Rodzicu! Potwierdzaj przybycie dziecka!

 

 

Naprawdę mam kaca moralnego, kiedy to piszę, bo na dobrą sprawę nie chciałam nigdy bezpośrednio mieszać życia przedszkolnego mojego syna z blogiem. Ale dzisiaj, jakoś próbuję przekonać sama siebie, że temat jest zbyt ważny, aby go ominąć i wszystko w sobie dusić.

Rok temu po raz pierwszy robiliśmy Janowi urodziny dla kolegów i koleżanek. Przedszkole do którego chodzi ma w pakiecie możliwość wyprawienia imprezy urodzinowej. Koszty nie są małe, ale opłacalne, bo porównywalnie do innych sal, wychodzimy nawet na plus.

Już rok temu był problem, bo odhaczałam zgodnie z listą, a dzień przed urodzinami podałam ilość dzieci, których rodzice przybycie potwierdzili. Problem w tym, że jedno z dziećmi, którego rodzice nie kwapili się aby potwierdzić, zjawiło się, a co za tym idzie zabrakło miejsca i trzeba było  to jedno dodatkowe miejsce szybko przygotować, na oczach zdziwionego dziecka. A co wtedy, kiedy takich miejsc zabrakłoby z 6 lub nawet 10?

Naprawdę nie zrozumcie mnie źle. Nie żal mi tych kilku stów, które wydaje na te urodziny. Moje dziecko urodziny ma tylko raz w roku i naprawdę ten dzień jest wart tej ceny. Co najważniejsze, to jest jego dzień i jeżeli chce świętować z grupą rówieśników, to dopóki mnie na to stać, to po prostu to opłacam. Problem polega na tym, że im więcej dzieci tym więcej się płaci i nikt mi tych nadprogramowych pieniędzy nie zwróci …

Na każdym zaproszeniu był podany numer telefonu. Mój i PT, oraz prośba aby potwierdzić przybycie dziecka do … dzisiaj. Problem w tym, że jak do tej pory na 22 dzieci, potwierdzeń mam … ekhm … 6. [edit – 7!, edit 8!]. Z czego dwa potwierdziłam sobie sama, bo mam kontakt z tym mamami. Wiecie jaki scenariusz dzisiaj miałam ochotę wdrożyć? Miałam ochotę potwierdzić tą ilość dzieci, zamknąć listę, wpłacić pieniądze na tyle osób, oraz udawać wielkie zaskoczenie, że zjawi się więcej dzieci. Problem w tym, że zarówno ja, jak i PT mamy świadomość, że tak naprawdę w grę wchodzą uczucia i emocje dzieci, które nie są temu winne, a co więcej, to one są głównymi uczestnikami i  chcą bardzo w takiej imprezie uczestniczyć.

Ale jak w takim razie nauczyć rodziców, aby brali za to odpowiedzialność?

Do wieczora jeszcze szmat drogi. Ciągle mam nadzieję, że zaraz otrzymam jeden po drugim 14 telefonów i będzie po wszystkim, a ja zrobię wielkie ufff i pozytywnie się zaskoczę. Tyle, że doskonale zdaję sobie sprawę, że rodzice albo nie czytają zaproszeń, albo przelatują tylko wzrokiem zapamiętując datę i godzinę. I dzieję się tak również w przypadku zaproszeń na komunię, chrzciny, czy nawet wesela. Tak jakby ludzie to potwierdzenie interpretowali jako ,,Nie dzwonię, bo będę” albo ,,Nie dzwonię, bo nas nie będzie“.

Nie piszę tego po to by obrazić kogokolwiek. Ja naprawdę lubię przedszkole Młodego i tamtejszych rodziców. Chodzi oto, że zbyt duża część dorosłych podchodzi do tych spraw lekceważąco. Tutaj płacę ogólną kwotą, fakt – z racji ilości dzieci większą niż w zeszłym roku – ale początkowo rozważałam wyprawianie urodzin w sali, gdzie płaci się pieniądze od talerzyka … I rezerwacje robi się wcześniej. I co wtedy bym zrobiła, skoro sala zostałaby przygotowana na ilość dzieci 8, a zjawiłoby mi się z 15?

Drodzy Rodzice! Dzisiaj do Was apeluję. Proszę, szanujcie czas i pieniądze innych ludzi. Jeżeli na zaproszeniu jest prośba o potwierdzenie, to proszę, potwierdźcie. Jeżeli brakuje Wam pieniędzy na sms’a, czy na telefon, możecie poinformować o przybyciu  przedszkolankę. To naprawdę kosztuje niewiele wysiłku, a dzięki temu rodzice jubilata nie będą musieli się stresować. A przede wszystkim – Wasze dziecko zawsze znajdzie się na liście uczestników i nigdy nie spotka Was niemiła niespodzianka!

Jest godzina 17:25.

Urodziny w środę o 15. Potwierdzeń mam 8, spośród 22.

KOMENTARZE (6)

  • mama.globtroterka
    Cze 15, 2015., 18:26 • Odpowiedz

    Podpisuję się nogami i rękami. Imprezę dla dzieci z przedszkola mam w środę. Do chwili obecnej raczyło mnie poinformować o obecności dziecka (tudzież jej braku) 5 na 12 rodziców zaproszonych dzieci. Też wyrażam głęboką nadzieję, że się jeszcze odezwą ;)

  • Historynka
    Cze 15, 2015., 19:42 • Odpowiedz

    U mnie w muzeum też są organizowane urodziny. Jak dzwonię do rodziców, spytać ile dzieci będzie zazwyczaj słyszę odpowiedź: "Nie wiem, wie Pani jak to jest". To dość trudne kiedy do końca nie wie się, czy będą zajęcia z grupą sześciu dzieci czy dwudziestu.

  • cindy
    Cze 15, 2015., 20:24 • Odpowiedz

    Dobrze, ze nie zrezygnowalas z napisania tego postu... nastepnym razem dopisz duze p.s brak potwierdzenia = brak dziecka na liscie uczestnikow....

  • Kasia
    Cze 15, 2015., 21:08 • Odpowiedz

    Czuję się rozgrzeszona, bo zawsze potwierdzałam czy eM się pojawi... Wróć! Raz zapomniałam i wtedy młody nie poszedł, bo było mi głupio :P

  • Joanna
    Cze 16, 2015., 23:25 • Odpowiedz

    Urodziny są w niedzielę (21.06) - dziś jest środa - telefony 2szt , SMS 1szt, sama potwierdziłam 2szt; Młody zaproszeń rozdał 17szt. Problem - sala zapewnia opiekuna/ animatora dla 15 dzieciaków jeśli będzie ich więcej musi być drugi i nie chodzi o to że chcę zapłacić mniej, ale o to, że ktoś musi przyjść dodatkowo do pracy więc trzeba go wcześniej powiadomić. A jeśli będzie tylko tyle dzieci ilu rodziców potwierdziło to po co dla 7 dwóch opiekunów?! PS Wszyscy ( rodzice) znamy swoje maile !!! Ciekawość mnie zżera ile osób przyjdzie?!?!?!

  • an
    Lip 23, 2015., 11:50 • Odpowiedz

    U mnie potwierdzenie jest zawsze w 100%. W zaproszeniu zaznaczam date 3 dni przed imprezą. Zaznaczam tez, że jest mi to potrzebne do podania organizatorowi do przygotowania niespodzianek dla dzieci. Ludzie to egoisci, jak pomyslą, że cos moze ich bądz ich dziecko ominąć zupelnie inaczej podchodzą do sprawy.

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×