O co tak naprawdę chodzi? NIE KRADNIJ MOICH SŁÓW!

Dzisiaj ku refleksji. Przy okazji będzie to krótka lekcja dla tych, którym się wydaje, że mogą. A wydaje im się, bo rzadko kto z tym walczy i to zwalcza. A szkoda …

Czym jest inspiracja? Ach. Już tłumaczę. Inspirujesz się jakimś tematem i na jego podstawie piszesz swój. Przedstawiasz swój punkt widzenia, swoje odczucia, posługujesz się własnym słowami. Widać to doskonale w tematach okołorodzicielskich na blogach wszelakich. Ostatnią, sporą inspiracją dla wielu blogerów rodzicielskich była kampania ,,Nie zdążyłam urodzić dziecka“.

A czym jest plagiat? Hm … Pomyślmy. Może, żeby bardziej uwidocznić problem, zastąpimy słowo plagiat słowem kradzież? A może bardziej dosadnie? Przestępstwo? O właśnie. Jest to przestępstwo. Ba! Grozi nawet karą pozbawienia wolności, ale o tym może innym razem, nikogo nie zamierzam za to zapuszkować.

Wczoraj wróciłam z pracy, odpaliłam fejsa i widzę wiadomość prywatną. W wiadomości prywatnej link. Zanim kliknęłam, chciałam napisać mojej czytelniczce, że nie interesują mnie takie tematy, ponieważ nie wykupiłam sobie licytacji na wpisy o spaniu z dzieckiem i każdy ma prawo o tym pisać, nawet jeżeli pojawi się to w odstępie dwóch dni. Problem w tym, że temat był łudząco podobny do mojego, a właściwie … Wpis był mój, tylko nieco zmodyfikowano niektóre akapity. Jak się okazało z początku nawet imię mojego dziecka widniało. Autorka chyba dopiero po jakimś czasie zorientowała się, że jej syn nie ma na imię Jan ..

Zagrzmiało. Ale w końcu przeprosiła. Nieoficjalnie, ale przeprosiła. Wpis usunęła zgodnie z moją prośbą. Czytelnicy skwitowali, że sprawa załatwiona. Tyle, że po wejściu na jej blog przecierałam ze zdumienia oczy. Znalazłam trzy kolejne moje … teksty.

Mój tekst sprzed roku, napisany 16 sierpnia.

kjhkjhkjhjkh

 

Oraz tekst plagiatorki:

plagiat 1

 

 

Moje teksty były udostępniane i komentowane. Problem był tylko jeden – pod moimi tekstami nie widniało moje nazwisko, tylko autorki zupełnie nieznanego mi wcześniej blogu, a  dzięki moim tekstom zyskiwała kolejnych fanów lubiących “jej” teksty.

Wiem czym to grozi i mam pełną świadomość konsekwencji jakie wynikają z plagiatu, dlatego nigdy nie ośmieliłabym się nikomu podwędzić tekstu. Tym bardziej metodą kopiuj wklej, bo – co tu kryć – za głupotę się płaci.

Moglibyśmy oczywiście przyjąć, że dana osoba była fanką-fanatyczką i oczywiście nie miała pojęcia czym jest plagiat, a słowo to w jej słowniku ani razu nie wystąpiło. Przyjęłabym taką wersję i stanęła na zwykłych, oficjalnych przeprosinach z przyznaniem do kradzieży. Ale mam (hoho) do czynienia z osobą studiującą dziennikarstwo i aktualnie stąpającą ochoczo po magistrat. Więc nie mamy tu laika w temacie, a kobietę, która miała co najmniej parę zajęć na studiach o plagiacie. Więc robiła to wszystko z pełną świadomością. 

Spójrzmy np. na list do syna. Napisałam go dwa lata temu na 4 urodziny Jana …1111

 

 

Plagiatorka napisała swój tekst niedawno – na drugie urodziny syna.

plagiat 5

 

Nawet końcówka jest moja … Cały mój tekst znajdziecie tu – KLIK.

Takich kwiatków naliczyłam cztery, bo teksty zaczęły szybko zniknąć. Ile ich było w rzeczywistości? Trudno określić. Nawet moje przeżycia w szpitalu z dzieckiem jako Matka-Karimatka (tu możemy znowu nawiązać do inspiracji w nawiązaniu do bardzo dobrego, acz smutnego tekstu ukazanego na łamach Wysokich Obcasów) były podobne. A właściwie końcówka taka sama i początek …

Generalnie można by to olać i udawać, że nic się nie stało. Tak robi większość. Dajemy tym przyzwolenie do kradzieży naszej własności intelektualnej,a co za tym idzie na niezbyt poważne traktowanie naszej twórczości. Może niektórym się wydaje, że takie wpisy tworzą się dwie minuty. Niestety, tak nie jest. To okradanie nas nie tylko ze słów, ale dodatkowo z czasu, oraz – cóż tu dużo kryć – budowania swojego profilu na fundamencie kłamstwa. Kariery dziennikarskiej z takim polotem też nie wróżę …

A co zrobić, kiedy coś takiego ma miejsce? Krótki instruktaż dla poszkodowanych:

Po pierwsze:  Kontaktujesz się z prawnikiem, który pomaga napisać Ci wezwanie do zaniechania naruszeń praw autorskich wraz z wezwaniem do zapłaty. Zgodnie z kodeksem prawnym masz prawo żądać odszkodowania za każdy skopiowany tekst. Pieniądze możesz zachować dla siebie lub zażądać aby wpłynęły jako darowizna dla Fundacji którą wskażesz (ja wybieram opcję numer dwa).

Po drugie: Na zapłacenie, publiczne przeprosiny oraz usunięcie tematów osoba ma 7 dni od momentu otrzymania pisma. Jeżeli którykolwiek z punktów nie zostanie spełniony do Prokuratory Rejonowej wpływa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Po trzecie: Odnośnie adresu … Ja póki co grzecznie poprosiłam o dane, ale mam pełną świadomość, że nikt mi tego adresu nie prześle. Niemniej jednak jeżeli ktoś adres prześle, nie masz zbyt wielkiego problemu. Po prostu przesyłasz listem poleconym pismo. Jeżeli nie otrzymujesz takowych informacji możesz je uzyskać  przez Centrum Personalizacji Dokumentów. Musisz się jednak uzbroić w cierpliwość – po pierwsze za to się płaci (niedużo – kilkadziesiąt złotych), po drugie trzeba udowodnić, że adres jest potrzebny, po trzecie (małe schody) – czeka się ok. 30 dni.

Po czwarte: Teksty, które ktoś usunął z blogu są do odzyskania, więc tym również nie musicie się martwić.

 

Tekst nie powstał tylko dla osób, które są zainteresowane plagiatem i sprawą, która od wczoraj się toczy. Ale również dla tych, które chciały się odważyć na taki krok. Nie warto. Dlaczego? Stracicie czas, pieniądze, nerwy i spalicie się jeszcze zanim rozwinięte skrzydła w blogosferze.

Inspiracja tak.

Plagiat nie!

 

 

 

 

KOMENTARZE (20)

  • Aśka
    Cze 30, 2015., 16:24 • Odpowiedz

    Jestem na tak i bije Ci brawo. Za to, że się odważyłaś i nie bałaś walczyć o swoje. Szczerze, mam ogromną nadzieję, że dziewczyna ochłonie po wczorajszych emocjach i skończy się na ugodowym zakończeniu sprawy, czyli zapłaceniu odszkodowania i publicznych przeprosinach. Sprawa karna zbyt dużo by ją kosztowała, a z wyrokiem za plagiat w papierach, żadnej pracy w branży dziennikarskiej nie dostanie. Szkoda mi tylko, że przez taką istotę jak ona, wielu studentów i absolwentów dziennikarstwa, będzie ocenianych przez pryzmat "potencjalnego plagiatu". Nie każdy taki jest. I nie każdy tak postępuje. Czekam na wynik sprawy i mam nadzieję, że będzie satysfakcjonujący dla każdej ze stron. A informacje jak najbardziej przydatne. Z pewnością wielu pomogą uporać się ze złodziejami swoich prac. Może Twoja historia nauczy niektórych rozsądku i zainspiruje innych do walki o swoje dobro intelektualne.

    • Noemi Skotarczak
      Cze 30, 2015., 17:11 • Odpowiedz

      Tak jak napisałam i dwukrotnie powtarzałam na fanpage. Naprawdę NIE WARTO bawić się w plagiat. Tym bardziej mając tyle do stracenia. Teksty były kopiowane z blogu, który czyta ogromna ilość osób, to, że wreszcie trafi to do mnie było kwestią czasu.

      • Qubitto
        Lip 01, 2015., 21:30 • Odpowiedz

        Bardzo dobrze. Tym bardziej, że zgarnęła/bądź brała udział w konkursie na Blog Roku 2014 wg Onetu... Żenada!

  • Ewelina
    Cze 30, 2015., 16:42 • Odpowiedz

    Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie tej sprawy. To musi być paskudne uczucie. Wiem, że łatwo Ci nie było się tego podjąć, bo miałaś świadomość co może stać się z tą Panią ;) niemniej jednak dobrze robisz. Należy Ci się sprawiedliwość. Noemi jest tylko jedna! Ale przyznam szczerze, że może po tym wpisie odważyłabym się walczyć i sprawiedliwość, ale leń jestem i myślę, że jak większość zwyczajnie bym odpuściła... nie warto! Pozdrawiam

    • Noemi Skotarczak
      Cze 30, 2015., 16:56 • Odpowiedz

      No właśnie. Odpuszczając pozwalamy na to. A to nie tędy droga. Mam nadzieję, że niektóre osoby, które mają ochotę zaczerpnąć TAKIEJ inspiracji zastanowią się pierdyliard razy zanim to zrobią.

  • Małgorzata Drzeżdżon
    Cze 30, 2015., 17:07 • Odpowiedz

    Jakim trzeba być niedorozwiniętym umysłowo, aby kraść. To tak jakby ukradła wódkę w sklepie i oddała pustą butelkę przepraszając za to co zrobiła. Ja rozumiem, że np spodobał jej się tekst, ale kurczę nie rozumiem jak można pisać taki sam "kopiuj-wklej" i podawać się za autora. Czy ona naprawdę myślała, że to nie wyjdzie na jaw ? Czy nie wiedziała jakie są tego konsekwencje? Jeżeli nawet nie miała świadomości jaka jest kara za plagiat, to to ją nie tłumaczy.

    • Noemi Skotarczak
      Cze 30, 2015., 17:10 • Odpowiedz

      Etyka dziennikarska. Na plagiat mocno uczulają. Wiedziała.

  • JuliaS/maliagenci.com
    Cze 30, 2015., 17:29 • Odpowiedz

    Czego to jeszcze ludzie nie zrobią by zyskać sławę w blogosferze i zarabiać. Twój wpis jest przestroga dla złodzieja i wskazówka jak postępować dla poszkodowanego autora. Liczę na to, że złodzieja twoich testów dostanie drogą lekcje pokory.

  • Budująca Mama
    Cze 30, 2015., 18:00 • Odpowiedz

    Jeżeli laska chciała być dziennikarką, to dobrze, że nauczkę dostanie teraz. Szczerze? Mam nadzieję, że sprawa będzie odpowiednio przeprowadzona i dziewczyna już nikogo nie okradnie!

  • Aneta
    Cze 30, 2015., 18:07 • Odpowiedz

    Szok!!!!!! Chyba młode pokolenie przyzwyczajone do kopiuj i wklej. ctrl + c ctrl + v i gotowe I tak piszące prace z polskiego. Wierzyć się nie chce, że ktoś nawet na bloga może kraść cudze notki. Zgroza. Nawet z błędem przepisała, bo wniebogłosy ma łączną pisownię. Słów brak.

  • M.
    Cze 30, 2015., 19:05 • Odpowiedz

    Jakim trzeba być pustakiem, żeby chamsko zerżnąć coś, co tytułuje się listem do własnego dziecka? Masakra jakaś. A dla Ciebie Noemi wielkie brawa i szacun! Życzę wytrwałości

  • ja-matka.pl
    Cze 30, 2015., 19:05 • Odpowiedz

    I bardzo dobrze. Biję brawo i trzymam kciuki!

  • Ola
    Cze 30, 2015., 19:18 • Odpowiedz

    /bardzo dobrze, że wzięłaś sprawy w swoje ręce. W głowie mi się nie mieści, co ludzie potrafią zrobić dla sławy. Nie masz pomysłu - nie pisz. Proste. Ja sama zaczynam przygodę z blogowaniem. Długo zastanawiałam się, jak mój blog może wyglądać. W międzyczasie zmieniłam nawet nazwę i zmodyfikowałam koncepcję. Ale ten blog jest mój, bo piszę o tym, o czym lubię. W życiu nie wpadłabym na to, żeby czyjąś ciężką pracę swobodnie przeklejać i ewentualnie zmienić to i owo. Mam nadzieję, że Twój post będzie inspiracją dla tych, którzy odpuszczają. Że dzięki niemu zaczną walczyć. A Tobie oczywiście życzę powodzenia! :)

  • Matka Pauka
    Cze 30, 2015., 19:49 • Odpowiedz

    Spaliłabym się ze wstydu jesli by mi ktoś zarzucił plagiat. Nie wiem co kieruje takimi osobami, bo przecież wiadomo że kłamstwo (oszustwo) ma krótkie nogi.

  • uBubinka
    Cze 30, 2015., 21:29 • Odpowiedz

    Straszne... I po co i na co? Jak piszesz- można się zainspirować, można nawet cytować (ze wskazaniem autora, of kors!)... Świat schodzi na psy i wychodzi na to, że wiele osób nie ma nic do powiedzenia... I jeszcze kradnie. Dno podwójne. A Tobie życzę powodzenia!

  • Kamil
    Lip 01, 2015., 06:36 • Odpowiedz

    Droga na skróty polegająca na plagiacie nigdy nie popłaca. Nigdy!

  • Gosiarella
    Lip 01, 2015., 12:13 • Odpowiedz

    Dobrze zrobiłaś, że tak konkretnie zareagowałaś. Sama nie raz trafiłam na swój tekst, nie podpisany moim nickiem. Czasami zdania były odrobinę zmienione, a czasami kopiowali nawet z błędem i imieniem, tak jak w przypadku imienia Twojego dziecka. Na szczęście, chociaż nie jestem czy to faktycznie 'szczęście, zawsze był na danym blogu tylko jeden i po mojej reakcji zostawał usuwany. Pomijając to, że ludzie są bezmyślnymi złodziejami naszych tekstów, wkurza mnie to, że nie zawsze możemy to wyłapać. Za dużo tekstów na naszych blogach zostało napisanych by wszystkie je sprawdzać, a przez to niektóre plagiaty uchodzą im na sucho ;/

  • polisz mam i dzieciole
    Lip 01, 2015., 21:46 • Odpowiedz

    Mam nadzieję, że dostanie po nosie bo kradzież starych tekstów od kogoś z bloga to perfidna i bardzo przemyślana zagrywka:/Swoją droga jaki cel ma mieć założenie bloga jeśli jedyne co potrafi to kopiowanie czyiś przemyśleń:/ Powodzenia w wyciąganiu konsekwencji:)

  • Vika
    Lip 01, 2015., 22:34 • Odpowiedz

    Kochana powstała nawet już strona na FB Matka Prezesa kłamie- 4 likes. Ta kobieta może ma jakąś psychozę? Nie znam Cię i stoję murem za Tobą. Na początku myślałam, że może kolejna kobita przesadza, bo mnie ostatnio bardzo przykra spotkała sytuacja- podejrzenie o plagiat za dwa słowa, często używane "zwyczajne- niezwyczajne". Strasznie to przeżyłam, bo po wpisaniu tych słów w google mnóstwo stron się odpali, a tego sformułowania nikt nie opatentował. Ale dość o mnie :) Jedyna pociecha w całym tym shicie jest taka, że jesteś tak zajebista i piszesz wspaniałe teksty i jesteś godna kopiowania :) Z tym shitem trzeba walczyć zanim rozleje się jako kolejna zaraza wśród Polaków. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że te teksty nie zniknęły, bo dzisiaj po opublikowaniu Twojej sprawy na FB Kryzysy wybuchają w weekendy zajrzałam i do Ciebie i do niej i przeczytałam wszystkie Twoje teksty na jej blogu- one wciąż tam są! Powodzenia, trzymaj się dzielnie pozytywna Istoto!

    • A.
      Lip 05, 2015., 22:07 • Odpowiedz

      Ta złodziejka naprawdę ma coś z głową ......

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×