BLW w praktyce.

BLW – czyli Bobas Lubi Wybór, lub jak kto woli oryginalna wersja: Baby Led Weaning. Oznacza to kontrolowanie posiłków przez dziecko, a więc omijanie etapu papek, oraz jedzenia łyżeczką przez rodzica i dawanie dziecku wyboru w kwestii tego co zje i ile zje. Metoda jest o tyle “kontrowersyjna”, że podajemy dziecku kawałki i dziecko od początku uczy się jedzenia i przeżuwania całości bez użycia blendera. Trzeba również pamiętam, że to nie jest metoda dla każdego dziecka!

Dziecko w pierwszej kolejności musi siedzieć. Najlepiej samodzielnie w krzesełku. Może być sadzane na czas posiłków, jeżeli jeszcze nie doszło do siadu z czworaków, ale warunkiem jest sztywny siad. Nie dajemy dziecku kawałków w pozycji póleżącej ani leżącej.

Druga sprawa nie jest to metoda dla dzieci z nadwrażliwością jamy ustnej, ale nie tylko jamy ustnej. Chodzi o zaburzenia SI. Wychodzi to szybko w praniu, kiedy każdy, nawet najmniejszy kawałek powoduje odruchy wymiotne, a czasem i same wymioty. Bardzo często problemy mają z tym między innymi wcześniaki. No i przy zaburzeniach SI dziecko może nie lubić się brudzić, a BLW to bardzo brudna metoda, przynajmniej z początku.

Trzecie sprawa BLW nie jest jedyną metodą jaką rodzic powinien stosować. Kompletnie nie uważam jej za jedyną słuszną, raczej za ciekawą i sprawdzającą się u nas. Ma masę plusów i ostatecznie jej głównym celem jest wychowanie dziecka, które nie jest niejadkiem, bo dziecko od początku poznaje strukturę każdego posiłku, czego nie ma w papkach, które wszystkie wyglądają tak samo mimo iż smakują inaczej. Pamiętajcie, że w tym zakresie każdy rodzic ma wybór.

Czwarta sprawa – najwcześniej metodę stosuję się od ukończenia 6 miesiąca życia.

Jak było u nas? Z początku Staszkowi kompletnie nie podeszły posiłki stałe. Zaczynaliśmy od brokułów. Następnego dnia próbowałam podać batat, a jeszcze potem arbuza. Ostatecznie było tak, że przez kilka dni się wstrzymaliśmy od jedzenia, bo doszliśmy do wniosku razem z mężem, że Staszek nie jest jeszcze gotowy na posiłki stałe. Wróciliśmy znowu z brokułami, ale było to samo co wcześniej – płacz przy posiłku. Próbowałam również wprowadzić standardowe papki, ale płacz był jeszcze większy.

Odczekaliśmy i zaczęliśmy BLW pełną parą.

Staś naprawdę gotowy zaczął być na BLW dopiero po ukończeniu 7 miesiąca. Czyli wtedy przeszliśmy największy przełom w jedzeniu. Zaczął wyciągać ręce po jedzenie, wsadzany do krzesełka wiedział już, że zaraz dostanie posiłek i wykazywał entuzjazm, obserwował nas w trakcie jedzenia i zawsze na swój sposób komunikował również potrzebę zjedzenia posiłku stałego. Ale w jego diecie głównie królowała i króluje nadal pierś. Posiłki stałe są dodatkiem. Do tego nie bardzo chce pić wodę. Więc popija wszystko piersią.

Jeszcze miesiąc temu Staszka dało się nakarmić łyżeczką – pomóc mu np. w konsystencjach papkowych. Przykładem jest jogurt naturalny, który podajemy z owocem (np. malinami) i kaszą jaglaną. Ale obecnie jest to bardzo trudne. Staszek chce jeść sam, próbujemy  żeby jadł łyżeczką sam i zaznajomił się ze sztućami, ale nie ma co ukrywać, że rączki siedmio, prawie ośmiomiesięcznego dziecka nie są jeszcze tak rozwinięte by dawać sobie radę i trafiać prosto do buzi.

Najczęściej zadawanym pytaniem przez Was jest … zakrztuszenie. Czy ja się nie boję? Czy kiedykolwiek się zakrztusił? Jak sobie radzi? Spędza to sen z powiek wielu z Was i wiele z Was nie potrafi się z tego powodu przełamać. Ja również potrzebowałam bardzo silnej woli i sporej dawki odwagi by pozwolić mojemu dziecku na samodzielne jedzenie. Zawsze przed oczami miałam około 2 letniego Jasia, który zakrztusił się podczas kolacji do tego stopnia, że zaczął się robić siny (nadal mam ciarki na samą myśl o tym co wtedy czułam …). Pierwszą pomoc i tak warto zawsze znać. Na yt pokazane są filmiki dla rodziców, co powinni w takich sytuacjach robić:

Pamiętajcie też o tym, że zakrztusić dziecko może się również mlekiem, papkami. Ale owszem i kawałkami podczas BLW. Do tej pory tylko raz faktycznie musiałam interweniować. Staszek wcisnął sobie całkiem spory kawałek rogalika do buzi i wiedziałam, że sobie z nim nie poradzi, a nie chciał wypluć i jednocześnie wciskał sobie więcej. Po zabraniu rogalika parę rzeczy wydarzyło się jednocześnie – Staszek zaczął płakać, a rogalik utknął, więc doszło do sporego zakrztuszenia. I wtedy po raz pierwszy i jak dotąd ostatnio musiałam go wyjąć z krzesełka i interweniować. W innych przypadkach albo sam odkrztusza, albo wypluwa. Oblał mnie zimny pot, nie powiem …

Ponieważ BLW jest metodą, która powoduje spory bałagan jest kilka rzeczy, które ułatwiają jedzenie. Pierwsza to posiadanie odkurzacza marki pies (czy jak ktoś ostatnio z Was pisał – marki labrador). Tylko też trzeba pamiętać, że nie wszystko pies może jeść, choć my póki co podajemy Stasiowi takie rzeczy i w takich ilościach po których nasz pies się nie pochoruje. Kiedy nie posiadacie żebradorów, warto rozłożyć maty wokół siebie, jednorazowe. Wtedy łatwiej sprzątać z podłogi rozrzucone jedzenie.

Ta niebieska podkładka o którą również często pytacie to firma EZPZ – możecie zamówić TU. A krzesełko to standardowy Antilop z IKEA. Ja dałam za to krzesełko chyba z 3 dychy na grupie sprzedażowej z mojego miasta. Miało być krzesełkiem zastępczym do stokke tripp trapp, a w rezultacie używamy Antilop a tripp-trapp stoi przy biurku Jasia.

Po przepisy na ciekawe posiłki możecie wpaść na najlepszą moim zdaniem stronę- Ala’Antkowe BLW.

Wreszcie ostatnie w tym temacie:

Jak zacząć? Jak gotować?

Ja zaczęłam od brokułów. Gotuję na parze, bo tak mi jest najwygodniej. Niektóre rzeczy podaję w całości – jak maliny, czy czasem niektóre marchewki, w innych przypadkach kroję w słupki itp. Grunt żeby łatwo mu było chwycić.

Gdzie najlepiej kupować produkty? Nie ma co ukrywać, że najlepiej z eko upraw – ryneczek Lidla ma takie bajery przykładowo. Ale my też korzystamy ze sklepów warzywnych wokół nas, bo ja mam po prostu daleko do Lidla.

Słowo na sobotę!

 

LEAVE A REPLY

loading
×