Nie musisz mi współczuć, bo to powód do radości.

Powinnam iść spać. Teraz, kiedy udało mi się go na moment odłożyć i kiedy mąż może przejąć stery tego (bez owijania w bawełnę) statku na wzburzonym morzu. Od paru dni 2.0 daje czadu, przechodzi bardzo intensywny IV trymestr, uspakaja się głównie tylko na piersi i prawie nie da się go odłożyć. Śpi z nami. No bywa … Ostatnio mało śpię, ale to przecież całkowicie normalne. Decydując się na dziecko miałam świadomość, że natura nie da mi zabawki, której będę mogła wyciągnąć baterie. Dlaczego więc tak wiele osób patrzy na to jako na problem i powód do współczucia?

Hej, matko!

Kiedy na świat przyszedł Jan miałam przeczucie,że macierzyństwo jest przereklamowane.Było identycznie jak teraz,albo jeszcze gorzej. Było gorzej,bo ja nie umialam się w tym odnaleźć. Czułam się jak zagubiony w lesie Czerwony Kapturek, który spotkał wilka.Ni mniej więcej, ja po prostu znienawidziłam wtedy macierzyństwo, bo każdy przedstawiał mi tego zupełnie inny obraz. Miało być rzyganie tęczą, a trafił mi się egzemplarz nieksiążkowy. Byłam wiecznie sfrustrowana, wiecznie zła … przerąbałam nasze najlepsze lata na pytania dlaczego on nie chce spać, ciągle chce być na rekach, że chce mieć trochę spokoju. A tak naprawdę mogłam się tym delektować. Wprawdzie bujałam do spania, spałam z nim 2 lata, jakoś się w tej roli sprawdzałam, ale zdecydowanie uważam z perspektywy czasu, że mogłam być lepszą matką.

Słuchaj,

nie chcę cię przekonywać do tego, że decydując się na dziecko spotka Cię to samo co mnie. Dzieci sa różne. Staszek przez pierwsze 3 tygodnie spał w swoim łóżeczku prawie całą dobę, nawet na karmienie musiałam go wybudzać.Ja byłam wyspana -z noworodkiem ma się rozumieć. Ale 2.0 miał opóźniony zapłon. Po 3 tygodniach przestał być uroczo śpiącym w łóżeczku oseskiem. Zaczął domagać się noszenia, bujania. Przestał tak dużo spać, wyladował w naszym łóżku. Brat zaczął na niego mówić “Rzep” a ja przyrosłam do kanapy. Z książką albo tabletem, ze śpiącym na mnie 3 a następnie 4 kilogramowym dzieckiem. I uwierz lub nie, jestem szczęśliwa.

Piszesz, że mi współczujesz, bo tak byś nie mogła …

A ja właśnie uważam, że mogę przenosić góry. Faktycznie łeb mi dzisiaj pęka i pewnie znajdziecie w tym tekście niejednego byka, bądźcie wyrozumiali. Faktycznie mogłam moje życie zaplanować inaczej i zamiast przebierać pieluchy robić coś dla siebie i tylko dla siebie. Mogłam. Ale wybrałam coś zupełnie innego. Wybrałam to co mam obecnie. Właściwie całą ciążę wiedziałam, że tak będzie i wzięłam to na klatę i nawet nie wiecie jak to dosłownie teraz brzmi. Śpiewam, bujam, noszę,jestem. Dlaczego nie? Kiedy jak nie teraz? Przecież ja już tego nie cofnę, nie dam rady powtórzyć! Nie będzie już nigdy etapu w którym bedę mu tak potrzebna jak teraz. To się dzieje tylko raz. A Ty mi współczujesz. Wspólczujesz tego, że on chce być blisko mnie. A ja chyba pierwszy raz w swoim życiu jestem tak bardzo spełniona i tak spokojna. Jestem po prostu oazą spokoju.

I spójrz na to inaczej! Dzieci są tak małe tylko raz. Jeden, jedyny raz.

 

 

Pewnego dnia jak będę stara moje dzieci będą moim oknem na świat. Tego bym chciała.

COMMENTS (9)

  • Marlena
    Lut 16, 2017., 20:19 • Reply

    dobrze napisane ! czasu się nie cofnie a jeszcze kiedyś jak dziecko podrośnie będzie brakowało tego przytulania noszenia itd

  • X.
    Lut 16, 2017., 20:38 • Reply

    A to nie jest tak, że odbijasz teraz to, że nie miałaś takiej bliskości z Janem. Takie wyrzuty sumienia?

    • Noemi Pawlak
      Lut 17, 2017., 07:57 • Reply

      Wyrzuty sumienia nie. ;) Inne podejście zupełnie to pewne. Zaakceptowanie tego i nie patrzenie na jego absorbujące potrzeby jak na problem. Po rozmowach z wieloma mamami okazuje się, że kwestia podejścia jest bardzo ważna. I faktycznie tak jest.

  • Matka po przejściach
    Lut 16, 2017., 20:41 • Reply

    Nie wiem, jak w ogóle można komuś współczuć, że ma zdrowe dziecko??? Serio są tacy ludzie? Też miałam trudne egzemplarze, tylko że u mnie ten drugi pobił na łeb pierwszego. Bywało ciężko, szczególnie że nie znam nikogo kto miałby podobne problemy ze swoim niemowlakiem-czułam się więc osamotniona w swoich zmaganiach, ale nigdy nie pomyślałam, że ktoś mógłby mi współczuć! Pierwszym synem (wcześniakiem) cieszyłam się jak głupia, bo wiedziałam jak trudną walkę o życie stoczył, aby w ogóle móc być z nami. Obecność drugiego celebrowałam w duchu każdego dnia, bo przed nim odeszła od nas córeczka-a on z nami został i choć mocno dał nam się we znaki to BYŁ. Cały i zdrowy-tylko to się liczyło. I rzeczywiście czasu, kiedy dzieci są niemowlakami nie da się przewinąć i przeżyć raz jeszcze-ale ja do tego krótkiego okresu akurat wracać bym już nie chciała. Później jednak jest fajniej.;)

  • Jola
    Lut 16, 2017., 20:54 • Reply

    Niedługo zostanę mama pierwszy raz . Fajnie czytać Twój blog i uczyć sie już jakby ma czyichś błędach. Pozdrawiam cieplutko

  • Ania
    Lut 17, 2017., 05:42 • Reply

    Cudownie, że tak piszesz! Mój syn na początku też dawał czadu, ale szybko wytłumaczyłam sobie, że to tak ważne, że jest i że ja jestem. Za chwilę skończy 3 lata, a ja przytulam i całuję mocno, gdy śpi. W ciągu dnia często jest zbyt zajęty ;-). Co będzie, gdy dorośnie ;-). Uściski dla Was.

  • Basia
    Lut 17, 2017., 06:16 • Reply

    Bardzo budujące :-) mam to samo :-) czterotygodniowego Tymcia :-) wprawdzie w dzień nawet śpi w miarę, ale w nocy... stęka jęczy, kwiczy i tak dalej.Widac że go boli brzuch,a ja przez to nie śpię całe noce praktycznie. Ale pocieszam się że nie długo przejdzie :-) mam nadzieję :-)

  • Groszki
    Lut 21, 2017., 08:58 • Reply

    Współczuć komuś świadomego wyboru? Ha ha ha ha ale ludzie są niemadrzy 😉 trzymaj się Noemi kobieto prawdziwie niezależna ❤ czerp z tego czasu całymi garściami. Kto nie chce i tak nie zrozumie, tylko że to nie ma znaczenia 😉😚

  • Karola
    Lut 22, 2017., 17:10 • Reply

    A ja zazdroszcze 😊 Z utęsknieniem czekam na moją, mam nadzieję, Rzepkę- Kalarepkę. A tu jeszcze całe 4 tygodnie minimum. Wiem, że zleci, ale czekam nas nią już tak długo...

LEAVE A REPLY

loading
×