Lekcja manier.

menu-na-urodziny-dla-dziecka_251095

 

Pojawił się artykuł. Pewien chłopiec został zaproszony na urodziny swojej koleżanki z przedszkola. Rodzice potwierdzili przybycie chłopca, po czym stwierdzili, że dziecko umówiło się już z babcią i nie przyprowadzili chłopca na imprezę. Nie poinformowali również rodziców dziewczynki, że ich dziecka nie będzie. W efekcie matka dziewczynki oczekuje zwrotu kosztów.

Sytuacja komiczna. Jak dla mnie. A byłam organizatorką imprezy urodzinowej dla 5latka na jakieś 15 osób. W tym roku już na jakieś 20, bo grupa Jacha się rozrosła. Na każdym z zaproszeń był mój numer telefonu i informacja by do dnia X potwierdzić przybycie dziecka. Wszystkie dzieci miałam na liście, potwierdzenia odhaczałam ,,ptaszkiem”. Zabrakło mi jednego potwierdzenia, więc uznałam, że danego dziecka nie będzie. Podałam więc listę potwierdzonych osób. I wtedy, w dniu urodzin to dziecko niepotwierdzone jednak przyszło. Brakowało miejsca – krzesełka, talerzyka. A wystarczyło wysłać sms’a. Nie oczekiwałam, że każdy będzie do mnie dzwonił, choć większość rodziców dzwoniła, ale ten sms, że ,,XYZ będzie na urodzinach” by wystarczył, by uniknąć stresu, bo tak, dla mnie to była sytuacja stresowa, kiedy jedno z dzieci nie miało gdzie usiąść.

W artykule, który podlinkowałam jest tytuł: ,,Niech to będzie nauczka”. No własnie.  Sedno sprawy.

I jedna i druga strona powinna nauczyć się manier. Nie, nie będę głaskać po głowie rodziców, którzy teraz muszą zapłacić 16 funtów [co na nasze wychodzi 80 złotych]. Właściwie to tych rodziców mi w ogóle nie żal. Powinni się nauczyć szacunku do cudzych pieniędzy i cudzego czasu. Organizator podał numer, wystarczyło zadzwonić, że dziecko nie przyjdzie i problem z głowy. Zignorowanie tego, jest jednoznacznego z brakiem kultury. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, niestety tak jest. Poza tym moglibyśmy zasłaniać się przypadkiem losowym, ale tu akurat takowego nie było.

Jeżeli zapraszamy kogoś na urodziny swoje, czy naszego dziecka – płacąc jednocześnie od osoby – wyznaczmy czas do którego potencjalna osoba zaproszona, potwierdza swoje przybycie. Jeżeli je potwierdza [tak jak rodzice tego chłopca], my potwierdzamy to w danym miejscu i wpłacamy za tę osobę daną kwotę. W sytuacji, kiedy dowiadujemy się wcześnie, że kogoś nie będzie, jest możliwość jeszcze miejsce odmówić, lub wsadzić na to miejsce kogoś innego.

Ale co z fakturą?

Nie no. Przesada. Nie żądałabym nigdy zwrotu kosztów za dziecko, ale też wiedziałabym na przyszłość kogo nie zapraszać, lub kogo nie oczekiwać, skoro już raz taki numer wywinął. W tym przypadki ewidentnie ucierpi dziecko, a ja jestem w 100% pewna, że i jedna i druga strona będzie miała problemy z urodzinami w przyszłości. Sprawę wolałabym po cichu załatwić, może nawet we własnych, czterech ścianach, bo to jednak wojna dorosłych, choć ucierpią dzieci.

Oczywiście zwrotu żądać można, ale tylko po uprzednim poinformowaniu, że takie konsekwencje wystąpią, myślę, że wówczas bardzo dużo osób bardziej przykładałoby się do rzucanych obietnic. W przypadku, kiedy takich informacji nikt nie udzielił, oczekiwanie zapłaty jest zwykłym buractwem. Niewiele mniejszym od lekceważenia cudzej kasy.

Każdy w pewnym momencie stanie się organizatorem. Mniejszych, lub większych imprez.

W pewnym momencie i dzieci będą w imprezach uczestniczyć. Fajnie by było jakby każdy z dorosłych pamiętał jak się zachować, bo w sumie dajemy przykład …

Powyżej macie przykład jak się nie zachowywać. 

 

 

 

źródło zdjęcia: http://babyonline.pl/urodziny-dziecka-przepisy-na-kindrebal,urodziny-raport,15951,r1p1.html

 

KOMENTARZE (13)

  • dont_give_up
    Sty 19, 2015., 20:13 • Odpowiedz

    2 lata temu robilam synowi urodziny w domu dla kilkorga dzieci. Wszyscy potwierdzili. Z mama jednej dziewczynki widzialam sie kilka dni przed urodzinami, pytala co lubi moj syn, wiec bylam pewna ze jej corka na bank przyjdzie. Wiedzialam tez, ze bedzie ze starszym o kilka lat bratem,bo znajoma nie miala by z kim zostawic drugiego dziecka. Dla mnie spoko, zadbalam nawet o to, zeby chlopiec mial co zjesc na urodzinach, bo mial alergie na czekolade, przygotowana bylam na dodatkowe dziecko. Oczywiscie dziewczynka ani jej brat nie pojawili sie na urodzinach, nikt mnie nie poinformowal. Zla troche bylam za taki brak kultury, ale machnelam reka na cala sprawe, wiedzac jednak, ze wiecej dziewczynki nie zaprosimy. Najlepsze jednak bylo to, ze jak spotkalam w szkole mame, to sama sie zaczela tlumaczyc, ze nie miala mnie jak poinformowac o nieobecnosci, bo na zaproszeniu nie bylo nr telefonu. Na moja uwage, ze napewno byl, bo sprawdzalam kazd zaproszenie 3 razy, uslyszalam, ze w sumie to gdzies jej sie to zaproszenie zawieruszylo i wogole... Pozniej doszly do mnie informacje, ze mama pracowala i nie mogla, a jej mezowi poprostu sie nie chcialo przyprowadzic dziecka. Szkoda tylko, ze nie potrafila mnie o tym poinformowac, ani jak sie widzialysmy, ani w zaden inny sposob. Zreszta miesiac wczesniej byla podobna sytuacja z ta sama dziewczynka na innych urodzinach i od tamtej pory mala nie jest zapraszana przez nas, bo i po co. Rok temu organizowalam urodziny w sali zabaw i nie bylo 1 zaproszonego chlopca, pozniej okazalo sie, ze rodzice pomylili daty :D Ale syn prezent dostal.

    • Noemi Skotarczak
      Sty 20, 2015., 23:01 • Odpowiedz

      I tu jest sedno problemu ... Dziecko nie jest zapraszane, czyli przez głupich rodziców jest odrzucane na tle grupy. To jest moim zdaniem największy problem w tym wszystkim.

  • Małgorzata B
    Sty 19, 2015., 20:16 • Odpowiedz

    Szkoda, że dorośli porywają się na takie bezsensowne wojny a cierpią na tym relacje dzieci. Słoma z butów w przypadku obu stron.

  • Patrycja
    Sty 19, 2015., 20:18 • Odpowiedz

    W pełni się z Tobą zgadzam. Myślę, że nikt nie lubi takich sytuacji.

  • Gabi
    Sty 19, 2015., 21:32 • Odpowiedz

    A ja mysle , ze to jest ogolnie duzy problem czy to z urodzinami , imieninami , chrzcinami czy przede wszystkim weselem - ja zawsze potwierdzam obecność lub nie obecność bo zbyt dobrze pamietam jak było z moim weselem ... Mysle ze duzo ludzi nie przywiązuje uwagi do momentu kiedy sami czegoś nie zorganizują ... I nie zapłacą za tych którzy nie przyszli a mieli byc ...

    • Noemi Skotarczak
      Sty 20, 2015., 23:03 • Odpowiedz

      Myślę, że to też kwestia kultury. Jeżeli na jakimś zaproszeniu jest potwierdzenie, to logicznym jest dla mnie, że ono po coś tam jest. Ja miałam takie coś na zaproszeniu. Dawałam zaproszenia powiedzmy we wtorek, o potwierdzenie czekałam do piątku, a niektórzy potwierdzali mi dopiero w poniedziałek, a np. impreza była w środę. Tak to się mniej więcej przekładało. W tym roku to chyba inaczej będę załatwiać, bo będę miała więcej dzieci do ogarnięcia.

  • nikajaz
    Sty 20, 2015., 06:59 • Odpowiedz

    kilkakrotnie juz organizowałam dzieciom urodziny w róznych salach zabaw i niestety co roku ten sam problem- mało kto potwierdza czy nie potwierdza przybycie, pomimo podanego nr telefonu i daty do jakiej prosimy sie okreslic. Ja nie wiem czy to brak kultury czy olewactwo. Ja niezależnie czy dzieci ida na imprezę czy tez nie dzwonie i informuję , tego samego naiwnie oczekuje od innych.....

    • Noemi Skotarczak
      Sty 20, 2015., 23:04 • Odpowiedz

      Jeżeli na zaproszeniu jest informacja ,,Proszę o kontakt pod numer xxx do dnia xx" to zwykłe olewactwo ...

      • nikajaz
        Sty 21, 2015., 08:55 • Odpowiedz

        a niby ludzie wykształceni na poziomie a słoma z butów... i czego uczą się dzieci od rodziców

  • Historynka
    Sty 20, 2015., 08:15 • Odpowiedz

    W muzeum, w którym pracuje są organizowane urodziny. Sobota, piękny dzień urodziny dziewczynki umówione są na godzinę 15.00, a w następnym tygodniu o godz. 11.00 urodziny chłopca. Jest pierwsza sobota (ta z urodzinami o 15.00), godzina 11.00 przychodzi tata z dzieckiem z prezentem. Moja przerażenie, że coś pomyliłam,nie ma jeszcze animatora itd, podchodzę pytam i słyszę odpowiedź: "my na urodziny Michałka". Tato pomylił daty. Łzy w oczach synka, próbuję pocieszać, że przecież urodziny będą za tydzień. "za tydzień wyjeżdżamy", słyszę odpowiedź. Rodzice przecież myląc daty, źle się umawiając sprawiacie przykrość własnym dzieciom. Weźcie to pod uwagę, poza kosztami i fakturami i własnym dobrym wychowaniem. (Noemi, tym apelem podpisuję się pod twoim tekstem)

  • Konrad
    Sty 20, 2015., 11:25 • Odpowiedz

    Nie zachowywać się tak, żeby dziecko się za nas wstydziło :) Moja rodzina prowadzi cukiernię, m.in. dostarczając ciasto na wesela. Spotkaliśmy się kiedyś z takim przypadkiem, gdzie na 250 gości przyszło tylko ...60. Stypa to bardziej była niż wesele, jednak powodem było to, że państwo młodzi jak i ich rodzina nigdy sama ie chodziła na wesela, na które była proszona. Wszyscy im potwierdzili obecność, ale 190 osób mimo to nie przyszła. To nie odpowiedź na Twoje pytanie ale taka wrzutka na temat zaproszeń, potwierdzeń, obecności i te pe.

  • Mama
    Gru 09, 2016., 06:58 • Odpowiedz

    A co w sytuacji kiedy dziecko jest zaproszone, tzn. ciągle jest mówione, że dziecko zaproszone ale brak oficjalnego zaproszenia? Nasze dzieci przez ponad 2 tygodnie miały mówione przez solenizantę i jej rodziców, że zapraszają. Wstępnie podali datę, godzinę, miejsce. Sęk w tym, że zaraz urodziny i totalna cisza. Brak oficjalnego i ostatecznego potwierdzenia. Nie wiem czy ostatecznie sa, czy godzina się zgadza, czy mamy być w dwójkę czy tylko jeden rodzic. Jest to nieco krępująca sytuacja bo na 99% wiem, że moje dzieci są mile widziane na urodzinkach ale dość niezręcznie jest mi zapytać jak wygląda ostatecznie sytuacja, a urodziny za parę dni.

  • Anastasia222
    Gru 21, 2016., 09:35 • Odpowiedz

    Super blog. Super ze natknalem sie na te strone. Doceniam prace wlozona w tworzenie bloga i oczekuje na nowe posty. Pozdrawiam!

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×