Przedszkole – pigułka odpornościowa.

Dostałam wiadomość. Prywatną.

Hej może byś napisała jakiegoś posta o chorobach świeżo upieczonych przedszkolaków?? jak sobie z tym radzić, na co się przygotować? jak często? itp? Pozdrawiam.

Chciałoby się zacząć od słynnego poszła Ola do przedszkola …

1. Jakie choroby czekają świeżo upieczonego przedszkolaka? 
Wszystkie – od kataru po ospę.

2. Jak sobie z tym radzić?
Przeczekać.

3. Jak się przygotować?
Zamówić cysternę melisy dla siebie i wiadro kawy na nieprzespane noce.

4. Jak często?
Raz w miesiącu jakiś gil z nosa poleci.

Zanim poszedł do przedszkola szukaliśmy złotego środka. Wiecie jak to jest. Matka panikuje, ojciec mówi, że jakoś to będzie, a babcie przekonują, że przedszkole to za rok kolejny, bo jest za mały, za chorowity, za …

Najpierw był tran. Zaraz po naszym pierwszym zestawie witamin. Miał niecałe 3 latka, kiedy po konsultacji z pediatrą zaczęliśmy podawać Mollersa. Mimo, że do przedszkola nie chodził jego odporność jakoś specjalnie się nie poprawiła, czyli chorował tak jak chorował czyli w okresie jesienno-zimowym prawie cały czas.

Potem było naturalne hartowanie. Spacery w deszczu, w śniegu. Brak czapki, brak przegrzewania, bieganie na bosaka. Próba przekonania samej siebie, że to co robię, robię dobrze.
To była bardziej próba dla mnie niż dla organizmu Prezesa.

Na końcu, tuż przed przedszkolem zaczęliśmy terapię Ribomunylem. Czyli kolokwialnie rzecz ujmując doustną szczepionką odpornościową. Na ile ribomunyl pomógł pojęcia zielonego nie mam, ale poszedł do przedszkola.

Z początku było tak jak zawsze. Czyli gil z nosa. Potem duszący kaszel, a potem gorączka i … czasem zapalenie oskrzeli.
Ale przecież ja wiem co się w takiej sytuacji robi. Wstaje się czasem do dziecka w nocy i podaje wziewne leki. Ewentualnie się płacze, ale po kątach, żeby dziecko nie widziało.

Choć i tak pamiętam słynne zdanie lekarza:
– Niech Pani z nim wychodzi na dwór! Koniecznie! Taka ładna pogoda! Chyba, że będzie miał gorączkę. Grunt, żeby nie biegał.

Moja myśl? Oszalał! Taki dobry lekarza i po tylu latach oszalał! 
Ale on miał rację.
Jak była ładna pogoda to z nim wychodziłam. Znosił lepiej. Oddychał świeżym powietrzem.

I nasza kontrowersyjna ospa.
Kto mnie czytał wtedy ten wie. Kropek prawie w ogóle, za to ładna pogoda za oknem. I mój kac moralny, wychodzić z nim czy nie? I w końcu wyszłam. Informując Was o tym jednocześnie zakwalifikowałam siebie pod wyrodną matkę, bo czy ja czasami nie słyszałam o tym, że ospę można przeziębić?! Że zarażamy innych?! Co z tego, że kropki zasuszone?! Zarażamy dalej! Co z tego, że nie byliśmy między ludźmi?! Właśnie zrobiłam zamach na życie dziecka!
O ja nieszczęsna …

Rzeczywiście mieliśmy po ospie komplikacje, które kosztowały mnie ponad stówę. A przynajmniej tyle kosztowała mnie prywatna wizyta laryngologiczna. I wtedy właśnie siedząc w tym gabinecie i słuchając tego co mówi nam Pani laryngolog pomyślałam o tych wszystkich wiadomościach, które dostałam, w których straszono mnie przeziębieniem ospy. 
Gdzieś tam odezwały się we mnie wyrzuty sumienia. Znacie to, prawda?
Mówię więc lekarce, że wyszłam z nim na spacer. Wprawdzie kropki miał zasuszone, wprawdzie … Ale. Wie Pani! Przeziębiona ospa! 

Lekarka się roześmiała. Nie, to na pewno nie od tego. Zresztą to bardzo dobrze, że z nim wyszłam.
Bingo!
1:0 dla mnie.

Tak naprawdę, gdybym miała Wam napisać o odporności dziecka, skomentowałabym to jednym zdaniem: ,,Najlepszą pigułką odpornościową dziecka jest przedszkole”. I koniec tematu.

Ponad rok chodzi do przedszkola. Dzielnie walczy z infekcjami.
Jeszcze kiedyś bardzo krytycznie podchodziłam do rodziców, którzy przyprowadzali do przedszkola dzieci z gilami po pas. Wtedy miałam na uwadze tylko moje dziecko, które przecież infekcje znosiło bardzo źle.
Obecnie natomiast uważam, że w tym nie ma nic złego, bo dziecko się inaczej nie uodporni. Ba! Uważam, że nie każdy rodzic może sobie pozwolić na to by siedzieć w domu cały czas, bo przecież żaden pracodawca nie będzie na tyle wyrozumiały by dawać wolne raz w miesiącu na dwa tygodnie.

Jednym z głównych czynników odpornościowych jest również dieta.
Warzywa, owoce i to nie jest mit. Gdzieś tam ewentualnie karmienie piersią jako naturalna szczepionka odpornościowa, ale też trzeba pamiętać, że kp jest jednym z wielu czynników, a nie jedynym o czym często zapominamy.

No i witamina C!
Cytryna, a jakże.

Woda jest takim nieodłączonym elementem w diecie. Wiecie o tym prawda? Jak nie woda, to woda jak nie woda to kawa i znowu woda.
Na przeciw Waszym oczekiwaniom wychodzi więc firma Dafi dzięki której możecie się zaopatrzyć w dzbanki z filtrem.
Filtrowanie wody zapobiega osadzaniu się kamienia w czajniku
i ekspresie oraz sprawia, że z Twoich filiżanek i kubków znika nieprzyjemny osad.  Filtr Dafi usuwa też z wody posmak chloru oraz mętny żółtawy kolor pojawiający się w wyniku kontaktu wody z instalacją wodociągową. 
Oczyszczona przez filtr woda zapewnia więc zdrowe i smaczne napoje na co dzień.  Osoby, które potrzebują czystej wody do bieżącego użytku w kuchni, mogą z powodzeniem sięgnąć po dzbanek Atri. Można w nim szybko przefiltrować wystarczającą ilość wody do przygotowania kawy, herbaty czy też niewielkiego posiłku. Samo filtrowanie całej pojemności dzbanka trwa około 2 minuty. 
Dzbanek Atri to także doskonałe rozwiązanie dla osób aktywnych i uprawiających sport, które mogą zastąpić wodę butelkowaną wodą z filtra. /źródło/

Minusem dzbanka jest dla mnie tylko i wyłącznie pojemność, bo co najmniej dwa razy dziennie napełniam cały dzbanek. Ale na rynku są też większe wersje.
Dzięki wskaźnikowi wiadomo również, kiedy wymienić filtr.

A teraz drogi rodzicu Przedszkolaka zrób wdech i wydech. I zjedz jabłko. Zagryź marchewką. Popij kawą. Dasz radę. Ty, no bo Ty się najbardziej obawiasz. Twoje dziecko to sobie poradzi. Z palcem w nosie. Nawet jeżeli przez pierwszy rok będziecie walczyć z infekcjami. A właściwie infekcją za infekcją.

Jest październik. W normalnych warunkach nie-przedszkolnych pewnie mielibyśmy już gorączkę. Obecnie nie mamy nawet gili.



źródło zdjęcia: www.bliskodziecka.com.pl

COMMENTS (25)

  • Anonymous
    Paź 01, 2014., 17:35 • Reply

    Kradnę i upowszechniam mam nadzieje ze mogę 😃

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 17:40 • Reply

      Kimkolwiek jesteś udostępniaj! :)

  • beata bujdasz
    Paź 01, 2014., 17:45 • Reply

    Ja mam normalnie dzieci chyba z kosmosu. Może 3 razy w życiu byli chorzy dłużej niż 3 dni. Nie więcej niż 5. I tylko syropek wit C i ewentualnie czopek na gorączkę. Po lekarzach nie biegam. Nic na razie z przedszkola nie znoszą - tfu tfu nie zapeszając, a chodzą drugi rok. Hartowałam od urodzenie i nie panikowałam jak latali na boso czy w deszczu. Mróz, deszcz, śnieg zawsze spacer - i tak jak Ci lekarz powiedział tylko jeśli była gorączka to siedzieli w domu. Patrząc po dzieciach znajomych to pierwszy rok wygląda dokładnie jak piszesz. Choroba za chorobą a rodzice nerwosol popijają :)

  • Anonymous
    Paź 01, 2014., 19:01 • Reply

    "Uważam, że nie każdy rodzic może sobie pozwolić na to by siedzieć w domu cały czas, bo przecież żaden pracodawca nie będzie na tyle wyrozumiały by dawać wolne raz w miesiącu na dwa tygodnie" - tu się z Tobą troszkę nie zgodzę. Moja córka już 4 rok chodzi do przedszkola, teraz jest w zerówce, przeszła mnóstwo chorób i przeziębień, tylko zaczynała się jesień, Ona zaczynała chorować. Zawsze starałam się jej nie prowadzać do przedszkola chorej, zakatarzonej z gilami po pięty, mimo że nie raz i ja i mąż musieliśmy brać zwolnienie, prosić dziadków którzy także pracowali a nawet i sąsiadkę aby pozostała w domu i się wykurowała. Bo wiedziałam, że moja córka poprzez chodzenie do przedszkola chora może pozarażać inne dzieci i wtedy inni rodzice będą mieli problem z opieką nad dzieckiem. Wiedziałam też że jeżeli szybciej zacznie leczenie i odpoczynek w domu tym szybciej wyzdrowieje i zdrowa wróci do przedszkola. Dlatego do tej pory szlag mnie trafia jak prowadzę corkę do przedszkola a obok nas przebiera się dziecko z kaszlem, katarem jak Niagara i zaleceniem mamusi "ten syropek prosze podać po obiadku"!!!! Nie dość że zaraża inne dzieci to te dziecko nie czuję się dobrze, lepiej dla niego zostać 2 dni w domu w ciepłym łóżku niż skupiać się na nauce i bawić się z dziećmi. Na szczęście moja córka chyba już się uodporniła bo odpukać od lutego nie choruje ;) Dodam jeszcze że w domu mam drugie dziecko i córka znosiła od początku wszystkie choroby do domu przez co syn jak był niemowlakiem łapał od niej co tylko się dało i w rezultacie 3 razy lądowaliśmy w szpitalu z zapaleniem płuc;/ Także, ja doskonale rozumiem co to znaczy brać wolne w pracy, kombinować opieke itp ale nie myślmy tylko o sobie, czasem warto pomyśleć że ten drugi rodzic nie ma zwolnienia w pracy, niema dziadków, nie ma sąsiadki ani kasy na nianie. A z resztą się zgadzam. Jak zwykle mądrze piszesz, dobrze się Ciebie czyta:) Pozdrawiam.

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 19:07 • Reply

      Hej! Ale ja piszę tylko i wyłącznie o katarze, a nie o kaszlu i syropach dawanych przedszkolance. Bo to zupełnie inny kaliber. :)

      My akurat mamy teraz ten plus ogromny, że mamy pod ręką babcię, która aktualnie jest na rocznym urlopie i która zapowiedziała, że w razie czego zajmie się Jasiem.

    • Anonymous
      Paź 01, 2014., 19:12 • Reply

      Rozumiem, jednak ja wgłębiłam się dalej bo to mnie bardzo denerwuję:P

      Zazdroszczę, u mnie i moi rodzice i teściowie pracują i to jeszcze trochę popracują, więc pozostają mi zwolnienia lub niania;/ jak na razie jestem na macierzyńskim ale lada dzień się to zmieni i aż mnie skręca na samą myśl że synek będzie musiał iść do żłobka i łapać wszystko, dobrze że chociaż córka przeszła już ten etap:)

    • Anonymous
      Paź 01, 2014., 19:17 • Reply

      Dodam jeszcze że stosowaliśmy przy córce wszystko co możliwe, od Vibovitu, tran po doustne szczepionki tak jak Wy Ribomunyl ale dopiero właśnie kuracja Broncho-Vaxom dała efekty widoczne do dziś . . . chyba . . . albo już organizm się uodpornił:P

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 19:19 • Reply

      My jeszcze mamy trzy prababcie. ;) Jedna odpada - nie zajmie się nim. Druga zajmie, ale ma obecnie problemy z biodrem, więc może z nim zostać, ale nic nadwyrężającego z nim nie zrobi (chociaż latem grała z nim w piłkę wytrwale stojąc na bramce ...), a trzecia prababcia też myślę, że ze spokojem mogłabym z nim posiedzieć, ale też nie wiele z nim robić.

      Jak nie chodziłam do pracy, a Jasia mialam w przedszkolu to była to mega wygoda. ;) Naprawdę.

    • Anonymous
      Paź 01, 2014., 19:27 • Reply

      Pamiętam jak zaszłam w ciążę (18 lat) to się cieszyłam że moje dziecko bedzie miało mlodych dziadków, pradziadków i będa mieli dla niego czas i czasem się nim zaopiekują. Szybko dowiedziałam się prawdy haha jednak dziadki w wieku 40 lat i pradziadki w wieku 60 lat którzy pracują nie są tak wydajni jak Ci na emeryturze haha a niestety dziadkowie męża JESZCZE PRACUJĄ!!! Moje dzieci mają jeszcze pra pra babcie ale niestety wiek po 80 nie jest wiekiem do opieki nad dzieckiem.

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 19:35 • Reply

      Moi rodzice są po czterdziestce, także no ... :)
      Ale moi teściowie są po pięćdziesiątce, teść chyba skończy w przyszłym roku 60 z tego co pamiętam.

    • Anonymous
      Paź 01, 2014., 19:39 • Reply

      No to podobnie, moi rodzice 50 i 56 a teściowie 40 i 45:) pracują, brakuje im czasu dla siebie a co mówić aby jeszcze zostali z wnukami.Starają się ale siła wyższa i ja to rozumiem, pewnie sama bede w takiej sytuacji:D

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 19:45 • Reply

      Moja teściowa ma coś koło 54-55. Z kolei moi rodzice - 43 i 44. ;) Dziadkami zostali przed czterdziechą. :D

    • Anonymous
      Paź 01, 2014., 19:49 • Reply

      ha ha moi rodzice nie ale teściowa miała niecałe 35 lat:P ale to jej wina bo męża też urodziła jako 17 latka haha:P u nas pokoleniowo . . .

    • Matka Prezesa
      Paź 01, 2014., 20:00 • Reply

      Ho,ho! :) Ma to swoje plusy jak i minusy.

    • Anonymous
      Paź 02, 2014., 19:17 • Reply

      W dzisiejszych czasach to można dziecko urodzić w wieku 30 lat, a dziadkowie są dalej aktywni zawodowo, bo muszą pracować :)

      Ja mam ten sam dzbanek i napełniam go kilka razy dziennie :P aż się zdziwiłam, że pisałaś, że tylko dwa razy, chyba zużywam za dużo wody :D

    • Matka Prezesa
      Paź 02, 2014., 19:40 • Reply

      Być może bierze się to z faktu, że nas pół dnia nie ma w domu. ;) A Artur wodę zabiera do pracy w butelce. Jak jesteśmy cały dzień w domu to uzupełniam częściej. Tym bardziej, że u nas jak kupowaliśmy baniaki 5 litrowe to schodziła jedna po drugiej ...

  • Gosia Skrajna
    Paź 01, 2014., 19:03 • Reply

    Ja taki maraton miałam jak młody poszedł do żłobka..praktycznie co dwa miesiące chory..cud że mnie wtedy z pracy nie zwolniono ze względu na liczbę zwolnień...
    Ale za to w przedszkolu? Chorował raptem dwa razy do roku, czyli wg normalnych standardów lekarskich naszego pediatry...

  • Wypaplani pl
    Paź 02, 2014., 07:06 • Reply

    Ja wierzę w moc witaminy C i miodu. Moje dzieciaki piją solidne dawki herbaty właśnie z wciśniętą cytryną i rozpuszczonym miodem rzepakowym.

    • Matka Prezesa
      Paź 02, 2014., 11:44 • Reply

      My herbaty z cytryną nie pijemy (szkodzi wbrew pozorom), ale za to woda z miodem i cytryną ... Pycha!

    • Anyahblog
      Paź 03, 2014., 18:30 • Reply

      Miodu absolutnie nie powinno podawać się w infekcji (wbrew powszechnemu przekonaniu). Profilaktycznie tak, ale w chorobie stanowi idealną pożywkę dla chorobotwórczych mikrobów. Mówiłam to ja... Ania zawodowy mikrobiolog.

  • Anyahblog
    Paź 03, 2014., 18:28 • Reply

    Mój Jasio od miesiąca złobkuje i od 2 tygodni walczymy z paskudną infekcją. Pierwszy tydzień siedzieliśmy w (po 4 dniach od powrotu do pracy wzięłam zwolnienie) katare jakby lżejszy, kaszel już nie taki zły, poszedł do żłoba i od dwóch dni kaszle po nocach. To chyba ten moment, kiedy mam ochotę wyć po kontach, bo takiemu maluchowi ciężko jakkolwiek pomóc. Zrobiłam syrop z cebuli i czosnku (o zgrozo), ale po dwóch podaniach "smaczngo" specyfiku przypominające tortury, serce mi pękło, poddałam się. Kaszel męczy dalej i to tylko po nocach. Biedactwo...

  • Anonymous
    Paź 05, 2014., 07:28 • Reply

    Ja mam dzbanek brity i napełniam go chyba z 8 razy dżinnie tyle wody u nas idzie :)

  • lavinka
    Paź 05, 2014., 15:57 • Reply

    To ja jeszcze dodam, że pięknym źródłem witaminy C są nasze swojskie ziemniaki, zawierają jej dużo więcej niż cytryna, byle ich za długo nie gotować, bo przy obróbce cieplnej witaminy uciekają. Dlatego lepiej na parze, bo krócej. Do tego napar z ciemnego hibiskusa (ten czerwony też niezły, ale ciemny dużo skuteczniejszy) i nie łapie się kataru z każdego podmuchu wiatru jesienią.

    Dzbanek taki wygrałam kiedyś w konkursie, może trochę chronił przed kamieniem, ale szczerze nie bardzo zauważyłam. Może to kwestia źródła wody, nasze ma filtry już na ujęciu, bo woda z okolic Żyrardowa jest mocno zażelaziona, tak bardzo że trzeba ją odżelaziać, inaczej leciałaby ruda z kranu. W końcu w okolicy znajdują się złoża z rudy darniowej, z której to jak mówi legenda wytapiano miecze, którymi tutejsi mieszkańcy rozgromili Cesarstwo Rzymskie :)

    A teraz pytanie trochę prywatne - jak z Twoją odpornością? Pal sześć katary mojego dziecka, znikają szybciej niż się pojawiają, choroby z tego nie ma żadnej, za to ja umieram. Ponoć po każdej ciąży odporność spada na pysk i trzeba wiele chorób przejść od nowa i już. A może jednak nie?

  • Anonymous
    Paź 24, 2014., 14:42 • Reply

    A propos wychodzenia na dwór w czasie choroby to moja lekarka zawsze powtarza ,żeby wychodzić jak nie ma gorączki.

  • Agata
    Lis 06, 2015., 14:43 • Reply

    Fajny artykuł. Ze swoimi dzieciakami miałam różne dziwne przejścia związane z chorowaniem. Młodsza też chorowała raz w miesiącu, ale często przeziębienie zmieniało się w zapalenie oskrzeli. Niedawno znalazłam Ulgrip junior i mogę go polecić. Szybko poradził sobie z przeziębieniem u mojej córki, zanim zdążyło ono zmienić się w coś poważniejszego. Skład oparty jest na naturalnych składnikach, więc nie miałam obaw przed podaniem i po raz pierwszy moja córka nie narzekała na smak. Wzmocniła się jej też odporność. Obecnie rzadziej choruje.

LEAVE A REPLY

loading
×