Nie zdążyłam urodzić drugiego dziecka.

Pisałam, że tekst o kampanii, która odbiła się szerokim echem po Internetach, poruszę dopiero jak opadną emocję. Dzisiaj nadarzyła się idealna okazja, by opowiedzieć Wam historię pewnego testu …

Jakiś czas temu zorientowałam się, że spóźnia mi się okres. Spojrzałam na kalendarz i liczyłam raz, drugi, trzeci, piąty i dziesiąty. Spóźniał się. Pobladłam.

Znacie to uczucie, kiedy robi Wam się na zmianę gorąco i zimno, a w uszach szumi? Tak. To było właśnie to uczucie. Siedziałam, liczyłam. Nagle zaczęłam się zastanawiać Co dalej? PT mówiłam, że go zamorduję. Test robiłam w łazience, komponując kolor mojej twarzy z białą toaletą. Ręce się trzęsły, łzy w oczach.

Wyszłam z łazienki na trzęsących się nogach. Z jedną połyskującą kreską. Oglądałam test ze wszystkich stron, po milion razy, odliczałam 5 minut na zegarku. Znowu pod każdym kątem patrzyłam. Jedna kreska.

Wiecie dlaczego mnie to tak przerażało? Dlatego, że jestem na takim etapie swojego życia, że kompletnie nie ma w nim miejsca na absorbującego noworodka. Chcemy zwiedzić teraz trochę świata, ja mam zamiar inwestować w siebie. Przede mną wiele wyjazdów, których nie mogłabym w żaden sposób realizować z niemowlakiem, a zabierać go ze sobą też byłoby trudno. Polubiłam moją wygodę i naprawdę nie zamierzam (na razie) z niej zrezygnować. Oczyma wyobraźni przekreślałam nasze przyszłoroczne wakacje. Chorwację, może Wenecję, Grecję, Hiszpanię, bo chcemy na tydzień wyjechać tylko we dwoje … Przekreślałam moją pracę, którą lubię, bo dwa lata przerwy w zawodzie, przy ciąży i macierzyńskim nie wchodzą w grę. Wreszcie żłobek po roku … Oddaj teraz roczniaka o 5:30 do żłobka tak jak oddajesz notabene 6latka do przedszkola. Niewykonalne.

Wtedy gdzieś tam pamiętam tę kobietę, która w kampanii stoi w swoim wypucowanym domu, patrząc na ogródek na którym nie ma żadnej zabawki, żadnych oznak tego, że przed chwilą przebiegało tamtędy dziecko. W domu cisza, nieprzerywana żadnym płaczem, kwileniem, gaworzeniem. Samotność.

Z trudem racjonalnie odbieram cel kampanii, która ma zwrócić uwagę na zgubne skutki tabletek antykoncepcyjnych, których sama przecież przyjmować nie mogę. Widzę tylko kobietę, która po prostu nie zaliczyła wpadki w młodym wieku, więc jej realizacja trwała i trwała i trwała. Moja rozpoczęła się dopiero jak  odchowałam dziecko na tyle, by bez żadnych wyrzutów sumienia i zaniedbywania odnajdywać siebie w roli kobiety, pracownika. Tyle, że mam świadomość, że nie każdej matce-nastolatce się to udaje. Pewnych rzeczy nie da się już nadrobić. Pewnie i ja … gdyby nie Jan, odkładałabym tę decyzję na później, później i później … Aż w końcu zegar biologiczny nieubłaganie tykałby zbliżając do momentu, kiedy odwrotu już by nie było.

Są kobiety, które dzieci nie lubią. Spotkałam kilka na swojej drodze. Co mnie dziwi – często się z nimi dogaduję. Może dlatego, że sama długo nie potrafiłam znieść widoku dzieci, a przy piwie wolę mówić o sobie. Te kobiety realizują siebie, wyjeżdżają na wypasione wakacje i kupują dwa razy więcej ciuchów w miesiącu niż ja. No tak. Tyle, że ich nikt nie budzi o 6 rano, kiedy mają wolne słowami: ,,Kocham Cię! Obudziłem się!”. I jakoś te wakacje odchodzą na drugi plan. Zdecydowanie lubię być mamą. Mamą jedynaka.

Właśnie to, że nie możemy zdecydować się na drugie dziecko, jest dla mnie punktem zaczepienia, kiedy piszę o kampanii, która ukazuje kobiety w świetle zimnych suk. Kiedy brakowało mi w tym wszystkim ojca, znajdywałam po chwili memy również i z nimi. Ale jednak główną bohaterką jest ona. Ta ponad trzydziestoletnią zamożna Pani, która jak rzadko, która matka miałaby niesamowite warunki na dziecko, a może nawet i całą gromadkę. Ale podjęła inną decyzję i … być może jej żałuję.

Skąd więc tyle krytyki?

Ze wszystkich możliwych rzeczy ludzie nienawidzą, kiedy ktoś wtrąca się do ich życia. Kiedy Rząd nam coś narzuca ludzie się buntują (sprawa chociażby 6latków w szkołach). Kiedy więc ktoś nam włazi do łóżka mówiąc coś w stylu: ,,Róbta sobie dzieci, bo będziecie żałować“, znowu się wszyscy buntują. Bo każdy chce sam podjąć tę decyzję, bez ingerencji osób trzecich, którzy stoją nad nami z budzikiem głośną wrzeszcząc: ,,To Twój czas!“.

 

 

Tyle, że każdy ma swój czas. Nie w wieku 25 lat, nie w wieku 30 lat. Miara każdego jest tak własna, jak gacie w szufladzie.

COMMENTS (15)

  • Ania
    Cze 18, 2015., 19:20 • Reply

    Szkoda że nie każdy ma tyle szczęścia i pomimo chęci usłyszenia słów KOCHAM CIĘ MAMO nigdy to się nie zdarzy :(

    • mama
      Cze 19, 2015., 06:05 • Reply

      Ją zawsze mówiłam że nikt nie powie do mnie MAMO;-) droga była dluga, chęci ogromne i dzięki adopcji mam synka.Mamoooo. Mama. Mami... Tak póki co zaczynamy dzień. Aniu walcz!!!!

  • YA
    Cze 18, 2015., 19:36 • Reply

    Otóż to ... mam 5,5 letniego syna. Nie był planowany,ale dobrze jest jak jest :) nie żałuję ... choć z Jego ojcem już dawno nie jestem ... z resztą nie interesował się nigdy własnym dzieckiem ... z resztą nawet, gdyby do tego nie doszło (gdyby nie było tej wpadki), pewnie i tak miałabym już dziecko,ale ... też miałam kilka sytuacji ze spóźniającym się okresem ... gdzieś tam w głębi myślałam "a może...?!",ale robiąc testy - kilka testów i myśląc już realistycznie "lepiej nie...-jeszcze nie?!". Wolałabym mieć pracę ... po za tym ... wolę przespane nocki, wygodę, którą teraz mam no i czas dla siebie,gdy 5,5 latek śpi lub jest zajęty sobą. Marzą mi się podróże,w które teraz ciężko się wybrać,a gdzie dopiero mając małe dziecko ... Często słyszę,że mogłabym mieć już drugie,bo co raz większa różnica wieku będzie ... Szczerze? W ogóle o tym nie myślę. Jeżeli chodzi o kampanię to jest to dla mnie bulwersujący temat ... i nie tylko chodzi o mnie,a także o to,co mnie otacza ... umowy śmieciowe, kiepski rynek pracy,a przytaczając słowa mojej znajomej "Kobieta dziecka sobie sama nie zrobi." ...

    • YA
      Cze 18, 2015., 19:38 • Reply

      Pewne jest jednak to,że nic mnie tak nie podbudowuje jak słowa syna: "Kocham Cię!" "Jesteś ładna!" "Nie martw się!"

  • mama bliźniaczek
    Cze 18, 2015., 19:41 • Reply

    znam to uczucie i to bardzo dobrze... przerażenie i nadzieje na jedna kreske testu ciązowego ;) nie zebym nie chciala miec dzieci czy cos, wkoncu mam moje DWIE dziewczynki ;-) ale nie wyobrazam sobie kolejnego malucha, za bardzo jestem strachliwą osobą i balabym sie ze nastepna ciaza moglaby sie skonczyc przedwczesnie jak przy dziewczynkach. Ciebie Noemi strach ogarnia przy 10 dniach spoznienia okresu, a co ja mam powiedziec, gdzie ostatni okres mialam w listopadzie? ;P grudzien, polowa stycznia a okresu nie widac i nie slychac, testy zrobione- ujemne, po duphastonie wkoncu dostalam ;), ale w lutym , marcu tez cisza (testy negatywne), badania robione - wyniki dobre, i znow leki na wywolanie okresu, poczatek kwietnia po tabletkach okres jest ;), maj i polowa czerwca tez cicho. pod koniec maja test robiony i jak zwykle negatywny...

    • mama bliźniaczek
      Cze 18, 2015., 19:56 • Reply

      ps. dodam ze do ciazy okres mialam jak w zegarku( np. 23.01 to w lutym tez 23. mialam), po ciazy po dwoch miesiacach od porodu okres dostalam i ruchomy był ( 31 + 4-7 dni nawet opoznienie było)..

  • Agnieszka
    Cze 18, 2015., 19:45 • Reply

    Najfajniej ,żeby każdy miał "To,co chce "! Jedni wcale, inni1..2...3.....10.... Życie, los, natura piszą nam jednak swoje scenariusze-czy nam się to podoba ,czy -nie !!!!( ja też robiłam sporo testów-3 było z dwoma kreskami - Kocham moje dzieci !!!)

  • Sylwija
    Cze 18, 2015., 19:48 • Reply

    A ja, szanujac decyzje innych (choc nie zawsze popieram czy rozumiem), mam wrazenie, ze te osoby, ktore odkladaly rodzicielstwo i obudzily sie za pozno, po prostu dostaly ta reklama w twarz. Ja to odbieram tak "masz co chcialas, bylo sie gzic bez zabezpieczen, a nie sie ksztalcic i zwiedzac. Twoja wina glupia ty"

    • Noemi Skotarczak
      Cze 18, 2015., 19:54 • Reply

      Trudno jednak określić, czy rzeczywiście jest to głupota. Jednak każdy ma na siebie jakiś plan. Czasem jednak okazuje się, że jest za późno i trudno określić,czy kampania kogokolwiek zachęci do przemyślenia tego co jest w życiu najważniejsze.

  • Marcik
    Cze 19, 2015., 08:50 • Reply

    Od czasu pierwszej poważnej rozmowy o dorastaniu słyszałam tylko by uważać!!! By nie zajść w ciąże!! Że dziecko w młodym wieku przekreśli moją edykację, moją beztroskę, młodość!! Na długo będę musiała odłożyć wszystkie plany, marzenia, podróże... Bardzo mocno utkwiło mi to w głowie i zapewne nie mnie jednej! Najpierw szkoła, beztroskie studia, dobra praca, lepsze zarobki, mieszkanie, samochód, nacieszcie się małżeństwem! Z każdej strony było słychać od matki, ciotki, babki! Z jednej strony, że dzieci cudowne... Ale z drugiej - słychać niezrealizowane marzenia i znowu wywody o wielkim poświeceniu. Ileż to razy wytykane sa palcami młode matki, a co najgorsze samotne matki! Tragedia, swiat się kończy dla takiej! I jak słysząc takie słowa od dzieciństwa mozna zapragnąć mieć dzieci? Jak pozbyć się egoizmu, którego wszyscy nas uczą? Jak zdecydować się na dziecko, gdy utożsamiane jest w naszych głowach głownie z wyrzeczeniami? Może zamiast takich durnych kampanii, niech zaczną zmieniać obraz rodzicielstwa! Niech pokażą, że dziecko w każdym wieku i bez względu na sytuację materialną może dać szczęście!!! Niech każda kobieta sama zdecyduje, czy to szczęście chce w wieku 20 czy 30 paru lat!

    • Aleksandra
      Cze 19, 2015., 19:43 • Reply

      Właśnie, też słyszałam o poswiecaniu się itp. Mam czwórkę, wszystkie planowane i ciągle czuję, że są ze mną tylko na chwilę, potem wyfruna...

  • Niki
    Cze 19, 2015., 09:49 • Reply

    Mam 21 lat, od 3 odczuwam silny instynkt macierzyński, od roku do tego stopnia, że płacze na reklamach z niemowlakami. Jednocześnie jestem na antybejbikach, bo mamy zadłużenie, bo mieszkamy u mojej mamy, bo on pracuje na uzetkę, bo najpierw muszę doprowadzić do stanu przynajmniej dobrego chorą tarczycę. Chciałabym mieć dziecko cholernie mocno, ale za każdym razem, gdy coś się działo, bałam się, że będą dwie kreski. Wytyczyliśmy sobie jednak datę, do której dziecko mieć będziemy, co pomaga nam podejmować lepsze dla nas decyzje. Żebyśmy się za 20 lat nie obudzili z ręką w nocniku jak ta pani z kampanii.

  • Młoda Mama
    Cze 19, 2015., 12:00 • Reply

    A ja nie umiem się ustosunkować do tej kampanii. Sama walczyłam o dziecko, niestety ze stratami, ale o tym będzie wpis u Prowincjonalnej. Ale ja nie lubię, kiedy ktoś mi coś narzuca, więc rozumiem oburzenie. Sama jednak jakoś jej nie przeżywam zbyt emocjonalnie - ot, kolejna głupia kampania, jakich wiele ;)

  • MMM
    Cze 23, 2015., 08:42 • Reply

    Znam sytuację z testem, znam... z tym że zanim go zrobiłam, przewertowałam Women On Web od deski do deski. Na szczęście nie musiałam korzystać z tej wiedzy, ale mam ją zapamiętaną, zgromadzoną i jeśli jeszcze kiedyś znajdę się w takiej sytuacji, prawdopodobnie z niej skorzystam... Bo też kocham być mamą jedynaczki.

  • Igadarika
    Cze 24, 2015., 06:27 • Reply

    Uwielbiam twoi teksty ;) nie komentuje bo żadnego bloga z moim polskim nie prowadzę zjadły by mnie za ortografie ;) ale ten temat jest mi akurat bardzo bliski - pierwsza córkę urodziłam w wieku 20 lat dopiero co studia skończyłam - na sczescie w Rosji to krócej trwa ;) i .. Siedziałam w domu No bo obcy kraj maź w dwóch pracach i ja w domu do lat 3 . Daria była na tyle absorbująca ze nie było mowy o wyjściu gdzies bez niej co prawda podróżowaliśmy sporo ale .. Uciekłam do pracy w chwili jak młoda poszła do przedszkola . I nastał czas kariery mam dobry zawód dlatego w przeciągu 3 lat dorobiłam si kierowniczego stanowiska i nawet całkiem sporej wypłaty . Kręcą mnie budowy , lubie każda jak własne dziecko ;) dopiero jak Darka miała 6 lat zdecydowałam sie na drugie , iga urodziła sie na zawołanie , jest idealna .. Ale na macierzyńskim z nią siedział mąż była to wspólna decyzja dużo wecej zarabiam . Jak skończyła rok to prywatny zlobek od 7 do 18 . Ile ja si nasłuchałam jaka to ze mnie matka wyrodna ;) ale juz nie reaguje na obgadywanie- moje zycie , moi dzieci .. Nie jestem typowa matka , mecze mnie gotowanie obiadow czy zabawy w lalki , lubie swoją prace ale tez uważam ze liczy sie nie ilośc czasu spędzona z dziećmi tylko jakość . Znow dużo podróżujemy wraz z dziećmi bo babci za daleko . Ale i tak mysle o trzecim ;) zrobię następne stanowisko i pomyśle nad tym;) bo w końcu nawet trzydziestki jeszcze nie mam ;)

LEAVE A REPLY

loading
×