Wcześniactwo – dzieci wyjątkowe!

Nie tak wyobrażaliśmy sobie rodzicielstwo.
Prawdę pisząc o wcześniakach wiedziałam niewiele.
I nagle sama zostałam mamą wcześniaka, który postanowił wyjść na świat 10 tygodni przed czasem.

Całą kartotekę Prezesa nauczyłam się na pamięć.
Kiedy pierwszy raz spojrzałam w karty znajome były dwa słowa:
wylew i morfina.


Wcześniakiem nazywamy dziecko urodzone poniżej 37tc.

Zgłaszają się do mnie często mamy wcześniaków które w dniu narodzin miały po 3 kilogramy, 10 punktów i spędziły w inkubatorze tylko kilka godzin. Padają pytania o rozwój, pytam wtedy co niepokoi? W sumie to nic – odpowiada taka mama. Ale to wcześniak, no i wiadomo, że z takimi dziećmi nigdy nic nie wiadomo, bo bloga czytam i widzę, że są różne powikłania.
Staram się najdelikatniej jak potrafię napisać, że trzeba się cieszyć z tego, że wszystko jest okej i traktować dziecko jak dziecko donoszone.
Ale to trzy tygodnie! Pada wtedy.
To bardzo malutko – staram się dalej tłumaczyć – to tylko trzy tygodnie.
Być może uspakajam, a być może ktoś myśli, że bagatelizuje jego problemy.
Nie bagatelizuje.
Uważam, że każda matka ma takie samo prawo by czuć strach o swoje dziecko.
To całkiem naturalny proces.

Jest jeszcze jedna nazwa.
Skrajne wcześniactwo.
To dzieci urodzone przed 32tc.
Tak jak Prezes.

Powikłania poporodowe są bardzo często powiązane z tygodniem ciąży.
Są od tego reguły.
Zdarza się, że na Intensywną Terapię trafiają dzieci donoszone w stosunkowo gorszym stanie niż skrajne wcześniaki.

Intensywna Terapia to miejsce w którym dzieci balansują na granicy życia i śmierci.
Przychodzą na świat tak wcześnie, że ratują je tylko dobrodziejstwa dzisiejszej medycyny.

Czego nie wiesz o wcześniakach?

METODA INFANT FLOW

Być może wspieracie również WOŚP.
Oni są własnie głównymi fundatorami Polskich placówek w Infant Flow.
Jest to nieinwazyjna metoda wspomagania oddechu. 

RETINOPATIA:
Odwarstwianie się siatkówki. Jest pięć stopni ROP.
Prezes miał ROP II stopnia. Gdyby retinopatia wskoczyła w III stopień prawdopodobnie musielibyśmy przechodzić laseroterapię. V stopień to ślepota. Na chwilę obecną proces nieodwracalny.WYLEW:
Nazwa, która najbardziej mnie przeraziła. Wylew kojarzył mi się zawsze z osobami starszymi i z niepełnosprawnością. Ma to wiele wspólnego z tym co dzieje się u dzieci.
U Prezesa do wylewu doszło w trakcie porodu.
Wylew się wchłonął. Nie mamy żadnych skutków ubocznych z tym związanych.
Nie wszystkie dzieci jednak mają tyle szczęści.
Wylew może nieść za sobą dalsze konsekwencje – DPM (dziecięce porażenie mózgowe), padaczka, gorsze funkcjonowanie dziecka w strefie psycho-ruchowej. DROŻNY OTWÓR OWALNY:
Proste wytłumaczenie: ,,przecieki w serduchu”. Wszystko się zamknęło. Samo.
W lutym ubiegłego roku Prezes miał robione echo serca – kontrolnie.
Kardiolog dziecięcy po zapoznaniu się z Prezesa kartoteką wyraził dezaprobatę i pogratulował mu wyjścia ze wszystkiego obroną ręką.

SEPSA:
Zakażenie organizmu. Często prowadzi do śmierci. Wysiada któryś z organów.
Jedna z najczęstszych przyczyn zgonów u noworodków.

TRANSFUZJE KRWI:
Było ich kilka ze względu na niedokrwistość.

MARTWICZE ZAPALENIE JELIT:
Choroba przewodu pokarmowego.
Któregoś razu na inkubatorze Prezesa, zaraz po obchodzie leżało zdjęcie RTG.
Zapytaliśmy co to jest. Co się dzieje?
Działo się. Prezes przeszedł na żywienie pozajelitowe – tzw. parenteralne.
Chirurg gotowy do zabiegu usunięcie pewnej części jelit.
Kolejny cud.
Obyło się bez zabiegu.

To przeszedł Prezes.
W ramach daru od losu jakim jest ,,wcześniactwo”.
Uzmysłowiło mi to bilion razy, że wcześniaki są tak bardzo silne, że nawet na starcie są w stanie udowodnić dorosłemu, że ich walka nie jest bezowocna.

Prezes udowodnił nam właśnie, że warto walczyć i wierzyć do samego końca.
Że będzie dobrze.

A jak rozwija się takie dziecko?
Wolniej.
Wszystko co robi taki wcześniak wymaga czasu i poświęcenia rodziców.
Te dzieci później raczkują, siedzą, chodzą.
Rodzice muszą poświęcić swój czas na rehabilitację (najbardziej znana metoda Vojty i Bobath).
Znana przy wzmożonym napięciu mięśniowym, które również nas nie ominęło.
Taki kolejny bonus od życia.

Prezes zaczął siedzieć mając 9 miesięcy i chodzić mając 15 miesięcy.
To był niesamowity wynik jak na jego przejścia.
To tak jakby dziecko donoszone zaczęło chodzić w wieku 10 miesięcy.
Byłam dumna.
Tym bardziej, że Prezes bardzo długo raczkował.
Podejrzewam, że takie przemieszczanie było dla niego bardzo wygodne.
Potrafił utrzymać pionową postawę wcześniej, ale jak tylko orientował się, że niczego się nie trzyma zamiast kroku, po prostu siadał i przemieszczał się z prędkością światła na czworakach.

Raczkowanie to ważny proces w życiu dziecka. Wczesniaka tym bardziej.
Dziecko ćwiczy obydwie półkule mózgowe i w ten sposób niweluje choć w malutkim stopniu zaburzenia Integracji Sensorycznej o których możecie poczytać tu KLIK.

Na co zwrócić szczególną uwagę?
Na to co mówi do Was lekarz. Dopytywać.
Wiem, że wielu rzeczy nam nie powiedziano, inne rzeczy pominięto, a jeszcze innych rzeczy dowiedziałam się od innych mam wcześniaków.
Pamiętaj o kangurowaniu!  
Prezes do dnia dzisiejszego przychodząc do naszego łóżka domaga się położenia główki na naszej piersi. To jeden z jego ulubionych ,,miejscówek” do oglądania bajek. 🙂

Trzeba pamiętać, że lekarze na NFZ są bardzo różni, a ich podejście do pacjenta jest często bardzo olewające. Dla małego pacjenta również.
Spotkałam na swojej drodze wielu lekarzy, którzy swoje kompetencje schowali zapewne gdzieś bardzo głęboko w kieszeni. Szkoda, bo jako matka dziecka przedwcześnie urodzonego potrzebowałam fachowej opieki.

Podstawowym gadżetem w domu każdego rodzica wcześniaka powinien być monitor oddechów.
Można je wypożyczyć ze szpitala. 

Ważnym punktem zwrotnym w wychowywaniu takiego jest przede wszystkim akceptacja.
Pisałam o tym o tu KLIK.
Trzy słowa: ,,Zaakceptuj mnie mamo”.
Dziecko gdyby umiało mówić zapewne by powiedziało:
– Nie, nie będę chodził tak szybko jak Franek od cioci Hani. Ani nie będe tak szybko siedział jak Oliwka od Pani Basi. Bo ja miałem inny start.

Wiem, że będzie to trudne, prawdopodobnie nie do zniesienia, bo Polki mają tendencję do tego by porównywać rozwój swoich dzieci i mówić w jakim wieku dziecko usiadło, a w jakim zaczęło chodzić by ze zdziwieniem stwierdzić: ,,No jak to?! Twoje tego nie robi?!”.

Wczesniaki jest też mniejszy od rówieśników.
Przynajmniej skrajny wcześniak.
Mniejszy, drobniejszy. Wygląda na mniej niż ma w rzeczywistości, wiec prawdopodobnie pytań w piaskownicy i wiek będzie multum.
Mi już weszło w nawyk:
– Tak. Ma X miesięcy, ale jest wcześniakiem, dlatego jest nieco mniejszy.
Nie musiałam wtedy znosić pytać:
– A przepraszam, że pytam on jest na coś chory, że jest taki malutki?

Trzeba pamiętać o czymś jeszcze.
Nie wszystkie wcześniaki wychodzą z wcześniactwa obronną ręką.

Rzesza powikłań po porodzie nierzadko odciska piętno. Nie są to poprawki kosmetyczne jak u nas (ale o tym poniżej) – ale jest to niepełnosprawność psycho-ruchowa. Dzieci nie widzą, nie słyszą. Mają DPM (dziecięce porażenie mózgowe). Są niepełnosprawne i nigdy pełnosprawne już nie będą. Nie chodzą, nie mówią.
Ich życie i życie ich rodziców to ciągła walka o to by to życie było jak najlepszej jakości.
Rehabilitacja zamiast placu zabaw, lekarze zamiast zabaw z kolegami. Operacje zamiast przedszkolnych sal.
Ciągla tułaczka po lekarzach, nadszarpnięty budżet domowy.
Walka, walka o życie, o normalne życie.
Gdzieś tam zawsze iskierka nadziei, że lekarze znajdą lek na to i na tamto. Że uda się, że wszystko będzie dobrze.
Nie wierzcie więc w napisy w kolorowych czasopismach, że oto udało się uratować dziecko w 25tc, ważyło 500gramów i właśnie wyszło do domu całe i zdrowe. To bzdura. Zanim to dziecko będzie zdrowe i wszystko będzie dobrze rodziców czeka walka o tę normalność, która w obliczy kolejek na NFZ jest bardzo trudna. Każdy rodzic wcześniaka musiał na własnej skórze poczuć ignorancje naszej służby zdrowia i tam gdzie się dało wszyscy chodziliśmy prywatnie.
Chyba nie poznałam jeszcze rodzica wczesniaka, który nie chodziłyby na wizyty z dzieckiem prywatnie.

Dzisiaj Prezes ma prawie 5 lat. Chodzi. Mówi. Rozwija się prawidłowo. Jego rozwój przeszedł najśmielsze oczekiwania zarówno nas jak i lekarzy do których z Prezesem chodziliśmy.
Cud proszę państwa! Cud!
To nie jest tak, że wcześniactwo nie zostawiło żadnych śladów. Zostawiło. Stały się częścią naszego życia. Co dziennie rano zanim Prezes idzie do przedszkola przykładam mu do ust i nosa maseczkę i podaję sterydy na płuca (tzw. wziewy).
Wieczorem przed snem druga partia + tabletka na noc.
Płuca, które nie były rozwinięte dawały nam o sobie znać od zawsze.
Prezes miał dysplazję oskrzelowo-płucną. Mamy podejrzenia astmy, która nie została jeszcze jednoznacznie stwierdzona. Problemy są. To pewne. Jesteśmy wiec pod kontrolą Poradni Pulmonologicznej w Poznaniu przy ulicy Szpitalnej.
Zaburzenia Integracji Sensorycznej, które dawały o sobie bardzo znać, obecnie są już za nami. Kolejny cud spośród wielu.
Synku drogi, jaką masz misję do spełnienia? – chciałabym go czasami zapytać.

Dzisiaj wracaliśmy do domu.
Ja, Prezes i PT.
Prezes spojrzał w gwiazdy. Ja również.
– Musimy kupić lornetkę,żeby oglądać gwiazdy! – mówi Prezes
– Nie lornetkę. Lunetę – odpowiada PT
Prezes podał nam ręce. I nadal wpatrując się w gwiazdy ruszyliśmy przed siebie.

CATEGORY: WCZEŚNIACTWO
Comments (32)

Świetny rzetelny post Noemi chyle czoła.

Piękne i przerażające za razem.

Wspaniale napisane. Noemi co nasunęło mi się podczas czytania to to, że piszesz, że Jaś długo raczkował. To pewnie częściowo przez to teraz jest taki zdolniacha z niego 🙂 A jak przeczytałam, że zaczął chodzić w wieku 15 miesięcy… Toć to niesamowite. Mi neurolog powiedziała, że średni wiek kiedy dzieci donoszone zaczynają chodzić to właśnie 15 miesięcy. Super Jaś. Super rodzice Jasia. Super, że tak świetnie sobie radzicie. Dobrze, że z większością Jaś już sobie poradził. My ciągle jeszcze żyjemy w niepewności… Pozdrawiamy Marysia z Michasiem (31/32tc – obecnie 8,5 miesiąca)

nie wiem, co mam Wam napisać poza tym, że Prezes to jest dopiero GOŚĆ, twardziel jakich mało. i ma świetnych rodziców 🙂

Piękne.. Wszystkiego najlepszego dla mamy i maluszka. 😀

Cud chłopak ! Niesamowicie silni i dzielni rodzice ! 🙂 Wspaniale, że tak to się „skończyło'” mimo, że ślad pozostał to jest naprawdę pozytywnie. Kiedy nasza córka urodziła się z zapaleniem płuc i z zakażeniem organizmu kompletnie nie dochodziło do mnie, że są to naprawdę poważne i śmiertelne choroby dla noworodka ( Zuza ur.37tc,) Prezes wygrał z tyloma naraz ! Jesteście piękną,wartościową rodziną 🙂 Pozdrawiam

Jesteś skarbnicą wiedzy dla rodziców wcześniaków.
Zakończenie wzruszające 🙂

Wasz synek nie raz Wam udowodnił że będzie brał świat i życie ze wszystkimi niedogodnościami i będzie korzystał z tego życia pełną parą bo walczył od samego początku i udowadnia każdego dnia że to życie mu się należy! 🙂

Przeczytałam Twojego bloga od deski do deski, czyta się świetnie 🙂 (trafiłam tu po linku od Doroty Zawadzkiej)
Czasem poruszasz ciekawe tematy

Tworzycie fajną rodzinkę
Prezes rozwija się super 🙂 a Ty jesteś fajną mamą

Mój Młody przyszedł na świat „tylko” w 36 tc , ale ze względu na moją cukrzycę z wagą 4300:) za to dzięki pani doktor i jej niedbalstwu wyjęty przez cc w ostatniej chwili , był siny i nie oddychał – na dzień dobry 2 pkt w skali Appgar. Na szczęście i z cukrami po porodzie i później z całą resztą poradził sobie super, niedotlenienie nie zostawiło śladu. Teraz ma prawie 3 lata i szaleje tak że nie wyrabiam 🙂 nie podchodzę do niego jak do wcześniaka, bo dla mnie wcześniak to dziecko tak wcześnie urodzone jak Prezes.
Czytam tez innego Bloga gdzie Mama ma w domu 2 skrajnych wcześniaków, jeden z synów rozwija się praktycznie normalnie, niestety drugi ma m.in DPM i masę innych rzeczy.
Podziwiam Was mamy wcześniaków, macie wielką siłę.
Iza

Ważne jest to, co piszesz, a o czym wiele osób nie wie. Że wyjście ze szpitala z wcześniakiem to kolejny etap długiej i ciężkiej walki.
Cieszę się, że wygrywacie.

Potrzebne są takie posty. Żebyśmy przestali traktować wcześniaki w kategorii dzieci, które tylko się szybciej urodziły i trochę później siadają. Żebyśmy przestali przypinać łatkę wcześniaka dziecku urodzonemu tydzień (albo dzień) przed terminem. Żebyśmy nauczyli się szacunku i zrozumienia dla czyjegoś strachu i walki. Żeby żadna głupia cipa nie wyleciała z tekstem „ściśnij dupę”, nie wiedząc nawet o czym pisze.

Wow, Ty jak piszesz to ja mam ciary na plecach. Ale jak sama mówisz Cud!! Zgadzam się z Tobą, lecz i do tego cudu wy się bardzo dopisaliście, gdyby nie Wasza walka, wędrowanie po lekarzach,ciągła rechabilitacja, oraz rozwijanie Jasia w domu, to ten Cud byłby widzialny w wersji, że Jasio żyje. WOŚP Wspieram całym sercem i cieszę się, że poprawiają jakość pobytu w szpitalach. A Jasiowi życzę dużo zdrówka i uśmiechów na codzień, Wam jako rodzicom gratuluję wytrwałości w dążeniu do celu,oraz wielu sił.

I życzę Wam, aby problemów zdrowotnych Prezesa było jak najmniej.
Widać, jednak, że ma on bardzo dużą wolę walki.
Pozdrawiam.

dzielny człowiek, prawdziwy szef wszystkich szefów

Też mam w domu taki CUD. Urodzona w 27 tyg. , bez sterydów na płuca. 3 pkt APGAR, ciężka zamartwica urodzeniowa, niedotlenienie, wylewy III stop do obu półkul mózgowych ( w skali IV stop. Wylew III stop oznacza ze zalane zostało 50-75% powierzchni polkuli), laseroterapia z powodu ROP II+ ( plus oznacza stan zapalny), 4 transfuzje krwi. Intubowana na 10 dni, dwa tyg pod CPAP, 3 tyg tlenoterapii biernej. Mieszane napięcie- wiotka centralnie, wzmożone w obwodzie. Zaczela chodzic majac 16 mies. W wieku dwoch lat rozwoj poznawczu oceniono na 8 mies do przodu, slownictwo na 3,5 roku.
Byla rehabilitowana rok prywatnie, do wielu lekarzy jezdzimy na NFZ na szczęście.
Dzis moja corka ma 2,5 roku- spiewa, recytuje, uczy sie angielskich słowek, ma problemy SI, jest nieskoordynowana ruchowo.
Ale jest CUDEM.

16 miesięcy jak zaczęła chodzić? Niesamowite! 🙂
Pięknie, cudnie! I oby tak dalej!

Noemi, dziękuję :*

podziwiam was ja mam 2 cudeńka urodzone w czasie i naprawdę bardzo wam współczuję mamy wcześniaków, nie wobrażam sobie co mogłabym czuć gdyby dopadła mnie taka tragedia.chylę czoła i podziwiam waszą walkę o to, by wasze dzieci były szczęśliwe i zdrowe.nie zawsze się z tobą zgadzam noemi ale wiem jedno przeżyłaś dramat i ten dramat będzie się pewnie za tobą ciągną całe życie dlatego życzę wszystkiego dobrego

Czuć bijące od Ciebie ciepełko, kiedy mówisz o Jasiu. Dziękuję Ci za ten wpis, jest ważny nie tylko dla mam wcześniaków, ale i reszty, bo nie każdy docenia szczęście w tym, że ma zdrowe dziecko…

Bardzo potrzebny post, jak już tu dziewczyny pisały. I dla wielu dzieci walka przez całe życie. A patrząc na Prezesa widać, że warto walczyć o każdą kruszynę. Dobra robota!

No i poniedziałkowy ranek zaczął mi się łzawo-wspomnieniowo. Tekst świetny, prawdziwy, niesentymentalny, rzetelny… Sama jestem mamą bliźniaczek z 30 tc. Maleńkie chucherka to były, takie niespełna kilogramowe. A teraz, zaraz już trzy lata upłyną… Tak jedna jest cudem nad cudami bo zaczęła z 1 punktem w skali Apgar a teraz ani fizycznie (no może jest szczuplejsza od przeciętnego trzylatka) ani emocjonalnie czy poznawczo nie odbiega od rówieśników. Mamy małe problemy z integracją sensoryczną, ale to pikuś i do ogarnięcia zwłaszcza w obliczu choroby drugiej córci. Druga lepiej zaczęła ale w pewnym momencie doszło do wylewów III/IV stopnia a zatem na ten moment mamy MPD czterokończynowe i padaczkę lekooporną z kilkudziesięcioma napadami na dobę Cóż ja będę pisać, Ty zrobiłaś to świetnie, nic dodać nic ująć. Jedną córkę poślę za chwilę do przedszkola. do drugiej będzie pani pedagog przychodzić w ramach zajęć rewalidacyjno-wychowawczych.
Łzawo mi ale w gruncie rzeczy jestem szczęśliwa. Bo jeden cud w nocy przychodzi do naszego łóżka by się wtulić. Drugi cud nie jest w stanie, i pewnie nigdy nie będzie w stanie by przyjść. Ale gdy się obudzi to woła a ja biegnę i mogę utulić. A tak mało brakowało, by jej dziś z nami nie było. Pozdrawiam. Wiola

Pokłony dla Ciebie….

swietny tekst, Jas maly wielki bohater, duzo przeszliscie, ale patrzac w te sliczne niebieskie oczka widac ze warto

zapraszam na http://www.hhamburgery.blogspot.de

Dwie sprawy do Matki Prowadzącej 😉 Brawo. Gratuluję Ci zdrowego podejścia do… życia. Czytam Cię nie pierwszy raz i szacun.
A z takich… dziwnych i cudownych zarazem rzeczy- znajoma jest mamą bliźniaków. Jedno z nich było wcześniakiem 😉 Czytaj: została zapłodniona drugi raz będąc już w ciąży. To też cud. Obydwoje dzieci rozwija się prawidłowo, a o cechach wcześniaczych u córki dowiedziała się od… położnej. Tak, dobrze czytasz. Od położnej na wizycie patronażowej… Lekarze to temat rzeka…
Pozdrawiam!

Prezes jest Cudem, Prezes jest po COŚ, On jest stworzony do wyższych celów 🙂

Mój synek urodził się w 34 t.c. z wagą 2050, po czym schudł do 1800. Miał wzmożone napięcie mięśniowe i kręcz szyi. Rehabilitacja nie ominęła i nas. Na dźwięk „Vojty” do dzisiaj mam ciarki i słyszę w oddali płacz Artura. No i zabieg na wnętrostwo – które częściej zdarza się u wcześniaków też zaliczyliśmy. Dziś jest już wszystko za nami.
Twój synek i tak, jak na „takiego” wcześniaka wcześnie zaczął chodzić. Podziwiam Cię za siłę. Brawa dla Was wszystkich 🙂

Prezes to niesamowity szczesciarz. Niewielu, tak jak piszesz, z wczesniactwa wychodzi tak obronną ręką. Powikłania mogą być porażające. Znam dziewczynę, niewiele młodsza ode mnie, która jest wczesniakiem. Na pierwszy rzut oka- zdrowa. Niestety.wcale tak kolorowo nie jest- wada serca, skrajna astma, słabe kości i SN, poważna wada wzroku, to tylko niektóre…
Także Prezes to naprawdę Cud!

Witam serdecznie i zapraszam na nowo powstałe forum dla rodziców wcześniaków 🙂
Będzie nam miło jeśli zostanie Pani jego użytkownikiem
adres: http://wczesniaczek.pl

„Nie wierzcie więc w napisy w kolorowych czasopismach, że oto udało się uratować dziecko w 25tc, ważyło 500gramów i właśnie wyszło do domu całe i zdrowe. To bzdura.”

Urodziłam się w 1988 roku, w 24 m-cu ciązy, waga 580 gram…
Żadnych następstw wcześniactwa u mnie nie było, nie mam nawet wady wzroku. Rozwijałam się normalnie z rówieśnikami. Byłam wzorowym uczniem. Skończyłam studia. Nie jestem chorowita- nawet przeziębienia mnie omijają. Nigdy poważnie nie chorowałam – ospa to skończyła się na kilku krostach na brzuchu (heh i to chyba była najpoważniejsza choroba).
Droga autorko.. czasami zdarzają się małe cuda. Czego i Wam życzę :).

24 tygodniu ciaży.

Owszem w tamtych czasach sama waga 580 gramów była czymś niesamowitym (z racji urodzenia 1988r.) taka masa, taki tydzień powinien być nawet gdzieś odnotowany, z racji tego, że wtedy granicą przezywalności był jeden kilogram, a nawet bliżej 1,5 kg. Dzieci urodzone w tym tygodniu i z taką masą nie miały po prostu szans.

„Rozwijałam się normalnie z rówieśnikami” – od zawsze? To też bardzo ważne. 😉 Mój Jaś potrzebował dwóch lat by w pełni nadgonić swoje stracone 10 tygodni.

Oczywiscie w cuda wierzę. 😉 Mam jeden cud w domu.

Kochana przeczytałam post i jakbym zamiast Prezesa widziała swoją Julkę ona też jest takim skrajnym wcześniakiem.Urodziła się w 25 tyg z wagą750g.Przechodziliśmy przez to wszystko.I dzięki Bogu przeszliśmy ona też jest takim cudem wyszła obronną ręką,Dzisiaj ma 10 lat jest można powiedzieć zdrową dziewczynką,Wszystko mineło dysplazja oskrzelowo -lucna wykluczona,ale w zamian za to ma postępującą skoliozę której przyczyną być może jest jej wcześniactwo.Dlatego zgadzam się z Tobą,wcześniactwo zostawia swoje piętno.U nas oprócz blizn jest gorset ortopedyczny,Bozia ma plan wobec takich dzieci one są cudem ..Twój kocha kosmos moja też wie o nim wszystko ale jeszce obdarzona jest talentem muzycznym.Życzymy powodzenia

Do momentu w którym sama nie zaszłam w ciążę temat wieśniaków był mi mało znany merytorycznie. Jestem w 30 tc i liczę każdy dzień od 20 tc, kiedy rozszalała się szyjka. Myślałam, że jak dotrwam do 28 tc to będzie szał. Że odetchne. A tu nie… Zawsze stawiałam siebie za wzór i myslalam, że skoro ja dałam radę, to wcześniactwo nie jest takie groźne. 33 lata temu urodzilam się w 30 tc. Lekarze straszyli moim rodziców m.in. padaczka, uposledzeniem. Tylko położna podtrzymywala mamę na duchu mówiąc, że z takich kruszynek wielkie baby rosną. Porod w malenkim szpitalu znienacka, wiec nie dostałam sterydów, pkt chyba 7, 1500 waga. Do okresu dojrzewania byłam chudziutka, potem ruszyło:d chodziłam szybko, do szkoły poszłam rok wczesniej, czytalam jako czterolatka. Rzadko cokolwiek mi dokucza fizycznie. Naiwnie myślałam, że teraz nad moim dzieckiem jest parasol ochronny, bo przecież to już prawie 8 miesiąc, przecież uratowano dzieci z 24 tc… I potem przeczytalam historię Ksawerego. Uratować nie znaczy przeżyć, przeżyć nie znaczy żyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2018. All Right Reserved.