Dlaczego ateistom bardziej wolno ubierać choinkę?

Co roku, tak i w tym pada to imponujące i pełne natchnienia pytanie jakim ja w ogóle prawem ubieram choinkę? I w ogóle jakim- jako osoba niewierząca – obchodzę Wasze Święta? Co roku, próbuję pewną grupę ludzi wyedukować (choć wygląda to dość śmiesznie, bo to obowiązkiem każdej osoby wierzącej jest znajomość swojej religii), ale w tym roku powstanie obszerny w informację tekst o Świętach. O tym dlaczego to bardziej mi wolno obchodzić te Święta w grudniu niż Wam.

Zacznijmy od tego, co wiesz o chrześcijaństwie w Polsce? Jeżeli miałeś nudnego nauczyciela od historii, jest duże prawdopodobieństwo, że wiesz tylko to, kto i kiedy przyjął pierwszy chrzest w Polsce. O tym jak zaczęto praktykować chrześcijaństwo w pełnej zabobonów i pogaństwa Polsce, mogliście na lekcjach nie słyszeć (ja mogłam szczegóły poznać dopiero w szkole średniej, kiedy trafiłam na naprawdę fajną nauczycielkę). Jeżeli Wam się wydaje, że mniej więcej w X-XI wieku naszej ery, ludzie – którzy większość swojego czasu spędzali na czczeniu własnych bożków – nagle w ciągu jednego dnia zaczęli wierzyć w  jakiegoś obcego, nieznanego im wcześniej Boga, to jesteście w błędzie.

Żeby ludziom więc łatwiej było przyswoić nową religię, zaczęto pewne rzeczy łączyć. I tak oto, Boże Narodzenie, o które co roku ktoś się mnie czepia, zaczęto obchodzić 25 grudnia. To Boże Narodzenie, tradycyjnie – Narodzenie Jezusa, jest starsze niż wiara chrześcijańska. To był dzień Soi Invictus, czyli Słońca Niezwyciężonego, które (nomen-omen) zbiegało się z przesileniem zimowym.  Według historyków zaś sam Jezus urodził się ponoć wiosną.

Skoro już rozwikłaliśmy fenomen dnia, w którym ponoć mi nie wolno usiąść do stołu z rodziną (de facto katolicką – jak i wszystko co mnie otacza w tym kraju!), powinnyśmy przejść do tej nieszczęsnej i pełnej kontrowersji choinki, którą odważyłam się przyozdobić w komercyjne bombki.

Choinka, ta która jest w naszej świadomości od zawsze (wskażcie mi dzieciaka, który w rodzinie katolickiej nie czekał z utęsknieniem na jej ubieranie?) pojawiła się tak naprawdę dopiero w … (uwaga!) XVIII wieku. Nie myślcie sobie, że została przywitana z entuzjazmem. Uważano, że to kolejny pogański zwyczaj, który nie powinien być kompletnie wmieszany w religię, której wyznawcy kilka wieków później, będą twierdzić, że jestem obłudna, bo ubieram właśnie TO drzewko.

Marcin Luter – kojarzycie gościa? Pewnie! Ale o tym, że to on wprowadził choinkę do kościoła już pewnie nie? Widzicie, to czego uczymy się na historii jest z reguły nudne, a to co najciekawsze jest pomijane. Choinka wbrew pozorom w Polsce wcale nie zyskała tak dużej sławy, jaką mamy dzisiaj. Ponoć w niektórych regionach Polski zaakceptowano ją dopiero po … II wojnie światowej. Więc może niektórzy Wasi dziadkowie pamiętają Święta bez choinki.

A teraz co oznacza ta nieszczęsna i pełna obłudy choinka i jej standardowe (do pewnego momentu) ozdoby?

Choinka – symbol życia

Jabłka –  płodność

Łańcuch – zacieśnienie więzi rodzinnych (o! To by się niektórym przydało!).

Można mi ewentualnie coś zarzucić do Gwiazdy, którą kupiłam za całą dychę, bo tylko ona ma coś wspólnego z chrześcijaństwem. Gwiazda-Betlejemska. Mówi Wam to coś? Ale wybaczcie, lepiej się komponuje, niż brzydki w moim mniemaniu “czubek”.

Mam więc w domu choinkę, ni mniej, ni więcej około metrowe drzewko, które jak co roku sprawia, że pojawia się dyskusja,z której niewiele wynika. Cóż może wynikać z dyskusji, w której strona oburzona, zarzuca coś drugiej, bez wiedzy, którą można by się popisać?

Tak się składa, że pochodzę z rodziny katolickiej, czy mi się ten fakt podoba czy nie. To, że nie chodzimy do kościoła, nie modlimy się i nie ochrzciliśmy dziecka (tu zachęcałabym to lektury: “Miłuj bliźniego swego jak siebie samego” ), nie sprawia, że nie mam prawa w tym konkretnym dniu usiąść z tą rodziną do stołu. Czy ja kogokolwiek z Was tego dnia krzywdzę? Tym, że usiądę, a moje dziecko otworzy prezenty, o których wzmianki znowu nie znajdę w historii kościoła katolickiego? Nie licząc oczywiście “Mikołajków” (bo tu fakt, można by znowu mi COŚ zarzucić). Ale chwileczkę. Czapka z pomponem? Komercyjna. Czy wiecie kto stworzył jako pierwszy wizerunek grubaska z siwą brodą i w czerwonym ubraniu? Coca-cola! Na początku XX wieku.

Renifery? Bałwany? Wreszcie kolorowe światełka? Mam do nich prawo niemalże bardziej niż Wy. Bo to Wy, ludzie, którzy dzisiaj zarzucają mi obłudę, w pierwszej kolejności powinni kupować Żłobki, Baranki i stroić swój dom w religijne ozdóbki (których trudno w dzisiejszych czasach szukać, bo się NIE SPRZEDAJĄ).

DSC04980

 

Dzisiejszy wpis z pewnością posłuży nie tylko mi na przyszłość, ale i Wam. Kiedy pewna grupa ludzi stwierdzi, że ma większe prawo do robienia czegoś niż inni.

Sorry, ale niestety nie.

 

 

KOMENTARZE (28)

  • Katolik
    Gru 06, 2015., 18:00 • Odpowiedz

    Każdy ma prawo do świętowania czego chce, pytanie tylko jakie Ty obchodzisz święto w tym dniu? Bo ja jako katolik Boże Narodzenie a Ty?

    • Noemi Skotarczak
      Gru 06, 2015., 18:03 • Odpowiedz

      A ja sobie po prostu siadam z rodziną przy stole, gadam i otwieram komercyjne prezenty, które w naszych stronach przynosi Gwiazdor. :)

      • Edyta
        Gru 06, 2015., 18:10 • Odpowiedz

        Hej, najpierw napisałam comment potem ręka przeczytałam, ale skojarzenia mamy podobne. Kibicuje Ci bardzo i podziwiam za poglądy i macierzyńska drogę. nawet jeżeli Twoje sady są odmienne od moich, co rzadko sie zdarza nie narzucasz i polemizujesz z klasa. To sie ma lub nie. ty masz, pozdrawiam ciepło.

  • ewanka
    Gru 06, 2015., 18:32 • Odpowiedz

    Mi się najbardziej w tych świętach podoba to że można siąść spokojnie z rodziną przy jednym stole i zacisnąć właśnie tą więź :-)

  • Karolina
    Gru 06, 2015., 18:34 • Odpowiedz

    Nie bardzo rozumiem przesłanie tego teksu. Przytaczasz tutaj skąd się wzięły pewne zwyczaje w religii katolickiej, a co to ma wspólnego z Tobą-ateistką? Mam rozumieć, że zwyczaj drzewka w domu przynoszonego w grudniu zaczerpnęłaś od katolików?

    • Noemi Skotarczak
      Gru 06, 2015., 18:37 • Odpowiedz

      Myślę, że na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć, tym bardziej, że zawarte są odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. Nie jestem odpowiedzialna za to, że ktoś nie wynosi z tekstu sensu i nie rozumie przesłania, bo to już raczej nie mój problem.

      • Karolina
        Gru 06, 2015., 18:47 • Odpowiedz

        Nie rozumiem Twojego ataku. Zapytałam wprost skąd zaczerpnęłaś pomysł na choinę w swoim domu, ot tak po prostu. Z tekstu można wywnioskować, że było to od Luthera, z domu katolickiego itd... Zupełnie mi nie przeszkadza, że jako ateistka stawiasz sobie choinkę w mieszkaniu, ale dlaczego tego nie zrobisz np w sierpniu?

        • Noemi Skotarczak
          Gru 06, 2015., 18:50 • Odpowiedz

          Wybacz, ale ja w dalszym ciągu nie wiem jak odpowiedzieć Ci na to pytanie, ponieważ jest wyraźnie w tekście napisane, że pochodzę z rodziny katolickiej? Więc wychowałam się w takiej wierze i w takich klimatach. Więc, czego nie rozumiesz?

          • Karolina
            Gru 06, 2015., 18:55 •

            No nie bardzo mogę zrozumieć dlaczego katolikom zarzucasz, że choinkę zaczerpnęli z pogaństwa (że to takie be i nie nie pasujące do tej religii), a sama dajesz sobie prawo do inspiracji z katolicyzmu ;)

    • Noemi Skotarczak
      Gru 06, 2015., 18:59 • Odpowiedz

      Ach. Czyli u Ciebie problemem jest po prostu brak umiejętności czytania ze zrozumieniem? No tego już niestety Cię nie nauczę ... Przykro mi. :)

  • Ania
    Gru 06, 2015., 18:39 • Odpowiedz

    Osobiście uważam, że każdy wierzy w to co uważa za słuszne. Jestem osoba wierzącą, ale do kościoła nie chodze a jak już pójdę to od święta, bo zwyczajnie mam ochotę. Swojego dziecka też nie zmuszam, owszem na religię uczęszcza ale wychodzę z zalozenia, że przyjdzie czas na to aby sama postanowiła czy chce chodzić do kościoła czy nie( póki co nie bardzo więc nie chodzimy zbyt czesto) i ja uszanuje każda decyzję tylko niech najpierw zobaczy o co w tym chodzi żeby miała świadomość z czego chce zrezygnować bądź w co chce wierzyc. Niestety dzisiejszy kościół ma dla mnie więcej wspólnego z polityka niż religią ale to moje zdanie i szanuje to że ktoś może mieć inne. Nie osadzam nikogo bo jak już powiedzialam każdy ma prawo do świętowania i wiary w to co uważa za słuszne:) a mała? Uwielbia choinkę, Mikołaja ale nie w czapce biskupa tylko grubasa w czerwonej czapie z pomponem który wesoło "hohohuje" i niekoniecznie pyta czy była grzeczna;) zreszta dla mnie ci najbardziej wierzacy to ci ktorych sie czasem az boje przez to ich zaangazowanie:) zyczymy trafionych prezentów :D i pozdrawiamy gorąco:)

    • miliia
      Gru 06, 2015., 23:31 • Odpowiedz

      My wczoraj bylismy na mikołajkach, dwie imprezy, na jednej był gruby mikołaj, na drugich był ten ala biskup, mój pięcioletni syn w drodze powrotnej stwierdził, że to nie był Mikołaj tylko lekarz, bo miał na czapce krzyż jak na ambulansie i apteczce :D (krzyz nie był typowym krzyżem , tylko taki kwadratowy o wszytskich równych ramionach ) :)

    • Luckycat91
      Gru 07, 2015., 09:06 • Odpowiedz

      Zgadzam sie i z tekstem Noemi i Twoim komentarzem. My takze jestesmy wieracy ale do Kosciola nie chodzimy co niedziela. Moja corka jest na razie za mala zeby decydowac czy chce czy nie chodzic do Kosciola. Mieszkamy we Francji. Tutaj, we francuskich parafiach, calkiem inne podejscie jest do wiary i kultu religijnego. Moim zdaniem, bardziej zachecajace niz karcace, jak to zwyczaj w Polsce. W sumie pogodzilo mnie to nawet wlasnie troche z Kosciolem. Zawsze wierzylam, ale uwazam ze przymusowe chodzenie do Kosciola bo tak trzeba jest bez sensu. Lepiej pojsc bo czuje sie potrzebe i po prostu chec. W polskich parafiach we Francji czesto mozna niestety spotkac osoby ktore chodz do Kosciola, dla sportu, dla znajowmosci. Bez sensu jak dla mnie. A no tak i jeszcze Ci co chodza tak jakby do Kosciola, bo naprawde to pod Kosciol (flaszeczka i te sprawy...). Zycze udanych grudniowych Swiat kazdemu kto bedzie swietowal. A co swietuje, to juz jego osobista sprawa. Pozdrawiam.

  • Monika
    Gru 06, 2015., 19:12 • Odpowiedz

    Cześć, mnie osobiście nie dziwi, że zarówno święta przedchrześcijańskie, chrześcijańskie, jak i zlaicyzowane są obchodzone w konkretnych porach roku, nie uważam tego za podkradanie daty, raczej chodzi o to, że cykl przyrody był dla ludzi bardzo ważny, dlatego rytuały i symbole zawsze kleiły się do przesileń, czasu zasiewu czy zbiorów. Symbolika światła (bo krótki dzień), ciepła (bo zima) i uczty (bo zabijano część bydła przed zimą i było sporo mięsa) jest dość uniwersalna dla grudniowej aury. Natomiast Mikołaja w czerwonym kubraczku nie wymyśliła Coca-Cola na początku XX wieku, tylko anonimowy nowojorski poeta pochodzenia holenderskiego na początku XIX w., stąd wersja imienia Klaas - Claus i marynarski strój (tak Holendrzy żeglowali w zimie), za wizerunek odpowiadają rysownicy z ilustrowanych magazynów (dalej XIX w.) i zdążył on być wykorzystany w reklamach innych napojów jeszcze przed Coca-Colą. Oczywiście mi szkoda, że ta jedna wersja zastępuje regionalne tradycje, które są w większości połączeniem jakichś obyczajów przedchrześcijańskich i chrześcijańskich. A drzewko z jabłuszkami, niekoniecznie choinka, bodaj symbolizowało też drzewo z Raju (imieniny Adama i Ewy).

    • Noemi Skotarczak
      Gru 06, 2015., 19:14 • Odpowiedz

      Tak. Poeta. :) Ale ten pierwowzór, właśnie podkradła i wrzuciła w świat Coca-Cola.

      • Noemi Skotarczak
        Gru 06, 2015., 19:15 • Odpowiedz

        PS. Na jakich jeszcze napojach? Pytam z ciekawości, bo nie mogę dotrzeć do tych informacji? Jeszcze mam szansę zedytować tekst. :)

  • inna
    Gru 06, 2015., 19:22 • Odpowiedz

    Jezus po pierwsze nie urodził się w grudniu. A gwiazda która wskazywała miejsce narodzin Jezusa była od szatana bo to jemu zależało na tym by trzej mędrcy wrócili do Heroda i wydali mu to miejsce (oni obiecali, że w drodze powrotnej go o tym pooinformują - dopiero później zostali ostrzezeni o prawdziwych zamiarach Heroda. I wrócili inna drogą. Wielkanoc też jest niebiblijna ku czci bogini Asztarte -Easter. Ludzie wierzą ślepo... Biblia jest drogowskazem ,a Bóg prawdziwy istnieje. Dom sam się pobuduje? Nie. Świat też nie powstał sam z siebie i ludzie. .. Czytajcie Biblię i módlcie się.

  • Wiedźma
    Gru 06, 2015., 20:03 • Odpowiedz

    Noemi wiec zapraszam Cię do siebie na bezmiesną kolacje "wigilijna". Jestem wierząca moze nie do konca lecz nie praktykuja. Księdza po koledzie pogonie. Wszystkicjh na święta zapraszam dla mnie nie ważne czy ktoś wierzy czy nie, wazne by spędzić rodzinnie czas. Mam w rodzinie Ateistów i co roku siadali z nami do stołu. Wiec wiesz ten tego zapraszam na Suwalszczyzne ;)

  • iza
    Gru 06, 2015., 21:11 • Odpowiedz

    Cześć. Ja trochę Cię nie rozumiem.Jeżeli jesteś ateistką (mimo, że wychowaną w rodzinie katolickiej), nie chodzisz do kościoła, nie chrzcisz syna to ta cała oprawa Świąt Bożego Narodzenia nie powinna mieć miejsca w Twoim domu. Bo chociaż te Święta stają się coraz bardziej komercyjne, to mimo wszystko są Świętami katolików. Możesz oczywiście siąść z rodziną przy stole itd.ale jak tłumaczysz dziecku, że na religię i do kościoła nie chodzi bo nie wierzysz w to co tam mówią, ale Święta obchodzisz (stwarzasz w domu klimat świąteczny) i musisz mu wytłumaczyć znaczenie Świąt BN. Uważam, że tak jak Świadkowie Jehowy nie obchodzą tych świąt, nie stroją choinki, nie dają sobie prezentów, tak ateiści jaki wyznawcy innych religii nie powinni tego robić. Nie powinno się brać z religii tylko tego co jest fajne, ale należy też dać coś od siebie.

    • Noemi Skotarczak
      Gru 07, 2015., 07:38 • Odpowiedz

      Droga Izo, może powinnyśmy zacząć od tego, że ja nie obchodzę KATOLICKIEGO BOŻEGO NARODZENIA, albowiem nie modlę się, nie chodzę do kościoła. Ja po prostu traktuję to jako tradycję rodzinną, w której zostałam wychowana i odwiedzam RODZINĘ - katolicką. Ale kiedy oni się modlą, my milczymy. Moje dziecko z kolei jest uczone WSZYSTKICH religii świata. :) I ich zwyczajów. A skoro może praktykować jedną z tych religii i mogę mu w praktyce pokazać te obrzędy, to pokazuję i tłumaczę. Skąd co się wzięło. Tak jak Wam. I tu znowu - ja nic "fajniejszego" nie zabieram. Bo to w sumie pogańskie zwyczaje. Więc to katolicy sobie wzięli tę "fajną otoczkę".

  • Wcześniak i co dalej
    Gru 06, 2015., 21:12 • Odpowiedz

    Ja akurat jestem osobą wierzącą i Święta są dla mnie czymś więcej. Takim głębszym doświadczeniem. Ale osobiście uważam, że choinki i ozdoby są właśnie dla niewierzących, bo to co dla wierzących najważniejsze dzieje się w ich sercach i mogą nie mieć i choinki i opłatka a i tak Święta będą takie same. Reszta to otoczka.

  • Ateistka ze Śremu
    Gru 06, 2015., 21:21 • Odpowiedz

    Również jestem osobą niewierzącą i tak jak Ty pochodzę z rodziny katolickiej. Co roku zasiadam do wigilijnego stołu z rodzicami lub teściami. W tym roku święta spędzimy z mężem i dzieckiem (również nieochrzczonym) w domu. Chętnie spędzilibyśmy je z rodzicami jednak mieszkają daleko, a ja jestem w 8. miesiącu ciąży, przez co kilkugodzinne podróże autem są dla mnie już zbyt uciążliwe. I mimo że jesteśmy niewierzący, również zamierzamy zasiąść do stołu jak wszystkie katolickie rodziny. Z tą różnicą, że nie będzie na stole 12 wigilijnych potraw, a tylko kilka, naszych ulubionych (zarówno męża jak i moje), nie będzie dzielenia się opłatkiem, śpiewania ani słuchania kolęd. Będzie za to choinka i prezenty. Spędzimy po prostu miło wieczór przy smacznej kolacji. I tak traktuję ten dzień. Pozostałe dwa dni? Spędzimy jak zwykły weekend. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że w większości katolickich domów święta prawdopodobnie będą przebiegać następująco: przez parę dni przed świętami przesiadywanie w kuchni i pichcenie tony jedzenia na te kilka dni wolnego. Następnie parę dni przesiedzianych przed telewizorem przy zastawionym stole. Większość zapewne pójdzie do kościoła na Pasterkę, ale w kolejnych dniach na mszę do kościoła może już niekoniecznie. I prawdopodobnie każdy albo prawie każdy popełni jeden z 7 grzechów głównych tj. nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu...

    • Anka
      Gru 07, 2015., 13:53 • Odpowiedz

      Hehe! Po czym pprzystąpią do Komunii Świętej :-) z grzechem na ramieniu, ale co tam!

  • Mama Filipa
    Gru 06, 2015., 21:24 • Odpowiedz

    Ja z kolei dzisiaj poświęciłam swój czas i zobaczyłam program właśnie opowiadający o Mikołaju i drodze, którą przeszedł żeby wyglądać tak jak w dzisiejszych czasach. W niektórych momentach została siedzieć z otwartą buzią ;) A jeśli chodzi o nauczycieli historii (czy też innych przedmiotów) to zgadzam się w stu procentach!! Niestety nudni i mało wyuczeni profesorowie, krzywdzą uczniów wciskając im pierdoły, które w życiu późniejszym do niczego są potrzebne ... sama takich miałam. Tylko jeden był fantastyczny, który naprawdę do każdego ucznia podchodził indywidualnie. Niestety popracował tylko rok, ponieważ rodzicom nie podobało się, że ich dzieci (słabiej przyswajające wiedzę) dostawały UWAGA! dobre oceny! Na nic były jego tłumaczenia, że X dostał 5, bo widać zainteresowanie mitologią grecką i chęć uczestniczenia aktywnie w lekcjach, a niestety jak przyszło uczyć się o królach ten sam X dostawał gorsze oceny ... Mogłabym wymieniać tutaj takie indywidualne przypadki, ale coraz częściej indywidualizm jest inaczej (a nawet źle) odbierany przez "większość" ... i nie tylko chodzi o cechy charakteru ... zajrzyjmy np w gazetę i powiedzcie mi (uświadomcie mnie, bo może ja się mylę), ale czy dzisiejsze "gwiazdy" nie wyglądają bardzo podobnie (czasami mylę niektóre panie, bo mają identyczne twarze!). Cóż chyba się wygadałam. A tekst, który napisałaś, sprawił, że za chwilę biorę się w uzupełnianie ubytków wiedzy na temat w/w <3

  • aga.A
    Gru 07, 2015., 07:32 • Odpowiedz

    rawo. I dziękuję. Ja też pochodzę z katolickiej rodziny, nie praktykuję i też nie chrzciłam małej. Z prostego powodu: nie będę narzucać jej w co ma wierzyć. Ja jestem nauczycielem swojego dziecka i moim zadaniem jest pokazanie każdej strony życia, nie tylko tej jednej. Do niej należy wybór. Święta obchodzimy, bo nasze rodziny są katolickie i szanujemy to. Nie dyskutujemy z tym, nie krytykujemy. W spokoju cieszymy się rodziną przy stole, bo w dzisiejszym zabieganym świecie często brak chwil, gdy możemy wszyscy razem(dalsza i bliższa rodzina, czasem znajomi) usiąść i się sobą cieszyć. Czyli jest to też dla nas jakieś święto i czas radości. Czasem refleksji. I nie trawię wszystkich tych, "wierzących", którzy plują jadem i nienawiścią, bo podstawą ludzkiego współistnienia niezależnie od religii i narodowości jest TOLERANCJA. Wszystkim życzę miłych i spokojnych dni świątecznych. I niech każdy świętuje jak lubi:)) B

  • Domcia
    Gru 07, 2015., 08:49 • Odpowiedz

    ja mogę tylko z uśmiechem na twarzy przyznać Ci racje i pogratulować zdolności wyjaśniania wszystkim innym, że masz rację. ja będę odsyłać wszystkich tutaj, aby doznali olśnienia prawdy i tylko prawdy:)) pozdrowienia

  • Aleksandra
    Gru 11, 2015., 12:12 • Odpowiedz

    Mam wrażenie że w ogóle święta to tylko i wyłącznie tradycja w naszej kulturze, bez żadnych nawiązań do religii. A tradycję może obchodzić każdy, niezależnie od wiary czy niewiary. Także smacznego karpia życzę!

  • basia m
    Gru 22, 2015., 14:28 • Odpowiedz

    A czy jakieś święta zaczerpnięte z innych religii też "obchodzisz"? Tak żeby urozmaicić dziecku światopogląd?

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×