Iluzja.

 

To ostatni raz, kiedy startuję – napisała do mnie – dostałam tyle niemiłych mejli o lansowaniu się chorobą Johnego, że rzygam już tym konkursem. 

 

Anikę poznałam na portalu Mądrzy Rodzice. To nie był kolejny, piękny blog z pięknym, nowoczesnym szablonem. Nie było tam pięknych zdjęć robionych drogim aparatem w pięknych wnętrzach pokazujących status materialny. Nie. To jest blog zupełnie różny od tych, które biorą udział w konkursie Blog Roku. Jego autorką jest kobieta, która mogłaby  obdarzyć całą blogosferę swoją siłą i determinacją o sile supernowej [jak śpiewał niegdyś Rogucki].

Jej syn jest chory na mukowiscydozę. Walczy już z tą chorobą dzielnie od nastu lat. Problem polega na tym, że Anika pisze o tym niesamowite teksty, a nazwa blogu Tamta Strona Lustra – pozwala czytelnikom wejść do świata, w którym dostrzega się wszystko to, czego wcześniej nie pragnęliśmy dostrzec. O życiu na krawędzi własnego jestestwa, o świadomości, że choroba jest śmiertelna i bólu, kiedy patrzy się na odchodzące dzieci, które niegdyś poznało się w murach szpitala.

Dlaczego Anika jest osobą wyjątkową? Dlatego, że walczy. Straciła męża, teraz walczy o życie dziecka. Patrzy na śmierć dzieci obok, tych, które umierają na to samo, na co chory jest jej syn. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tę walkę?

Coś mnie z nią łączy. Nie, wcale nie przeżycia. Moje wydają się w tym momencie malutkie i bez znaczenia. Mój bagaż doświadczeń skurczył się przy niej do wielkości ziarenka grochu. Ale coś nas łączy.

Pamiętam ile czasu poświęcałam na tematy okołowcześniakowe. Ile godzin siedziałam przy mejlach, odpisywałam, znajdowałam różne wyjścia, albo po prostu ,,słuchałam”, bo ktoś chciał się wygadać. Zmieniałam podejście do tematu, rozdrapywałam na nowo rany, które otwarte goiły się bardzo długo. Pomagałam innym i byłam jeszcze bardziej zdeterminowana.

Przyszedł taki moment, kiedy uznano, że lansuję się na wcześniactwie syna. Przecieram oczy, może nieco ze zdumienia. Przypominam sobie ten pierwszy mejl i każde kolejne. Słowa: dziękuję, że jesteś. I ta matka, która dziękowała, bo czytała mnie jeszcze na neonatologii siedząc przy dziecku, z telefonem w ręku. Przypominam to sobie, a potem patrzę na te komentarze. To był chyba pierwszy moment, kiedy gdzieś tam zrobiło mi się po prostu przykro. Może mnie coś wkurzać, irytować, ale z reguły nie rzutuje to na moje samopoczucie. Tak w tym konkretnym przypadku na moment zwątpiłam, czy to co robię, a robię dużo, ma jakikolwiek sens.

Dzisiaj mogę ochoczo stać prosto, kiedy ktoś pisze o jakimkolwiek lansowaniu. Mam przed sobą namacalne dowody tego, że pomagam. Zmieniam nastawienie nawet personelu medycznego:

Jestem pielęgniarką neonatologiczną. Piszę, żeby utwierdzić Cię w przekonaniu, że dzięki temu co robisz, na pewno nie tylko ja, inaczej patrze na moich pacjentów i ich rodziców. Gdy tylko przytłacza mnie zmęczenie, wracam w myślach do Twoich wpisów. Dziękuję! To dzięki Tobie każdego dnia jestem lepsza w tym co robię Na nic się zdaje tytuł magistra, gdy z tyłu głowy nie ma się tego, o czym piszesz. To Ty uświadamiasz mi jak wiele zależy od mojej postawy

 

Anika startuje w Blog Roku. Nie, nie podam Wam kodu do głosowania akurat na nią. Nie podlinkuję Wam również jej bloga. Podałam nazwę, kto będzie chciał ten znajdzie sam.

Dzisiaj powstają teksty o kupowaniu płatnych smsów, o żebrolajkach. Piszemy również o tym, że osoby będące w pierwszej dziesiątce nadają się tylko do śmietnika, bo jest masa innych, bardziej wartościowych blogów.

A ja mam to w dupie.

To jest właśnie ten moment, kiedy ten chory wyścig szczurów,sprawia, że stajemy się ludźmi o empatii szympansa [choć nie do końca jestem pewna, czy nie obrażam szympansa]. Żonglujemy własnymi wartościami, dążymy do celu po trupach. Lewe mejle, lewe konta. I te komentarze …

Wiecie, ja w tym roku po prostu nie miałam czasu ten konkurs. Prawda jest taka, że na początku jeszcze chciałam walczyć, ale potem przytłoczyła mnie masa spraw. Otwieramy portal, zachorował Jaś, potem PT. No i tekst, który wywołał Internetową burzę, po której MP dostała solidnie po głowie.

Anika nie chciała pierwszego miejsca, żeby zyskać popularność o której zapewne marzy 90% startujących tam blogów. Nie chciała wyższych statystyk [wątpię, by wiedziała do czego służy GA]. Ona po prostu chciała, żeby jej tekst zobaczyło więcej ludzi, bo pisała tam o mukowiscydozie. To był tekst, który pomagał innym rodzicom, którzy borykają się z tym problemem i tekst dla setek innych, którzy jeszcze nie wiedzą, że będą się tym borykać.

Przez takie podłe traktowanie, bezpowrotnie tracimy część pięknej blogosfery, która wnosi tutaj coś więcej niż pieniądze, statystyki z kosmosu, czy ranking u jakiegokolwiek blogera X czy Y.

Zmęczyłam się blogosfera. Paskudnie się zmęczyłam.

 

 

źródło zdjęcia: http://pixabay.com/

KOMENTARZE (28)

  • www.dobrze-wydane.blogspot.com
    Lut 08, 2015., 20:50 • Odpowiedz

    A mnie męczy już facebook, żebranie o smsy i Grej Srej o 50 ciu twarzach...Ale muszę mieć tego cholernego fejsa...taka praca :(

    • Noemi Skotarczak
      Lut 08, 2015., 20:55 • Odpowiedz

      Ciągle zbieram się do przeczytania tej książki. :) Ciągle mam przed oczami coś, co w ogóle mi nie podchodzi [miałam książke w ręce, czytałam urywki], ale skoro tyle osób zachwala to chyba musi mieć w sobie to coś?

      • MT
        Lut 08, 2015., 21:15 • Odpowiedz

        Ja bym nie tracila czasu :). Przeczytalam pierwsza czesc ... nic specjalnego.

      • Dorota
        Lut 08, 2015., 21:38 • Odpowiedz

        Ja również nie polecam, jeśli szukasz czegoś choć odrobinę ambitnego. Owszem, nadaje się za to na czas, kiedy chcesz odpocząć, "odmóżdżyć" się na chwilę - i to właśnie był powód, dla ktorego przebrnęłam przez wszystkie 3 cz. Ok, pierwszą czytałam. Bo wszyscy zachwalali. Przez kolejne dwie przebrnęłam. Bo nie lubię zostawiać noc niedokończonego. Bo potrzebowałam w tamtej chwili trochę więcej odmóżdżenia. Wrażeń jednak po lekturze zero. Może tylko kilka nowych pojęć poznałam ze słownika alkowy ;-) ale nie są mi one do szczęścia potrzebne :-)

      • Karolina Lewandowska
        Lut 08, 2015., 23:47 • Odpowiedz

        Noemi, nie zastanawiaj się. Jestem w połowie trzeciej części.

      • Nianioborntobewild
        Lut 09, 2015., 20:37 • Odpowiedz

        Nie trać czasu na tą książkę, z tych samych powodów po nią sięgnęłam i to strata czasu jakiej mało. Co do postu racja i ja mam dość tego konkursu pomimo, że nie biorę w nim udziału. Zastanawiam się po co ten konkurs skoro praktycznie wiadomo z góry kto wygra? Gdzie tu merytoryka, wartość bloga?

  • Żyłeczki
    Lut 08, 2015., 21:04 • Odpowiedz

    Oj doskonale znam bloga Aniki...Jest piękny i taki prawdziwy...

  • Adulka
    Lut 08, 2015., 21:08 • Odpowiedz

    Ja brałam udział w tym konkursie w tamtym roku i również powstawały posty z prośbą o głosowanie. Dziś z upływem czasu stwierdzam, że drugi raz bym nie startowała bo z tym konkursem to chyba jedna wielka ściema. Mam tylko nadzieje ze ta kasa z SMS idzie tam gdzie powinna.

  • kordelka
    Lut 08, 2015., 21:13 • Odpowiedz

    Oj, jakże ja Cię rozumiem. Zaczynając pisać bloga, chciałam pisać felietony polityczne i reportaże. I pisałam, a statystyki wzrastały baaardzo mozolnie. A jednak każdemu blogerowi zależy na tym, żeby KTOŚ nasze teksty czytał, KTOŚ komentował. Nie koniecznie dla hajsu i współprac. Dla opinii - negatywnej lub pozytywnej, satysfakcji. W międzyczasie widziałam teksty o seksie, ciuszkach czy dietach. Ilość komentarzy i wyświetleń 10 x wyższa niż u mnie. No i zboczyłam trochę z drogi, pisząc o bardziej lekkich i błahych rzeczach. Statystyki wzrastały, ale moja satysfakcja z nich była znikoma. Ostatnio wróciłam do pisania tego CO i JAK chce. I mimo, że żadna firma nie napisze do mnie z prośbą o współpracę, nikt nie zagłosuje na mnie w konkursie Blog Roku cieszę się z tego, co piszę. Podziwiam tą kobietę, że potrafi pisać o rzeczach trudnych. Gardzę ludźmi, którzy sądzą, że ma w tym jakiś ukryty, komercyjny cel. Świetny wpis, o czymś naprawdę istotnym. A to rzeczywiście w blogosferze ostatnio rzadkość.

  • Roksana
    Lut 08, 2015., 21:17 • Odpowiedz

    Jej blog jest piękny... Po prostu silny i piękny.

  • Gofer73
    Lut 08, 2015., 21:25 • Odpowiedz

    Po latach stwierdzam, że blogosfera to bagno. Że ten konkurs to bagno. Z latami coraz bardziej popularny zaczyna przyciągać coraz większą rzeszę frustratów. Niech dziewczyna robi swoje. Dzięki takim ludziom, następni (niestety) w kolejce do każdej większej choroby mają nieco łatwiej. I tylko to się liczy. Kto będzie chciał to znajdzie i doceni.

  • ewelina
    Lut 08, 2015., 21:26 • Odpowiedz

    Oh jak ja Cię rozumiem, Ciebie i Twoje zmęczenie. Przez chwilę, krótką i na samym początku, pomyślałam, że w sumie jak już piszę, to czemu by nie zarabiać na tym. Nie odważyłam się dać mojemu blogowi swojej twarzy, więc nic z tym tematem nie zrobiłam. I dobrze... popełniłam jeden jedyny błąd. Na fali dumy z notki napisanej, gdy mój poziom ciążowej frustracji sięgał zenitu, zgłosiłam ją do czwartkowego konkursu na mądrzy rodzice. Niestety Manifest Ciężarnej wygrał. Ileż jadu przelało się przez tę nieszczęsną notkę... W pewnym momencie powiedziałam stop, zablokowałam komentowanie, wyrzuciłam wszystkie anonimowe (w zasadzie cały jad był anonimowy, jakoś dziwnym trafem ID podały osoby, których celem nie było napisanie jaką jestem niedojrzałą wariatką). I nadal jest to notka z kilkudziesięcioma odwiedzinami dziennie... I gdybym poszła za ciosem na początku i starała się spopularyzować swojego bloga, pewnie już dawno byłby skasowany. A tak, mam swoje miejsce, gdzie mogę pisać o swoim małym cudzie. Pozdrawiam, wierna czytelniczka.

  • Adriana
    Lut 08, 2015., 22:09 • Odpowiedz

    Strasznie mi zawsze przykro jak słyszę o hejtach i zbiorowych linczach jak w przypadku tej kobiety która chcąc sie podzielić swoim nieszczęściem i doświadczeniem dostaje po głowie na własnym blogu i ktoś śmie ją pouczać co ma pisać a czego nie o własnym synu. Jest to dla mnie tym bardziej żenujące ze ludzie którzy piszą takie komentarze najczęściej zwalają na kogoś własne poczucie winy i pewnie nie jedna osoba z tych hejtujących dała by sie pokroić z odrobine popularności i dla " lansu" zrobili by wiele.Taka ludzka hipokryzja.

  • Karolina Lewandowska
    Lut 08, 2015., 23:48 • Odpowiedz

    Mi zarzucono kiedyś, że lansuję się tym, że sama wychowuję dziecko. To dopiero kpina. :)

  • Katarzyna
    Lut 09, 2015., 04:40 • Odpowiedz

    5:15, wstaję na dyżur, przy szybkim sniadaniu przeglądam Internety i co? U Matki moje wzniosłe parę zdań ;) to będzie dobry dzień! Pozdrawiam!

  • Ania
    Lut 09, 2015., 07:44 • Odpowiedz

    Nie mam bloga i bloga mieć nie będę. Ale jestem mamą, na macierzyńskim, od tego czasu więcej czytam w internecie, śledzę blogi i mniej więcej orientuję się co i jak. I widzę, że konkursy w których liczą się lajki, smsy itp to nie są uczciwe konkursy. I ten cały Blog Roku to jakaś porażka. Nie głosuję, nie wysyłam smsów bo zrobi to za mnie allegro . . . przykre. A mam kilka ulubionych blogów ale czytam ich pomimo braku w pierwszej 10 BR. W dodatku ostatnio ktoś gdzieś wstawił komentarz Mamy Makóweczek . . . i już mi się odechciało czytania czegokolwiek skoro są takie wymagania. A o to komentarz: "Dobra, a teraz wam napiszę bólodupnie i poważnie.. Serio?! Tyle ludzi do nas zagląda. Tyle czyta codziennie za free. Tyle osób wraca, niby kocha, pisze wiersze.. Nie ważne czy 50 tys uu czy 20 czy nawet 5 tys! A potem 50 głosów? SERIO?! Ja tam rozgrzeszam nawet handlowanie głosem za ocet czy inne kremiki. Bo to smutne, że tym naszym czytelnikom się nie chce. Fakt, że ciszę się z każdego esa, ale wciąż mam świadomość, że przyszło ich póki co trochę ponad 200.. Połowa poczytnych blogasków nie ma nawet 50!!!" Przykre . . . nikt jej nie każe pisać, pisze bo chce. Może od razu na wejściu na jej blog powinno być "aby wejść na Makóweczki wyślij smsa o treści . . . . za 1.23zł". To nie jest obowiązek czytelników aby wysyłać na nią smsy, ani jej obowiązek aby pisać bloga. Każdy robi to co chce a taki komentarz z jej strony no po prostu nie wypadało. Może to napisane było ironicznie ale mimo wszystko zabrzmiało to słabo. Dlatego właśnie takie mamy jak Anika podziwiam. Bez rozgłosu. Bez parcia na szkło. W ciszy dążą do celu. Brawo;) Ania

    • Noemi Skotarczak
      Lut 09, 2015., 09:35 • Odpowiedz

      Nie czytam Marleny, nie lubię takich blogów [a może bardziej takich ludzie], ale z tego co wiem w zeszłym roku Marlena pisała, że startuje po raz ostatni i w tym roku nie startuje już, więc sam jej udział w Blog Roku 2014 jest dla mnie trochę niezrozumiały. Poza tym tu ewidentnie widać - na przykładzie paru, dużych blogów - jak przekłada się zimna statystyka na zaangażowanie czytelników. ;)

      • Ania
        Lut 09, 2015., 12:34 • Odpowiedz

        Najgorsze a zarazem najdziwiniejsze jest to że w tego typu konkursach startują blogi które znają swoją wartość i mają swoich licznych czytelników. Vivi&Oli, Buuba, nawet Makóweczki itp i to proszenie o głosy. . . dla jakiegoś vouchera? Bo i tak ten tytuł BR nic w ich przypadku nie zmieni. Chociaż śledząc funpage Mamala jestem pełna podziwu aby mieć tyle samozaparcia w sobie by co kilka godzin przypominać o głosowaniu, prosić czytelników itp Mi by było głupio. Wolałabym aby czytelnik z własnej woli, nie proszony oddał swój głos. Wtedy ten głos byłby szczery. PS: Makóweczki startuja bo ich czytelniczki prosiły;) I jak tu się nie oprzeć. Nie lubię ludzi którzy nie szanują swoich słów i . . . parcia na szkło.

        • Noemi Skotarczak
          Lut 11, 2015., 16:35 • Odpowiedz

          Niestety ale ten konkurs na tym polega. Musisz prosić o głos ...Oczywiście są blogi, które wybiją się bez tego, ale pokaż mi blog z pierwszej dziesiątki jakiejkolwiek kategorii, który nie przypomniałby o głosowaniu. No nie ma takowego. ;) Z drugiej strony ja bardziej współczuję w tym momencie jury, bo np. w kategorii ,,życie i społeczeństwa" weszła fenomenalna Malvina Pe. a zaraz obok niej blogi rodziców chorych dzieci ...

  • Anyahmama
    Lut 09, 2015., 08:29 • Odpowiedz

    Zgadzam się z każdym słowem. Nie taplam się w blogowym gównie, piszę dla siebie i choćby miało czytać mnie pięć osób i tak wolę tych pieć niż te tysiące, które wchodzą na niektóre blogi tylko po to by czekać na porażkę autora. Blog Roku, żenada... płacze i lamenty o to, że wypadło się z 10 (pewną naszą znajomą Panią z lifestylea walnęłaby za to porządnie z liścia), żebry o smsy i codzienne kilkukrotne przypominanie o sobie. Jakbym nie miała ważniejszych rzeczy na głowie. I przez to wszystko, w odmętach językowych fekaliów i pseudopisarskiego szamba przepadają blogi, teksty i osoby, które mają nam coś do przekazania, które mówią o czymś więcej niż o owocach najnowszej współpracy. dziecięcej modzie i innych błahostkach, które tak na marginesie też są fajne, ale o ileż mniej ważne? Szkoda, że ludzie to w większości bezduszne pustaki, szkoda że coś z założenia fajnego stało się wojną i szkoda, że dziewczyny nie podlinkowałaś, bo może dzięki jednemu linkowi kilka osób otworzyły by oczy, że są sprawy ważne i ważniejsze i zupełnie nieistotne. Pozdrawiam i dzięki za tekst, który utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem dumna z własnej, zdroworozsądkowej postawy blogerki niszowej :)

    • Ania
      Lut 09, 2015., 12:33 • Odpowiedz

      Najgorsze a zarazem najdziwiniejsze jest to że w tego typu konkursach startują blogi które znają swoją wartość i mają swoich licznych czytelników. Vivi&Oli, Buuba, nawet Makóweczki itp i to proszenie o głosy. . . dla jakiegoś vouchera? Bo i tak ten tytuł BR nic w ich przypadku nie zmieni. Chociaż śledząc funpage Mamala jestem pełna podziwu aby mieć tyle samozaparcia w sobie by co kilka godzin przypominać o głosowaniu, prosić czytelników itp Mi by było głupio. Wolałabym aby czytelnik z własnej woli, nie proszony oddał swój głos. Wtedy ten głos byłby szczery. PS: Makóweczki startuja bo ich czytelniczki prosiły;) I jak tu się nie oprzeć. Nie lubię ludzi którzy nie szanują swoich słów i . . . parcia na szkło.

  • Ewelina
    Lut 09, 2015., 12:04 • Odpowiedz

    Zgadzam się z Tobą. Ja już 3 raz biorę udział w konkursie na zasadzie "na ostatnią chwilę" co sprawia, że przez jeden dzień mam wyższe staty- a chodzi tylko o to, że może ktoś zajrzy i zostanie. Nie piszę w ogóle, że biorę udział w konkursie, bo nie ma to dla mnie sensu. Mało tego uważam, że to konkurs dla niszy. Nie wyobrażam sobie byś Ty brała udział w takim konkursie. Rozczarowała mnie także inna "lifestyle'owa" mama. Po pierwsze... no po co jej ten konkurs? Zbyt wielka pewność siebie i codzienne żebrostatusy na fp aż mnie na wymioty biorą. To nic nie daje. Tu tylko zgarniasz nagrodę, a Twoje statystyki wcale nie rosną po wygranej. PO za tym szybko zapominamy... Jak umiesz wykorzystać swoje 5 minut to OK, ale jak piszesz nadal z zamiłowaniem do swoich czytelników to na uj Ci ten konkurs? Wiesz, nie żebym pisała bezpośrednio do Ciebie :* Ironia: Takie Makóweczki- jeden z topowych blogów parentingowych, a co zgarnął w zeszłym roku? Pozdrówki :* PS Może disqus? :D

  • Noemi Skotarczak
    Lut 09, 2015., 13:58 • Odpowiedz

    Hola,hola. ;) Niestety [a może stety] taki jest własnie ten Blog Roku. Trzeba prosić o smsy. Nie jest to obiektywny, jurorski konkurs, więc nie możemy mieć pretensji do walczących, że walczą. Ja np. uważam, że są blogi, które wnoszą coś do blogosfery parentingowej [jak np. Hafija] i takie, które tylko ładnie wyglądają i zbierają kasę [chwyt marketingowy]. Tylko od nas zależy kto zgarnie pierwsze miejsce, ale nie możemy mieć pretensji do tych co walczą, że walczą. Ja sama nie miałam czasu na angażowanie się w ten konkurs. Bo to własnie na tym polega, że trzeba prosić. A ja miałam parę spraw na głowie i nie mogłam. Czy jest to słuszne, czy nie? Trudno jest mi orzec. Patrząc z boku widzę niefajny wyścig szczurów. A moja historia pokazuje, że nawet widząc w kimś konkurencje można go zniechęcić do pisania ...

  • agnieszka
    Lut 09, 2015., 21:25 • Odpowiedz

    Witaj. Ja uważam, że każdy konkurs w którym " trzeba" zbierać głosy, łapki w górę na fb, albo jakieś kliknięcia jest bez sensu bo wtedy nie patrzy się na pracę oraz serce włożone w robienie danej rzeczy : zdjęcia, prowadzenie bloga . Wystarczy , że ktoś ma dużo czasu albo jakiś program do zebrania głosów i wygrywa , ale szkoda, że nie dlatego że mu się należy :) I tak zazdrości ludzkiej i chamstwa nic nie przebije : teksty w stylu " wygrałaś bo wzięłaś kogoś na litość" to trzeba mieć tupet, żal mi takich ludzi ... Pozdrawiam

  • Magdalena
    Lut 09, 2015., 23:19 • Odpowiedz

    Poznałam Anikę jakiś czas temu. Właściwie to jej bloga. Powalała na kolana. dosłownie. Tak, mnie, nie matkę. Pochłonęłam większość tekstów. Lansu nie zauważyłam ani krzty... Cholernie przykre, że Ktoś twierdzi, że można lansować się chorobą. Ale i uchronienie się od takich osób jest prawie niemożliwe... Czy ja już kiedyś wspominałam o wszechobecnej ludzkiej zawiści? Osobiście jestem przekonana, że Anika wolałaby pisać na tysiąc innych tematów. Za Anikę trzymam kciuki. I tyle. Magdalena.

  • I
    Lut 10, 2015., 12:17 • Odpowiedz

    A ja zaluje, ze nie ma w pierwszej 10-tce blogow innowacyjnych, wszystko, zwlaszcza pierwsze 3 pozycje, sa na jedno "kopyto", blogi inne i nie nastawione na komercje niestety nie moga zaistniec, byc moze sa przepychanki, kopanie sobie dolkow, ale badzmy szczerzy w trakcie glosowania na bloga roku jedna z uczestniczek na swoim blogu robi "rozdawajke" walka o nagrody i popularnosc ktora przynosi zyski trwa... szkoda, ze blogi "cos" wnoszace sa na dalekich pozycjach

  • lavinka
    Lut 11, 2015., 21:29 • Odpowiedz

    Wiesz, był taki moment, kiedy w blogowych kuluarach mówiło się, że nie wygra się bloga roku nie mając chorego/umierającego dziecka. Coś w tym było. Takie blogi chwytają za serce i... no właśnie. nagle robi się w konkursie takich blogów kilkaset. I teraz co, ma wygrać ten, bo mama ładniej pisze o umieraniu swego dziecka? To było straszne i chyba nadal jest. Nie posądziłabym nikogo o lans cierpieniem dziecka. Ale rozumiem poniekąd drugą stronę. Rozumiem dlaczego nie podoba się komuś, że blog chorego dziecka startuje w konkursach popularności.

    • Noemi Skotarczak
      Lut 12, 2015., 10:28 • Odpowiedz

      W zeszłym roku [nie wiem jak było dwa lata temu, trzy itp.] nie było kategorii ,,rodzicielskie". Wszystkie te blogi, łącznie z pięknymi, lukrowanymi wpadły do jednej kategorii. Chyba nawet Makóweczka rok temu się wypowiadała, że jest ona i Dawid Spałek. Teraz mamy kategorię ,,Życie i społeczeństwo" i mamy tam znaną z ciętego języka Malvinę Pe. która pisze o seksie, facetach pizdach itp. I mamy właśnie blogi rodziców chorych dzieci. Jak wybrać trójkę?

Odpowiedz na „IAnuluj pisanie odpowiedzi

loading
×