Pies i niemowlę.

Duet doskonały, czy może wręcz przeciwnie? Dzisiaj rozwiewam wszelkie wątpliwości na temat posiadania psa, kiedy w domu jest tak małe dziecko. Być może będzie to wskazówka dla ludzi, którzy w momencie pojawienia się dwóch kresek na teście widzą tylko jedno wyjście “oddać!” – ja poszłam w drugą stronę w momencie ujrzenia dwóch kresek krzyknęłam “posiadać!”. I tak między psem a moim najmłodszym synem jest równiutkie (co do dnia!) pół roku różnicy.

 

JAK PRZYGotowaliśmy PSA NA POJAWIENIE SIĘ W DOMU NOWORODKA?

To było najczęściej zadawane pytanie na fanpage odkąd na świecie pojawił się Staś. Zawsze miałam na ten temat napisać notkę na fanpage, ale zawsze wpadało coś innego, lub odpowiadałam krótko, co mogło nie zadowolić do końca odbiorcy.

Po pierwsze i najważniejsze psy nie są głupie i wyczuwają ciążę. Nie mam pojęcia czy wszystkie i ręki sobie odciąć nie dam, ale Vader na pewno wyczuwał. Byłam jedyną osobą na którą nie skakał kiedy wracałam do domu, często wąchał mój brzuch i ostrożnie kładł się na kolanach. Słowem – wiedział. Samo jednak “wiedział” nie było wystarczające. Wychowywał się już od początku z dzieckiem, ale kilkuletnim. Miał też oczywiście kontakt z młodszymi dziećmi, ale jeżeli chcecie wiedzieć jak reagują inni rodzice na takie bydle, to mogę wprost oznajmić, że biorą na ręce i izolują. Norma, dlatego powstaje ten wpis, bo izolować wcale, ale to wcale nie trzeba.

Kiedy urodził się Staś i “dostałam” go z neonatologii, wsadziliśmy do “mydelniczki” pieluszkę tetrową, potarliśmy go nią, a następnie PT zabrał ją do domu dając psu do obwąchania. To był krok pierwszy. Krok drugi był taki, że zarówno pies jak i Jaś byli w czasie naszego powrotu ze szpitala u babci, więc najpierw w domu pojawił się Staś, a dopiero potem do domu wszedł Vader. W ten sposób chcieliśmy mu pokazać, że Staś jest “nasz”. Krok trzeci – od razu daliśmy psu dziecko do obwąchania. Był zainteresowany, obwąchał (nie pozwoliliśmy polizać) i z dużym zainteresowaniem zaglądał do łóżeczka. Był jednak taki moment, kiedy na bardzo wysoki ton płaczu Stasia uciekał, ale w końcu i to zaakceptował.

 

STAŚ I VADER SPĘDZAJĄ RAZEM CZAS.

Już kilka dni po wyjściu Stasia ze szpitala zaczęło się robić … niehigienicznie. Vader wykazywał tak duże zainteresowanie “nowym”, że nie mogliśmy go w żaden możliwy sposób odpędzić od zaglądania do bujaka, wkładania nosa do łóżeczka itp. No i zaczęło się to osławione i złe … lizanie.

Przede wszystkim zanim zacznę ciąg dalszy, zaznaczę, że nikt nie daje swoim psom niemowląt do polizania. Nikt nie podstawia dzieci psom i nie mówi “liż”. Każda z tych czynności następuje wtedy, kiedy pies ma kontakt z dzieckiem i robi w to w fazie radości. W ten sposób okazuje czułość i tego nie da się zbytnio kontrolować. Oczywiście można dziecko od psa odizolować na tyle by nigdy nie miało tak bliskiego kontaktu, ale … w pewnym momencie to dziecko zacznie raczkować, a nie sądzę, by wtedy  jakikolwiek właściciel zaczął zamykać psa w innym pomieszczeniu. Choć jestem przekonana, że znajdują się i tacy.

Ślina psa zawiera bakterie. Czasem również szkodliwe, zwłaszcza w przypadku zaniedbanych i chorych psów. W przypadku zdrowego kanapowca bakterie dla dziecka nie są szkodliwe, przynajmniej nie bardziej niż bakterie ludzkie, które przekazujemy dziecku codziennie biorąc na ręce, dotykając, czy dajac buziaki. Różnica jest taka, że od ludzi dziecko może się zarazić między innymi groźną dla zdrowia i życia opryszczką, z która układ odpornościowy może nie dawać rady. Jest to o wiele częstsze niż zarażenie się od psa czymkolwiek, co mogłoby doprowadzić do powikłań zdrowotnych. Jest coś jeszcze – bliski kontakt dzieci z psami, tak i również niemowląt (nie tylko starszaków!) buduje układ odpornościowy od pierwszych dni życia. Potwierdzi wam to zapewne każdy lekarza, którego poinformujecie o tym, że wasze dziecko wychowuje się z czworonogiem. Na wizycie patronażowej u nas był jeden lekarz, który zresztą widział duże zainteresowanie psa wobec rozbieranego do badania dziecka i powiedział, że super – pies i dziecko to super połączenie. Podobne zdanie usłyszałam od neonatologa, który zajmuje się chłopcami, w sumie obecnie głównie Stasiem.

Oczywiście trzeba pamiętać o częstym odrobaczaniu. Strategię działania warto omówić z weterynarzem.

A czy wiecie, że posiadanie w domu psa zmniejsza ryzyko alergii?

 

NA ILE MAMY ZAUFANIE DO PSA?

Chciałabym obalić jeden, bardzo szkodliwy mit. Że labrador nie potrafi ugryźć, nie potrafi zaatakować i nigdy nie jest agresywny. Labradory mają to przekleństwo rasy, że w reklamach, filmach, spotach itp. stały się ikoną “dobroci” wobec ludzi, a przede wszystkim dzieci. Owszem, labradory są bardzo inteligentne (czytałam gdzieś, że mają IQ dwuletniego dziecka), szybko się uczą, ale są również uparte i zapewne w warunkach stresowych, wychowywane w agresji potrafią wykazać się cechą, której – jak twierdzi wielu  – nie posiadają.

Ile natomiast my mamy zaufania do psa? Dużo. Ale …

… musimy uważać.

Vader bardzo często myśli, że nadal ma 7 kilogramów i zmieści się dosłownie wszędzie. Często też nie potrafi “obliczyć” czy da radę wskoczyć na kanapę na której akurat wtedy siedzą dzieci. Raz też myślał, że Staś będzie się z nim bawił (autentyk …) i przyniósł mu konga, który odbił się od podłogi i Staś dostał w czoło. Raz usiadł mu na nogach i Staś się wpieklił, bo nie mógł nimi machać. Dlatego nie ma sytuacji w której zostawiamy najmłodszego bez opieki w pobliżu psa, lub sam na sam z psem, bo choć nie boimy się, że ugryzie, to boimy się, że na niego wskoczy, albo usiądzie na innych cześciach ciała niż nogi. A waży już … 32 kilogramy! Staś 6, więc jest różnica prawda?

Z ogona Staś tez już oberwał i … to był jeden z pierwszych momentów, kiedy zaczął się świadomie uśmiechać. Nie pytajcie jak teraz by zareagował, bo sytuacja już się nie powtórzyła, ale od kiedy Staś zaczął się rozglądać wykazuje spore zainteresowanie psem. I vice versa.

 

dużo kłaków …

Dom w którym jest pies nie jest sterylny. Dom w którym jest dziecko też nie musi być sterylny. Właściwie nawet nie powinien. Kiedy wrzuciłam TEN filmik do sieci wywołaliśmy spore poruszenie. Po pierwsze – pokazaliśmy jak to jest naprawdę, po drugie – złamaliśmy stereotyp. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że to był samobój wrzucając coś takiego w  sterylnym świecie rodzicielstwa, z drugiej strony pomyślałam, że zrobiłam kawał dobrej roboty. Pokazałam to, czego wielu widzieć nie chce. Obraz w którym niemowlę zostało oblizane przez psa, a następnie pies położył się obok dziecka (często tak zasypia, lub czuwa i pilnuje).

Oczywiście labradory strasznie gubią sierść. Zapomniałam co to dywany i kilka razy dziennie zamiatam wszędzie podłogi. Na kanapie mam koce od jakiegoś czasu, bo ściąganie z kanapy sierści jest syzyfową pracą. Tu dodaję, że nawet jak psa na kanapie nie ma, kłaki i tak są. Z naszych ubrań chociażby, skarpetek …

Musiałam naprawdę przełknąć sierść na moich ubraniach (zwłaszcza czarnych) oraz te pierwsze chwile, w których sierść była na smoczkach, a nawet moich piersiach. Wyciągałam już tyle razy z ust Stasia sierść, że nie zliczę. Generalnie gdziekolwiek jesteśmy każdy wie, że mamy psa (wyczesywanie też średnio się sprawdza …). Można popaść w deprechę, serio. Zwłaszcza jak człowiek spojrzał na swój zimowy płaszcz, który łapał sierść jak magnes.

 

WSPÓLNE ZABAWKI?

Kiedy dotarła o nas mata edukacyjna Stasia (swoją drogą aktualnie schowana, bo parzy w dupsko!), Vader był nią najbardziej zainteresowany. Pałąk, zabawki – raj proszę państwa! A teraz pomyślcie o tych wszystkich grzechotkach którymi się obecnie najbardziej Staś interesuje, oraz o tych najbardziej, ale to najbardziej piszczących.

I tu się na moment zatrzymam! Pewnego dnia pokazałam zdjęcie Vadera z piszczącą zabawką. W sklepie zoologicznym takich pełno, więc jedna wylądowała i pod nasz dach. Wtedy osoba wiedząca, że jestem w ciąży doradziła by takie zabawki sobie darować. Pisk dziecka pies bardzo często może porównywać do pisku zabawki i kojarzyć to z zabawką.

Vader ma już na swoim koncie jedną pogryzioną piszczałkę – Stasia oczywiście – po prostu tak się złożyło, że zabrał ją z kanapy. Potrzebował chwili by wypruć z niej flaki i tyle ją widzieliśmy. I choć Vader coraz mniej niszczy, to jednak z pewnością i w przyszłości Staś na własnej skórze doświadczy wspólnej zabawy i sądzę, że podbieranie zabawek będzie się odbywało w dwie strony pies-dziecko dziecko-pies. Vader będzie też w raju jak Staś rozpocznie rozszerzanie diety metodą BLW.

 

NA KONIEC!

Drodzy Rodzice!

Nie bójcie się kontaktu waszych dzieci z psami! To my tak naprawdę przekazujemy dziecku więcej bakterii, więcej “złego”. Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka i zrób wszystko by był również najlepszym przyjacielem Twojego dziecka. Owoc tej przyjaźni będzie na lata!

Nie musisz tak jak my pozwalać psu na spanie na kanapie – znam wielu ludzi, którzy sobie tego nie wyobrażają, ja też sobie nie wyobrażałam! – ale nie odtrącajcie zainteresowania psa od waszego dziecka. To członek rodziny. Oni muszą się poznać i własne możliwości, adekwatne do wieku delikwentów.

Na pewno pojawi się również kolejny wpis jak Staś zacznie być … mobliny.

Pozdrawiamy z najbardziej włochatego domu na świecie!

COMMENTS (6)

  • Natalia
    Kwi 22, 2017., 15:41 • Reply

    Najbardziej zasiersciony don z dzieckiem mam ja😊 trzy koty plus dwa psy z czego jeden to dog plus osmiomiesieczna corka😊 wszyscy zrozumieli ze piankowa mata jest dla nich zakazana a od kad cora pelza dole wam odkażacza do płynu do podłóg i jakoś zyjemy😊 chociaż odkurzacz to nasz najlepszy przyjaciel😊

  • Ania M.
    Kwi 22, 2017., 15:43 • Reply

    Warto zadbać o zęby psa. Bakterie nagromadzone pod kamieniem nazebnym są bardzo szkodliwe: i dla samego psa i dla lizanych. Kamien trzeba czyścić, są też specjalne pasty zapobiegające osadzaniu się.

  • Anjanka
    Kwi 22, 2017., 15:54 • Reply

    Najbardziej włochaty jest nasz dom :) 2 dzieci i 2 koty brytyjczyki. Mają dużo podszerstka, koty, nie dzieci. starszy kot spał w wózku, gdy dzieci tam nie było, w łóżeczku jakoś nigdy nie. Teraz gdy mamy dwa koty śpią u nas w łóżku, czasami w łóżkach dzieci. Klak jest dosłownie wszędzie, a odkurzacz pracuje codziennie. nasz pediatra był zachwycony tym, że w domu jest zwierzę, że kot. Dziecko się uczy dobrych zachowań, odporności i ma z kim rozrabiać. Samo dobro. Jak byłam w ciąży i pytali co zrobię z kotem, to odpowiadałam, że upieczemy na święta. Lat w Mont był pierwszy, potem dzieci.

  • Magda
    Kwi 22, 2017., 18:49 • Reply

    Ja mam kota i psa i 6-cio miesięcznego synka ( dziś mija 6mc!). Psa mamy amstafa. Proszę Państwa ! Nie nie rzuca się do gardła nikomu, nawet kotu który go gryzie. Jak przyjechała do domu po wizycie u dziadków ( w tym czasie my wróciliśmy ze szpitala) to obwachala całego naszego synka, jak odłożyłam go do kołyski, a poplakiwal a nie było mnie w pobliżu Luna przebiegała i ewidentnie pokazywała że mam iść za nią, wiec szłam, kierowała się do kołyski i próbowała szturac małego. Jest cudowną opiekunką, a Kostek aż się za nia trzęsie. Tak samo jak za kotem, ale kot jak to kot jak ma ochotę to się bawi (codziennie wieczorem kładzie się obok Kosta do łóżeczka i śpi całą noc) Dziecko żyje , ma się dobrze, a zwierzaki jeszcze lepiej :-)

  • Jola
    Kwi 22, 2017., 19:02 • Reply

    U nas 40 kg owczarek niemiecki... świr totalny ale za to jaki kochany. Dostal ksywę KLEPTOMAN. Wszystko kradnie dziad jeden. Ma 1,5 roku. Nie wyobrażam sobie już domu bez niego. Nie pozwalamy mu lizać córki (dzień młodsza od Stasia;)) ale nie da sie tego uniknąć. Jak wraca ze spaceru pierwsze co robi to rundkę po domu czy wszystko w porządku z nami. Jest ciężki wiec tez uważamy jak jest w pobliżu małej. Kładzie głowę na jej nogach i wacha pieluszkę (prawie zawsze wiemy kiedy kupka😛) Przynosi jej swoje zabawki żeby sie z nim bawiła. Z łóżeczka kilka razy jego gumowa kość wyciągałam. Uwielbia jej grającego misia :/ jednemu już odgryzł nos. Jak przyszła położna środowiskowa to prawie dziurę wydrapał w panelach jak sie do dziecka zbliżała. Po chwili zobaczyl, ze nic sie nie dzieje to panią przy okazji wylizał. I pierwsze o co zapytała "ale nie pozbywacie sie psa przez dziecko?". Wiec nie, nie mamy takiego zamiaru!:) Zefir rulez! 😝Pozdrawiam!

  • Aska
    Kwi 23, 2017., 04:01 • Reply

    Duet the best powiem krótko.Nalezalam do tej grupy sterylnych matek dopóki w naszym domu nie pojawił się Maltanczyk.O dziwo skończyły się wysypki u wówczas rocznego syna alergia nie zniknęła ale umiemy z nią żyć.Aktualnie syn nr 2 i od samego początku również drugi pies Maltanczyk.Jest wesoło😊😊😊

LEAVE A REPLY

loading
×