XXI wiek, wiek cudów Internetowych.

Jakieś dwa, może trzy dni temu nadrabiając fejsbukowe zaległości, natrafiłam na hit Internetu.

,,Bardzo chciałabym mieć drugie dziecko, jednak obecnie nie mam pracy, a mąż nie chce kolejnego obawiając się, że sobie nie poradzimy finansowo. Czy jednak kolejne dziecko to aż tak duży wydatek? Czy musiałyście dużo dokupywać rzeczy dla drugiego maluszka? W końcu dużo wyprawki zostało nam po starsze córeczce. Strasznie chciałabym by córka miała rodzeństwo, czy jednak nie jest to lekkomyślne z mojej strony?? (…) Ewelina P. “



Droga Ewelino! Samo to, że pytasz obce osoby oto,czy powinnaś zdecydować się na drugie dziecko czy nie, jest już argumentem do tego by odpowiedzieć Ci ,,Nie!“. Ale bardziej przeraża mnie to, że są ludzie, którzy koszty dziecka przeliczają tylko na wyprawkę. Tak jakby utrzymanie ograniczało się do tego, że założymy młodszemu dziecku sweterek po starszej siostrze. Chłopcu też? Różowy. Dżender na topie!




Nie mogłam nigdy wyjść z podziwu, kiedy na jednym z for dyskusyjnych pojawiało się pytanie ,,Czy jestem w ciąży?”. Może nie byłoby w tym pytaniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że te osoby z reguły nie zrobiły sobie ani testu płytkowego, ani tego z krwi, bo ,,na razie nie ma sensu, najpierw zapytam na forum, może ktoś miał podobnie”. O ile ktoś zapytałby się o prawdopodobieństwo ciąży, kiedy (i tu różne rzeczy – też kiedyś pytałam, po odstawieniu tabletek), to okej (kto pyta, nie błądzi, czy jak to tam było), ale nie kiedy komuś spóźnia się drugi tydzień okres, ma takie objawy jak ja przed okresem, ale wytrwale chce diagnozy – czy w tej ciąży jest, czy też nie, to ja pytam ,,Dlaczego testu nie zrobiłaś?!“. Któregoś razu napisałam, że przykro mi, monitor mam starej generacji, USG w nim jeszcze nie mam. Ale może się kiedyś dorobię. 
Może. 

Fora dyskusyjne pożegnałam.Wchodzę na jedno bardzo,bardzo rzadko, raz na tydzień tylko po to by sprawdzić, czy nie mam wiadomości. Prywatnych. Potem wychodzę. Jakoś mi się nie chce i czasu brak, choć kiedyś zanim pisałam bloga lubiłam się udzielać na dwóch. Na jednym była taka patologia umysłowa, że łeb pęka (w sumie to nic się nie zmieniło – ale to może kwestia tego, że można się tam udzielać anonimowo, a tam gdzie anonimowość tam nie ma żadnych hamulców moralnych), na drugim poznałam kilka osób z którymi mam kontakt nawet telefoniczny. O! Wtedy pisałam jednej, że ma mi wysłać sms’a jak pojedzie rodzić. Teraz czekam na kolejnego sms’a, bo ma trzecie w drodze.
Tę mamę znacie pewnie. Bo jest blogerką. She Mother się zwie. Sorry. Małgorzata się zwie. 
Gratuluję! 

Powoli zaczęliśmy się zatracać w wirtualnym świecie i przestaliśmy myśleć. Nie podejmujemy decyzji samodzielnie. Wpuszczamy ludzi nawet do swojego łóżka, by rościli sobie prawo do tego by wyznaczać nam granice w ilości posiadanych dzieci. Serio? Cholera! 
Do tego by posiadać kolejne dziecko chyba potrzeba czegoś więcej niż porad obcych osób? Czy teraz to się inaczej robi? Bo jak tak, to ja Wam może za X lat też napiszę, że właśnie planuję dziecko i czy mi pozwalacie? I czy warto? Czy powinnam? 

Pytać można. Pytacie, otrzymujecie odpowiedź. Tak to działa. Taki Mechanizm. Jedną, drugą i piątą odpowiedź. A i ja się czegoś nauczę. Olewania pewnych tematów, które niechybnie przewijają mi się ostatnio przez fb i doprowadzają do palpitacji serca. 3 miesięczne dziecko oglądające TV 30 minut dziennie (ja nie wychowuję dziecka książkowo! Po co czytać dziecku bajki w tym wieku?! ) pobiło nawet bigos dany 6miesięczniakowi. Uczę się przede wszystkim tego, że nic mnie już w Internecie nie zdziwi. Że ludzie naprawdę uważają, że ciąże da się zdiagnozować przez Internet. Że nie tylko ciąże, ale również stan konta potencjalnej osoby pytające, by ewentualnie doradzić, czy na pewno nie zabraknie na potrzeby drugiego człowieka. Sorry. Zapomniałam. Przecież mamy wyprawkę. Aha. To w sumie nie trzeba za bardzo się wysilać. Na pewno starszy. Tak. Tak. Na pewno. Wszak niczego więcej do drugiego dziecka potrzebować nie będziecie. 

Jakieś tam leki?  E nie. Teraz moda na eko rodzicielstwo. Więc zioła od babci Heni zaparzycie i będzie w porządku. Do lekarza też nie trzeba chodzić. Teraz się chodzi do szamanów, którzy telefonicznie uzdrowią Twoje dziecko. Szczepionki samo zło, dzisiaj nie szczepimy. Dzisiaj żyjemy w zgodzie z naturą. Dzisiaj … Dzisiaj mamy XXI wieku drodzy Państwo!
Chlip. Chlip. Chlip.

KOMENTARZE (20)

  • beata bujdasz
    Lip 30, 2014., 18:14 • Odpowiedz

    bo wujek google i jego podopieczni prawdę Ci powiedzą :) Teraz internet jest receptą na wszystko.

    • Matka Prezesa
      Lip 30, 2014., 18:15 • Odpowiedz

      Skłamię jeżeli napiszę, że z google nie korzystam, bo korzystam. ;) To źródło wiedzy, ogromne. Ale też nie jedyne.

  • bozena jedral
    Lip 30, 2014., 18:19 • Odpowiedz

    Zapomniałaś dodać, iż najtrafniejszych porad udzielają blogerki :P

    • Matka Prezesa
      Lip 30, 2014., 18:22 • Odpowiedz

      Wyrocznie kurka wodna. :D

    • yendza o.
      Lip 31, 2014., 00:24 • Odpowiedz

      nie, nie, najtrafniejszych tylko anonimowi :)

  • Matka Dzika
    Lip 30, 2014., 18:24 • Odpowiedz

    Teraz do lekarza nie chodzimy bo ponoć katolikami jesteśmy i to bóg decyduje czy będziemy żyć czy nie. Sorry musiałam :)
    Wyprawka to pikuś. Ktoś kiedyś powiedział małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot. Tak samo z kosztami małe dzieci mały koszt, duże dzieci duży koszt.
    Ja z tych co lekkomyślnie się nie zabezpieczają :) Ale też z tych co żadnej pracy się nie boją i jak będzie trzeba to każdej się podejmę żeby rodzina mi z głodu nie umarła ( no może kilka wyjątków jest:/) :D

    • Matka Prezesa
      Lip 30, 2014., 18:29 • Odpowiedz

      A wiesz, że ja myślałam, że jak pożegnamy pieluchy i mleko to żadnych kosztów dodatkowych nie będzie? :D

    • beata bujdasz
      Lip 30, 2014., 20:42 • Odpowiedz

      kurcze też tak myślałam. Oby się skończyły słoiczki. Szybko przeszliśmy na normalne jedzenie wiadomo niedoprawiane. Potem oby pampersy. Poszło. Mleko. Młody żłopie cholera za dwóch. I tak ciągle coś. A doszło przedszkole które więcej kosztuje niż te pampersy.

  • Karolina R.(encepence)
    Lip 30, 2014., 18:53 • Odpowiedz

    O ja Cię pierdzielę, to ja chyba jestem jakaś zacofana, bo jeszcze na takie teksty nie trafiłam.

  • Wypaplani pl
    Lip 30, 2014., 19:17 • Odpowiedz

    Mnie rozwaliło kiedyś pytanie na grupie fejsbukowej w stylu tego co Ty napisałaś - 'Kochaliśmy się z mężem tuż przed miesiączką, nie zabezpieczyliśmy się, ale to powinno być po owulacji. Nie mam okresu kilka dni po terminie. Nie jestem gotowa na drugie dziecko. Czy mogę być w ciąży? Czy któraś też tak miała?'
    Wszystko mi opadło! Oczywiście znalazło się zaraz kilkanaście jasnowidzek, a jak dodałam swój brutalny i zgodny z prawdą komentarz to usłyszałam, że to co pisze jest nie na miejscu i mogą mnie za to wyrzucić z grupy.
    Czy serio tak trudno nie mieć dzieci jeśli się nie jest na nie gotowym? Czy serio trzeba szukać jasnowidza w internecie, który Ci powie że albo jesteś w ciąży albo nie i nic to w Twoje życie nie wniesie? Absurd! Teraz już się tylko śmieję jak czytam takie rzeczy ;)

    • Matka Prezesa
      Lip 30, 2014., 19:35 • Odpowiedz

      Ja kiedyś - chyba z dwa lata temu odstawiłam tabletki, miałam miesiączkę i zadałam podobne pytanie, tylko nie poszliśmy na całość. Interesowało mnie przede wszystkim po jakim czasie się wraca płodność po odstawieniu tabletek. :D
      Potem w duchu myślałam: ,,Ja pierdolę. Z moim szczęściem to jeszcze bliźniaki z tego będą".

  • Co Ja Plotę?
    Lip 30, 2014., 19:38 • Odpowiedz

    Bo z internetu trzeba umieć korzystać i filtrować pozyskaną "wiedzę". Skłamię, jeżeli napiszę, że nie korzystam z googla i porad, ale wszystko w granicach rozsądku. Pytania odnośnie "jestem w ciąży czy nie?" lub "mam urodzić jeszcze jedno dziecko?" - no comment. Natomiast zdarza mi się skonfrontować objawy jakiejś choroby mojego dziecka z opisami w internecie i tak np raz i tylko raz okazało się, że internet ma rację, kiedy po wpisaniu wszystkich objawów wyskoczyła mi szkarlatyna. Pojechałam szybko z córką na izbę przyjeć, bo był już późny wieczór, a lekarz dyżurny zaprzeczył tej diagnozie i stwierdził alergię oraz na wrzody i krosty na języku, które towarzyszyzły chorobie - przepisał maść stomatologiczną. Oczywiście rezultat żaden, ale lekarzem nie jestem, tak? Po 2 czy 3 dniach pojechaliśmy do innego lekarza, ten od razu rozpoznał szkarlatynę, przepisał antybiotyk doustny, maść na ciało i nystatynę na język. Dodam, że dziecko przez owrzodzenia języka nie było w stanie nic jeść, ledwo mówiło i piło. Już po 2 dawkach antybiotyku nastąpiła mega poprawa. To się rozpisałam :) W każdym razie internet nie jest aż taki zły, bo wszystko jest dla ludzi, ale jak pisałam - nie każdy umie z niego właściwie korzystać. A że nie brakuje w nim ludzi o "lekkim umyśle"...no cóż, jak to w życiu :) Pozdrawiam

  • Matka Dzika
    Lip 30, 2014., 20:02 • Odpowiedz

    Tak mnie przed snem naszło: Może ranking hitów z internetu. Dobre 10 lat temu lubiłam czytać stronę internetową chyba Bravo jest takie coś jeszcze i tam to dopiero kwiatki, zamiast się uczyć do szkoły to lałam z tekstów typu "Połknęłam spermę, boję się że jestem w ciąży" To jedno utkwiło mi do dziś bo autorkom była niby 12 latka :)

  • lavinka
    Lip 30, 2014., 20:06 • Odpowiedz

    Przeciwnie. Nigdy nie umieliśmy myśleć, szkoła od najmłodszych lat nam wybija to z głowy rok po roku. Trzeba iść wg schematu narzuconego z góry i nie zadawać pytań. To się je zadaje pokątnie po cichu przyjaciółce. Teraz internet stał się taką przyjaciółką z ławki, którą można zapytać o wszystko, nie zależnie od tego, jak głupie może być nasze pytanie. Problem, że w internecie nie ma tylko przyjaciół, ale są tabuny ludzi tylko czekające na okazję by kogoś wyśmiać lub mu dopiec. Nie każdy, mam wrażenie, zdaje sobie z tego sprawę.

    I tak mi się wydaje, że co prawda na forum z nicka nigdy nie zadałam aż tak głupiego pytania, to jednak od czasu do czasu zdarza mi się wklepać idiotyczne pytanie w gugle, żeby sprawdzić... a nóż ktoś stanął pod ścianą tak jak ja i nie wie co dalej? Czy w prawo czy w lewo? Na przykład nigdy wcześniej nie miałam zagrożonej ciąży (ani żadnej innej), nie wiedziałam jak postąpić. Pierwsze plamienia i... zonk! Czy ja już poroniłam? Czy poronienie może nie boleć? Czy mam lecieć do szpitala od razu, czy czekać do jutra i pójść do gina w rejonie? Forum komuś innemu na moim miejscu powiedziało: leć dziewczyno na dyżur i to natychmiast. Posłuchałam, choć odpowiedź nie była kierowana do mnie. Kto wie, może dzięki temu mam dziś dziecko? Duża dawka luteiny zatrzymała plamienia od razu. Oczywiście nie ma co słuchać internetu jak prawdy objawionej, to jednak jest on skarbnicą wiedzy i doświadczenia praktycznego. Zdecydowanie wolę ją od teorii z książek, jak chować dziecko, by coś tam coś tam.

    • lavinka
      Lip 31, 2014., 15:38 • Odpowiedz

      Aaa, napisałam niezależnie oddzielnie! Aaa! Przepraszam.

  • SPRYTNA MAMA
    Lip 30, 2014., 20:41 • Odpowiedz

    Rewelacyjny tekst, cieszy mnie to że są jeszcze osoby prócz mnie którym wątroba siada od idiotyzmów na forach internetowych, czytam je gdy mam gorszy humor , podchodzę do nich jak do skeczy kabaretowych-
    Czy jestem w ciąży - okres spóźnia mi się 2 dnia?? - Tak jesteś, każda kobieta jak okres się spóźnia dwa dni to jest w ciąży!
    Mama mówi że drugie dziecko to wydatki, a ja tak bardzo chciałabym je mieć , pomóżcie!! - Pomagamy - zacznij myśleć !
    Ile pieluszek zużywa dziennie dziecko! -Tonę , uwierzysz??
    Bardzo chcę dobrze wychować swoje dziecko i oglądam program Niania, czy to mi pomoże? - Pomoże, na pewno i Tobie i dziecku jak się razem naoglądacie!
    Czy mogę zażywać leki na problemy z pęcherzem w ciąży?? Jasne że możesz , odradzają to tylko wszyscy lekarze na świecie , ale Ty na pewno możesz!!
    itd itd.... debilizmom nie ma końca ;-)
    pozdrawiam :-)

  • Mama Ka
    Lip 30, 2014., 21:36 • Odpowiedz

    Ostatnio odebrałam swoje wyniki z laboratorium i wujek Google wyjaśnił mi, że mam raka albo jestem w ciąży. Dzień później lekarz stwierdził , że wyniki tak na prawdę są w normie. Jak żyć, komu wierzyć? :D

  • Anonymous
    Sie 01, 2014., 07:00 • Odpowiedz

    Pytanie na forum : Dziewczyny pomóżcie jaką konsystencję powinna mieć kupka niemowlaka?
    - Najlepiej jak jest takiej gęstości jak pasta do zębów.
    - No dobra ale JAKA pasta? Colgate na przykład?

    Je*błam i nie wstaję do dziś.
    Pozdrawiam. Trójmatka :)

  • Sylwija
    Sie 02, 2014., 07:32 • Odpowiedz

    Ja sie ostatnio podlamalam poziomem dyskusji o szczepionkach. Generalnie to uwazam, ze to wybor rodzica, ale jak czytam argumenty totalnie oderwane od rzeczywistosci, to jest mi smutno. Pytania o kupke, analiza wysypek dzidci na podstawie zdjecia na fb, co smutna codziennosc. Smutne jest to, ze w kwestii zdrowia, row iez swojego dziecka, wiekszym zaufaniem ciesza sielaski robiace tipsy niz lekarze...

  • Anonymous
    Sie 04, 2014., 20:50 • Odpowiedz

    Gdyby nie to, że przytaczana tu Ewelina P. ma córeczkę pomyślałabym, że wiem o kim mowa :D Znam podobnie myślącą Ewelinę P. ale z synkiem :D

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×