Wyznanie matki jedynaka. Z cyklu ,,Jedynacy są fajni”.

Decyzja o tym, że Prezes zostanie jedynakiem była najprostszą decyzją jaką udało nam się kiedykolwiek wspólnie podjąć. Nie było to wcale trudne zważywszy na fakt jak bardzo rodzicielstwo nas przerosło. Tak – przerosło obydwoje. Nie wiem jak radzą sobie rodzice dwójki dzieci – nie wnikam w to – tylko bardzo mocno ich podziwiam. Podziwiam dlatego, że wszystko co dzieje się w moim życiu, inne kobiety znoszą podwójnie.

Dlaczego nie chcemy drugiego dziecka?

Odpowiedzi jest masa. Głównym powodem jest to, że jesteśmy pod tym kątem bardzo wygodni. Mamy wydatki na jedno dziecko, poświęcamy się w pełni jednemu dziecku. Przy okazji również mamy możliwość robienia czegoś dla siebie bez zbędnego rozdwajania się. Prezes ma swój pokój – własne terytorium – a jako, że mieszkanie mamy dwupokojowe trudno było nam się pomieścić, gdyby w grę weszło kolejne dziecko. Tak – mamy spore mieszkanie, dwupokojowe – ale kolejne dziecko w tym mieszkaniu nie wchodzi w grę. Sama mam młodszego brata – dużo młodszego (9lat) – z którym dzieliłam pokój. Nie było to uciążliwe do momentu aż nie zaczęło mi brakować własnego terytorium do którego mogłabym sprowadzać koleżanki – czy potem PT. Zawsze musiałam brać pod uwagę to, że pokój jest też K.
PT miał podobnie – tyle, że on jest młodszy. Też dzielił z bratem pokój – ale brat szybko się wyprowadził, więc pokój miał swój.
Nauczeni wiec doświadczenia – własnego – doszliśmy do wniosku, że nasze dziecko musi mieć własny pokój. 

Często słyszę, że Prezes ma 4 lata (skończy 17 czerwca 😉 ) – wiec najwyższy czas na braciszka/siostrzyczkę. W sumie nie rozumiem fenomenu tego, że ludzie usilnie twierdzą, że rozmnażają się dla dzieci – nie dla siebie. Zostałam też posądzona o skrajny egoizm, ponieważ uznałam, że boję się rozstępów i raczej drugi raz nikt by mnie w rodzenie nie wkręcił.

Sorry, ale naprawdę nie widziałam nic pięknego w moim porodzie. Miałam zaplanowaną cesarkę, której nie zdążono mi zrobić i było za późno na znieczulenie. Myślałam, że z bólu wyjebie w kosmos. Plusem jest to, że wyjątkowo szybko wróciłam do siebie – wyjątkowo, bo na drugi dzień już śmigałam po całym oddziale o własnych siłach (po porodzie mi się to nie udało, gdyż straciłam masę krwi w wyniku komplikacji i po prostu zemdlałam przy pierwszej próbie wstawania).

Dzisiaj twierdzę, że nie wiem czego bardziej bym się bała – cesarki czy porodu naturalnego. Nie ma dla mnie takie wyjścia, które by mnie zadowoliła. Wiec podziękuję.

Mój ginekolog zapewnił mnie, że drugą ciąże damy radę donosić do końca. Byłam pod wrażeniem jego słów, do momentu aż nie zostawałam powiadomiona, że kolejną ciążę miałabym wysokiego ryzyka, wiec z praktycznego punktu widzenia przez 9 miesięcy musiałabym o siebie dbać i nie przemęczać się, nie stresować i tak dalej i tak dalej. Wyobrażacie sobie to z Prezesem u boku?
Ja też nie.

Nikt nie potrafi mi wytłumaczyć dlaczego pękł mi pęcherz w 23tc – mój ginekolog twierdzi, że czasami tak się dzieje. A ja pierwszy raz miałam tyle odwagi by o to zapytać jak Prezes miał 3 latka.
Wcześniej bałam się odpowiedzi dochodząc do wniosku, że i tak wystarczająco dużo wzięłam na swoje barki, by brać jeszcze całkowitą odpowiedzialność za to co się stało.
Z mojego punktu widzenia niestety wygląda to tak, że mój organizm zawiódł. Dlaczego, nie wie nikt – ale zawiódł mój organizm. Świadome ryzykowanie kolejnej takiej sytuacji jest dla mnie ponad wszystko – i to przypieczętowało to, że Prezes zostanie naszym jedynym dzieckiem.

Czasami ktoś mi się pyta, co zrobię jak wpadniemy. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że nie wiem.
Moja wyobraźnia zaczyna się i kończy na tym, że widzę dwie kreski na teście.
Co zrobiłabym? Urodziła i wypieściła jak Prezesa. Innego wyjścia nie widzę.
Ale taka sytuacja nie wchodzi w grę. Po prostu z całą stanowczością stwierdzam, że ja nie chcę kolejnego dziecka.

Trudno jest to niektórym zrozumieć, ponieważ każdy ocenia mnie przez swój własny pryzmat.
Ja mam dwójkę dzieci, a ja piątkę – wiec jakim cudem Ty masz jedno i jesteś szczęśliwa? Mogłabym odbić pałeczkę i zapytać jak mozna być szczęśliwym z dwójką dzieci?

Widzę często takie wymęczone matki z trójką dzieci (z małą różnicą wieku) – zaniedbane, sfrustrowane – i choć wiem, że nie jest to regułą – ja osobiście wyglądałabym tak samą. A przepraszam – nie chcę tak.

Niech sobie inni łatają dziurę niżu demograficznego – ja zdecydowanie nie będę w tym brała udziału.


PS: Podczas pisania tej notki rozlałam kawę i zalałam PT myszkę od komputera i klawiaturę. Nie wiem jak mu powiedzieć, że prawdopodobnie dzisiaj będzie musiał korzystać z mojego laptopa.
(chyba, że wcześnie do mnie zadzwoni i mu wytłumaczę, że będzie musiał zahaczyć o sklep komputerowy).

KOMENTARZE (5)

  • Poczciwa Gaduła
    Cze 06, 2013., 11:03 • Odpowiedz

    Dziś było o tym w DD TVN. Temat na czasie :D

  • limonka
    Cze 06, 2013., 11:48 • Odpowiedz

    Rozumiem to, bardzo rozumiem. U was są inne powody, u nas są inne, może tylko niektóre trochę podobne. Gdybym drugi raz miała przechodzić to samo z leżeniem przez zagrożenie przedwczesnym porodem (od 28 tc), ze stresowaniem się o to, czy wytrzymam... nie da rady. Druga rzecz - ja mam 25 lat, mój partner 20 więcej. Budda będzie mieć 20, jego tata 65. Kolejne dziecko i jeszcze większa różnica wieku? Nie ma takiej opcji.

  • Agnieszka Chrabąszcz
    Cze 06, 2013., 12:03 • Odpowiedz

    W pełni popieram ponieważ ja jestem tego samego zdania... rodzicielstwo mnie przerosło dlatego postanowiłam wychować jedno dobrze a nie 3 dzieci byle jak wiadomo przy trójce dzieci trudniej jest wszystko dopilnować i każdego z dzieci z powodu braku czasu dla nich a co dopiero znaleźć czas jeszcze dla siebie. :) Pozdrawiam

  • ilona
    Cze 06, 2013., 21:13 • Odpowiedz

    HAHA - na złość wszystkim. Niech się martwią :)

  • madzia
    Cze 16, 2013., 08:25 • Odpowiedz

    Doskonale rozumiem. Ja w 29tc trafiłam do szpitala a 2 tygodnie później powiedzieli, że nic nie da się już zrobić i decyzja cc. Później jeszcze 11 dni dochodziłam do siebie w szpitalu a mój syn ogólnie spędził tam 36dni. Może i chciałabym mieć drugie dziecko ale póki co nie mamy szansy na kredyt, nie mogę iść do pracy i boję się, że będzie powtórka (rozstepow też Nie chciałabym mieć- a co! :) ).

ZOSTAW KOMENTARZ

loading
×