BEZRADNIK KARMIENIA PIERSIĄ. Czyli jak zniechęca się ciężarne i młode mamy do karmienia.

Dieta mamy karmiącej? Mleko modyfikowane jako lekarstwo na całe zło? Dokarmianie mieszanką w szpitalach? Zaburzona laktacja od pierwszych godzin życia dziecka? Brzmi znajomo? Owszem. Zaledwie 14% kobiet karmi wyłącznie piersią do 6 miesiąca życia. Reszta albo karmi wyłącznie mieszankę, albo 50/50. Winę próbuję zwalić się na matki i ich egoizm, tymczasem problem jest głębszy i bardzo złożony. Tych, które podejmują (mniej, lub bardziej świadomą) decyzję, że w ogóle nie będą karmić jest mała garstka.

DOBRODZIEJSTWA.

Pierwsze pytanie jakie padło z ust mojej mamy, kiedy dowiedziała się, że jestem w ciąży brzmiało: “Ale tym razem ZAMIERZASZ karmić piersią?! – tak. Zamierzam. Żeby było jasne, mój punkt widzenia znacznie się zmienił po zeszłorocznej konferencji w Warszawie poświęconej mleku mamy i od tego czasu nie potrafiłabym po prostu podać mieszanki. To trochę tak jak nie potrafiłabym wsadzić dziecka do fotelika bez testów. Świadomość – tak to nazwę jednym słowem i to w sumie słowo klucz. Gdyby każda mama miała moje możliwości posłuchania co na temat mleka mamy mają do powiedzenia lekarze z całego świata, zajmujący się badaniem mleka kobiecego, podejrzewam, że nawet największa sceptyczka i fanka butelki podjęłaby inną decyzję. Jaś – czego kryć nie zamierzam – karmiony był mlekiem modyfikowanym, a moja decyzja spowodowana była buntem, niewiedzą i brutalnymi mitami na temat tego co mi wolno w trakcie laktacji, a czego zdecydowanie nie (i tego drugiego było po prostu za dużo).

 

DIETA MAMY KARMIĄCEJ NIE ISTNIEJE.

“Pamiętaj, że nie wolno jeść …” – znasz to prawda? Długa na kilometr lista i brak alternatyw powodują, że zaczyna się w Tobie wszystko burzyć. Tak to działa. Zakaz, spowodowany starym mitem, królujący nadal wśród wielu położonych, a nawet (zgrozo!) lekarzy, którzy generalnie nie są i nigdy nie będą doradcami laktacyjnymi – wręcz przeciwnie. To oni w dużej mierze odpowiedzialni są za masowe przechodzenie na butelki. I to nie tylko ze względu na dietę.

Mleko tworzy się z krwi. Rzeczy zakazane to: alkohol, papierosy, narkotyki i niektóre leki. Nie bigos, chipsy czy smażone mięso. To jest dozwolone. Nie musisz się katować dietą i zmieniać drastycznie nawyki żywieniowe. Więcej TU.

 

 

MARKETING MLEKA MODYFIKOWANEGO.

Wielkie plakaty na oddziałach położniczych mleka X, nie są dla nikogo nowością. W gazetach dla rodziców zawsze minimum jedna strona poświęcona mleku “które zostało opracowane zgodnie z życzeniem dziecka”. W gabinecie u Twojego pediatry dziecko otrzymuje naklejkę “dzielnego pacjenta” z logiem mleka modyfikowanego. Właściwie oddziały noworodkowe, dziecięce i wszelkiego rodzaju poradnie dla dzieci są obwieszone reklamą mm. Nawet na inkubatorze Jasia jego imię, nazwisko oraz waga wpisane było na kolorowej plakietce z logiem mleka modyfikowanego.

Dodatkowo koncerny mm dostarczają szpitalom mleka, oczywiście w udawanej trosce o mamy, które karmić nie będę mogły w pierwszych dobach i zamiast zająć się rozhulaniem laktacji, zaburza się ją jeszcze bardziej właśnie dzięki tym “hurtowo dostarczanym buteleczkom”.

 

MLEKO MODYFIKOWANE NIE JEST LEKARSTWEM.

Skaza białkowa? Mleko modyfikowane. Kolki? Mleko modyfikowane. Zaparcia? Mleko modyfikowane i tak bez końca. Paradoksem tego wszystkiego jest fakt, że jeżeli dziecko nie trawi w jakiś sposób mleka mamy i ma zaburzenia żołądkowe, to tym bardziej nie przetrawi nawet najbardziej hiper-dobrego mleka modyfikowanego. Głównie ze względu na skład, który nigdy nie będzie stał na równi z mlekiem mamy, bo to nic innego jak mleko krowie, tyle, że zmodyfikowane (na potrzeby dziecka, nie cielaka) i to jedyna różnica. W dalszym ciągu jednak jego skład znacznie się różni i jest mocno obciążający dla żołądka niemowlaka, dlatego kolki, zaparcia itp. wcale nie miną wraz z podaniem mleka sztucznego, wręcz przeciwnie – objawy się nasilą.

Wczoraj na szkole rodzenia usłyszałam o tym, jak jeden z pediatrów (którego nazwiska nie poznaliśmy) zalecił 3 tygodniowemu dziecku karmionemu wyłącznie mlekiem mamy, przejście na specjalistyczne mleko. Powód? Dziecko miało temperaturę 38 stopni, a lekarz zdiagnozował … kolki.

 

 

AWANTURA O BYCIE MATKĄ.

Ustalmy jedną podstawą rzecz: to czy karmisz mlekiem mamy, czy mlekiem modyfikowanym nie czyni Cię ani lepszą, ani gorszą matką. Powoduje tylko, że podajesz coś lepszego lub gorszego. Mleko modyfikowane nie jest objawem braku miłości do dziecka, ani nie sprawi, że Wasza więź będzie mniejsza. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

 

 

Jesteś w ciąży? Świetnie. Pamiętaj o tym, że w cyckach masz moc. 😉

COMMENTS (14)

  • Niki
    Wrz 25, 2016., 08:49 • Reply

    Ja już słyszę, że mam jeść co tylko chcę teraz (9tc), bo po porodzie jeśli uda mi się karmić piersią (mało kto w to wierzy, poza mną, bo przecież przed ciążą miseczka B, to skąd ma się mleko wziąć...), to nie będę mogła jeść praktycznie nic.

    • Ania
      Paź 30, 2016., 19:21 • Reply

      Jeśli chodzi o wielkość miseczki... W moim przypdaku nie miała zupełnie znaczenia. Ja przed ciążą miałam A, w trakcie ciąży bardzo ładnie mi się piersi powiększyły do B, a gdy karmiłam chwilami wyglądały imponująco. W każdym razie karmiłam córke przez rok i ładnie rosła, a teraz karmię synka, który rośnie niesamowicie szybko! Wiec nie dać sobie wmówić za małych piersi!

  • Matka Debiutująca
    Wrz 25, 2016., 18:36 • Reply

    Nie napisałaś chyba o jednej chyba z najważniejszych przyczyn rzucania kp - "nie najadanie się" "słaby przyrost wagi" i mm jako jedynie słuszne rozwiązanie zamiast wsparcia laktacyjnego. Bo tak mi się widzi, że kryzysy laktacyjne które co pewien czas nadchodzą są tym pogromcą kp.

  • Kasia
    Wrz 26, 2016., 10:23 • Reply

    od 4 miesięcy karmię sowjego Synka piersią i muszę przyznac że u mnie dieta matki karmiącej istnieje. Niestety jesli najem się np. bigosu, fasolki, brokuł dziecko nastpnego dnia ma problemy- gazy, wzdęcia płacz. Może u innych matek jest inaczej u nas niestety wyglada to tak. jestem na diecie lekkostrawnej dobrze sie czuje i moje dziecko też. Co do karmienia moja mama i babcia miały problem że po 6 tyg. nadal karmię miałam wrażenie ze swoimi wywodami chcą mnie odciągnąć od tego np. mówiac że mleko jest słabe, ze na mm bedzie lepiej ze nie ma sie co bać. Dziwne na moim mleku dziecko karmione jest co 3 godziny- bo tak wychodzi na żądanie, spi w nocy z przerwą 5-6 godzinną wiec nie widzę sensu karmienia mm. zastanawiałam się skąd taka mentalność ze sztuczne lepsze, ze mam sobie dać spokój... było mi stasznie przykro że nie mam wsparcia w nich ale sie nie poddałam dodam że jestem po cesarce i od porodu przez tydzień czasu nic z piersi nie chciało polecieć... na porodówce nie było doradcy z problemem radziłam sobie sama po tygodniu intensywnej pracy i bólu udało sie wiec teraz nie mam ochoty tego tak poprostu zniszczyć!

    • Hela
      Paź 31, 2016., 21:05 • Reply

      Kasiu, masz rację! Wywalczyłaś i super! Teraz trzeba to docenić, cieszyć się i nie spaprać. Uwierzcie mamy ,ze można wykarmić dziecko TYLKO własną piersią i nie ma takiego momentu w życiu dziecka ,że TRZEBA przejsć na sztuczne. NIE MA! Pokarm mamy zawsze jest wartościowy i czy dziecko ma 6 mcy czy 9 czy 12 czy 24 zawsze jest cenną substancją! Zmieniają się tylko proporcje ,podajemy coraz wiecej pokarmów stałych ,a coraz rzadziej karmimy piersią ,aż miedzy 2-4 r.z. nastepuje samoodstawienie. Naprawde nie ma potrzeby wprowadzać sztucznej mieszanki.

  • Mama malej Gąski
    Wrz 27, 2016., 22:01 • Reply

    Moje dziecko mialo podane mm bo ja mialam cukrzyce ciążowa a zaraz po porodzie malemu spadal cukier on odmawial jedzenia i groziła mu śpiączka z powodu odciecia dostepu cukru. Zyje w kraju gdzie pomoc laktacyjna jest ogromna ale i tak 90% dzieci jest karmione mm. Cyca nie ruszyl, jak dostal odciagane to plul albo wymiotowal. Nie szlo przestawic na cycka nawet jak juz mialam dosc pokarmu. Po 2 miesiacach wyszla nietolerancja laktozy. Lekarz nie chcial przepisac enzymow twierdzac ze to jest zadkie pomimo ze w rodzinie juz byla nietolerancja. Podaje mleko bez laktozy na wlasna reke. Dzieciak na moim tracil na wadze nie spal ryczal ja wiedzialam dla czego a nie mialam skad wziac enzymow bo sa tylko na recepte. Wiadomo najlepiej byloby mi i jemu karmic naturalnie ale nie zawsze idzie. Nie ryzykowalabym tez spadkow jego wagi ani zadreczania sie i w rezultacie depresji poporodowej w imie karmienia piersia. A jednak niektore kobiety maja kupe problemow po porodach, dzieci tak samo np po porodach kleszczowych. Jak samo dziecko cycka odmawia tez niewiele sie zrobi bo na sile nie dasz jak nie wezmie. Kiedys jak nie wzielo cycka to umieralo. Rodzina chowala nikt pytan nie zadwal. Powstalo mm rozwoj medycyny. Dzieci zyly. Jak dla mnie to ciesze sie ze mm istnieje bo dzięki niemu teraz moje dziecko ma szanse. Karmienie piersia jest jak Jehowi, namolne i nie idzie powiedziec nie. Pozatym nie kazdy moze i glupie twierdzenie ze zawsze sie da jest juz wszedzie. Wieszkosc matek powtarza to wszytsko jak jakas mantre, przez ta nagonke mnie potepia i patrza na mnie z gory. Nikt nie pyta dlaczego mam butelke tylko od razu wtracaja swoje glupie komenatrze albo po porstu mnie atakuje i wyzywa.

    • Hela
      Paź 31, 2016., 21:12 • Reply

      Nie uogólniaj skoro sama tego nie lubisz i to Cię boli. Tak samo ja jako osoba promująca kp nigdy nie powiem ,że mm jest niepotrzebne. Oczywiscie ,że jest. Problem w tym ,że jest NADUŻYWANE, nieetycznie reklamowane i podawane dzieciom ,które go nie potrzebują. O to chodzi w tym wszystkim, a każdy kto zajmuje się doradztwem lub wsparciem laktacyjnym ,wie że problemy przy kp mogą być i nie każdej mamie się uda. Choć warto walczyć ,bo większości jednak tak :)

  • lavinka
    Paź 08, 2016., 17:13 • Reply

    Nie wiem dlaczego w Polsce mm uważa się za coś innego niż mleko krowie. No dobra, są mleka dla alergików (nietolerancja laktozy), ale poza tym to jest mleko od krowy! A potem człowiek da półrocznemu dziecku kaszkę na zwykłym mleku i dostaje hejt, że jak to można dać krowie dziecku przed ukończeniem roku. A pardąsja, wcześniej to co piło, jeśli nie było karmione piersią? Soczek? Niestety marketing mm robi dużo złego. A to karmienie mm do 3 roku życia to już jest w ogóle farsa. Do roku i wiśta wio, przechodzimy na zwykłe. Skoro dziecko karmione piersią po roku potrafi odrzucić pierś, bo woli zwykłe jedzenie i nikt mu na siłę wtedy mm nie wciska, to dlaczego wciska się je innym dzieciom? Druga strona to hejt na mamy butelkowe. Doszło do tego, że tworzą się tajne grupy mam karmiących butelką, bo nie mogą na zwykłej grupie zadać pytania o smoczek, albo o sposoby odstawienia dziecka - zalewa je frustracja i nienawiść matek, który wybrały inaczej. To jest chore, nie sądzisz? Karmienie naturalne to bardzo fajna sprawa, jeśli się uda. Ale jeśli się nie uda, to nikt nie ma prawa takiej kobiety oceniać i twierdzić, że się powinna była bardziej starać, albo o zgrozo, że krzywdzi swoje dziecko.

  • Magda
    Paź 30, 2016., 14:13 • Reply

    Nigdy nie zapomnę jak po CC polozne w szpitalu zabieraly mi mała na noc..zapytalam wtedy kiedy mi ja przyniosą do karmienia..w odpowiedzi uslyszalam ze rano..powiedziałam ze zależy mi na KP wtedy położna z oburzeniem ze będzie musiala mała nawet co 2 przynosić..zagotowalam się ale ze stoickim spokojem odpowiedzialam ze mi to nie przeszkadza...zjadła się strasznie.. Ale mała przynieśli..choc na szczęście byla to inna położna :) Kobiecie z łóżka obok zależało na KP ale nie poprosiła żeby jej synka przynieśli na karmienie.. Przynieśli rano z tekstem ze on raczej nie bedzie głodny bo dostał mm...final był taki ze jak spotkalysmy sie na usg bioderek..ona dokarmiala synka mm a my do dziś wyłącznie KP...7 miesięcy jak na razie ale kończyć tez nie zamierzamy :D starsza córka KP 15 mcy odstawiona przez następną ciążę :)

    • Hela
      Paź 31, 2016., 21:17 • Reply

      Skargi pisać! Nigdy sytuacja się nie poprawi jak będziemy biadolić na forach, fejsbukach itp ,zamiast skargi pisać ,że takie położne nie realizują standardu opieki okoloporodowej. To ich obowiązek! A doakarmianie mm jest interwencją medyczną ,która powinna mieć uzasadnienie ( nie takie ,że położnej sie nie chce przyniesc dziecka) i powinna być wyrażona zgoda matki.

  • Magda
    Paź 30, 2016., 14:23 • Reply

    Córka dużo płakała... Miała problemy z usypianiem...z samouspokojeniem...cycus co 2,5-3 godziny...w nocy max 2 razy się budziła na jedzenie.. Ile sie nasluchalam ze mam rzadki pokarm...ze sie nienajada i dlatego płacze..zeby jej butelke dac...bedzie lepiej spala i wogole..nie dalam sobie zrobic wody z mózgu.. W końcu kto jak nie ja wiedział najlepiej ze mała kończyła ssać a mleczko w cycusiach jeszcze bylo :) zawsze wiedziałam ze będę karmić KP i zrobilabym wszystko żeby tak było.. Rada dla przyszłych mam...dużo czytać o KP...o kryzysach laktacyjnych bo patrząc po znajomych którym sie nie udało, wlasnie rezygnowały po pierwszym kryzysie..i zawsze po złotych radach swoich mam...babc...wszystko wiedzących sasiadek...bo pokarmu malo...rzadki..i w ogóle bleee

  • Mamajakuboviczka
    Paź 30, 2016., 19:53 • Reply

    Dodajcie jeszcze pomoc przy przystawieniu dziecka do piersi w szpitalu. A raczej jej brak. Dzięki Bogu synek zassal się do piersi jeszcze na porodówce i wiedział do czego służy cyc. W drugiej dobie miałam problem bo nie chciał złapać brodawki. Poprosiłam o pomoc polozna, jak mnie złapała za brodawke i zaczęła ją wpychać synkowi to buzi to myślałam że mi ją wyrwie z korzeniem. Poczym skomentowała że brodawki kiepskie a wogole to pokarmu mało. Odparowałam jej że jestem dopiero w drugiej dobie i jak nie będę przystawiac dziecka to pokarmu nie będzie. Udało nam się byc 100% na piersi przez dwa tygodnie. Potem nasilila się żółtaczka i lekarze kazali nam przejść na dwa dni na mm. Mimo odciągania laktacja zaburzyla się na tyle, że musieliśmy się dokarmiac. Dopiero po 2 miesiacach udało nam się wrócić 100% na pierś. Nie wspomnę o radach teściowej zeby dziecku krupiczke na mleku ugotować to bedzie zdrowo rosło bo co to w takich chudych cyckach a ona tylko dwa tygodnie kp i ile dzieci odchowala...

  • JInx
    Paź 31, 2016., 21:56 • Reply

    Cieszę się, że nikt mi w szpitalu nie powiedział, że nie wolno mi zasnąć z małą na łóżku, podobno w niektórych szpitalach trzeba podpisać oświadczenie, że się nie będzie spało z dzieckiem. Ja całą pierwszą noc (urodziłam w południe), próbowałam karmić na leżąco i przysypiałam. Po 1.5 doby miałam nawał, a potem nigdy nie brakowało mleka.

  • Andzela
    Sty 17, 2017., 17:08 • Reply

    Jak wytłumaczyć fakt, że przy pierwszym dziecku po zjedzeniu np pączka, racuchów ostrych potraw czy chodźby sera białego krzyczało i wiło się z bólu.Gdy jadłam gotowane delikatniejszej potrawy było ok. Przy drugiej mogłam zjeść wszystko ;-)

LEAVE A REPLY

loading
×