Kim jesteś?

Kilka lat temu moja znajoma sprzedawała wózek. Nie byle jaki. Wystawiła go na jednej ze stron sprzedażowych. Kilka godzin później odebrała wiadomość. Łzawa historia samotnej matki, która bardzo prosi o wózek. Czy znajoma nie mogłaby oddać wózka za darmo?  Jej nie stać, a dziecko w czymś jeździć musi. Ma dwójkę innych dzieci ale wózka po nich nie ma. Tak bardzo prosi. Znajoma się wzruszyła, serce ma miękkie na swoje nieszczęście cholerne. Wyszukała tej kobiecie wózek, który ktoś oferuje za darmo oddać. Wózek stary, ale jeżdżący, nie ten z górnej półki, który wystawiała ona. Zaoferowała nawet dowóz wózka, albo opłacenie kuriera. W zamian otrzymała całą litanie przekleństw jaka z niej suka, że oferuje samotnej matce takie gówno na czterech kółkach. Zagroziła policją. Za wyłudzanie. Otrzymała mejla. Mąż alkoholik. Uciekła od niego. Boi się, bo nie ma nawet na chleb.

Mają jeden cel. Wymusić na innych wzruszenie, by ofiara stała się katem. Kiedy na jaw wychodzą ich przekręty, manipulacje, czy kłamstwa opowiadają łzawą historię, która odbija się czkawką. Rolę się odwracają. Ludzie zaczynają się skupiać na historii, która łapie za serce, dopowiadając własną teorię. Oto osoba nie wiedziała co robi, kłamała, bo musiała. Jest niewinna. I wytykanie palcami tych, którzy temu zaprzeczają. Pierdoli egoiści! – grzmią na nich nagli obrońcy prawdziwego kata, który właśnie zmanipulował całe otoczenie.

Dwa dni temu zostałam posądzona o wysyłanie privów pewnej osobie. Na początku parsknęłam śmiechem, bo nie sądziłam, że ktokolwiek w to uwierzy. Mina mi zrzedła, kiedy nagle dużo osób uwierzyło samotnej matce, która przecież nie miała powodów, żeby mnie oskarżać. Wstyd Noemi! Ona usunęła wiadomości i płakała przez Ciebie! 
Chyba ze śmiechu.
Na nic się zdały moje screeny, że z osobą żadnej konwersacji nie wymieniłam. Też pewnie wiadomości usunęłam. Ale smrodek pozostał, bo nie takie rzeczy ludzie widzieli. A poza tym – przecież sama usuwam wiadomości na blogu. Więc prywatne wiadomości pewnie też. Odeszłam z myślą, że ambicji na tłumaczenia nie mam. Zastanawia mnie tylko motyw, ale mało świrów w Internecie? Do teraz nie wiem jak się wiadomości prywatne kasuje.

Przez pół roku byłam okłamywana. Z premedytacją. Zaangażowałam się sercem. Traciłam cenny czas. Potem dowiaduje się,że to wszystko jest fikcją. Na dodatek, kiedy o tym napomknęłam wyszłam na wredną sukę. Kto to widział, żeby matka matce takie rzeczy zarzucała!  A ja bez dowodów kłamię. Zazdroszczę. Biedna Ty, biedna. Nie przejmuj się Noemi! Najgorsze jest to, że nie mogę nic z tym zrobić. Tylko żyć z nadzieją, że kiedyś się wyda. Albo żyć ze świadomością, że takie jest życie. Światem rządzą manipulatorzy, przekręty i kłamstwa. Za miękką dupę dostajesz kopa. I lecisz na samo dno własnego jestestwa. Ze łzami w oczach.

Takich historii jest wiele. Każda kończy się tak samo. Ktoś kto ma rację i został oszukany, czy stał się ofiarą wchodzi na kata. Nie ma serca, empatii i żadnych odruchów ludzkich. Chore dziecko, rak, mąż alkoholik, wielodzietność. Wreszcie bieda i brak pracy. Depresja. Więzienie. Nawet wtedy, kiedy wszystko wskazuje na to,że jest inaczej.

Widziałam takich sytuacji kilka. W większości jako obserwator. Łatwiej uwierzyć w łzawe historie, niż to, że światem rządzą kłamcy. Mają przewagę. Liczebną. I strategię, która jak dotąd świetnie się sprawdza. Bo na to pozwalamy. I sami tę machinę napędzamy.

KOMENTARZE (21)

  • Ewelina Mamspired
    Lip 10, 2014., 16:25 • Odpowiedz

    Ja na szczęście nie przypominam sobie takich rzeczy w moim życiu, choć podobnie było w podstawówce, gdy "przyjaciółka" której fundowałam wszystko nagle odeszła, bo "one zapraszały ją na lody i w ogóle"...? A ja? Muszę dodać, że każdy grosz który chciałam od niej pożyczyć musiałam na następny oddać? Ja mam właśnie za miękką dupę (od tłuszczu? why not? :p), bo powinnam jej powiedzieć: "ty głupia suko oddaj mi chociaż stówę za to co ci fundowałam przez te 6 lat".

    A takich historii słyszałam już mnóstwo. Szkoda tylko, że jak w Twoim przypadku "fani" biorą drugą stronę :/

  • Mama Kubusia
    Lip 10, 2014., 16:38 • Odpowiedz

    Brawo Noemi, przybijam piąteczkę! :)

  • Gizanka
    Lip 10, 2014., 16:56 • Odpowiedz

    Niestety, takie przykłady można by mnożyć, choćby po ostatnich sytuacjach na różnych blogach. Ludziom łatwiej jest uwierzyć, że to nie ona, że ktoś się włamał, że ktoś ma problemy czy inne wyssane z palca historyjki niż rozsądnie przeanalizować fakty.

  • Stateczna Matrona
    Lip 10, 2014., 16:59 • Odpowiedz

    Udzielam się na pewnym forum już od kilku lat. Jakiś czas temu mieliśmy tam bardzo bardzo przykry incydent - ja też dałam się nabrać.
    Na forum o tematyce starania-ciąża-poród-macierzyństwo mnóstwo kobiet, każda ma swoje życie, swoje historie, swoje problemy. Co jakiś czas zdarzały się osoby, które przeżywały mniejsze i większe tragedie. Ale okej - przecież wśród sporej liczby użytkowników mogło się trafić sporo "pechowych" ludzi. Streszczając historię - były użytkowniczki, którym na początku wiodło się dobrze (choć miały w życiu zawsze pod górkę, ale starały się mocno trzymać w pionie) i nagle kiedy już wydawało się, że los się do nich uśmiecha SRU i wszystko w gruzach... jedne zdradzane przez męża, rodzina wymiera, dzieci dostają poparzeń, zachodzą w ciążę i ronią - generalnie wśród różnych użytkowników spełniały się różne koszmary jakie można sobie wyśnić.
    Przykład? Kobieta, która jest ratownikiem medycznym. Młoda, ładna, mądra. Poroniła 5 razy, stara się z mężem (ginekologiem) od lat o dziecko. Zachodzi, okazuje się, że on ją zdradza... wyrzuca go z domu, który chwilę wcześniej kupili. Potem jednak zostawia mu dom (nic od niego nie chce) i wyprowadza się do pokoju w domu zamożnych rodziców. Mąż zdradzał ją z kumpelą, która z nim zaszła. W ciąży chodzą obydwie. On zamieszkuje z kochanką. W okolicy 15 tygodnia "bohaterka" tej opowieści poroniła. Robi sobie tatuaże - zamieszcza ich zdjęcia na forum w swoim albumie, podpisane jej nickiem. Wstawiała wcześniej zdjęcia usg, nieznacznie zaokrąglonego brzucha. Wstawiła nawet zdjęcia z wakacji z przyjaciółką.
    Z tą osobą pisałam... wymieniałyśmy prywatne wiadomości, odzywała się na gg. Nagle wszystko zaczyna mnie zastanawiać - znienacka poznaje faceta, chwilę potem z nim mieszka, kolejna ciąża, on zamożny, super ekstra facet. Nagle jej przyjaciółka ma raka, ma dwójkę dzieci i z trzecim jest w ciąży - w życiu tej postaci jak w kalejdoskopie... jeśli pisze o szczęściu to zaczynam mieć pewność, że następnego dnia stanie się u niej coś strasznego - od utraty ciąży, przez zdewastowanie sklepu jej rodziców i znęcanie się kierowniczki.

    Biorę udział w zbieraniu informacji na temat tej postaci... wyszukujemy ze znajomymi zdjęcia w sieci, które podpisała jako swoje.
    W tle moderatorzy robią to samo.

    Finał?

    Okazuje się, że jakaś osoba założyła kilkanaście (!) kont na forum i prowadziła ich życie... wchodziła różnymi kontami o różnych porach dnia i nocy, opisywała różne historie, podawała konta gg, numery telefonu, z niektórymi miała kontakt telefoniczny - z nikim nie spotkała się na żywo.
    Stwarzała coraz to nowsze postaci, którym próbowała najpierw kreować piękne życie, ale za chwilę spuszczała na nie dramaty.
    Musiała na to poświęcić naprawdę wiele czasu...
    Nie wiem kto to. Wydaje mi się, że musi to być osoba z naprawdę dużymi problemami...
    Ona też przy demaskowaniu kont (najpierw pojedyncze, potem wszystkie za jednym razem) tłumaczyła się kolejnymi kłamstwami.

    Forum: "Kłamałaś, to kradzione zdjęcia ciąży!"
    Ona: "Tak, ale tylko dlatego, że nie mogę mieć więcej dzieci i chciałam je mieć jeszcze raz chociaż w internecie... wybaczcie, przeżywam straszne chwile" - tak tłumaczyła się z kłamstwa o ciąży bliźniaczej... ta postać miała już trójkę dzieci - w tym jedne bliźnięta.

    Starałam się streścić to w "paru zdaniach" ale naprawdę ciężko.
    Nie wiem jaki jest cel tych ludzi. Mogę tylko podejrzewać, że jedni naprawdę przeżywają dramaty i internet jest dla nich alternatywą do prawdziwego życia, inni chcą wzbudzać litość, jeszcze inni po prostu "trollują" i grają na emocjach otoczenia traktując to jako zabawę.

  • Matka Antyterrorystka
    Lip 10, 2014., 17:05 • Odpowiedz

    Takie historie są okropne nie powinny mieć miejsca,,,jednak mają...nauczyłam się nie wyskakiwać przed szereg z pomocą bo nieraz się przejechałam...w podobny sposób jak w historii z wózkiem też...dupa już twarda...ale serce dalej miękkie...

  • tusia banaś
    Lip 10, 2014., 18:10 • Odpowiedz

    Hmmm... Niedawno miałam taką sytuację. Napisała do mnie dziewczyna - niby równolatka. Jakąś łzawą historię wymyśliła. Potem założyła bloga. Nawet zdjęcia dodawała. Miałaby urodzić w marcu. Nie urodziła. Na początku twierdziła, że dziecko jej w brzuchu umarło. Ale prawda była taka, że nie była w ciąży. Zdjęcia też nie jej - kradła z neta. Młodsza ode mnie o pięć czy sześć lat. Zapytałam, po co to wszystko? "Czułam się samotna, nieakceptowana". A tak w ogóle miała depresje i to dlatego, że chciałaby mieć dziecko, ale jest za młoda. No i? Po co była ta cała historia?

    Swoją drogą, parę lat wstecz miałam zaczątki depresji. Jakoś nie miałam ochoty wymyślać łzawych historii i wmawiać komuś kłamstw. Nie miałam ochoty na nic. Siedziałam i patrzyłam w jeden punkt. Ewentualnie płakałam. Nie jadłam, nie spałam, nie wychodziłam. Nie spotykałam się z nikim i z nikim nie chciałam rozmawiać. Doszło nawet do wyczerpania organizmu. Nie miałam siły na nic. Czy osoby z depresją mają w ogóle siłę na pisanie czegokolwiek w necie? Na wymyślanie łzawych historyjek? Nie sądzę...

    • Anonymous
      Lip 10, 2014., 22:47 • Odpowiedz

      Wgłębiając się w internetowy światek zauważyłam tendecję niektórych osób do wyolbrzymiania lub wymyślania nieistniejących problemów. Dlaczego? Bo chcą usłyszeć jakie są dzielne, dobre i szlachetne. Bo lubią słyszeć "tak sobie świetnie radzisz mimo tego co przeszłaś" albo "podziwiam cię, że się nie poddajesz". Osoby te w rzeczywistości prowadzą zwyczajne życie bez większych wzlotów czy upadków co wydaje im się nudne i niegodne uwagi więc stwarzają sobie inny, leprzy obraz własnej osoby tam, gdzie tak trudno wszystko zweryfikować czyli w necie. Wymyślają sobie lub swoim dzieciom poważne choroby, schorzenia czy operacje po to, by inni je podziwiali za wytrwałość i pogodę ducha. Takich ludzi spotykam niestety coraz więcej...
      Magda

  • Ewelina Mamspired
    Lip 10, 2014., 18:13 • Odpowiedz

    A JEDNAK! Przypomniało mi się!
    W gimbazie zawsze byłam tłustym pośmiewiskiem klasy. Mogłam marzyć o chłopakach, podczas gdy "koleżanki" zmieniały ich jak rękawiczki. Pewnego dnia napisał ktoś do mnie. Nie pamiętam dzisiaj jak miał na imię. Zaczeliśmy pisać ze sobą, o tak o pierdołach. Ja- naiwne dziecko zaczęłam się co raz bardziej otwierać. Pewnego dnia czytałam ze łzami w oczach histroię jak to on zabił swoją dziewczynę, która uderzyła głową w drzewo podczas przejażdżki autem wyglądając przez szybę. Ta historia była tak wiarygodnie przedstawiona, że nie miałam pytań. Nagle kontakt się urwał. Nie było go na gg. Zaczęłam tęsknić. Później okazało się, że numer usunął. Napisałam więc w opisie coś w stylu "tęsknię, smutno mi, czekam na wiadomość X". Napisał natychmiast po wyświetleniu tego statusu. Był zły, że to on musiał ciągle do mnie pisać pierwszy, bo był ciekawy czy sama się odezwę, ale po wytłumaczeniu, że straciłam przecież ten numer od razu przeprosił. Po kilku dniach dalszych rozmów i planowaniu spotkania (na które pewnie nie miałabym odwagi pójść, bo on był przecież sporo starszy) NAGLE zaczął odpisywać na moje wiadomości tylko jednym słowem "zaraz". Nie ważne co napisałam, zawsze było "zaraz". Po jakiejś godzinie przeczytałam coś takiego "odpierdol się w końcu od nas ty głupia suko, daj nam spokój". Pisałam więc "X, co się stało?" sądząc, że pomylił okienka. "To nie X, to ja, dziewczyna X. Odpierdol się od mojego faceta ty szmato". Kilka minut później dostałam taką wiadomość: "Cześć, bardzo Cię przepraszam, ale właśnie się myłem, bo uprawiałem sex z moją dziewczyną i w tym czasie musiała przeczytać nasze wiadomości. Sorry, że cię okłamałem z tym wypadkiem nie wiem dlaczego to zrobiłem. Głupio mi, ale daj nam spokój!"
    Byłam w szoku. Dobrze, że miałam na tyle zimną krew przez cały ten czas, że się nie podkochałam w tym KIMŚ, kto NIE ISTNIAŁ...

  • Daria MamaLoliPoli
    Lip 10, 2014., 18:19 • Odpowiedz

    Brawo!

  • monia,
    Lip 10, 2014., 18:42 • Odpowiedz

    I najgorzej właśnoe, że potem ta osoba, która w perfidny sposób kłamała i wykorzystywała dobre serce innych robi z siebie cierpiętnika, ofiarę. Takie sytuacje doprowadzają mnie do białej gorączki. Bezsilność jest najgorsza ! I potem przez takich oszustów cierpia te osoby, które faktycznie pomocy potrzebuja i są uczciwe. Bo już ludzie boją się kolejny raz zaufać... Ale wiesz co Noemi? Tak jak ze zdwojoną siłą wraca do nas dobro, które poczyniliśmy, tak też wraca zło. Może nie dziś, nie jutro, ale wraca na pewno.

  • Ewelina Anioł
    Lip 10, 2014., 20:03 • Odpowiedz

    Zawsze uważałam,że skoro mnie (czyt,mojemu dziecku) pomagają obcy ludzie,wiec dlaczego ja mam nie pomagać potrzebującym.Niestety też się przejechałam,ktoś w perfidny sposób chciał wykorzystać nasze dziecko,jego chorobę do wzbogacenia się.Na szczęście przyjaciele czuwali i sprawa szybko na policję trafiła.Dziś już nie jestem tak ufna,mimo,że dobre duszyczki nadal pomagają naszemu synowi.Szkoda,że takie sytuacje się zdarzają.A nie powinny.99 osób podziękuje,a 100 da ci tak popalić,że bokiem wychodzi.Przykre...

  • Mama Globtroterka
    Lip 11, 2014., 06:57 • Odpowiedz

    Niestety anonimowość jaką daje internet powoduje, że trolle i "internetowe czubki" czują się bezkarne. Czasem mam wrażenie, że jak ludzie odpalają internet to wyłączają mózg.

  • Anonymous
    Lip 11, 2014., 07:02 • Odpowiedz

    Bo jestesmy zbyt wrażliwi żeby żyć w obecnych realiach, nie przystosowani totalnie do syfu jaki ludzie sami sobie zgotowali.
    dlaczego? Bo rodzice chcieli nas wychować na empatycznych, uczciwych i dobrych ludzi... Teraz ta dobroć i uczciwość to niestety przekleństwo dla wielu z nas z uwagi mi. Na powyzsze historie...

    najgorsze ze sami sobie tworzymy ten syf... Mowie oczywiście ogólnie.

  • Anonymous
    Lip 11, 2014., 08:02 • Odpowiedz

    Mi jedna taka historia zapadła w pamięć, chociaż w sumie ale opowiem tą bardziej łzawą.
    Na pewnej grupie dziewczyna najpierw nam pisała, że jej syn ma autyzm (do dziś nie wiem czy to prawda).
    Później niby starali się z mężem o dziecko.
    Zaszła w ciążę ale jednak się rozmyślili, że dziecka nie chcą. Wysyłała nam linki do stron z tabletkami wczesnoporonnymi (nie tymi 72h) i wypisywała co o tym sądzimy. Bo mąż chce żeby wzięła a ona chce tego dziecka. Później odwrotnie on chciał ona nie. Koniec końców zniknęła na kilka dni. Gdy się pojawiła opowiadała jak to było po wzięciu tych tabletek.
    Później niby jakieś depresje czy coś.
    Z grupy wyleciała. Do dziś nie wiemy czy ciąża była czy nie.
    Mam wrażenie, że chodziło jej tylko o to by być w centrum zainteresowania i byśmy ją odciągały od pomysłu wzięcia tabletek.

  • Anonymous
    Lip 11, 2014., 09:08 • Odpowiedz

    Też ostatnio byłam w takiej sytuacji. Dodałam na jeden z popularnych portali ogłoszeniowych wpis, że mam przybory szkolne do oddania potrzebującym rodzicom. W końcu mi się już one nie przydadzą, a że praktycznie wszystkie były w dobrym stanie chciałam zrobić coś miłego. Co się okazało? Wcale nie pisały do mnie osoby potrzebujące, tylko wyłudzacze. No bo jak mam sobie wytłumaczyć, że taka naprawdę potrzebująca osoba ma w sprzedawanych rzeczach firmowe ubranka, buty, drogie przedmioty, smartfona na wymianę, czy laptopa, którego "wymieni na inny, dany model z dopłatą z jej strony". Na szczęście w końcu wiem, że przybory trafiły do osoby, która naprawdę będzie ich potrzebować :)
    Piszę z anonima, ponieważ nie mam konta na żadnym z portali.

  • La chienne sauvagee
    Lip 11, 2014., 09:15 • Odpowiedz

    O tak,wysłałam parę razy rzeczy po małej,zabawki i inne "przydasię" Nawet raz zdarzyła się kasa (za co mój M dał mi wielki opierdol) a i tak wychodziłam na najgorszą bladź bo w ubranku dziurka/plamka,w zabawce baterii nie było itp Od jednej laski z naszego wspólnego sławnego forum już 3 lata czekam na zwrot wysyłki gabarytowej.No nie doczekam się.Jak chcesz pomóc lepiej znajdź w realu rodzinę i jej pomagaj-tak mi kumpelka poradziła której też dupę obrobiono w sieci.

  • kobieta czasami, mama zawsze
    Lip 11, 2014., 09:25 • Odpowiedz

    ja często też dostaję zapytania abym oddała za darmo te ciuszki które wystawiam na allegro (wystawiam te b. dobrej jakości), gdy właśnie zaproponowałam ciuszki które mają małą plamkę, dziurkę, albo rajstopki, końcówki kremów, ręczniki, wszystko co Aleks nie używa, a mogę oddać to również zostałam wyzwana, że proponuję to co jest odrzutkiem, a ta kobieta ma tak ciężko sytuację. A tak nie jest, sprzedając też zarabiam na kolejne ciuszki dla dziecka, ba! a te które zaproponowałam są tej samej jakości tylko mają małą skazę. No cóż, widocznie ta Pani również nie potrzebowała pomocy (bo Ci którzy naprawdę jej potrzebują - przyjmą wszystko), tylko liczyła na moją litość a później sama by je sprzedał dalej. Dlatego od tej pory wszystkie rzeczy oddaję do fundacji wspierającej przyszłe mamy, a Ci którzy potrzebują pomocy nie wstydzą się o nią poprosić w przeznaczonym do tego miejscu. Od tej pory odsyłam te osoby właśnie pod ten adres.

  • Misako - matka po japońsku
    Lip 11, 2014., 12:37 • Odpowiedz

    Noemi, kurde wiesz, że właśnie odczytałam maila/info czy co tam to dziwne dique wysyła, laska zrugała mnie jak burą sukę (cytat) i kilka innych epitetów pod moim adresem jako matki poczyniła, też kurde rozważam co zrobić, walczę aby lasce nie odpisać, ale nie wiem czy jest sens się zniżać, a może nagłośnić... ;/ I am asking why??????

  • Anonymous
    Lip 11, 2014., 13:30 • Odpowiedz

    Ja też niestety padłam ofiarą takiej pijawki, która żerowała na moim miękkim sercu. Niestety wielokrotnie przekonywałam się, że ludzie to świnie, ale nadal mam nadzieję, że nie wszyscy. Trudno - jak ktoś ma miękkie serce - musi mieć twardą dupę. Pozdrawiam.

  • encepence
    Lip 13, 2014., 21:02 • Odpowiedz

    "5"

  • aniazona
    Lip 22, 2014., 11:54 • Odpowiedz

    Nie wiem czym kierują sie tacy ludzie. Z małych oszustw jeszcze można sie szybko otrząsnąć i zapomnieć o sprawie. A co ma mój mąż powiedzieć? Przez 7 lat był oszukiwany, że jest ojcem dziecka. A gdy prawda wyszła na jaw, to matka zabrania sie z dzieckiem widywać, ale alimenty ciągnie przez komornika i sprawy w sądzie przedłuża jak sie da... Minęło półtora roku a mąż dalej nie może się z tego otrząsnąć i przypuszczam, ze do końca życia nie da rady.

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×