,,Dej Pani 50 groszy!” – czyli śremski rynek pod lupą MP.

 

Śrem jak każde miasto ma rynek. Problem w tym, że na tym rynku nie ma tłumów. Właściwie rzadko można spotkać tam jakiegoś spacerowicza. Są ciekawe projekty zdjęć jak wyglądało miasto kiedyś, były śremskie komiksy ustawione w gablotach. Jest fontanna i są ławeczki. Są i oni.

Śmierdzą okrutnie, są brudni, nieogoleni. Czujesz ich z odległości paru metrów, a odór ciągnie się dalej. Ze zgrozą próbujesz sobie uzmysłowić gdzie załatwiają swoje potrzeby. Czasem widzisz ich nawet osranych i oszczanych. Masz odruch wymiotny i z reguły omijasz rynek szerokim łukiem. Czasem spędzisz czas przy fontannie, a potem szorujesz ręce parę razy, bo nie do końca wiesz czy się w tej fontannie nie myją.

Widzę ich codziennie, po parę razy. Czasem jak idę rano do pracy i zawsze jak z niej wracam. Jak idę z dzieckiem do parku i z parku. Nawet jak idę na zakupy. Jest też słynny Pan na Wózku, którego chyba wszyscy wokoło znają. Jego ulubioną miejscówką jest chodnik, tuż przy wejściu do bankomatu. Zaczepia wszystkich, którzy wyciągają stamtąd pieniądze. Był taki moment, kiedy pieniądze wyciągałam bezpośrednio w placówce. Dość miałam zaczepiania, nagabywania i żebrania. Nie na jedzenie, a na wódkę i papierosy.

Było mi ich żal. Pewnie dlatego, że któregoś dnia, niespodziewanie zaczepił mnie starszy Pan. Też popija, ale jakoś bardziej kulturalnie. Kiedy już chciałam odburknąć, że nie mam pieniędzy na alkohol ani papierosy, zmiażdżył mnie pytaniem:

– Przepraszam, kupi mi Pani czekoladę?

Przetwarzałam tę informację. Czekoladę?!

Kupiłam. I kiedy ściskał moją dłoń i dziękował, nie wiem komu bardziej się szkliły łzy w oczach. Głupia, idiotyczna czekolada. Za 3 złote! Do dnia dzisiejszego mi się kłania.

Byłam świadkiem takich sytuacji jak wczorajsza tyle razy, że przestałam czuć współczuję. Czuję odrazę. W pewien sposób nawet obrzydzenie. Podjeżdżają do nich karetki. Teraz robi się coraz cieplej, więc zasypiają pijani tam gdzie im wygodnie. Trawa, ławki. Czasem z mokrymi na dupie spodniami i to nie od mokrej trawy. Bardzo często, kiedy ktoś podejdzie i sprawdzi czy oddychają i pyta czy wezwać pomoc, wstają i zataczając się szukają meliny w której mogliby się ze spokojem przespać. Innym razem są tak zalani, że ludzie wzywają karetki. A karetek w Śremie jest tak mało, że jest to okrutne wręcz marnotrawstwo. W tym samym czasie, karetka może dojechać za późno do człowieka, który dba o jakość swoje życia i któremu na tym życiu zależy. Tamten obudzi się po prostu następnego dnia z kacem.

Pod naszym poprzednim domem pewnego razu usłyszeliśmy głośną rozmowę i paniczny krzyk jakiejś dziewczyny. Tuż pod naszymi oknami leżał człowiek. Karetka miała problem z dojechaniem a i oni sami wracali z imprezy i daleko im było do trzeźwości. Facet, który leżał na ulicy spowodował i u mnie panikę. Była może druga w nocy. Przewrócił się na bruku. Ktoś jadąc z pracy, lub skądkolwiek mógł go przejechać.

Karetka przyjechała. A mężczyzna? W tym czasie oprzytomniał, a przynajmniej na tyle, że wstał, otarł brudnym rękawem czoło od krwi i powiedział,że ma w dupie pomoc. Nic mu nie jest.

Wróćmy jednak do Pana na wózku. Mieszka (o ile jeszcze…) w miejscowym DPSie. Ma zapewnione posiłki, nocleg i ciepłą wodę. Ale nikt tam nie zapewni mu papierosów i alkoholu. Były dni, kiedy jadąc autem trzeba było bardzo na niego uważać, bo potrafił zasnąć na środku ulicy. Konsekwencji nikt nie wyciąga, bo podejrzewam, że wracając do DPSu jest już trzeźwy, przynajmniej na tyle, że nie łamie żadnych przepisów, ale jego nagminne żebranie zaczęło wkurzać wszystkich z tych okolic, z którymi miałam okazję dyskutować.

Kompletnie nic nie można z nimi zrobić. Albo brakuje na nich przepisów, albo miejsc w noclegowniach. Zresztą warunek w noclegowni jest taki, że nie można być pijanym. A to wiemy w ich przypadku graniczy wręcz z cudem. Oczywiscie ludzie współczują i pieniądze im dają. Zwłaszcza temu na wózku, bo dodatkowo jest niepełnosprawny. Robią mu niedźwiedzia przysługę, bo on za to chleje, w przerwach między szukaniem w miejscowych śmietnikach niedopałków.

Wyobraźcie sobie sytuacje, kiedy prosi przechodnia (kobietę dokładnie) o kupno poduszki w sklepie ,,Za 4,5“. Twierdzi,że od ciągłego siedzenia na twardym, starym wózku po prostu boli go tyłek. Kobieta widząc niepełnosprawnego człowieka bez grosza przy duszy wchodzi do sklepu i za te kilka złotych poduszkę kupuje. Problem w tym, że kiedy ona znika, prosi kolejnego przechodnia by był tak uprzejmy i zwrócił poduszkę przynosząc mu pieniądze.

A Wy nadal twierdzicie, że to biedni i poszkodowani przez los ludzie,którym należy się szacunek i pomocna dłoń.

Guzik im się należy! Bo dawno przestali szanować innych. O tym by ,,bogaci skurwiele spierdalali, bo nie chcą dać 50 groszy” też już nie raz słyszałam …

Menel też człowiek, lecz skoro jest człowiekiem powinien zachowywać się jak człowiek. Brak higieny, pijaństwo, nierzadko grubiaństwo, ingerowanie w komfort innych. Alkoholizm nie jest usprawiedliwieniem. To menelstwo w najczystszej postaci. Coś, co nie powinno wywoływać współczucia. Bo dzięki temu współczuciu oni piją dalej.

Pytacie mnie dlaczego jestem tak nastawiona anty. Widzicie, kiedy idąc do parku z dzieckiem musisz mu tłumaczyć, że ktoś śpi na chodniku, bo przeholował z wódką, zaczynasz się po którymś razie wkurzać. Dość masz takich widoków i gdzieś tam cieszę się w głębi duszy,że nie dotarli bliżej naszego miejsca zamieszkania, bo rzadko ich widuję aż tak daleko zapuszczających się. Ale niedaleko nas jest cudowny park. Tylko musisz przejść przez rynek. A to sprawia, że automatycznie stajesz na środku sceny o nazwie: ,,Absurd“.

Mają pełne prawo przesiadywać na ławkach. Wcale nie twierdzę,że nasze miasto powinno wydzielić im jakąś strefę, bo tacy ludzie jak ja nie chcą ich oglądać. Są mieszkańcami Śremu jak my wszyscy. Problem w tym, że są pewne granice, które oni znacznie przekraczają. Co gorsza bez odzewu nikogo.

Chcecie zobaczyć jak to wygląda z punktu widzenia innych Śremian?

Otóż klikajcie. Są nawet zdjęcia.  LINK.

 

 

COMMENTS (4)

  • Ewelina
    Cze 12, 2015., 15:56 • Reply

    Ja się z Tobą oczywiście zgadzam- pijak to nie menel, ale menel jest pijusem. No niestety. A to z karetkami jest po prostu przykre i bardzo niesprawiedliwe, ale gdyby jednak ludzie o tym pomyśleli, może było by łatwiej, chociaż ja sobie nie wyobrażam nie zareagować widząc leżącego i nieprzytomnego nawet menela na ulicy.

  • Niki
    Cze 14, 2015., 09:46 • Reply

    Żałuję, że nie zdążyłam przeczytać postu i komentarzy na fanpage, a słyszałam, że było ostro. Tymczasem zgadzam się z Tobą po całości. Współczuję alkoholikom, bo to choroba. Przykro mi patrzeć na ludzi bezdomnych, bo łzy stają w oczach. Ale menele to inna sprawa.

  • Brawurka
    Cze 15, 2015., 06:54 • Reply

    menelstwo to taki straszny lajfstajl, roszczeniowy lajfstajl :(! to także życiowy wybór i pełna premedytacja bytowania w takim "stanie". Ja pamiętam jak jeszcze mieszkając w Polsce chciałam wspomóc jednego z "panów", bo taki "biedny" i przez los doświadczony. Kupiłam chleb i drożdżówki, a "Pan" się wściekł, że nie dałam mu pieniędzy! Hellooooo teraz to i menelowi się nie dogodzi!

  • Sremianka
    Cze 18, 2015., 21:31 • Reply

    Racja! A karetka w Sremie jedna, drugaw Ksiazu.. :-/ pan na wozku ma kase dps nie ma prawa zabrac calej renty cos ma.. widocznie za malo.. dzis mialam okazje widziec jak zebrajacy wozkowy sciskal reke burmistrza. Wyczul grubszy portfel ;-) my juz rynek i fontanne omijamy.. choc i w parku roi sie od meneli spiacychna lawkach.. :-/

LEAVE A REPLY

loading
×