dziecku mam istną labę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.