Alert pogodowy.

Parę dni temu przez Polskę przeszła nawałnica raniąc kilkadziesiat osób i doprowadzając do śmierci 5, w tym dwóch przebywających na Obozie Harcerskim dziewczynek. W Internecie jak i przez Polskę przeszła burza, tyle, że dyskusyjna, w której padało wiele pytań, czy dało się uniknąć tragedii w Suszku. A tak naprawdę dyskusja powinna iść w innym kierunku – czy jesteśmy już gotowi na to by reagować na alarm pogodowy?

Jeździłam na obozy harcerskie nad morze. Spaliśmy w namiotach, również jak w Suszku w środku lasu. Pierwszy raz jechałam na obóz jako 9 latka – wiec nomen-omen (prawie!) w wieku mojego starszego syna. Czy były burze? Tak, ale to były burze, a nie nawałnice, więc nikomu nigdy nic nie zagrażało. Poza tym kontakt ze światem był bardziej utrudniony niż obecnie. Jako 9 latka nie miałam swojego telefonu komórkowego, a co dopiero internetu. My wtedy dopiero kupiliśmy pierwszy komputer, a o sieci mogłam pomarzyć.

Kiedy byłam dzieciakiem i nadciągały burzowe chmury człowiek owszem, chował się ale przed deszczem. W naszym regionie nie było żadnych powodzi, nie licząc podtopień w 1997 roku, ani żadnych połamanych drzew. Tak naprawdę pierwszy raz coś takiego widziałam w naszym mieście kilka lat temu. I w sumie z roku na rok jest coraz gorzej. Kiedy dwa lata temu za moim oknem fruwały nawet dachówki, zrozumiałam z pewnym ociągnięciem, że czas zrozumieć powagę sytuacji – ta pogoda może zrobić krzywdę.

Nie wiem jak się to ma do innych miejscowości u nas dość głośno trąbiono w mediach lokalnych o tym, że będzie spora burza. W piątek sama widziałam nadciągające chmury, więc z imprezy urodzinowej na której wtedy byliśmy ulotniliśmy się trochę szybciej i jak się okazało w porę, mimo, że do domu mieliśmy naprawdę malutki kawałek do przejścia. Momentalnie zrobiło się ciemno, zerwał się spory wiatr, a potem wyłączono nam … prąd. Ostatecznie nam prąd włączono po chwili, ale inna część miasta została tego prądu pozbawiona na dłużej, co sprawiło, że mój mąż wrócił prawie 2 godziny wcześniej do domu. W tym samym czasie moja mama utknęła wracając z pracy po 20 godzinie na drodze między lasami. W samym środku szalejącej nawałnicy, z gradem wielkości jajek, wichurze łamiącej grube konary opadające na drogę. Dlaczego? Ano dlatego, że ani ona, ani osoby jadące za nią, nie przywiązały zbyt dużej wagi do ostrzeżeń. Sama się zresztą do tego przyznała, przestraszona tym co zaszło, a czego skutek mógł być zupełnie inny niż bezpieczne dojechanie do domu po 23, gdzie normalnie jazda trwa z 20 minut.

Ostrzeżenia meteorologiczne dzielą się na trzy stopnie.

1 stopień – zwykle oznaczony kolorem żółtym oznacza, że możliwe jest zagrożenie życia, a zjawiska mogą powodować zniszczenia materialne. Zaleca się wtedy  ostrożność, zwłaszcza w prowadzeniu własnych działalności i śledzenie na bieżąco komunikatów meteorologicznych.

2 stopień – zwykle oznaczony kolorem pomarańczowym oznacza, że zjawiska mogą powodować duże straty materialne, zagrażają również życiu. Trzeba zachować szczególną ostrożność, oraz śledzić komunikaty meteorologiczne.

3 stopień -zwykle oznaczony jest kolorem czerwonym oznacza, że zjawiska mogą powodować ogromne straty do rozmiarów katastrof, jest duże zagrożenie życia.

Do bardziej szczegółowej lektury zapraszam – TU-KLIK.

Ja się to miało do piątkowej nawałnicy?

Wielkopolska strasznie oberwała, ale nie tylko. Widziałam wtedy na kanałach socjal mediów co działo się miedzy innymi na Pomorzu. W jakim stanie były auta, drogi, budynki. Właściwie można by rzecz, że zrobiła się niezła rozpierducha. Wiele tysięcy ludzi jest bez prądu, niektórzy z tego co czytałam aż do dzisiaj!

Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze z innych rejonów Polski to potwierdza, ale u nas jest pogoda z roku na rok coraz gorsza. Tak jak zawsze nas wiele rzeczy omijało, tak teraz już nie. Mamy więc i połamane drzewa i podtopienia i gdzieś w okolicach zniszczenia na gospodarstwach itp, oraz dziesiątki interwencji Straży Pożarnej. Przed piątkową nawałnicą, mieliśmy jeszcze ogromną burzę nad ranem i to taką jakiej ja w życiu nie słyszałam póki żyje. Błyskało się właściwie ciągle, grzmiało okrutnie. Współczułam wtedy wszystkim ludziom, którzy szli na 6 do pracy i musieli w tej ulewie i burzy wyjść z domu.

Ten post powstaje trochę to po to by wyczulić innych. Chyba musimy wreszcie zrozumieć, że z roku na rok tych problemów z pogodą będzie coraz więcej. Jest to w dużej mierze zasługa człowieka, ale od zawsze człowiek z pogodą nie miał szans. Mimo to żyjemy w XXI wieku i mamy technologie, z której warto wreszcie zacząć korzystać. Oraz przede wszystkim alarmy pogodowe zacząć brać na poważnie. 

Na Real-Tome Lightining Maps – KLIK – możecie na bieżąco śledzić burze na całym świecie. Możecie również sprawdzić w jakim kierunku idzie burza i o jakim natężeniu. Ja często sprawdzam jak gdzieś wyjeżdżamy co nas może spotkać. Wsłuchałam się też w ostrzeżenia i wsłuchuję nadal.

Co do samej tragedii, która rozegrała się w Suszku, obozy harcerskie mają właśnie to do siebie, że odbywają się w środku lasu. Czy dało się coś zrobić? Być może po prostu zareagować na alert, ale z drugiej strony – czy ktokolwiek z nas reaguje na każdą wzmiankę o nadciągającej burzy? Dalej – gdzie nagle ulokować ponad stu harcerzy? Pytania się mnożą, dyskusji jest wiele, a odpowiedzi prawie żadnej. Jedno jest pewne – doszło do ogromnej tragedii.

Dlatego czasem po prostu lepiej reagować. Nie bagatelizować. Już nie.

 

 

COMMENTS (1)

  • IMiGW ostrzega: Burze z gradem oraz porywisty wiatr w Śremie w nocy z 18 na 19 sierpnia
    Sie 18, 2017., 15:44 • Reply

    […] Pomimo tego, iż jest to kolejne “nudne” ostrzeżenie o nadchodzącej burzy, prosimy: nie bagatelizujcie tego typu informacji. Nawet, jeśli burza “przejdzie obok” naszej miejscowości. Polecamy tekst Matki Prezesa: Alert Pogodowy […]

LEAVE A REPLY

loading
×