Skutki uboczne wcześniactwa u matki.

– Powiedz mi – zaczepia mnie koleżanka na fejsie, również mama wcześniaka – po 6 latach to już chyba jest luz co?

Myślę intensywnie, bo tak naprawdę nigdy się na tym nie zastanawiałam. Owszem, pewne rzeczy uległy zmianie, do innych się przyzwyczaiłam pod wpływem czasu, jeszcze inne z trudem zaakceptowałam. Ale nadal istnieją skutki uboczne wcześniactwa … i to nie u dziecka, a u mnie. Matki.

1.Zaawansowana ciąża.

Nadal mam problem z patrzeniem na duże brzuchy. I kompletnie nie umiem sobie z tym poradzić. Staram się trzymać z daleka od ciężarnych. Trudno określić, czy mamy do czynienia z czystą zazdrością, czy może bardziej żalem, a może mieszanką tego wszystkiego z domieszką poczucia winy. Za każdym razem jak zbliża się do mnie ciężarna w zaawansowanej ciąży mam ochotę uciec. Jeszcze bardziej chcę uciec, kiedy ktoś przy mnie narzeka, że chciałby już urodzić (choć ma jeszcze z 3-4 tygodnie czasu), albo że się męczy. Oddałabym za to duszę … Przecież ja sama miałam ciążę wklęsłą…

 

2. ,,Każda ciąża jest inna, więc czego się boisz?!”

Wizja mojej drugiej ciąży zaczyna się i kończy na ujrzeniu dwóch kresek na teście. A potem widzę pustkę. W moją stronę padają często komentarze, że to w sumie normalne, że się pewnie boję, ale przecież każda ciąża jest inna. Poza tym ta sama osoba dodaje mi otuchy słowami: “Ja urodziłam dziecko, które ma 4,5 kilograma, ciesz się, że Twoje było mniejsze, bo rodzic takie ...”. Nie. Błagam Was. Nie używajcie takich słów pocieszenie. One nie pocieszają. Uwierzcie.

3.Poczucie winy.

Jest dobrze. Dziecko złamało pewne przyjęte przez medycynę zasady, ale poczucie winy pozostaje. Matka ma wyznaczoną odgórnie rolę. Ma chronić swoje dziecko, bronić za wszelką cenę. A potem widzisz jak Twoje dziecko walczy o życie i wiesz, że nie doszłoby do tego gdybyś mu dała ochronę na 9 miesięcy. Po 6 lat akceptujesz po prostu to, że tak się stało, ale poczucie winy jest zbyt głębokie, by czas je wypchnął. Potęguje się w trakcie chorób, czy kolejnych wizyt u specjalistów, nawet tych kontrolnych: “Gdyby urodził się później, dzisiaj byśmy tu nie byli …”.

 

4. Czarnowróżenie.

Wcale nie jestem rodzicem helikopterem, ale kiedy moje dziecko jest chore widzę wszystko w kolorach czerni. Scenariusze szpitalne i kroplówkowe są niemalże namacalne. Na wyniki badań czekam z wypiekami na twarzy. Krew, mocz.Boli go głowa? Boże. To pewnie jakiś guz mózgu, tyle się o tym słyszy… Białaczka! Rak kości … Rak, rak,rak. Tym bardziej, jeżeli co najmniej dwa razy w tygodniu ktoś zostawia mi na facebooku MP wiadomość z prośbą o udostępnienie ciężko chorego dziecka. PT grzmi: ,,Ty cholerna hipochondryczko!

5. Wspomnienia.

Bolą. Np. w każde urodziny, kiedy dmucha świeczkę przypominam sobie, że przeżyłam wtedy najpiękniejszy, ale zarazem najgorszy dzień w moim życiu. Co gorsza wolałabym o nim nie pamiętać, ale to właśnie tego dnia na świat przyszedł Jan i tego dnia do końca swoich dni będzie obchodził urodziny. To dla niego wyjątkowo ważna data. I dla mnie też. W końcu wtedy narodziłam się jako matka. Każdego roku, kiedy śpiewam sto lat, mam ściśnięte gardło i szklane oczy.

***

– Luz? – odpowiadam – Pewnie! W końcu jest zdrowy!

KOMENTARZE (15)

  • Dariella
    Sie 31, 2015., 16:30 • Odpowiedz

    Świetny tekst , tak bardzo prawdziwy w porównaniu z tym co pokazują w tv, aż mi łezka poszła przy końcowej odpowiedzi . A tak przy okazji , czy MP zniknela z fb? Bo nie wchodzi na stronę

    • Noemi Skotarczak
      Sie 31, 2015., 17:01 • Odpowiedz

      Matka Prezesa została zablokowana za cyber przemoc. :D

      • Dariella
        Sie 31, 2015., 17:22 • Odpowiedz

        Za co? ? Nie no bez jaj , takiego numeru się nie spodziewałam, przemocy nawet tej cyber tu nie zauważyłam a czytam już dobre kilka miesięcy .. Administracja fb, brak słów

        • Noemi Skotarczak
          Sie 31, 2015., 17:27 • Odpowiedz

          Cóż. ;) Fb ma problem, żeby zablokować pedofilskie profile, lub te zakładane po śmierci różnych osób, więc trzeba się brać za innych. :D

  • Wcześniak i co dalej
    Sie 31, 2015., 18:59 • Odpowiedz

    Więc tak to jest po 6 latach... Brzmi zupełnie jak ja po roku. Czyli już nic się nie zmieni? Dziś sama przeżywałam doła, którego nie powinnam: przyjaciółka jest w długo wyczekiwanej ciąży. A ja grzecznie pogratulowałam, a potem siedziałam wieczorem w wannie i odkryłam, że skończył mi się zapas łez. Próbowałam płakać, a nie mogłam...

    • MamaB
      Lis 02, 2015., 19:45 • Odpowiedz

      Nawet po prawie 12 latach jest strach... Czasem... Zwłaszcza jeśli w tzw "międzyczasie" był szpital, zabieg, choroby itp Mniej się matka boi, że się z kimś pobije... Bardziej, że coś...

  • justyna
    Sie 31, 2015., 20:21 • Odpowiedz

    u nas minęło dopiero 2 i pół roku ale wszystkie emocje są takie same, najgorsze są koleżanki w ciąży... rodzą piękne 3kg różowe bobasy i wychodzą po dwóch dniach RAZEM do domu...mamy karmiące piersią... zazdrość nie do opisania. tak jak piszesz nie da się nie bać o wcześniaka, wszukuje się chorób. Nie mówi...może jakiś "zespół", może przez szczepienie, może wylewy... zawiesza się=jedziemy na eeg (żadna z moich znajomych nie wie co to znaczy),nie skacze=opóźnienie ruchowe, ale w OWI pukają nam w głowe że chodzimy na kontrole. A najgorsze w tym wszystkim zdecydować się na drugie dziecko :(

  • mama2m
    Sie 31, 2015., 22:11 • Odpowiedz

    Może zabrzmi to dziwnie, bo nie jestem mamą wcześniaka, ale rozumiem aż do bólu. W 27. tygodniu pierwszej ciąży usłyszałam od lekarzy, że mogę urodzić dziś, jutro, za kilka godzin. Przez 11 następnych tygodni, gdy musiałam leżeć plackiem w szpitalnym łóżku, przerabia łam scenariusz przedwczesnego porodu dziesiątki razy. Każda chwila wypełniona była bólem, strachem i cierpieniem tak wielkim, że nie mogłam, nie potrafiłam o nich mówić z nikim. Nie urodziłam wcześniaka, ale nie uniknelam też traumy. To wraca często, gdy patrzę na moje dziecko. On ma dziś 4 lata, jest cudowny. A mogło go nie być. Ta myśl zgrzyta w mojej głowie. Ale jest, jest, powtarzam to sobie jak mantrę. Cztery lata później ląduje na patologii ciąży w 40. tygodniu ciąży z drugim dzieckiem. Nie mam pojęcia, jakim cudem udało mi się utrzymać synka w brzuchu tak długo, przy moich dolegliwościach graniczy to z cudem. W sali jest ze mną jedna dziewczyna, opowiada swoją historię bliźniaczo podobną do mojej sprzed 4 lat. Jest w 27 tc z pierwszym synkiem, leży, każdy dzień na wagę złota. Kilka godzin później zabierają ją na cesarce, wody odeszły. W mojej głowie jest jedno wielkie "nieee, dlaczego?" Staram się skupić na sobie, następnego dnia rodzę synka. Ale nie mogę zapomnieć o tamtej dziewczynie i jej malusieńkim synku, który musiał przyjść na świat tak wcześnie. I gdy przechadzam się z synkiem po korytarzu, widzę ją wychodzącą z oddziału wczesniakow. Nigdy nie widziałam smutniejszych oczu. Rodzice Wcześniaków, jesteście bohaterami, przechodzicie przez coś, co jest niemożliwe do przejścia. Ukłony dla Was!

  • Mola
    Wrz 01, 2015., 04:26 • Odpowiedz

    Nie urodziłam wcześniaka. Urodziłam o czasie, naturalnie. Niestety coś poszło nie tak, bo dziś leczymy zaburzenia SI, padaczkę i parę innych spraw. Czarnowróżenie? Przerabiam w identycznej formie. Strach przed 2 ciążą? Ano był. Poczucie winy? Codziennie go czuję, bo wiem że gdzieś popełniłam błąd, czegoś widocznie niedopatrzyłam. Nie patrz na te wielkie brzuchy, posiadanie takiego czasami nic nie zmienia.

  • Joanna
    Wrz 01, 2015., 04:48 • Odpowiedz

    no bez jaj! Za co usunęli MP?? ;/ Ja tam żadnej cyber przemocy nie widziałam ..;/ głupie fb...

    • Noemi Skotarczak
      Wrz 01, 2015., 15:13 • Odpowiedz

      Już jest z powrotem. ;)

  • Evelina
    Wrz 01, 2015., 07:40 • Odpowiedz

    Super tekst. Kurde u mnie dopiero 13 miesięcy minęło, zachowuje się dokładnie tak jak to opisalas. Łza się w oku zakrecila po przeczytaniu tekstu.

  • marzena
    Wrz 01, 2015., 11:02 • Odpowiedz

    Noemi wyjełas mi to wszystko z ust....myślałam że tylko ja mam taką hipochondrię i w sumie nikomu sie do tego nie przyznawałam ale w domu mam to samo z mężem czasem już krzyczy że wymyslam....ja sie staram to przełamać ale nie umiem.....każdy Twój opis pasuje do mnie....te brzuchy ciężarnych ...ja sie ich boje nawet dotknąć....nawet nie wiedziałam że to są objawy "powcześniakowe"

  • Ewa
    Wrz 01, 2015., 13:16 • Odpowiedz

    Ja po dziesięciu latach mam podobnie...

  • cindy
    Wrz 02, 2015., 07:29 • Odpowiedz

    Juz kilka razy komentowalam podobnie Twoje wpisy... mam dziecko donoszone, dzien po terminie urodzone... podobne mysli, najgorszy a za razem najszczesliwszy dzien w zyciu... moje dziecko urodzilo sie w ciezkiej zamartwicy... mimo, ze ciaza pod okiem wybitnego docenta, dziecko przeszlo kilogram wieksze niz lekarz ocenil... zamiast standardowego 56cm i 3500 dzidzia urodzilam sn kolosa 4400 i 62cm.... Bardzo dlugo plulam sobie w twarz, ze czegos nie dopilnowalam, ze moja wina itp... ale co ja moglam? dbalam o siebie, do wybitnego lekarza chodzilam i tu takie cos.... tez ludzie pytaja kiedy drugie... slysze, ze kazda ciaza ciaza inna, ja swoja znosilam okropnie, pomimo, ze wyniki mialam ksiazkowe.... kregoslup mi siadal.... skora mialam wrazenie, ze rozerwie sie przy kazdym ruchu dziecka, byla tak napieta, ze naprawde byle kopniak sprawial bol... ostatni msc ledwo chodzilam.... trudno myslec w ten sposob, ze akurat tym razem pojdzie idealnie... ze wszystko bedzie ok.... To co czlowiek przezyje nie da sie wymazac z pamieci... Doskonale cie rozumiem choc moja historia byla zupelnie inna..... Pozdrownienia dla Twojej rodzinki i malego bohatera!!!!

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×