Ja mam pralkę. Nie piorę na tarce!

Jak wiecie (lub i nie?) uwielbiam sobie ułatwiać życie.
Z lenistwa.
Dlatego moje dziecko miało smoczek i pieluszki jednorazowe i gotowe obiadki i deserki i soczki też. Pisałam nawet kiedyś, że blendera nie posiadam, a robota kuchennego nigdy nie użyłam.
Mam też pralkę, mikrofalówkę i książkę kucharską (serio! nawet trzy!).
Brakuje mi tylko zmywarki, ale w tym na ile może wyręcza mnie PT.

Gotuję więc sobie, sprzątam i powieszam pranie. Nie piorę, bo pralka pierze. Ja ją tylko ustawiam – albo Prezes, bo też potrafi i zajmuje to mniej niż minutę.
A pralki nierzadko mają opcję Baby Care!

A ponieważ użytkuje masę portali dla rodziców, widzę często takie oto obrazki.


No i śmieszą mnie te obrazki.
Tak jakby. Śmieszą mnie do momentu aż nie poczytam odpowiedzi.

Żyję sobie w XXI wieku w którym pierze pralka, a ja nie muszę niszczyć rąk na tarce.
Niektórzy też nie niszczą rąk, bo mają zmywarkę.
Mamy erę pieluszek jednorazowych, gotowego jedzenia dla dzieci (a jeżeli komuś chce się osobno gotować to są blendery).
Dziecka na rekach wcale nosić nie trzeba, można zawiązać w chuście i spokojnie mieć dwie sprawne ręce do mieszania zupy, tudzież wieszania prania. Można położyć dziecko również na macie edukacyjnej, a są też inne cuda techniki jak huśtawki dla niemowląt i bujaczki.

Szkoda, że wiele matek o tym zapomina…

Tak, dzieci są absorbujące i to bardzo.
Są i takie, które na macie edukacyjnej zaczynają wyć jak do Księżyca,a na bujaczku strach zostawić, żeby czasami nie spadło, bo robi jakieś bliżej niezidentyfikowane ruchy swojego małego, pulchnego ciała.

Wiem również, że posiadajac dziecko trzeba mieć oczy wokoło głowy, a czasem wystarczy ułamek sekundy, by dziecko nie nabiło sobie porządnego guza.
Ot – dzisiejsza sytuacja, rozmawiam z PT przez telefon i Prezes, który siedział obok mnie, właśnie spadł głową w dół z kanapy.

Do tego dzieci swoimi pomysłami wyniszczają rodzicielską psychikę.

Ale prace domowe?
Pranie, sprzątanie, gotowanie?

Dzieci do roku śpią w dzień.
Serio.
Wszystkie.
(chyba?).
W tym czasie można zrobić masę rzeczy jak np. ugotować obiad.
I jedno z głowy.

A resztą, wbrew pozorom, całego dnia to nie zajmuje. 

Z drugiej strony wiem, że są takie dni, kiedy nawet ściereczki do kurzy nie chce się podnieść, gdzieś pod ławą znajduje się starą, obślinioną chrupkę, a kiedy patrzy się w lustro widzi się … no nie siebie.
Mam takie dni, kiedy siedziałabym najlepiej cały dzień pod kocem, z ciepłą herbatą (melisą?) i nic nie robiła tylko spała. Najchętniej zapadłabym też w sen zimowy, ale …

… to wszystko to kwestia ORGANIZACJI.

Mistrzynią organizacji nie jestem.

Właściwie moje mistrzostwo to doprowadzenie domu to skrajnego bajzlu, by potem próbować to ogarnąć.
Nie zawsze wychodzi.
Prezesa zabawki walają się po całym domu, a obiad nierzadko jest źle doprawiony (PT powiedział, że nastepnym razem jak znajdzie tyle pieprzu w zupie co ostatnio, to zrobi zdjęcie i doda na mój fanpage o_o ).

Jednakże jak miałam powera jakiegoś (a raz na miesiąc takiego powera mam) to cały dom błyszczy i to z Prezesem u boku.
Wyobraźcie sobie, że Prezes jest mistrzem sprzątania!
Nie zawsze wprawdzie tak jakbym chciała, ale tylko on potrafi zalać pół kuchni podczas mojego zmywania.

A czasu mam tyle, że często nudzę się jak mops.

Nie wiem czy to kolejna moda, tym razem na narzekanie?
W sensie,że jak się narzeka i robi z siebie męczennice zakutą w czterech ścianach to dostajemy level do macierzyństwa?
Czy jak?

Przecież to dziecko bywa absorbujące.
Nie czynności domowe!

KOMENTARZE (24)

  • Yendza
    Lis 27, 2013., 22:51 • Odpowiedz

    nie wszystkie dzieci do roku śpią w dzień. syn mój za tydzień kończący 6 miesięcy śpi między 7.00 a 23.00 mniej więcej 2-3 godziny. maksymalnie.
    do tego drugie dziecko, starsze, jak widzi, że matka na dupie siada to NATYCHMIAST coś chce. coś niezbędnego do życia.

    ale fakt, większość, to kwestia organizacji. jak mi Iguch ryczy, a ja muszę gotować obiad, to pyk go wózka, albo krzesełka do karmienia i do kuchni - w bezpiecznej odległości od kuchenki, ale na tyle blisko, by widział, zainteresował się i nie wył.
    tylko kolki u dziecka wycinają godziny z życia, godziny spędzone na niczym produktywnym.
    i właśnie po to są, tak jak piszesz, cuda najnowszej techniki, żeby z nich korzystać i ułatwiać sobie życie.

  • Ewelina Oblocka
    Lis 27, 2013., 23:21 • Odpowiedz

    Zgadzam się, że to wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Mój Gagatek wcześniej spał w dzień 3h i był to czas, kiedy mogłam zrobić pranie, rozwiesić je, ugotować 2 daniowy obiad (zupa dla Gagatka to codzienne 'must have') i jeszcze posiedzieć na fb, a czasem jeszcze post napisać :) Od miesiąca synek śpi max 1,5 - 2h i nic się nie zmieniło - ani pranie, ani obiad, ani tym bardziej moje przyjemności :)

  • lavinka
    Lis 27, 2013., 23:29 • Odpowiedz

    No więc owszem, tylko niektóre dzieci nie śpią w dzień, bo wiszą na cycu w związku z katarem, ząbkowaniem, złym humorem i co tam jeszcze. Nie śpią tez w nocy, bywa że i dwuletnie. Co do matek karmiących piersią - jestem pełna podziwu, że przy tym wszystkim jeszcze gotują, sprzątają i prasują. Ja bym chyba oszalała po tygodniu takiego życia. ale co kto lubi.

    Z drugiej strony mam wrażenie, że mieszkamy w kraju ludzi, którzy kochają się umartwiać. Nasza gospodarka nigdy nie była w lepszym stanie niż obecnie. Nigdy, jako naród, nie mieliśmy średnio na łebka tyle kasy od wojny, a przed wojna to mało które dziecko własne buty miało. Buty! Gdy dziś dzieci miewają po kilka-kilkanaście par na raz. Że marnotrawimy pieniądze wydając je na aluminiowe garnki za wiele tysięcy, to już inna sprawa. Ale nie. Jesteśmy biedni i przymieramy głodem.

  • AGNIESZKA DORSZ
    Lis 28, 2013., 05:50 • Odpowiedz

    Z jednym dzieckiem można się zorganizować. Gorzej , jak ma się 2, a nawet 2+. Śpią, jedzą, bawią się w różnym czasie. Inna płeć, wiek, potrzeby. Wówczas każdy sprzęty AGD miło widziany.

  • Jadźka
    Lis 28, 2013., 06:25 • Odpowiedz

    To chyba wszystko z uwagi na zbyt dużą ilość wolnego czasu i właśnie organizację - nie wiem jakim cudem, ale jak wróciłam do pracy to dom mam ogarnięty w dwie godziny wieczorem jak Juniory zasypiają (wraz z obiadem na dzień następny), bo właśnie pralka pierze, zmywarka myje, żelazkiem wystarczy raz ciuszek przelecieć (to już nie żelazko na węgiel),a do tego mamy związek partnerski, więc mój Małżon równie dobrze jak ja lata na miotle i robi zakupy :) Dziewczyny, wracajcie do pracy ;)

  • Mifufu
    Lis 28, 2013., 07:59 • Odpowiedz

    Matko prezesa, widuję Cię to tu, to tam i mądrze prawisz. Myślę, że to kwestia organizacji i upodobań.

  • she mother
    Lis 28, 2013., 10:03 • Odpowiedz

    Zgadzam się i nie zgadzam...
    Zgadzam sie bo fakt ze to kwestia organizacji, ze można wszystko połączyć, ze się da a narzekac matki muszą bo zostaną pocieszone i jest im lepiej, albo usłyszą "u nie jest tak samo, nie przejmuj się" i znowu im lepiej.
    Nie zgodzę się bo masz jedno dziecko, które chodzi do przedszkola i jest Ci łatwiej. Postaw się w sytuacji matki dwójki lub trójki dzieci, z których żadne do żłobka czy przedszkola nie chodzi. Plan mozna miec, nawet by wypadało,, ale przed 2 na 7 dni ten plan uda sie zrealizować. Bo jedno dzis ma zły humor, jutro drugie, pojutrze zwalą się na głowę goscie na cały dzień, kolejnego dnia moze jest troche spokojnie a potem znowu coś i coś i coś. Organizacja ważna, ale nie zawsze wychodzi...

    • Matka Prezesa
      Lis 28, 2013., 10:14 • Odpowiedz

      Chyba zapominasz, że siedziałam w domu z Jasiem jak nie chodził jeszcze do przedszkola, a teraz wiecej go w przedszkolu nie ma niż jest. ;-)
      I każdy ma tyle dzieci ile chce (chyba, że się trojaczki za jednym razem trafią, czy bliźniaki).
      Jak ktoś się decyduje na większą ilość dzieci to z reguły na własne życzenie. :)

    • Strzyga
      Lis 28, 2013., 12:50 • Odpowiedz

      Mam dwójkę małych dzieci, żadne nie chodzi do żłobka, jedno jest właśnie odbutelkowywane i w związku z tym od trzech dni diabelnie marudne. A jednak, jakby mi się chciało, to miałabym mieszkanie na błysk. Nie chce mi się, więc mam takie, które pozwala na wpuszczenie znajomych, ale nie pozwala na wizytę sanepidu. A i obiady miewam dwudaniowe, i dziecku sama gotuje, i jeszcze pisze bloga (wieczorami), oglądam seriale i gram w trzy gierki facebookowe, bo mnie odprężają ;)

      Da się.

      Nie jestem mistrzynią organizacji. Po prostu nie lubię się potykać. ;)

  • she mother
    Lis 28, 2013., 10:44 • Odpowiedz

    A Ty odwracasz kota ogonem, albo zaraz wywyższasz sytuację. Ja nie mowie nic o tym ze kazdy ma dzieci tyle ile chce, ze to ich problem itd itd. Tylko skoro poruszamy temat organizacji i Ty piszesz ze nie jest wcale tak źle w domu i da sie wszystko poskładac do kup-y to ja tylko pisze ze łatwo jest ale nie wszystkim mamom, bo można gdybać że mamie jednego dziecka łatwiej bedzie niz mamie trójki dzieci. Tyle. Nie lubie zbednych dyskusji. Dawno mnie tu nie było, jestem, zostawiłam kometarz i dyskusja ah.

    • Matka Prezesa
      Lis 28, 2013., 10:50 • Odpowiedz

      No to poco mi piszesz, że Jaś chodzi do przedszkola więc jest mi łatwiej he? :D
      Przecież jak był niemowlakiem nie chodził ani do przedszkola, ani do żłobka, a ja jako matka siedziałam sobie z nim potulnie w domu.
      Teraz siedze, mam nadzieję jeszcze trochę i wracam do roboty.
      Ja się na kurę domową nie nadaję, ale zorganizować się potrafiła. A narzekają zazwyczaj matki jednego dziecka - serio, takiego małego. Te co mają więcej dzieci są lepiej zorganizowane.
      ale znowu sprowadza się to do jednego, że nie obowiazki domowe sa złe, ale dzieci absorbujące.

  • she mother
    Lis 28, 2013., 10:59 • Odpowiedz

    No bo taka jest prawda, jak Jasiek chodzi do przedszkola to jest łatwiej. Wiem ze nie chodził do niego od urodzenia, wiem wiem. I to nie tyle ze przedszkole, czy dziadkowie czy spacer z tatą, cokolwiek. Po prostu czasem go nie ma na jakis czas w domu i to jest ta chwila kiedy mamy moga sie zorganizowac własnie. A nawet jak nie, to siedza przed kompem i sie relaksują, to doda im sił na organizowanie sie kiedy dzieci sa w domu. Takie są fakty.
    Nie bronię mam narzekajacych, wiem ze kobiety narzekają za dużo, sama o tym pisze notkę własnie, ale trzeba spojrzec z roznych perspektyw.

    • Matka Prezesa
      Lis 28, 2013., 11:16 • Odpowiedz

      Nooo!
      Jasia czasem cały dzień nie ma, czasem nawet cały weekend. :D
      Aczkolwiek wtedy ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to sprzątać i gotować.
      Wtedy to ja pizzę zamawiam i pod koc się ładuje.

      A ja narzekać bym mogła na wiele, bo choć obiad zawsze jest, to jednak sprzątać nienawidzę.

  • Anonymous
    Lis 28, 2013., 11:15 • Odpowiedz

    Zgadzam sie wszystko tkwi w dobrej organizacji.Mam troje urwisow 4latka i blizniaki 14msc i o dziwo mam wiecej czasu dla siebie niz jak mialam tylko jedno dziecko.Dzieci zadbane, czyste, psprzatane ugotowane starszy w przedszkolu (3h) i mam czas poczytac co bardzo kocham.Wszystko sie da, chociaz pewnie w duzej mierze zalezy to od dzieci bo sa takie ktore pobawia sie same a sa takie ktore nie potrafia nawet chwile zajac sobie czasu.Wszystko tez zalezy od nas samych najprosciej usiasc i narzekac na swoj los, no ale wkoncu same tego chcialysmy;)Pozdrowienia dla Ciebie i Prezesa:)

    • she mother
      Lis 28, 2013., 11:38 • Odpowiedz

      O ja jestem za tym mądrym zdaniem, tez wszystkim mowiłam ze z dwoma chłopakiami wiecej czasu mam niz z jednym. Wczesniej albo miałam czas dla siebie, albo nie, a teraz mowie sobie "hej, masz dwojke dzieci i dom na głowie, spręż sie i zrób tak zebys ten wolny czasi miała bo się zatracisz w tym i koniec" - no i tak robie:)

  • Zojka Mama
    Lis 28, 2013., 11:51 • Odpowiedz

    Na narzekanie to chyba nie moda, tylko część naszej polskiej mentalności. Jak ktoś jest wyluzowany i szczęśliwy, to ludzie jakoś tak krzywo patrzą;).

  • Magda Własiuk
    Lis 28, 2013., 12:07 • Odpowiedz

    Zgadza się, kwestia organizacji i ustawienia priorytetów. Ale nie zawsze jest tak łatwo i kolorowo. Moje Młode wcale w dzień tak dużo nie śpi a jak już zasypia to najchętniej przy cycu, na mnie albo podczas spaceru. W takich momentach naprawdę zrobienie czegokolwiek nie jest możliwe, no może poza wyspaniem się razem z dzieckiem. No i dla każdego stwierdzenie „zrobione” oznacza co innego. Dla mnie zrobiony obiad to ugotowana kasza, ryż albo piersi kurczaka (zero przypraw, żadnego smażenia) – z dzieckiem na ręku, pikuś. Ale znam osoby dla których bez 3 daniowego , wyszukanego menu to ani rusz i tu już potrzeba rąk, czasu i jeszcze sprzątania co niemiara. Jeśli chodzi o sprzątanie to jak kiedyś usłyszałam „pieprzoną perfekcjonistką” jestem. Posprzątane jest, jak są umyte okna, wyprane firany, dywany, pościel, każdy drobiazg umyty, można jeść z podłogi a kurzu nigdzie nie znajdziesz … Więc uważam, że od narodzin Młodego mieszkania nie posprzątałam – według moich standardów ogarniam je tylko. Pranie faktycznie robi pralka, nastawienie i powieszenie to kilka minut, ale potem trzeba jeszcze wszystko poprasować i w garderobie poukładać. Prasowanie odpuszczam, bo gorące żelazko niebezpieczne dla dziecka, resztę załatwia nosidło i Młody uwieszony na mnie. I faktycznie mam urlop podczas urlopu macierzyńskiego – tylko kosztem obniżenia moich standardów i wymagań co do siebie i otoczenia – one też dostały urlop ;)
    A co do tych śmiesznych obrazków, to przecież kabaret, kawały, karykatury itp. właśnie na tym polegają, że wyolbrzymiają stereotypy, łapią jakąś charakterystyczną cechę i budują wokół tego z rzeczywistością zazwyczaj mając mało wspólnego.

  • Anna
    Lis 28, 2013., 12:54 • Odpowiedz

    Moja córka ma 9 miesięcy już i ani razu nie pospała dłużej niż 10 minut jeżeli nie byłam koło niej. Niestety nie wszystkie dzieci do roku śpią dobrze w dzień. Niektóre mają bardzo lekki sen i najmniejszy dźwięk je budzi. Także nie chodzi tylko o organizację. Są dzieci mniej absorbujące i bardzo absorbujące.

    • Matka Prezesa
      Lis 28, 2013., 13:52 • Odpowiedz

      No ale ja napisałam, że tu chodzi tylko i wyłącznie o dzieci, a nie o czynności domowe.
      Ponadto mam w domu taki egzemplarz co spał snem kamiennym, ale tylko jak cisza była.
      Więc jak spał nigdy nie sprzątałam.
      Jest też jeszcze tata dziecka.
      Na szczęście biorący czynny udział w zajmowaniu się dzieckiem, a w pracy siedzi po 8 godzin.

  • Matka Kwiatka
    Lis 28, 2013., 18:56 • Odpowiedz

    Ja tam jestem dobra w organizacji. A moje dziecię - w dezorganizacji. Nasza koegzystencja prYpomina starcie tytanów :D wydaje mi się mimo wszystko, że to narzekanie moze wynikac z lubosci roztrzasania smutkow i ciezkiego zycia (typowo polska rozrywka), ale tez i chyba z nadmiernego przejmowania się błahymi w gruncie rzeczy sprawami. No bo co z tego, że bałagan, co z tego, że obiadu brak? Moze chcemy tak zablysnać przed partnerami, że szorujemy na bieżaco każdy odcisk tłustej łapki, łazimy sfrustrowane, dzieci to wyczuwaja i podchwytuja, zaczyna się wycie i koło się zamyka?
    Pozdrawiam, ciekawy tekst :)

  • Joanna Wojciechowski
    Lis 28, 2013., 21:15 • Odpowiedz

    A daj im narzekać tym narzekającym a co Ci szkodzi?
    Moje własne doświadczenie podpowiada, że im więcej sie ma wolnego czasu, tym człowiek bardziej marudzi, ale to tylko moje prywatne odczucia.
    Niektórym kobietom po prostu trudno odnaleźć się w danej rzeczywistości i nie ma to nic wspólnego z posiadaniem czy nieposiadaniem sprzętu AGD. Nie wiem, jak to jest z trójką dzieci, ale przy dwójce, w tym niemowlaku, który zbyt dużo nie śpi jakoś sobie radzę. Owszem, nie ma zawsze czasu na wszystko. Chciałabym poczytać więcej książek, ale Julka mi to raczej uniemożliwia. To akurat jest wpisane w ryzyko (jak się chce mieć dziecko, trzeba się liczyć z tym, że może być wymagające ;)).

  • Dorota S
    Lis 29, 2013., 08:15 • Odpowiedz

    To może ja z drugiej strony...te wszystkie obrazki, które są chętnie udostępniane...to taki żart, ja ich nie traktuje tak dosłownie. sama nie narzekam :) pracuję przy dziecku, w pracy, w domu, jakoś daję radę, nie mam czasu na narzekanie. choć wiadomo są różne dni ;)

  • overloaded
    Lis 29, 2013., 19:47 • Odpowiedz

    Podpisuję się rękami i nogami. To dzieci są absorbujące, a nie reszta. Pod jednym się nie podpiszę. Nie wszystkie dzieci śpią do roku. Mój nie spał wcale. A kupy walił takie, że jakbym nie miała pralki i jednorazowych pieluch, jeździłby chyba w wannie, a nie wózku. Gdybym nie miała zamrażarki, lodówki, by mnie tu dziś nie było.

  • Natalia Czarnecka
    Gru 03, 2013., 18:18 • Odpowiedz

    A ja jestem mamą bardzo wymagających bliźniąt bo skończyło się tylko jedzenie i spanie i też potrafię sobie zorganizować czas. Łatwe to nie jest ale jak się chce to się potrafi:)
    No i moje zdanie takie że nie powinno się dzielić na mamy jedynaków i mamy z kilkoma dziećmi ponieważ niekiedy jedynak nadrabia za trójkę dzieci:) Ale widzę też dużo obrazków że prysznic kiedyś 30 min a jak się jest matka trwa niecałe 5min.. i widze komentarze matek " o boze ja tak mam", "zgadza sie" bla bla bla. Ja mam dwójkę dzieci na raz i prysznic biorę długi, mam czas na fryzjera i kosmetyczke i inne rzeczy :)

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×