Coś Ci powiem.

Kiedy zaczynałam pisać Matkę Prezesa czytały mnie trzy, może cztery osoby. Z wypiekami na twarzy czekałam na jakikolwiek komentarz pod wpisem, a moje statystyki po kilku miesiącach w całości były kilkakrotnie razy mniejsze, niż godzina na obecnej MP. Myślisz, że miałam plan? Cel? Że brałam udział w jakiejś blogerskiej sztafecie i próbowałam dobrnąć do pewnego poziomu, który dawno temu był (według mnie) nieosiągalny? Utworzyłam inny wymiar mocy.

Mieszkam w małej miejscowości pod Poznaniem. Praktycznie i bez owijania w bawełnę, nie ma nas na większości map.Ale ja tu, w Śremie jestem bardziej zasięgowa niż wszystkie portale śremskie razem wzięte (włączając w to śremskie gazety). Zrobiłam to sama, bez niczyjej pomocy. Jestem najbardziej opiniotwórczym portalem w Śremie i na razie nie mam sobie równych. Przez ostatnie dwa miesiące przez mój blog przewinęło się prawie 100 tysięcy różnych osób. Dla porównania, Śrem liczy mieszkańców trochę ponad 30 tys.

Przypominają mi się słowa mojej eks wychowawczyni, kiedy w szkole średniej zaszłam w ciąże:

Jak teraz rzucisz szkołę, do niczego w życiu nie dojdziesz. A Twój chłopak rzuci Cię. Bo on po szkole wyższej będzie się obracał w innym towarzystwie, a Ty nie będziesz tam pasowała. Nie ten poziom”.

Jak zaszłam w ciąże mówili:

Współczuję. Skończysz na ulicy, nie będziesz Cię na nic stać. A i pewnie skończysz z piątką przed trzydziestką. Taki typ. Ani szkoły, ani pracy, tylko MOPS. Zresztą dziewczyno, ogarnij się. Młoda, zbuntowana, w glanach. Chłop pierwszy lepszy, na nic więcej liczyć nie mogłaś. Zaniedbana, zakompleksiona z blizną na twarzy.

Tylko, że to  ja codziennie pachnę Chanel No5. To ja byłam gościem Jurka Owsiaka (dwukrotnie). To ja byłam cytowana w Angorze, to ja spałam w pięciogwiazdkowym hotelu w Warszawie na konferencji z osobami “na tym poziomie” w świecie do którego miałam “nie pasować”.

Pocałujcie mnie wszyscy w dupę.

Co Wam powiem.

Miałam motywację.  Jana. Chore dziecko i niemożliwy bagaż doświadczeń, który chyba na zawsze i bezpowrotnie zweryfikował moje wartości życiowe. Przestałam się nad sobą użalać, przestałam mówić, zaczęłam chcieć. Przestałam narzekać, zaczęłam działać. Przede wszystkim zaczęłam robić wszystko by Jaś któregoś dnia był taki jak rówieśnicy. By niczym się od nich nie różnił. Od dawna już farbuję siwe włosy, mimo iż w lutym dobrnęłam do lat 25. Mam siwe pasma, które są bardzo widoczne i doprowadzają do łez. Ale już nie płaczę patrząc w lustro. Wystarczy dobrać kosmetyki, fryzurę, wystarczyło zmienić garderobę. Wystarczyło niewiele by zmienić wiele.

Mam za sobą coś, co nazywam niekontrolowanym kopem w dupę. Dostałam od losu za duże buty, w których na początku niepozornie się potykałam. Myślałam, że nie dam rady, że może on rzeczywiście mnie zostawi? A może po prostu, tak całkiem po prostu nie jestem nic warta. I rzeczywiście do niczego nie dojdę i nie dam rady. Bo Jaś, bo mała miejscowość bez perspektyw, z dużym bezrobociem wśród mieszkańców.

Tylko, że to ja jestem kowalem własnego losu. To ja jestem jedyną osobą, która ukierunkowuje to co się dzieje. To są moje decyzję, moje życie.

Myślisz, że nie dasz rady czegoś zrobić? Bo co? Bo ktoś ci wmówił, że nie dasz rady? Wal to. Idź do przodu. Przecież możesz. Na przekór, pod prąd. Dlaczego nie? Rób. Działaj. Możesz więcej niż Ci się wydaje. Tylko musisz w siebie uwierzyć. Mieć tą pewność, której nie zachwieje już nikt. Ja zbudowałam gruby fundament. Kolej na Ciebie.

I mam nadzieję, że kiedy usiądę w bujanym fotelu jako staruszka, pomyślę:

Było naprawdę nieźle!

I nie będę musiała żałować, że któregoś dnia ktoś zachwiał moją równowagę. Przecież ja nie muszę się liczyć z jego zdaniem.

COMMENTS (8)

  • Ola
    Mar 05, 2016., 19:55 • Reply

    Dobrze gada, polać jej ! Każdy ma szansę wziąć życie w swoje ręce i zdobyć świat.

  • Kinka
    Mar 05, 2016., 20:09 • Reply

    Czemu udowadniasz? Nadal boli? Zostaw. Jesteś gdzie jesteś dzieki temu, ze masz moc. Nie myśl juz o tym, co ktos powiedział. Nie udowadniaj. Przecież wcale tak naprawdę nie czujesz się lepiej dzieki temu. A my chcemy Cię. Nie dlatego, ze udowodniłaś, tylko dlatego, ze jesteś autentyczna i masz dobry azymut.

  • Magda
    Mar 05, 2016., 20:23 • Reply

    Miałaś ciężej bo Jasiek urodził się za wcześnie. Moje dzieci były terminowe, ale według opinii wielu - pojawiły się za wcześnie choć ja bardzo na nie czekałam. Do sytuacji z dzieckiem nie chce się porównywać, ale wiem czym jest ten kop w dupę. W liceum z każdej strony słyszałam że jestem za bardzo wyszczekana, że niczego nie osiągnę bo się nie uczę. Życie miałam tam gdzie ono miało mnie. Słyszałam, że studia nie są dla mnie bo jestem zbyt głupia, że jedyne co mogę osiągnąć to sprzątanie ulicy lub praca na kasie i to w momencie kiedy zamknę dziób. (Nie ublizam nikomu bo szanuje każda prace i każdego człowieka jednak starsi ludzie w moim otoczeniu traktowali to jako synonim braku ambicji ) skończyłam liceum ,poszłam na studia, urodziłam córkę , skończyłam magisterkę, zaczęłam kolejne studia, urodzilam syna, prowadzę firmę, doszkalam się ciągle, jestem dyrektorem, dzięki przypadkowo poznane dziewczynie zaczęłam pisać. Nie dla fejmu a dla terapii -dla samej siebie. Licealne zero spełnia się na codzień w wielu rolach a miałam żyć na bruku. Mój kop w dupe dostałam od męża, wówczas nie-męża. Wspiera mnie i próbuje podbudowac coś co zostało zaburzone. Poczucie własnej wartości. I tak właśnie myślę ... a ch** mnie to obchodzi w sumie ci teraz myślą ci , którzy chcieli mnie skreślić. Dałam radę mimo , że nie miałam ani pozycji rodzinnej ani lżejszego startu. Moje za duże buty klapią jeszcze czasem kiedy mam gorszy dzień. Wtedy myślę ile już za mną i wskakuje w trampki :)

  • Goska
    Mar 05, 2016., 20:35 • Reply

    Dzieki wielkie za ten wpis, serio. Nie gadam tylko aby gadac. Czytam wiekszosc twoich postow, nawet te wstecz. Obserwuje cie od kiedy pojawilas sie na str fb wosp, w dzien finalu. Sama jestem napalona wospowiczka. Chociaz nie mam dziecka i pewnie nie mam tyle na glowe co ty, ale dziekuje ci ze to robisz to co robisz. Twoja motywacja do wszystkiego, jak pomoc Jasiowi, jak udowodnic wszystkim ze sie da! Bo sie da, trzeba tylko chciec jest sama w sobie motywujaca. :*

  • pa36
    Mar 05, 2016., 20:41 • Reply

    Fajnie, że osiągnęłaś poczucie stabilności - to podstawowy fundament by móc spokojnie żyć. I tego tego stopnia, że masz poczucie bycia kowalem własnego losu. Ja niestety we własnym życiu doświadczałam, że tego typu poczucie jest bardzo złudne, w dużym stopniu jest dodawaniem sobie pewności siebie, a tym czasem zdecydowana większość rzeczy w życiu zależy od przypadku. Też jestem matką wcześniaka (urodzony 6 tygodni przed terminem, po wyjątkowo ciężkiej ciąży, którą ledwo przeżyłam z powodu infekcji szpitalnej,a to że dziecko w miarę zdrowe jest absolutnym cudem) i mam za sobą doświadczenia, które bardzo zmieniły mnie psychicznie. I chyba już nigdy nie odważę się pomyśleć, że jestem kowalem własnego losu. Miałam takie poczucie przed ciążą. Byłam całkiem zdrowa, 5 lat po ślubie, 31 lat...i fatalny przypadek losowy w czasie ciąży. Zakończyło się to stanem przedrzucawkowym i błyskawicznym pionowym cięciem w 34 tc by ratowac mnie i dziecko... skutek infekcji. O drugiej ciąży boję się myśleć nawet. Dziecko ma 3 lata, ja 36... żyjemy.

  • Karolina
    Mar 06, 2016., 07:02 • Reply

    Szanowna Matko Prezesa - Instytucjo, bez ktorej Prezes niewiele by osiagnal (zarcik) dalas mi nadzieje, ze mi tez sie uda dotrzec ze swoimi myslami do szerszego grona. Nie chce nic na sile, ale od kiedy pisze swojego bloga czuje sie lepiej. To moja terapia, a jak bym wiedziala, ze ktos czuje podobnie jak ja to juz w ogole bylabym spelniona. Polecam Ci uwadze moj blog www.matkawielowymiarowa.blogspot.com moze bedziesz miala jakies uwagi i dobre rady. Dopiero zaczelam i nie wiem czy robie to dobrze. Pozdrawiam serdecznie. Karolina

  • anjanka
    Mar 07, 2016., 14:14 • Reply

    zaiste zadziwiające, że zawsze inni roszczą sobie prawo do komentowania naszych wyborów, decydowania za nas co jest dla nas dobre i oceniania nas po naszych wyborach. Nie wazne, czy coś w zyciu w danej chwili trafi nam sie przypadkiem, czy bardzo chcielismy by teraz w tej chwili było. Nic nie dzieje się bez powodu. To bardzo odwazne brać byka za rogi, wierzyć w siebie i móc powiedziec potem "mi się udało". Dać w dupsko przeciwnościom losu i isć przez życie z podniesioną przyłbicą.

  • Aneta
    Mar 07, 2016., 19:33 • Reply

    Doskonale wiem, gdzie jest Śrem. :)))

LEAVE A REPLY

loading
×