Spiderman – bohater z dzieciństwa.

 

 

Moje dziecko ogląda Spidermana i Avengersów. Czasem Lego Chima. Zbiera Lego Chima i zabawki militarne też ma. I ma 5 lat. No. Niedługo skończy 6.

Właśnie przyznałam się do tego, że moje dziecko ogląda bajki z przemocą, na dodatek tworzę post, który ma przekonać wszystkich, że to nic złego. W dobie panicznego strachu przed takimi bajkami, jestem jak samotnie dryfująca boja. Właściwie w tym wszystkim to ja po prostu płynę pod prąd.

 

Tam się biją!

No pewnie, że się biją. Dlaczego mieliby się nie tłuc? Pamiętasz Czarodziejkę z Księżyca? Dargon Bull? Wszędzie się lali. Bo w sumie to nasi rodzice jakoś się tym nie przejmowali. Chyba zrozumieli, że to całkiem normalne, a przynajmniej na tyle, żeby to zaakceptować, ale o akceptacji poniżej.

Poza tym, że się lali, wykazywali się bohaterstwem [o tym też, poniżej] no i pokazywali schemat, któremu dzisiejsi rodzice się przeciwstawiają, że superbohater bije, zamiast na gruncie rozmowy poradzić sobie z opryszkiem. No sorry – nie zawsze się da.

Więc się biją. Ja to wiem, bo lubię tę bajkę. Wiecie, ja jestem ogromną wielbicielką Marvela. Iron Man, Kapitan Ameryka, Spiderman, Hulk … – więc na mnie te bijatyki nie robią wrażenia. Nie sądzę też by robiły większe wrażenie na moim 5latku, za to wiem, że nie jest odosobniony, bo nic nie robiło takiej furory w przedszkolu jak skarpetki z Hulkiem [parę 5latków wołało: ,,Zniszczyć! Zmiażdżyć!” ] czy sandały z Facetem-Pająkiem. [jedna mama mnie zaczepiała gdzie takowe kupić, bo jej syn koniecznie chce takie].

Zaakceptuj przemoc.

Takie bajki edukują. Naprawdę. Możesz to uważać za przesadę, ale edukują. Pokazują, że nie ma idealnego świata w którym jest tylko kochająca się rodzina. Że czasami jak się wyjdzie poza ten mały, bezpieczny świat, jest również zło.

Poza tym, nie udawajmy, że takie rzeczy się nie dzieją. Że ludzie się nie biją. Przecież nawet Pan policjant musi czasami użyć przemocy. Co nie oznacza, że jest to prawidłowe. Bo w oglądaniu takich bajek trzeba również pokazać, że są pewne rzeczy, których robić nie wolno.  A nie wolno drugiej osoby bić, wcielając się w bohatera [choć sądzę, że większość przedszkolaków nie ma z tym problemu].

Przemoc nie powinna być tematem tabu.

 

Każdy chłopiec ma swojego bohatera.

I nie tylko chłopiec. Dziewczynki też. Biorąc pod uwagę analizę bajek, to przemoc występowała również w ,,Pięknej i Bestii” czy ,,Królewnie Śnieżce”. Właściwie – musimy wziąć pod uwagę, że ta przemoc wpisana jest niemalże w każdą bajkę i jest pewną nieodłączoną scenerią, która [poważnie] nie wyrządza nikomu krzywdy.

Mój Jaś ma bohatera w domu. To tata. Mogłabym na ten temat napisać kolejną notkę, ale tyle razy już pisałam o ojcostwie PT, że kolejny post jest zbędny. Ale tak, PT jest bohaterem swojego dziecka.

Przy okazji Jaś chce być jak Hulk. Swojego rodzaju to on wiódł prym. Bawili się w przedszkolu w Avengersów, ale w końcu zabawy [z niewiadomych mi powodów] zostały zabronione [choć nie do końca jestem pewna, czy nie dlatego, że bawili się w Ninja].

Odgrywanie Hulka, wyglądało mniej więcej tak, że Jaś tupał i mówił zmienionym głosem: ,,Niszczyć! Miażdżyć!” ale w sumie to nic nie niszczył, ani nic nie miażdżył.

Będąc Spidermanem udawał, że oplątuje wszystko siecią, a kiedy dostał sieć, rzeczywiście oplatał wszystko co miał na swojej drodze [pech chciał, że na pierwszy ogień poszedł laptop dziadka].

Nikogo w tej zabawie nie bił.

Agresja rodzi agresję.

A guzik prawda.

Moje dziecko pierwszy raz przyfasoliło drugiemu, kiedy oglądał jeszcze smętne bajki na mini-mini. Jest dzieckiem bez-klapsowym. Na dodatek rozmowa na ten temat była przeprowadzona na dwa sposoby. Pierwsza była taka, że bić nie wolno, ale zanim to nastąpiło usłyszeliśmy:

– Dlaczego uderzyłeś swojego kolegę? – pyta PT

– To nie był mój kolega tato – odpowiedział Jaś.

Więc rozmowa była dłuższa, bo powodu nie poznaliśmy, tzn. poznaliśmy, ale nie od Jasia i był to powód, tak błahy, że nie wiedziałam, czy jestem bardziej zła o powód, czy oto, że pierwszy uderzył.

Odkąd ogląda bajki z przemocą [albo dostaję takowe zabawki – ale o tym poniżej], robię mu mały odwyk. Tak się zdarza. Nie ogląda takich bajek codziennie [wolę mu zdecydowanie bardziej włączyć Mini-Mini, albo obejrzeć z nim Gumisie – chociaż tam w sumie też jest przemoc].

Uważam [i pewnie większość przyzna mi racje], że dziecko potrzebuje w tym wszystkim równowagi. O. I już. Bo owszem, jeżeli dziecko będzie oglądać same bajki z przemocą, to wtedy możemy zacząć rozmawiać o skutkach ubocznych, chociażby takich, że dzieci te nie będą znać alternatyw. Moje zna.

Ale tak, potrafi przyfasolić. Jak chyba większość dzieci. I to już jest odruch bezwarunkowy, który trzeba tłumaczyć. Na sto różnych sposobów. Ja tego nie akceptuje.

Zabawa w zabijanie?

 Dziecku wystarczy kawałek patyka i trochę wyobraźni, wcale nie musisz kupować mieczy czy pistoletów. Żołnierzyki ołowiane łatwo zamienić ludzikami z Jajek Niespodzianek. Poza tym, właściwie ze wszystkiego można zrobić coś. Dzieci są w tym mistrzami.

Moja znajoma Daria,powiedziała mi jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie. Zabrała dzieci na Powiązki Wojskowe i wytłumaczyła dzieciom, że wojna to nie jest zabawa. Że tu leżą dzieci niewiele starsze od nich.

Sama zabraniam zabijania. Ale strzelać pozwalam. Nie do ludzi, ani zwierząt. Trudno jest to jednak wypośrodkować w zabawach, chociażby tych, w których bawimy się w piratów. Ale i tak nikt nie umiera.

Twoje dziecko się boi.

Pierwszy raz pomyślałam o napisaniu tego tematu, po tym jak inna blogerka [nie pamiętam jaka, nie podlinkuję] napisała temat w którym jej dziecko bało się Batmana, a przedszkola takową bajkę puszczała kilkulatkom.

Po pierwsze nie wyobrażam sobie w naszym przedszkolu zabijania czasu bajkami.

Po drugie moje dziecko Batmana też uważa za bohatera. Tu nie ma się czego bać. Ale z kolei minusów oglądania takowych bajek pokazała mi ta osoba bilion. Ale i tak nie zostałam przekonana.

***

Dawno temu oglądałam bajki z przemocą. Jest okej.

 

 

 

 

źródło zdjęcia:http://www.comicvine.com/images/1300-4257741

KOMENTARZE (8)

  • Natalia
    Sty 26, 2015., 18:48 • Odpowiedz

    Ja też się wychowałam na Spidermanie i X Menach a dziś nie mogę znieść filmów przepełnionych przemocą i bijatykami. Dlatego nie uważam, by przemoc w bajkach determinowała w jakikolwiek sposób nasze życie, jeśli jest podawana w sposób, nad jakim panują rodzice.

  • Niki
    Sty 26, 2015., 19:04 • Odpowiedz

    I bardzo dobrze, że Jasiek takie bajki ogląda. Jak dla mnie to to są o wiele lepsze bajki niż te ciapciane takie, nijakie i ,mam takie wrażenie, zamieniające mózg dziecka w papkę, bo ani te stworki w bajce nie mówią, ani nie żyją, tylko oddychają i są kolorowe. Niby to są bajki dla maluchów, ale ja jakoś też wychowywałam się na Pokemonach, Tabaludze (i słynnym 'Jakubie, zrób mi loda :D), Smerfach itp i kurcze żyję i nawet nie jestem terrorystką.

  • Ola
    Sty 26, 2015., 20:24 • Odpowiedz

    Wszystko się zgadza. Mój syn ma za 2 miesiące 6 lat, również jest fanem Batmana, Spidermana itp. O ile nie udaje jednego z super bohaterów , to wszystko jest okey, jestem w stanie to zaakceptować, chociaż sama nie znoszę tego ustrojstwa oglądać. Ale kiedy przeskakując z fotela na kanapę, udając jednego z powyższych, rozwala przy tym głowę, albo kiedy patykiem trafia 5 mm od oka swojej siostry, kiedy w przedszkolu doszło do starcia dwóch Spidermanów o tylko jeden mógł wygrać, porozwalane wargi i ukruszony ząb. Nadal pozwalać oglądać bajki gdzie się tłuką i mózg ląduje na ekranie? :) Kiedy dzieciak koduje wszystkie dialogi w mgnieniu oka a później odzywa się tak do przedszkolanek, nadal pozwalać? Nie zabraniam zabawek typu żołnierzyki, czołgi, pistolety. O ile nie celuje do ludzi czy zwierząt. Lubię kiedy się nimi bawi. Kiedy chce żebym mu czytała encyklopedie dla dzieci o Historii i wojnie. ;) Lubię kiedy młody ogląda długometrażowe bajki, skupiając się na tym co dzieje się w bajce, filmie , wyciągając wnioski i kiedy bajka ma morał ;)

    • Noemi Skotarczak
      Sty 26, 2015., 20:29 • Odpowiedz

      No cóż ... :D Ukruszonego zęba nie mieliśmy, ale codziennie idziemy do przedszkola i to jest osiedle domków jednorodzinnych i tam ktoś ma posągi lwa. Moje dziecko - miłośnik Lego Chima - z uporem maniaka twierdzi, że to świątynia Lwów. :D Przechodzi koło tego dwa razy dziennie. Problem w tym, że dzisiaj pobiegł i się wyrżnął. Także chyba wypadki tutaj nieuniknione. Z tego co wiem w przedszkolu Jasia mieli zakaz bawienia się w coś, tylko nie wiem teraz czy Ninja czy Spidermana. Musiałabym dopytać. Z kolei robią z lego pistolety... Zeby mamy całe. Jeszcze. :D

  • MPFanaberie
    Sty 26, 2015., 20:25 • Odpowiedz

    Płynę z tobą pod prąd bo nie dość, że mój sześciolatek ogląda podobne bajki to mój trzylatek razem z nim. Są bajki, których im nie włączam, ale Spider-Man, Chima czy Ninjago jakoś bez problemu przechodzą przez moją cenzurę i nie zauważyłam negatywnych tego skutków.

  • KOnrad
    Sty 26, 2015., 20:46 • Odpowiedz

    w dzieciństwie nie bałem się komiksów, trochę bałem się przy oglądaniu "To", albo "Miasteczko Twin Peaks" (ostatni odcinek). nigdy jednak nie czułem takie lęku jak słuchać "Z popielnika na Wojtusia...". przemoc wpisuje się w nasze życie, lepiej żeby dzieciaki pod naszym okiem ją poznawały niż żebyśmy mieli wychowywać je w szklanej kuli tylko po to, żeby później przeżyły większy szok. to tak jak z nadopiekuńczością. dobry szablon, różnica na plus zdecydowanie.

    • Noemi Skotarczak
      Sty 26, 2015., 21:13 • Odpowiedz

      Dzięki. :D Ogarniam wp od strony technicznej i wychodzi różnie i przeróżnie.

  • Jagoda
    Sty 29, 2015., 20:36 • Odpowiedz

    Fajny tekst. W dobie eko super idealnego rodzicielstwa przyznawanie się do tego rodzaju "zbrodni" na potomstwie to rzadkość. :D A tak na poważnie to zgadzam się z Tobą Noemi. Jako mama sześciolatka, fana Star Wars, Lego Chimy, Hero Factory, nie mam wyjścia:D Do tego wszystkiego co napisałaś dodałabym jeszcze aspekt edukacyjny. Moim zdaniem ww bajki uczą co to jest braterstwo, przyjaźń, współpraca, wybaczanie. I nawet jeżeli nie jest to głównym celem takich kreskówek to dzieciaki to zauważają i naśladują. Mieszkam na tzw osiedlu zamkniętym. Mój syn od 3 roku życia samodzielnie wychodzi na dwór, spędza czas z kolegami ( młodszymi, starszymi) Dzieciaki chmarami biegają po całym osiedlu, bawią się w rycerzy, policję, lego chima, star wars. Latem do późna słychać odgłosy "walk", nawoływania się, obrony swoich baz, odbijania "swoich" z rąk wrogów. Moim zdaniem to fajna sprawa. Dzieci naśladują swoich bohaterów z kreskówek i osobiście nie mam nic przeciwko temu. Oczywiście jak ze wszystkim w życiu trzeba kierować się rozsądkiem i umiarem. Kończąc ten długi wywód chciałam tylko dodać że jedyne czego nie toleruję u siebie w domu to głupie kreskówki, w których drący się na siebie bohaterowie ubliżają wszystkim na około. np. Sponge Bob czy szczeżujski, albo Niesamowity Świat Gumballa. Ale to chyba temat na inny wpis;D Pozdrawiam Jagoda

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×