Wczesne zakupy online – większa oszczędność, zero stresu.
Choć wakacje w pełni i wielu z nas wciąż myśli o urlopach, nie można zapominać, że tzw. sezon podręcznikowy również trwa. Każdy rodzic chce, aby jego dziecko radziło sobie jak najlepiej w szkole i osiągało jak najlepsze wyniki. Aby ułatwić mu naukę, inwestuje w wyprawkę szkolną. Badania pokazują, że koszt takiego przedsięwzięcia dochodzi nawet do kilkuset złotych. 
 

 
 



 
Spora część polskiego społeczeństwa twierdzi, że sierpniowe wydatki na podręczniki szkolnei akcesoria papiernicze stanowią spore obciążenie dla domowego budżetu. Niewiele osób myśli o tym, by zrobić zakupy w czerwcu czy lipcu. Większość rozpoczyna poszukiwania w sierpniu, kiedy to w księgarniach i sklepach z artykułami papierniczymi tworzą się gigantyczne kolejki, a niektóre książki zostały już wyprzedane. Wśród rodziców pojawia się niepotrzebny stres, związany z czasem, finansami i dostępnością książek na rynku. Jednakże, dziś cały świat przenosi się do Internetu. Dotyczy to zwłaszcza zakupów. 
 
Dzięki wygodnym księgarniom internetowym można łatwo i szybko otrzymać potrzebny podręcznik i zakupić wszystko to, co będzie potrzebne w szkole. W ten oto prosty sposób rodzice załatwiają wiele rzeczy bez wychodzenia z domu. To ogromna oszczędność czasu i stresu. Kompletujących wyprawkę uczniowską cieszy również fakt, że niemal wszystkie podręczniki szkolne nabywają po niższej cenie niż w zwykłej księgarni. Dzięki temu kilkadziesiąt złotych zostanie w naszym portfelu. 
 
Do najważniejszych atutów zakupów w sieci należy również bezpłatna dostawa. Jeśli zdecydujemy się na zakup odpowiednio wcześnie, czekają na nas korzystne rabaty. A potem, gdy inni będą się martwili i jeździli po mieście w poszukiwaniu danego podręcznika lub zeszytu ćwiczeń, my westchniemy z ulgą i będziemy cieszyli się ostatnimi dniami mijających wakacji. Warto zapewnić sobie odrobinę luzu i pozwolić sobie oraz dzieciom na odpoczynek bez niepotrzebnych zmartwień związanych z sezonem podręcznikowym – wszak dobra organizacja jest podstawą sukcesu w wielu dziedzinach życia.


[wpis powstał w związku z nawiązaniem współpracy z /MERLIN – klik/





CATEGORY: MATKAPREZESA.PL

Noemi Pawlak

Od 3 lat blogerka, od prawie 7 lat mama. Aktualnie w dwupaku. Zwolenniczka szczepień, spania z dzieckiem, BLW i wychowywania bez klapsów, oraz szerokopojętego rozpieszczania. Nie powie Ci jak wychowywać, ale byłaby świetną autorką do napisania bezradnika dla rodziców.

Comments (18)

Szkoda tylko, ze niektore szkoy dopiero w sierpniu, a nawet we wrzesniu podaja liste podrecznikow…

O kurde. Serio? A na stronie szkoły czy na samej szkolne nie wisi lista?

Niestety nie… 🙁 zazwyczaj wszystko było podawane 1 września. Nawet nie ma co liczyć na ciągłość podręczników (w sensie, że jeśli w 4. klasie na matmie był podręcznik pana Kowalskiego pt. “Matematyka 4”, wydawnictwa X, to nie ma pewności, że w 5. klasie będzie następna część tego podręcznika)… ;/ Oczywiście piszę o swoich doświadczeniach z punktu widzenia siostry gimnazjalisty. 😉

Też jestem siostrą gimnazjalisty. 🙂 Właśnie idzie od drugiej klasy.
Ale moja mama podręczniki kupowała mu już miesiąc temu … Dlatego jestem zdziwiona. Ale skąd miała listę pojęcia nie mam zielonego. Musiałabym zapytać, bo oni mają te elektryczne dzienniki, to może na stronie Internetowej była lista.

Pewnie wszystko od szkoły zależy… Np. w podstawówce, w której miałam praktyki w zeszłym roku, lista podręczników była podawana 1 września. Z tym, że wszystkie podręczniki można było zamówić w szkole, dzięki czemu wychodziło dużo taniej, gdyż wszystko przychodziło hurtem. 😉 W ciągu kilku dni były w szkole, gotowe do zajęć. 😉

Sorry ale kompletnie nie ogarniam pojecia darmowej edukacji w polskim wykonaniu, jesli za wszystko trzeba placic !!!!

Aż sobie parsknęłam pod nosem.
Zgadzam się. W 100%! 🙂
Na chwilę obecną płacę za przedszkole – jak na niepubliczne i tak nie są to ogromne pieniądze. Tak sobie myślę, że w przyszłym roku jak pójdzie do szkoły to chyba nie wiele mniej będę wydawać miesięcznie na szkołę.
No bo wycieczki – a jak wycieczki no to dodatkowo trzeba dać kasę na tę wycieczkę (głupia matka nawet zastanawiała się, czy dać 4latkowi dychę do teatru, ale to świeżynka byłam, można głupotę wybaczyć 😀 ). W międzyczasie jakieś tam składki, coś tam jeszcze i coś jeszcze. I tak będzie leciało… O wyprawce nie wspominając. Mówiłam ostatnio PT, że chyba w styczniu już zaczniemy odkładać, żeby się w sierpniu nie obudzić, bo tak obliczyłam, że książki to koło 400 zł, tornister koło 200-300 zł (mówię o jakimś dobrym, a muszę się za takim rozejrzeć, bo wszystkie plecaki pewnie będą większe od Jasia). Dla mnie kosmos. 😀

Potem sobie myślę: ,,Matko. A niektórzy mają dwójkę, trójkę rok po roku”. O.o

Dla pierwszoklasisty tornister za 300 pln? Musiałabym kichać kasą, żeby coś takiego wymyślić. W zeszłym roku kupiłam plecak, lekko usztywniane plecki, szerokie ergonomiczne szelki, zapinany z przodu, mieszczący podręczniki a nawet teczkę a4 (choć przyznaję, lekko się przyginała, bez szkody dla zawartości) – zapłaciłam 70 pln (w sklepie Toy’r’us, ze wściekłymi ptakami). I plecak będzie służył jeszcze w tym roku z powodzeniem, jedyna szkoda to oderwana świnka od zamka błyskawicznego.

Wielkie tornistry to jakaś masakryczna pomyłka. No, chyba że dziecko musi taszczyć cały swój dobytek na plecach. Dodam, że moje nie musiało, a jego plecak ważył dwa kilogramy raz, gdy uparł się żeby zabrać do szkoły album z kartami piłkarskimi.

Każdy kupuje to na co go stać, po za tym bardzo często idzie do w parze z jakością i ja nie piszę o wielkich tornistrach. 🙂 W zeszłym roku kupowaliśmy Artura chrześniakowi do pierwszej klasy tornister z niższej półki i koszt nas wyniósł jakieś 150 zł.

Rozglądałam się za tornistrami i widziałam i droższe. Mam wypatrzonych kilka modeli. 🙂 I myślę, że trochę złośliwe jest pisanie ,,musiałabym kichać kasą, żeby coś takiego wymyślić”, bo równie dobrze ja mogłabym odbić piłeczkę i napisać ,,trzeba być niepoważnym, żeby kupić pierwszakowi tornister za 70 zł”. A myślę, że to nie tędy droga. 🙂

Noemi, zgodzę się z Tobą całkowicie. często za ceną idzie jakość. może nie kupowałam jeszcxze tornistra dla starszaka, ale od 2,5 roku moje dziecko uczęszcza do żłobka/szkoły i plecak mieć musiała.
na początku kupowałam tanie, po kilka € – póki sama nie musiała nosić wylądały całkiem nieźle.
później, w szkole, musiała go nosić – a wiadomo jak to dziecko – tu rzuci, tam położy i niezbyt zwraca uwagę na to jak i gdzie. te plecaki musiałam wymieniać co 3-4 miesiące. miały przetarcia, dziury, były brudne i ciężko było ten brud sprać. a w praniu dodatkowo się nieszczyły.
rok temu zainwestowałam 25€ w skip hop – gdyby nie odbicia od markera (podpisywane pojemniki na jedzenie i bidon) wewnątrz, to wygląda jak nówka. posłuży jeszcze przez nadchodzący rok szkolny i dopiero w przyszłe wakacje wymieniamy na większy, dla starszaków 🙂

Kochana, ministerialne podręczniki dla pierwszoklasisty są od tego roku szkolnego za darmo. Kosztem jest książka do religii, no i oczywiście wyprawka. Temat znam na bieżąco, moja sześciolatka w poniedziałek idzie do pierwszej klasy.Dorota B.

Z tego co mi wiadomo tylko jedna książka jest bezpłatna, a resztę trzeba dokupić (gdzie sam angielski u nas przynajmniej wynosi coś koło 100 zł z ćwiczeniami). Dopytam teściową jutro. 😉

U nas w szkole angielski dzieci też dostają za free 🙂

Ja wyprawkę swojej debiutującej w szkole córce zaczęłam kompletować już w czerwcu, ale miałam do kupienia wszystko, od majtek po plecak, bo mi dziecię ze wszystkiego wyrosło. Rozkładając te koszty na trzy miesiące nie wyszło to tak znów dużo.
Wszyscy wiemy, kiedy zaczyna się szkoła. Warto odkładać co jakiś czas pewną sumę, aby potem na hura nie musieć wyskakiwać z 500 złotych, bo to na jeden raz dużo – co dopiero, gdy ma się dwójkę lub więcej dzieci.

Bezpłatny jest podręcznik główny + język. Dokupić trzeba tylko religię. Serio ;). Dorota

O kurde. 😀 Ja myślałam, że tylko jedna książka jest bezpłatna a za resztę trzeba płacić. 😉 Bomba. To muszę się jeszcze wyedukować. :p

Za książki do języka płaci gmina. + dodatkowo każda szkoła otrzymuje 50 zł na ucznia ( jeśli chodzi o pierwsze klasy) na zakup ćwiczeń i pomocy naukowych. Uczę angielskiego w klasach I – IV dlatego jestem na bieżąco. 😀

No patrz! A ja się zatrzymałam na ,,jednym podręczniku”. 🙂 Trza nadrobić zaległości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyrights