Legalna lekomania.

 

Pewnego dnia usłyszałam, że powinnam dać mojemu dziecku enzymy trawienne. Na pewno zje więcej obiadu. Komar usiadł na moim ramieniu latem dlatego, że mam niedobór witaminy B. Jesteśmy przeziębieni, bo nie łykamy witaminy C. I tak dalej i tak dalej.

Wyciągnęłam z szafki parę woreczków, całkowicie zapomnianych. Pytam Ojca Prezesa  na co to jest. Przeziębienie nas bierze, więc może bym coś łyknęła. Rozpoznałam tylko witaminę C. Ojciec Prezesa powiedział, że na co to jest to pojęcia nie ma, ale to dzienna dawka. I tyle wie.

Liczę. Jeden, dwa, pięć …

– Ale tu jest osiem tabletek!

Ojciec Prezesa patrzy na mnie spod byka, jakby chciał powiedzieć: ,,No srsly?“. Ja, patrzę z oczami jak pięciozłotówki. Osiem tabletek. Osiem. Dzienna dawka! W miesiącu to jest ok. 240 tabletek! Po roku ok. 2920. Kumacie?

Trzy tysiące tabletek rocznie!

Jedziemy autem do lekarza. Z Jasińskim. W radiu słyszę o tabletkach. Nie byle jakich. Dzięki nim dziecko nie będzie jadło … słodyczy. Przez moment nawet myślę, że mam coś nie tak ze słuchem.

Następnego dnia leżę w łóżku, oglądam tv, a wraz z przerwą między jednym programem a drugim są reklamy. Jest więc matka, która ma problem, bo nie wie jaki rodzaj kaszlu ma jej dziecko, więc wybiera syrop, który jest na kaszel suchy i mokry [jakoś tak nikt nie wpadł na pomysł, żeby iść z dzieckiem do lekarza]. Z drugiej strony nie do końca jestem pewna, czy lekarz nie zapisze tego samego. Reklama dźwignią handlu a i profity są.

Jest i syrop na wzrost. A zaraz potem syrop dla niejadków z szumnym hasłem: ,,By niejadek zjadł obiadek“.

Są lizaki na to i na tamto. I pierdyliard suplementów na odporność. Zaraz potem ktoś jeszcze wpadnie na pomysł by dawać dziecku lek, bez konsultacji z lekarzem, bo szybciej pójść do apteki i kupić coś, co reklamują [w tych pięknych wnętrzach mieszkań, z dziećmi, które w magiczny sposób ozdrowiały w 5 minut], niż siedzieć czasem nawet i godzinę w Ośrodku Zdrowia.

Ja na to patrzę z boku trochę, bo owszem moje dziecko zestaw witamin bierze, ale ja nawet – całkiem poważnie – stwierdzam, że jesteśmy naćpanym narodem, na dodatek jest to całkiem legalne, a wśród dzieci widoczne. Jeżeli dochodzi do tego jeszcze [sic!] syrop na sen to mamy po prostu mieszankę wybuchową.

Czy ktoś kiedyś zadał pytanie co z wątrobą?

Chociaż nie … Na wątrobę też zaraz znajdziemy lek. A co! A w wieku 50 lat, nasze dzieci będą czekać w kolejkach na przeszczep wątroby. Nasze prawnuki w wieku 25 lat. Bo tak się jakoś składa, że wątrobę mamy tylko jedną i jej po prostu nie wymienimy. Ale o tym zapominamy i dajemy ten koktajl witaminowy, stworzony, by uzależnić nas jeszcze bardziej od koncernów farmaceutycznych.

Ja dziękuję. Nie łykam. Wolę wgryźć się w jabłko.

COMMENTS (9)

  • cindy
    Lut 17, 2015., 11:44 • Reply

    Mam 2letnie dziecko, podaje mu tylko Wit c i witd wszystko w konsultacji z lekarzem. Jeżeli go cos bierze smaruje majerankowa maścią i w razie kaszlu maścią rozgrzewajaca. Nie choruje czesto, jeśli pogoda sprzyja spędzą czas na podwórku w miarę możliwości, nawet jeśli jest lekki mróz. W domu nie przesadzamy z przegrzewaniem... Okaz zdrowia bez wielu wspomagaczy. nie chce jesc? Trudno moze akurat nie jest glodny, staram sie wtedy dać mu chociaz pic wiecej, przez myśl mi nie przeszlo zeby mu dać syropek na to. znajoma byla zdziwiona ze nie daje malemu paracetamolu na noc przy zabkowaniu, ale po co pytam skoro nie ma gorączki? No zeby przesypial spokojnie... Sory, ale wg mnie cos tu nie gra.... masz rracje Noemi, jestesmy lekomanami...

  • Niki
    Lut 17, 2015., 11:47 • Reply

    Zgadzam się z Twoją opinią, że jesteśmy naćpanym narodem. Jak zobaczyłam syrop nasenny dla dzieci i ten dla niejadka to zwątpiłam... Jak nie chciałam jeść jako dziecko, to mnie nikt do jedzenia nie zmuszał, tylko pić miałam dużo. Przegłodziłam się parę dni, to później nadrabiałam i jadłam za dwóch. Sama lekarka taki sposób poleciła mamie. Jak nie mogłam spać, to było ciepłe mleko, głaskanie po plecach, latem wyjście na chwilę na świeże powietrze i sen sam przychodził.

    • yendza
      Lut 17, 2015., 15:15 • Reply

      Jeszcze niech wystawią permanentne zwolnienie z wf-u z byle powodu (żeby się niunie nie spociły przypadkiem). Ale łatwiej wcisnąć łyżkę syropu na sen, niż wyjść na godzinę czy dwie na dwór.

      • Niki
        Lut 17, 2015., 15:42 • Reply

        Właśnie doszłam do wniosku, że za parę lat kupimy środki na odchudzanie dla dzieci, które za bardzo się meczą i nie mogą na w-fie ćwiczyć...

  • asia
    Lut 17, 2015., 12:15 • Reply

    Jak tak dalej pojdzie to za kilka lat zobaczymy syrop na to zeby dziecko bylo bardziej usluchane I jak tak rodzice beda faszerowac tymi syropkami to pozniej dzieci uzaleznione juz , nie beda umialy bez tych lekow normalnie funkcjonowac.

  • Ania
    Lut 17, 2015., 12:38 • Reply

    Ogólnie się zgadzam tylko nie wiem czy dobry przykład podałaś na początku tekstu. Ze zdjęcia, które pokazywałaś na Facebooku wydaje mi się, że te 8 tabletek to TransFactor. Już dawno się tym nie interesowałam ale kiedyś to było bardzo drogie i sprowadzane z Ameryki bo u nas nie można było sprzedawać, że względu na jakiś składnik. Chodzi mi tylko o to, że problem jest ogólnoświatowy, to nie jest tak że tylko my jesteśmy zaćpanym narodem :)

    • Noemi Skotarczak
      Lut 17, 2015., 12:41 • Reply

      Nie, to nie to. Ale owszem drogie. Jedyne co mnie przekonuje do tego by posiadać z firmy X np. witaminę C dla nas i Jasia, jest to, że są z naturalnych składników [stąd pewnie i cena]. Ale jak każdy producent, tak i oni przekonują do tego by zamiast zdrowego żywienia, po prostu na wszystko łykać suplementy diety ...

  • Hexe_Ana
    Lut 17, 2015., 16:20 • Reply

    Wątroba jak wątroba. Każdy z tych "supli" ma w sobie pierdyliard barwników, substancji słodzących, substancji rozpulchniających i takich tam cudeniek. Każdy OCZYWIŚCIE w dozwolonej przez EU ilości. Tylko jak się to skumuluje w jedzeniu, lekach, suplementach i napojach to... zafundujemy dziecku raka w przyszłości. Też nie rozumiem fenomenu tych dziwnych rzeczy... No, ale wiesz: ciężko jest pilnować żeby dziecko porządnie zjadło, miało sporo ruchu. Teraz lepiej podać limitki na apetyt na słodycze, podać Kubusia zamiasta jabłka i włączyć kinect`a zamiast iść na spacer.... Tragedia :/

  • Anna
    Lut 19, 2015., 13:13 • Reply

    Polska jest w czołowce krajow na swiecie gdzie mozna kupic najwiecej witamin i lekow bez recepty!!! A to chyba mowi samo za siebie... teraz po.leki nie trzeba isc juz do apteki...mozna kupic je nawet w drogerii... tylko po co? Lepiej skrecic do warzywniaka i zrobic sobie sok z marchewki z dodatkiem siemienia lnianego niz kupowac tabletki na trawienie ktore i tak nie pomagaja.. W aptece zostawiam kupe kasy miesiecznie ale wszystkie leki jakie kupuje sa na recepte zlecone od specjalistow.. niestety moje dzieci musza je zazywac... witamin nie kupuje im jednak w butelce !! Bo kto wie naprawde ile tam ich jest...jesli sa w ogole...

LEAVE A REPLY

loading
×