(nie)Czas na dziecko.

 

Mam 23 lata i jestem matką. Chwila.
Mam 23 lata i jestem matką. Chodzę na wywiadówki. Stop.
Mama 23 lata i jestem matką. Chodzę na wywiadówki do przedszkola, a za rok mając lat 24 będę w podskokach szła na wywiadówki do szkoły.
Mam 23 lata i jestem matką 5 latka. Jak ktoś zna dodawanie i odejmowanie w stopniu podstawowym, nawet bez ukończonej szkoły średniej właśnie sobie policzył, że Matka Prezesa wpadła jak miała lat 17, co oznacza, że była niepełnoletnią gówniarą.
No i macie rację …

 Jestem najlepszą matką na świecie i żadna metryka mi tego nie odbierze, choćbyście mi ten zaszczyt i pierwsze miejsce odbierali siłą. Jestem tym kim nigdy nie zamierzałam być. Bo nigdy nie zamierzałam być matką. I jestem w tym najlepsza.

Jestem przykładem na to, że można jak się chce i jak się chce to można.
I najlepszym przykładem na to, że jest dobrze jak jest i nigdy nie będzie lepiej.
I zawsze powtarzam do znudzenia, że macierzyństwo pozwoliło mi otworzyć oczy, pozwoliło mi obrać ścieżkę w życiu, pozwoliło mi dojrzeć, pozwoliło mi zadbać o siebie (żebym poza najlepszą matką, była też najpiękniejszą, chociaż co do tego drugiego to mam pewne wątpliwości).

Ba! Wyobraźcie sobie, że nawet widząc dwie kreski na teście miałam wątpliwości co do tego jak to się dalej potoczy. I tu nie chodziło o finanse, bo tym nie musiałam się martwić. Tu chodziło o mnie. O moją niedojrzałość, mój egoistyczny punkt widzenia przypięty do mojego równie egoistycznego tyłka i do przyzwyczajeń, których naprawdę nie chciałam i nie zamierzałam zmieniać.

Nauczyłam się rozróżniać lego city od lego chima. Zrozumiałam zależność między łóżeczkiem, a dzieckiem, bo przecież moje dziecko jak dotąd pół swojego życia spędziło na rękach (kogokolwiek), więc to łóżeczko to sobie było z wypasionym materacem.

Potem jednak wychodzę naprzeciw Wam i stwierdzam, że sorry, ale i tak zwolenniczką młodego macierzyństwa nie jestem i choć mogłabym z mojej perspektywy opisać to w samych superlatywach, z takim lukrem i rzyganiem tęczą, że Wam uszami wyjdzie, to jednak mówię nie. Nie jestem zwolenniczką. Nie, to nie wiek na rodzenie dzieci.

Podam prosty przykład. Rzecz działa się nie tak dawno. Piję kawę (bo wiecie, że jestem uzależniona). Czytam. Dyskusja w pewnej grupie na temat nastoletniego macierzyństwa. Nadal piję kawę i nadal tylko czytam, choć palce zaczynają mnie swędzić a mój mózg mówi: ,,Napisz to co myślisz, no napisz!“. Ale ponieważ zazwyczaj jak piszę to co myślę źle się to kończy, kawę piłam nadal i tylko czytałam.
W pewnym momencie piszę. Że mylone są dwie rzeczy. Że nastolatka – zwłaszcza taka 15letnia, nie jest ekonomicznie przystosowana do rodzenia dziecka, więc to ją dyskwalifikuje automatycznie z świadomego macierzyństwa. Ale … może być dobrą i kochającą matką, która da przykład swojemu dziecku taki, że innym żarówki na wierzch wyjdą.
Dostałam odpowiedź (tu cytuję):
,,Chuj Ci do tego“.

Dopóki problem mnie nie dotyczy, to mnie nie dotyczy. Więc trzymam się od niego jak najdalej. Ale właśnie przez takie zachowanie ja potem jestem oceniania. Bo stereotyp. Wiecie jak to działa prawda? Wszyscy są oceniani z automatu. I choćbym chciała za każdym razem komuś napisać, że nie, nie ma racji, bo ja … To gdzieś tam z przykrością stwierdzam, że stereotyp nie bierze się znikąd. Ba! Mój przykład jest wyjątkiem, który niechybnie potwierdza regułę.

Nie jestem jedyna. Bo jest nas więcej.
NishkaBlogOjciecOjciecM – oni też mieli 1 w wieku na przodzie, kiedy zostali rodzicami.

Ale to nic nie zmienia.
Piszecie, że rodzina. Że rodzina bierze prawa nad dzieckiem jak kobieta jest niepełnoletnia. Okej. Ale nie każdy ma taką rodzinę. I co wtedy? Same trudności prawda?
Piszecie, że rodzina będzie utrzymać, bo są dobre relacje. Oczywiście. Prawidłowo funkcjonująca rodzina pokona te przeciwności z palcem w nosie. Ale jak tej rodziny nie ma? Kiedy nie funkcjonuje ona prawidłowo? Ani nie funkcjonuje w ogóle? Kolejna gęba do wykarmienia to za dużo. To co wtedy?

Jestem dobrym obserwatorem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Kiedy widzę, że dziewczyna w wieku lat 18 jest w kolejnej ciąży – drugiej, czy trzeciej to nie jest to normalne. Nie, nie jest.
Jeżeli widzę, że ta sama osoba już w drugiej ciaży miała ogromne problemy finansowe, które nie zmieniły się w ogóle, to trzecia ciąża jest nieodpowiedzialna. Nie jest to ani świadome macierzyństwo, ani odpowiedzialne macierzyństwo. To jest głupota. I kiedy ona prosi o pomoc, bo może ktoś ma ubrania do oddania dla dziecka, może zabawki, samo się ciśnie by napisać, że owszem, można za sponsorować, ale środki anty, albo po prostu kurs edukacyjny (o ile taki jest).

Wreszcie, kiedy czytam, że po co właściwie szkoła średnia, przecież gimnazjum wystarczy. Że przecież nikt nie patrzy na to jaką szkołę mamy skończoną to mi opada wszystko, łącznie z cyckami. Bo tłumaczę, że niemalże 99% firm do których wysyłałam CV oczekiwało wykształcenia minimum średniego i wszędzie jest to minimum średnie, bądź zawodowe (pomijam prace w której oczekiwano wykształcenia wyższego). Nie ma nigdzie minimum gimnazjalne. Ale one nie rozumieją. Nic. Kompletnie. A potem mają pretensje, że nie mogą znaleźć pracy, ale wiecie, to na pewno nie przez to, że mają wykształcenie gimnazjalne. To dlatego, że nikt ich nie docenia.

Potem argument: ,,Nie jedna młodsza jest lepsza od tej starszej” czyli zwykłe sranie w banie. Takie znajdywanie punktów odniesienia do swojej opłakanej sytuacji. Bo to, że wiek nie jest adekwatny do niektórych zachowań to żadna filozofia i jej tłumaczyć nie trzeba. To, że młode matki mają w sobie trochę więcej wigoru, który potrafią (jak chcą, a nie zawsze chcą) wykorzystać, to drugie i też prawda. Ale dlaczego to usilne tłumaczenie? To podkreślanie na każdym kroku ile się miało lat jak urodziło się dziecko? I to tłumaczenie? Kolejny level do zajebistości?

Ja nikomu nic udowadniać nie muszę. Sama sobie udowodniłam jaka jestem świetna. 
Nie muszę Wam pisać, że to fajne, bo to nie jest fajne. Bo chcę, żeby moje dziecko miało inny start w dorosłość. Serio. I wcale nie chcę dla niego takiej przyszłości. Nie chcę, by dostał od losu za duże buty jak ja. Chcę, żeby w dorosłość wchodził stopniowo.

Chcecie plusy? Nie ma ich. Są takie same plusy jak macierzyństwo w każdym wieku, ale minusów jest więcej.

Ja  mam to szczęście, że zawsze ktoś obok mnie jest, kto w chwili zwątpienia mnie popchnie, a kiedy upadnę to mnie podniesie. Bo nigdy nie musiałam się martwić za co kupię paczkę pieluch i wyprawkę. Bo mogłam sobie urządzić mieszkanie jak chciałam.
I to nie jest heroizm z mojej strony. To lekcja z której wyciągnęłam wnioski.

Lubię być matką i gdybym cofnęła czas nie podjęłabym innej decyzji. On jest dla mnie najważniejszy i pokazał mi dużo więcej niż wszyscy ludzie razem wzięci. Taka cząstka mnie, którą stworzyłam i którą pielęgnuję wyciągając z siebie najwięcej. Bo to ja muszę udowodnić jemu i sobie, że daję radę, a nie obcym ludziom. Obcy ludzie są, ale ich nie zauważam. Mówią? Możliwe, ale ja nie słucham. Moje uszy są zasłonięte i nie dochodzą szepty politowania, szepty złośliwości, szepty zwątpienia. Ja nie wątpię. Ja jestem. Czuję. Wiem, że mogę. Bo mam dar przenoszenia gór. I nigdy z tego daru nie zrezygnuje.

Ale ja, ja jestem wyjątkiem.

A wyjątek potwierdza regułę. Regułę, która spada jak grom z jasnego nieba, kiedy z pewnym zażenowaniem spoglądam na młode dziewczyny, które na każdym kroku tłumaczą swoją nieudolność. Bo miały dzieci w wieku 15-18 lat i muszę ciągle to powtarzać. Tłumaczyć, tłumaczyć, bełkotać. No ale po co?

A to nie tędy droga…

 

COMMENTS (76)

  • Bellove
    Wrz 22, 2014., 17:00 • Reply

    Szacun za te słowa. Niewiele jest takich właśnie super mam, które się do tego przyznają :) a Ty świecisz przykładem nawet dla tych starszych :)

    • Ola
      Paź 28, 2015., 19:39 • Reply

      słuchaj ja też jestem młodą mama mam 21 lat i dwoje słodkich dzieciaków 17 lat mialam jak uridzilam córeczkę ma 4 latka chodzi do przedszkola. a synek mą 3 latka. pracuje na zmiany 100 km od domu. chodzę zaocznie do szkoły. jestem waga trakcie robienia kursu no prawo jazdy. mąż pracuje waga delegacji . co prawda mam małą pomoc od teścia bo gdy my pracujemy to on pilnuje dzieciaków. Ale czasami żeby móc trzeba chcieć i nie trzeba się oglądać za siebie tylko podnieś głowę i iść do przodu .I daje rade ze wszystkim . I niczego nie żałuję .

  • Magdalena Kłobukowska
    Wrz 22, 2014., 17:08 • Reply

    Masz 100% racje,tyle napisze bo na telefonie nie chce mi sie rozpisywac ;);)

  • Anonymous
    Wrz 22, 2014., 17:13 • Reply

    A ja, jak czytam komentarze pod wpisami o matkach, które nimi zostały w młodym, albo bardzo młodym wieku mam wrażenie, że wszystkie one sobie świetnie radzą. Raczej ciężko znaleźć taką, która by sytuacji nie udźwignęła.
    A Ciebie Matko Prezesa szczerze podziwiam jak wspaniale sobie poradziłaś ze swoim niełatwym macierzyństwem. Naprawdę szacun :-)

  • Niki
    Wrz 22, 2014., 17:21 • Reply

    Mam lat 20 i nie posiadam jeszcze dzieci, a może posiadać nigdy nie będę mogła. To pisze na wstępie, żeby nie było, że nieudolnie bronię siebie. Bronię nastoletnich matek, bo ok, 18-latka z dwójką dzieci to nie jest normalne. Zgadzam sie. Ale znam taką i wiem, że jest matką świetną i to nie przez swój wigor i siłę, tylko dlatego, że byłaby równie dobrą matka za lat 10. Znam też taką, która świadomie podjeła się macierzyństwa w wieku lat 15, gdy jej chłopak miał lat 18. Chcieli mieć dziecko. Czuli się gotowi. I mają. Pierwsze urodziła w wieku lat 15, drugie 18, trzecie 28. I żyje i kocha i jest świetną matką, a on świetnym ojcem. Bo na to jakim się będzie rodzicem nie ma wpływu wiek, w którym dziecko się urodzi. I może być wpadka, ale wpadka to znaczy dziecko nieplanowane, a nie niechciane. Bo nie jedna 30-letnia matka jest matką gorszą, niż 15-latka. I ponownie przyznaję racje, że nastoletnie matki to nie jest normalne, ale będę je bronić z prostego powodu: mają ciężej, ale dają radę. I szacunek dla nich i dla Ciebie młoda mamo.

    • Matka Prezesa
      Wrz 22, 2014., 17:23 • Reply

      ,,Świadome macierzyństwo w wieku 15 lat" - na czym polega ŚWIADOME macierzyństwo w tym wieku?

    • marlena
      Wrz 22, 2014., 18:46 • Reply

      Byla dziewczynka 9 letnia w ciazy. 15 latka nie powinna myslec o takich rzeczach.

    • morriganLaFay
      Wrz 23, 2014., 06:32 • Reply

      Mam 16 letnią córkę, sama pamiętam jak miałam 16 lat. I jak słyszę, że 15 latka świadomie podjęła decyzję o macierzyństwie to mnie śmiech ogarnia. 15 latka nawet nie jest w stanie świadomie zdecydować jaki zawód chce mieć, jaką muzykę tak naprawdę lubi a co dopiero ŚWIADOMIE podjąć decyzję o byciu matką. Owszem, może chcieć mieć różowego dzidziusia bo to taki słodziak ale nie zdaje sobie sprawy czym jest macierzyństwo. Ja urodziłam 1 dziecko w wieku 20 lat. Stanowczo za wcześnie.

    • Niki
      Wrz 23, 2014., 09:08 • Reply

      Świadomie postarali się o dziecko, świadomie o wszystko zadbali, świadomie dziecko wychowali. Świadome macierzyństwo, bo się na to zdecydowali wspólnie, bo czuli się gotowi i im się udało. I nie było tam żadnego krzyku o pomoc bo sobie nie radzą. Nie. Może i to jest za młody wiek na dziecko, ale to czy ktoś się czuje gotowy i na tyle dorosły to nie jest kwestia rocznika tylko osobowości, charakteru.

    • Matka Prezesa
      Wrz 23, 2014., 11:12 • Reply

      Nie ma czegoś takiego jak ŚWIADOME planowanie rodziny w wieku 15 lat. No proszę Cię ...
      Dziewczyna nie ma skończonego gimnazjum to raz. Dwa nie ma praw nad dzieckiem, a błagam Cię facet, który ma ledwie skończone 18 lat i ledwie skończył szkołę średnią nie ma nawet stałej pracy, o dobrzej płatnej nie wspominając, huk będzie jak zarobi to 1200-1500 do ręki, a to nie pozwala za bardzo SAMODZIELNIE utrzymać dziecka.

      Dla mnie jeżeli ktoś w tym wieku ma parcie na dziecko to bardziej bawi się w dom, niż świadomie planuje rodzinę. To taka zachcianka jak na nową kurtkę, czy buty, ale nigdy nie jest to ŚWIADOMA decyzja.

    • Niki
      Wrz 23, 2014., 12:05 • Reply

      Idąc tym tropem każda kobieta, która pragnie dziecka ma zachciankę na nowe buty czy kurtkę. Bo pragnienie dziecka w takim razie jest zawsze zachcianką. Powiedz mi w takim razie kiedy można świadomie planować rodzinę? Jest w ogóle jakiś termin odpowiedni? Odpowiedni wiek, status materialny? Fakt, dziewczyna ta, a w zasadzie 32-letnia obecnie kobieta, ma jedynie wykształcenie podstawowe, rzeczywiście początkowo nie miała praw i rzeczywiście rodzice pomagali finansowo, ale pomagali bo chcieli, a nie dlatego, ze była taka potrzeba. I powiedz mi co ma nieukończona szkoła do świadomego macierzyństwa bo nie rozumiem. Czy do posiadania dziecka i gotowości do macierzyństwa konieczne jest świadectwo maturalne, dowód osobisty, magister, 3 fakultety i odłożone minimum 5 tysięcy na koncie? Świadomość leży w osobowości, charakterze i tym czy ktoś jest dojrzały umysłowo, nie na papierku.

    • Matka Prezesa
      Wrz 23, 2014., 12:09 • Reply

      Nie. Jeżeli DOROSŁA kobieta pragnie dziecka to nie jest to zachcianka. Ale jeżeli pragnie tego 15letnie DZIECKO to tak, jest to zachcianka.





      • Paulina
        Sty 15, 2015., 16:21 • Reply

        denerwuje mnie taki tok myślenia, najlepiej jak kobieta ma 40 lat i jest w ciąży a później w wieku 60 lat ma 20letniego syna.. mam 18lat niedługo w końcu będzie z nami Zuzia, jestem świadoma, to duży obowiązek, wszystko przewróci się do góry nogami, ale jakoś nie dramatyzuje i uważam, że wszystko robię świadomie, rodzice choć chcą pomagać finansowo nie potrzebujemy tego.. mam męża wszystko w domu robię tak jak mi się podoba stać mnie żeby umeblować mieszkanie tak jak chcę. Usamodzielniłam się i inaczej na wszystko patrzę, mam 18 lat i jestem świadoma i nikt mi nie wmówi że nie jestem bo mam 18 lat.. co to za wyznaczanie wieku na świadomość? To jest chore. Nie mówię, że to jest czas na dziecko, bo nie jest, ale tak na prawdę kiedy jest na nie czas? Żaden wiek nie jest odpowiedni.. teraz jestem za młoda, zaraz będzie czas na zdobycie wyższego wykształcenia, później na prace i na zdobycie doświadczenia w zawodzie, później żeby się dorobić, a jak w końcu zdobędę wykształcenie, dobrą pracę, dorobię się będzie już za późno.. a dziecko w niczym nie przeszkadza.. a teraz? Nie wyobrażam sobie żeby było inaczej, żebym nie była w ciąży.. albo żeby dla dziecka coś się stało. Nie ma jej jeszcze na świecie, a jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, by tylko była szczęśliwa.

    • Niki
      Wrz 23, 2014., 13:19 • Reply

      No ale kim jest ta dorosła kobieta :D Wytłumacz mi to. Dorosła bo ma dowód osobisty i pracę? Wybacz, ale nie kupuję tego. Bo ja w wieku 15 lat nie myślałam o nowych butach, nie zakochiwałam się w piosenkarzach i byłam bardziej dorosła niż moja 10 lat starsza siostra. Nie raz słyszałam, że się dorosłą urodziłam. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo ubliżając nastolatkom i robiąc z nich głupiutkie i nieświadomie niczego dziewczęta obrażasz, uwierz mi, dużą część nastolatek. Bo dużo jest puściutkich i głupiutkich, ale też równie dużo odpowiedzialnych dziewczyn, które mają rozum i go używają. Sama jesteś młodą mamą i uważasz, że to było DLA CIEBIE za szybko (z drugiej strony gotowa byłaś na seks, ale nie na konsekwencje? brawo), ale nie przyklejaj łatki, że dla każdej dziewczyny też tak jest. Bo nie jest. Bo tak jak Ty musiałaś sobie poradzić z problemami wczesnego macierzyństwa, tak i one dają sobie z tym radę i robią to świetnie. I uwierz, że to że ktoś ma lat 30 czy 15 nie decyduje o tym czy jest świadomy, dojrzały i odpowiedzialny, bo to nie jest kwestia wieku. myślę, że spokojnie możemy poprzestać na tej debacie, bo obie mamy różne zdania, których nie zmienimy, a nie chciałabym rozpocząć tu jakiejś regularnej kłótni bo Cie szanuję i lubię czytać :) Pozostańmy wiec przy swoich zdaniach, pozdrawiam :)

    • Matka Prezesa
      Wrz 23, 2014., 17:44 • Reply

      Ja mam nadzieję, że jak Twoja córka przyjdzie w wieku 14-15 lat do Ciebie i powie ,,Mamusiu, jestem w ciąży, zaplanowałam sobie dziecko!" to powiesz jej ,,Gratuluję Ci córeczko dojrzałości ponad rówieśniczej".

    • marlena
      Wrz 23, 2014., 20:41 • Reply

      Noemi nie tlunacz bo i tak do niektorych to nie dotrze.

    • Niki
      Wrz 24, 2014., 09:52 • Reply

      Marlena chciałabym zauważyć, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie i nikt mi tego nie zabroni. Noemi wyraża swoje poglądy, ja swoje, ja nie zmienię jej poglądów bo nie mam do tego prawa, tak samo ona moich. Wiec tekst, że 'do niektórych i tak nie dotrze' pozostaw dla siebie, bo jest strasznie żałosny i sprawia wrażenie, że masz się za lepszą ode mnie, a wcale taką nie jesteś, tak jak ja nie jestem lepsza od Ciebie. Jak już wspomniałam dyskusja dalsza sensu nie ma, bo zaczyna się robić nieciekawie i niekulturalnie, a nie o to w sensownej dyskusji chodzi. A moje dziecko wychowam tak, żeby było świadome, że jak idzie z kimś do łóżka to może zostać rodzicem, a jeśli już rodzicem zostanie to będę wspierać, kochać i pomagać, a nie robić wymówki, że jest nieodpowiedzialną gówniarą/gówniarzem. I jeśli sobie będzie radzić przy swoi dziecku mimo swojego młodego wieku to nie będę rozpaczać tylko będę dumna, że wychowałam na tyle rozsądnie i odpowiedzialnie, że samo potrafi być odpowiedzialne za swoje czyny. I prośba taka ode mnie - pozwólcie ludziom mieć inne zdanie, nie zachowujcie się jak najmądrzejsze i nie oceniajcie innych na zasadzie 'albo jesteś po mojej stronie i masz takie zdanie jak ja, albo jesteś głupszy, gorszy i wróg'. Tak się zachowują własnie nieodpowiedzialne i niedorosłe osoby

    • Matka Prezesa
      Wrz 24, 2014., 11:31 • Reply

      Mi się wydaje, że nie bardzo pojmujesz powagę sytuacji i nie bardzo rozumiesz znaczenie słowa ODPOWIEDZIALNY i ŚWIADOMY. :)

    • Niki
      Wrz 24, 2014., 13:50 • Reply

      A niech Ci się wydaje co tylko chcesz ;) Tym razem to już totalnie mój ostatni post w tej wypowiedzi, bo nudzi mnie już ciągłe powtarzanie tego samego. Opisałam konkretną historię, konkretnej osoby, w konkretnej sytuacji, którą ja znam, a Ty nie. Opisałam jak to wyglądało w tym przypadku i powiedziałam, że mam szacunek dla nastoletnich matek, które mają gorzej, ciężej i trudniej niż matki z 2 czy 3 z przodu i że szanuję też Ciebie, bo czytała Twoje wpisy i doczytałam się, że byłaś w wyjątkowo trudnej sytuacji. I mam szacunek do Ciebie, że dałaś radę i mam szacunek do nastoletnich matek, które też radę dają. Jeśli chcesz mogę Ci tu przyklasnąć, że jestem głupia, że nie znam życia, że nie przeżyłam nic ciężkiego w swoim życiu i że jest mi w życiu zajebiście choć nie ma w tym grama prawdy, a Ty mnie nie znasz, a mimo to oceniasz. Ja Cię oceniać nie mam zamiaru, nie taka moja rola i cel. Moim celem było pokazanie, że są głupie 25-latki i rozsądne 17-latki, nawet zacytuję z Twojego wpisu 'Bo to, że wiek nie jest adekwatny do niektórych zachowań to żadna filozofia i jej tłumaczyć nie trzeba.' Na tym zakończę tą dyskusję i powtórzę, że szanuję Cię jako młodą matkę, która dużo przeszła, szanuję Twoje zdanie, nie oceniam Cię, ale przy swojej opinii pozostanę. Dziekuję

    • Matka Prezesa
      Wrz 24, 2014., 13:59 • Reply

      Ty nadal nie rozumiesz, że nie dyskutujemy o konkretnych sytuacjach życiowych, ale o tym, że próbujesz przekonać, że 15 latka ŚWIADOMIE decyduje się na dziecko. Ja nie oczekuję by ktokolwiek mi przyklaskiwał, ba! już tym bardziej w tym temacie. Po prostu próbuję Ci wytłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak ,,planowanie w wieku 15 lat dziecka". Nie ma czegoś takiego jak zjawisko ,,świadomego planowania rodziny w wieku 15 lat".

      Nie wiem czy sobie poradziła, bo dziewczyna, która w wieku 32 lat nadal zatrzymała się na wykształceniu podstawowym to raczej żaden wyczyn ...

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 07:51 • Reply

      Matko Prezesa- wielki szacun za to, czego dokonałaś. Niki- naprawdę nie wiesz, co piszesz, sama chyba masz 15 lat, bo Twoje wypowiedzi niestety są na takim poziomie. Nikt tutaj nie wytyka Twojej znajomej, że sobie nie radzi z trójką dzieci, ale na pewno nie można powiedzieć, że świadomie się na coś w tak młodym wieku decydowała! No chyba, że decydowała się tak samo na wykształcenie podstawowe, które w dzisiejszych czasach jest po prostu brakiem wykształcenia. Z tego co mi wiadomo są przedmioty, dziedziny i wiadomości, które człowiek opanowuje, poznaje i zdobywa dopiero w gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej. Skoro świadomie się decydowała na bycie matką w wieku 15 lat, to dlaczego nie zdecydowała się dalej kształcić, żeby przekazać swoim pociechom COKOLWIEK? Wiem, że jest miłość, czułość, dobroć i wiele innych cech, które kobieta ma bez wykształcenia. Ale niestety, wiele leży w gestii szkoły i ja osobiście nie chciałabym w wieku 15 lat być mądrzejsza od swoich rodziców i żyć ze świadomością, że nie mam po co pytać ich o rzeczy, do których nigdy nie doszli, bo musieli już dzieci mieć.

    • Myśli Matki
      Wrz 25, 2014., 10:10 • Reply

      Kiedy czytam komentarze o "świadomym" macierzyństwie w wieku 15 lat to przypomina mi się film "Baby blues". Tam jest akurat pokazana ekstremalna sytuacja, ale możemy też zobaczyć jak nieodpowiedzialną zachcianką właśnie może być dziecko w tym wieku... Pozdrawiam.

  • Joanna Adamkiewicz
    Wrz 22, 2014., 17:25 • Reply

    Świetnie napisane i naprawdę wielki szacunek dla Ciebie, że masz takie zdanie :)

  • Mama Kubusia
    Wrz 22, 2014., 17:51 • Reply

    PIĄTECZKA! ;)

  • Anonymous
    Wrz 22, 2014., 17:57 • Reply

    coś ostatnio czuje jakąś dziwną gloryfikację macierzyństwa w młodym wieku. czy dzisiejszy program w ddtvn tak nagłaśniany przez różne blogi. "bo nasze babcie rodziły jak miały 20 lat i mniej i teraz się wszyscy dziwią", no sorry, ja się dziwie, moja babcie nie mieszkała w stolicy, nie studiowała na kilku kierunkach, nie wyjeżdżała na wymiany zagraniczne itd rozumiem takie sytuacje jak Twoja i wielkie gratulacje, że dałaś radę, zwłaszcza, że Twoje macierzyństwo nie było takie słodkie i różowe jak innej blogerki, która się szczyci dzieckiem w młodym wieku, bo musiałaś ostro walczyć o życie syna, ale na Boga, w dzisiejszych czasach mało kto sobie może pozwolić na dziecko w wieku do 25 lat i to nie tylko na warunki finansowe ale po prostu bo chce ten czas wykorzystać na studia, naukę, zdobywanie doświadczeń, które owszem z dzieckiem są możliwe ale bardzo ograniczone (staże zagraniczne z dzieckiem na ręku???) i coś czuje, że powoli dojdzie do tego, że te kobiety które zdecydowały się na dziecko przed 30-ta, nie z powodu egoizmu, tylko bo chciały czas wykorzystać na co innego, będą tępione, bo ciągle tylko słyszę, że nie jedna matka po 30-tce jest lepsza od tej przed 20-tka. pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że to chwilowe nagromadzenie takich komentarzy i tematów, bo zaraz się okaże, że matka przed 30-tką jest za stara na myślenie o pierwszym dziecku. P.S. ja chce mieć pierwsze dziecko przed 30-tką. Pozdrawiam, Klaudia

    • Matka Prezesa
      Wrz 22, 2014., 18:00 • Reply

      Ja chciałam mieć pierwsze dziecko po trzydziestce. ;)

    • monia,
      Wrz 22, 2014., 19:31 • Reply

      Klaudia zgadzam się z Tobą!!!

  • Marta Duszyńska
    Wrz 22, 2014., 17:58 • Reply

    Zawsze Cię podziwiałam za twoją szczerość. Teraz nie jest inaczej. I ty wiesz że masz rację. I super.
    Tekst oddaje realia.Takie prawdziwe. Nie słodkie udawanie że jest ok, kiedy nie jest.

  • monia,
    Wrz 22, 2014., 18:07 • Reply

    Lubię Cię bo nie ma na tym blogu kszty fałszywości. Lubię bo nie ma lukru i rzygania tęczą. Nie ma zawiści, złośliwości, chamstwa i przechwalania. Jest za to szczerość. Jest prawda. Wzruszasz, dajesz do myślenia, rozśmieszasz, uczysz i mówisz co myślisz bez owijania w bawełnę. Dzi dodatkowo oddaje Ci wielki pokłon i szacunek za te słowa i za to, że potrafiłaś tak szczerze o tym powiedzieć.

  • Misako - matka po japońsku
    Wrz 22, 2014., 18:47 • Reply

    Nic nie powiem. Powiedziałaś wszystko

  • Anonymous
    Wrz 22, 2014., 19:23 • Reply

    15 latka sama jest jeszcze dzieckiem. W jaki sposób może podjąć świadomą decyzję o macierzyństwie? Przecież jest niepełnoletnia. Zapewne to taki "foch" że chcę bo tak. Ale tak samo,może chcieć nową parę butów czy lakier do paznokci. No sorry ale,dla mnie to jest po prostu głupie.

  • Anonymous
    Wrz 22, 2014., 19:34 • Reply

    Dobry tekst. Prawdziwy i szczery do bólu. W tym co piszesz jesteś prawdziwa i za to masz grono wiernych i oddanych czytelniczek. Fajnie, że wśród tego całego zamieszania i gloryfikowania wczesnego macierzyństwa Ty nadal pozostajesz uczciwa i nie zmieniasz poglądów na to co akurat "modne". Za to,Cię lubię i szanuję. Sama nie jestem zwolenniczką wczesnego macierzyństwa. Łatwo jest mówić jak to fajnie jest być młodym rodzicem, ale,ja widzę w tym dużo fałszu. Pomijam już kwestie związane ze sferą materialną młodych osób bo to bardziej niż oczywiste. Ja zdecydowałam się na dziecko w wieku 28 lat. Mam dużo cierpliwości więc nie prawdą jest że tylko młodsze mamy dają z tym radę. Nie mam zadyszki jak gonię za moją 1,5 roczną córka po parku. Ale myślę że świadomość tego że mam skończone studia, możliwość powrotu do dobrej pracy i odpowiednie zaplecze materialne do jej wychowania są moim atutem. Oczywiście to nie daje mi 100% gwarancji bycia "lepszą" ale dzięki temu wiem, że mogę spać spokojnie ;)

  • Anonymous
    Wrz 22, 2014., 19:36 • Reply

    No ok, dobry post

  • Sandra
    Wrz 22, 2014., 20:31 • Reply

    Dobrze powiedziane twoje słowa mają sens. Sytułacja bardzo mi bliska , sama byłam 15 letnią mamą no był to ciężki kawałek chleba , najtrudniejszy z całego życia . Ale wiesz co Ci powiem nigdy nie powiem i nie powiedziałam żałuję ona dla mnie całym światem, a ja dla niej i każdego dnia dziękuję Bogu że dał mi ją . Teraz śmiało mogę powiedzieć jestem matką dla niej idealną bo to ona mnie będzie oceniać całe życie A nie inni :) . Pozdrawiam

  • Maga
    Wrz 22, 2014., 20:42 • Reply

    Mając tyle co Ty teraz urodziłam swoje pierwsze dziecko :) Szczerze mówiąc dyskusje o nastoletnich matkach niesamowicie mnie nudzą, bo nic nowego w temacie powiedzieć się już nie da. A wiek matki ma się tak do jej dobrego przykładu jak pies do jeża.

  • Camel Janka
    Wrz 22, 2014., 20:52 • Reply

    Swietny tekst.Gratuluje. podpisuje sie pod Twoimi slowami w 100%. Tak jestes zajebista matka dla swojego syna i zawsze sie tego trzymaj!

  • lavinka
    Wrz 23, 2014., 01:40 • Reply

    "wyjątek potwierdza regułę" - to akurat błąd w tłumaczeniu, chodzi o "wyjątek sprawdza regułę" czyli jeśli coś jest wyjątkowe, to regule przeczy. A poza tym pełna zgoda. Tak naprawdę to nie chodzi o sam wiek, ale o finansową niezależność. Kiedyś nastki rodziły dzieci, ale były na utrzymaniu 10 lat starszego męża. To był zupełnie inny start w dorosłość i macierzyństwo, niż dzisiaj. Od kobiety nie wymagało się wykształcenia, ba, nie wymagało się pracy! Choć i tak większość pracowała, bo z jednej pensji trójkę czy czwórkę było utrzymać ciężko. Zwłaszcza na 20m2, bo takie były wtedy mieszkania biedoty.

  • Anonymous
    Wrz 23, 2014., 06:35 • Reply

    Jestem młodą mamą, synka urodziłam mając lat 18-naście, a drugie dziecko urodzę mając lat 20-cia. Obydwie moje ciąże są świadome ! Od zawsze chciałam być młodą matką i mieć szczęśliwą rodzinę i mam. Dla mnie świadome macierzyństwo to świadomość brania 100% odpowiedzialności za dziecko, dobrowolne wyrzeczenie się wygód życia bezdzietnego i zapewnienie odpowiednich warunków finansowych bo nie oszukujmy się bez pieniędzy możemy zapewnić jedynie biedę i nauczyć dziecko jak doić państwo żeby mieć kasę a nic nie robić... Zachodząc w ciąże wiedziałam że jestem w stanie zapewnić moim dzieciom wszystko co potrzebne, wiem że nic się nie stanie jak przez 3 lata nie pójdę do pracy bo mąż jest w stanie trzymać dom i nas samemu. I to jest właśnie świadome macierzyństwo przynajmniej moim zdaniem.
    Pozdrawiam Dominika

  • Anonymous
    Wrz 23, 2014., 07:12 • Reply

    Ja miałam 20 lat jak zaszłam w pierwszą ciążę, a 21 jak urodziłam córkę. Chciałam tej ciąży i dziecka. Jednak tak patrząc na to po kilku latach to kilku rzeczy nie przemyśleliśmy. Nie miałam pracy na umowę o pracę, byłam na 2 roku studiów ówczesny narzeczony (dzisiejszy mąż) też jako tako nie miał stałej pracy, nie mieliśmy swojego mieszkania. W sumie dobrze nam się wszystko poukładało, skończyłam licencjat, mieszkamy sami (na razie wynajmujemy), mąż ma stałą pracę a ja wychowuję córkę i czekamy na drugie maleństwo. Jak urodzę będę mieć 24 lata. Dajemy sobie radę ale lekko nie jest. Pewnie gdybyśmy wcześniej mieli mieszkanie to byłoby łatwiej ale chcieliśmy dzieci więc mieszkanie troszkę poczeka. :)

  • nast.mam17
    Wrz 23, 2014., 08:09 • Reply

    Ja jestem matka 14 miesięcznej emili. Mam lat 18. Też jestem młoda mama nawet młodsza od ciebie . Codziennie muszę sobie radzić z dziwnymi spojrzeniami starszych bab. Jestem silna dla mojej córeczki i nigdy się nie poddaje. Jeśli będziesz miała ochotę to zajrzyj do nas. Pozdrawiam

    P.s bardzo dobry post. Daje do myślenia

  • Marcelina S.
    Wrz 23, 2014., 08:17 • Reply

    Zgadzam się, dobrze pomyślane, powiedziane i napisane :)

  • Anonymous
    Wrz 23, 2014., 09:29 • Reply

    Noemi chcalas miec dziecko po trzydziestce a urodzilas po piętnastce :P

    • Matka Prezesa
      Wrz 23, 2014., 11:25 • Reply

      O matko. Jak to brzmi. :D

  • Anonymous
    Wrz 23, 2014., 11:17 • Reply

    Wybacz, ale moim zdaniem zajście w ciążę zwłaszcza jako nastolatka jest po prostu nieodpowiedzialne. Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci to niech się zabezpiecza i dąży do tego żeby ich nie mieć, a nie bzykać się na zasadzie "tyle razy się udało to teraz tez się uda". Nie cierpię kiedy para swoją ciążę nazywa "wpadką" czy "nieplanowaną". Bo albo chcesz mieć dzieci albo nie, planujesz albo nie. Masz partnera, z którym współżyjesz to się zabezpieczasz. Jeśłi nie to zachodzisz w ciążę, sorry. Jeśli już zachodzi kobieta w ciążę to niech nie mówi "Ojej, ojej wpadłam". Być może macierzyństwo nastolatek jest cięższe, ale zostały matkami na własne życzenie i nie ma co robić z siebie męczenników. Twój post, owszem udany (zaznaczę, że czytam Cię regularnie), ale jak w Twoim jak innych tekstach dot. młodocianego macierzyństwa, nie podoba mi się podkreślanie jak to ciąża nie była planowana i jakie my młode matki jesteśmy zajebiste, że sobie poradziłyśmy, że ten "garb" udźwignęłyśmy. Pozdrawiam, Iza.

    • Mama Tosi
      Wrz 23, 2014., 13:10 • Reply

      Nie zgodzę się z Tobą, że nie istnieją wpadki! Co powiesz na prezerwatywę, która pękła i tabletkę po, która zawiodła? Nie nazwiesz tego wpadką? Ale teraz trzymając tego Brzdąca na rękach gdybym mogła cofnąć czas nie zrobiłabym tego. Macierzyństwo mnie całkowicie zmieniło, zmieniło na lepsze. Przed ciążą moje życie kręciło się wokół pracy, szkoły i imprez. Mając wolny weekend zarywaliśmy noce, później odsypialiśmy, znowu tydzień pracy, szkoła, imprezy. Po zobaczeniu dwóch kresek dość szybko przewartościowaliśmy swoje życie. Wszystko się zmieniło na lepsze. 22 i 27 lat - może nie jest to najwcześniejsze rodzicielstwo i teraz widzę same jego zalety, gdybym jednak planowała nie byłoby to wcześniej niż przed ukończeniem przeze mnie 25 roku życia...

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 11:16 • Reply

      Serio nie istnieją wpadki? Dziwne :) Wpadają małżeństwa z dwudziestoletnim stażem, więc każdemu może się zdarzyć. Dorośli ludzie ok. 40 roku życia, z całą pewnością też nie podjęli takiej decyzji świadomie :)

      A młode matki? Nie należę do nich, chociaż ciągle czuję się piękna i młoda :D Uważam, że dużo daje wsparcie rodziny i ojca dziecka (a jeżeli ten się miga to przede wszystkim - rodziny). Jeżeli rodzina się odsuwa, a dziewczyna daje radę to wielki szacun dla niej.

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 11:25 • Reply

      Pisałam tę opinię z własnego doświadczenia i obserwacji mojego środowiska. Ja zaszłam w ciążę mając 24 lata, zaraz po zakończeniu studiów i podjęciu nowej pracy. Z mężem po prostu jednego razu się nie zabezpieczyliśmy, bo nas poniosło najnormalniej w świecie. No i zaszliśmy w ciążę. Ale nigdy nie nazwiemy tego wpadką, bo świadomie do tego doszło. Co do pękających prezerwatyw - niestety to jest mit, i wytłumaczenie osób, które chcą się jakoś wykręcić z niewygodnej ciąży. Można zaskarżyć firmę produkująca prezerwatywy. Pomijam to, że prezerwatywy nie są produkowane w barakach na przedmieściu tylko w fabrykach, gdzie są również testowane. A tabletka "po" nie jest tym samym co tabletka antykoncepcyjna i trzeba liczyć się z tym, ze może nie zadziałać. Dlatego trzeba najnormalniej w świecie uważać jeśli się nie chce mieć dzieci. Jakoś niektórym to wychodzi (my od 2,5 roku się zabezpieczamy gumkami), czyli można, zwłaszcza mając "naście" lat. Iza

    • Alexia Berg
      Wrz 25, 2014., 14:19 • Reply

      Cóż, dla mnie i mojego partnera chyba jednak istnieją wpadki - nie mam na myśli pękniętej prezerwatywy czy innych cudów techniki lub medycyny zabezpieczających przed ciążą. Nie powiem, że nie chcieliśmy dziecka. Chcieliśmy i to bardzo, ale kiedy 3 lekarzy stwierdza, że jedno z partnerów jest bezpłodne i nic nie da się zrobić na tym etapie, to człowiek przestaje myśleć o dziecku - w pojęciu ciąży, rodzenia i innych takich, a myśli bardziej o adopcji. W dodatku w dalekiej przyszłości. Już nie mówiąc o tym, że tacy ludzie się nie zabezpieczają... bo i po co, skoro niby i tak nic wyjść z tego nie może ? A tu proszę, na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że jak zobaczyłam 2 kreski, myślałam, że jakiś felerny test ciążowy kupiłam. Razem z partnerem uwierzyliśmy dopiero widząc obraz naszej córeczki na USG. Co do młodocianych matek - osobiście nie wierzę w planowanie rodziny mając lat 15 i też wolałabym, żeby moja córka zaszła w ciążę będąc pełnoletnią i dorosłą do tego kroku. Jednak jeśli już coś takiego miałoby miejsce, na pewno nie zostawię jej "na lodzie"...

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 16:36 • Reply

      A ja w pękniętą gumkę wierzę, bo gdy miałam 17 lat to pękła, i to durexa. Tylko była szybka akcja i tabletki "po".

  • Muffin Case
    Wrz 23, 2014., 12:38 • Reply

    Ło, rany - ten sam rocznik jesteśmy a zawsze dawałam ci więcej ( sorry!).

    Ale poważniej zgadzam się z głównymi założeniami, że wiek 15-18 i często późniejszy to nie najlepszy czas na dziecko.
    Wiem też, że wychodząc za mąż w wieku 19 lat byłam postrzegana jaka ta, która wpadła. Błąd. W ciążę zaszłam kilka miesięcy później. I chociaż życie miałam niby poukładane, ciążę i macierzyństwo w miarę świadome, to czasem mam myśl, że może byłabym bardziej cierpliwą mamą, bardziej wyrozumiałą gdybym urodziła np. te 5 lat później...

    • Anonymous
      Wrz 23, 2014., 20:35 • Reply

      Mogę Cię pocieszyć. Zaszłam w ciążę mając 26 lat, urodziłam mając 27 lat, a i tak czasami myślę, że może jakbyśmy odłożyli z mężem decyzję o rodzicielstwie o parę lat to wszystko byłoby bardziej poukładane. Wtedy nachodzi mnie jednak refleksja, że z drugiej strony patrząc, moglibyśmy tak wszystko układać do późnej starości i dziecka się nie doczekać ;)

  • Clauditte W.
    Wrz 23, 2014., 12:45 • Reply

    Urodziłam syna gdy miałam 21 lat.
    Za wcześnie, dużo za wcześnie.
    Sama do dziś nie wiem czy kiedykolwiek świadomie zdecydowałabym się na macierzyństwo.
    Moje początkowe macierzyństwo to ocean wylanych łez z poczucia winy i poniesienia osobistej porażki życiowej. odebrania sobie życia o jakim marzyłam.
    Rodząc dostałam drugie życie. Nie takie o jakim marzyłam. Zdecydowanie przewrócone do góry nogami.
    Odnalezienie szczęścia w nowej sytuacji zajęło mi trochę czasu i pomocy ze strony lekarza.
    Obecnie jestem szczęśliwą mamą prawie trzyletniego chłopca, mam stałą pracę, dalej studiuję (zaocznie), prowadzę swojego bloga gdzie rozwijam jedną z kilku swoich pasji (odnoszę nawet sukcesy). Mam wspaniałego kochającego i cierpliwego męża. Dzielimy się obowiązkami wychowawczymi jak i domowymi, każde z nas dodatkowo rozwija swoje pasje w "czasie wolnym" :).
    Jednak bywają dni kiedy zamykam się w sobie i muszę się wypłakać. Bo przecież miałam pracować gdzieś na końcu świata jako pilot, przewodnik i rezydent zagranicznego biura podróży (tak taka praca to było moje największe marzenie). Jednakże nie wykluczam takiej możliwości. Przecież jestem młoda. Odchowam sobie dziecko i co będzie stało mi na drodze by wyjechać na sezon do pracy gdy syn skończy powiedzmy lat 12? :)
    Swoje dziecko kocham ponad życie !!!
    Bez bicia przyznaje, że mam problem z polubieniem obcych dzieci.

  • Sylwia brak naz
    Wrz 23, 2014., 13:02 • Reply

    Świetnie napisane ; ) uderza do głowy . Urodziłam mając 18 lat plusy są tak samo, jak minusy oczywiście więcej minusów .
    Wiem jedno byłam gotowa współżyć, więc jestem gotowa wziąć ciężar na barki (bardzo silne ;)

  • Mateusz Kuźniar
    Wrz 24, 2014., 09:10 • Reply

    Masz rację.
    Chciałem kiedyś napisać tekst na ten temat, ale najpierw musiałbym skopiować pół tekstu od BlogOjciec "Mam 26 lat i jestem szczęśliwy", a ten wziąć w całości.
    Wszystko się zgadza. Czy da się mieć dziecko w młodym wieku i wyjść na ludzi?
    NIE DA SIĘ.
    Jeśli się ktoś nad tym zastanawia, to polegnie. Nie ma idealnych nastoletnich rodziców. Ci, którzy sobie radzą to wyjątki.
    Jeśli ktoś chce czerpać ze mnie jakiś wzór odpowiadam - najpierw skończ szkołę.
    OjciecM.

  • Karolina
    Wrz 24, 2014., 11:39 • Reply

    Kurczę.
    Trafiłam na Twoje bloga kilka(naście?) dni temu. Przeczytałam... całego. Do pierwszej notki.
    Jestem w ciężkim szoku i Cię podziwiam. Serio. I chociaż sama mam 21 lat i nieplanowanego bobasa w drodze, to się cieszę. Tylko się zastanawiam, czy kiedykolwiek jest czas na dziecko? Zawsze jest jakieś "ale". Szkoła, studia, praca, pieniądze... i po chwili kobieta jest koło 40-stki. Dziwny jest ten świat.

  • Kamil
    Wrz 24, 2014., 12:54 • Reply

    ,,Chuj Ci do tego" - czuję jakby to jedno magiczne zdanie podsumowywało zdecydowaną większość hejterów jakiekolwiek akcji :)

    A przy okazji, dzięki :)

  • Katarzyna Pągowska
    Wrz 24, 2014., 13:17 • Reply

    Cholera, mam 19 lat i mam dwie córki... I muszę się z tobą zgodzić, ciąża w tym wieku nie jest niczym świadomie podjętą decyzją, nie jest też dobrą decyzją.
    Chociaż... pierwsza córka była niezaplanowana. Gdy została mi odebrana bez możliwości walki o nią, postanowiłam że będę miała drugą. Ona już była zaplanowana, chociaż nadal się zastanawiam czy była to dobra decyzja.

    Ale muszę się zgodzić też z tym, że będąc młodą matką też można być dobrą matką. Może trochę głupią, ale naprawdę bardzo dobrą. To już zależy od człowieka.
    Pocieszam się myślą że jak będę miała 30+ lat to będę już miała dorosłą córkę. To trochę pociesza :)

  • Anonymous
    Wrz 25, 2014., 08:20 • Reply

    Ja zaszlam w ciaze w wieku 19nastu lat . Urodzilam majac 20 . Decyzja w pelni swiadoma , zaplanowana ,wymarzona . Gdybym miala podjac ja jeszcze raz zrobilabym dokladnie to samo . Swietnie godze macierzynstwo ze studiami od nie dawna takze z praca . Mysle ze jestem najlepsza mama na swiecie a przede wszystkim mądrą. I nie sadze bym sie roznila podejsciem do macierzyństwa od kobiet 30+ bo znam takie ktore przychodza po rade do mnie . Macierzyństwo to stan umyslu . Wszystko inne da sie zorganizowac .

  • Anonymous
    Wrz 25, 2014., 09:17 • Reply

    To moze i ja zostawię parę słów, bo krew mnie zalewa jak widzę taka nagonkę na młodziutkie mamy. Ludzie tak jak są różne odmiany tego samego owocu,jakim jest jabłko, tak też my od siebie różnimy sie diametralnie
    15-stolatka 15-stolatce nie równa. Znam dziewczynę która SWIADOMIE podjęła decyzje o zajściu w ciążę w wieku 16lat!!!!!!!! To nie byla ich wpadka, decyzja byla podyktowana sprawami rodzinnymi, to fakt, to przyspieszyło ich staranie o dziecko. Juz w ciąży przeprowadziła sie (dzięki Bogu) do teściów. Oboje z mężem, teraz juz mężem, skonczyli szkoły, on tylko licencjat ona magister i kilka fakultetów. A co najlepsze jej siostra mając 27 lat urodziła dziecko i na kilka tyg uciekła z domu bo nie mogła poradzić sobie z obowiązkami....przytlaczalo ja to wszystko. Gdzie tu logika? Takze ja wiem bo widziałam można świadomie urodzić dziecko w młodym wieku, świadomie skończyć szkole majac 25 lat miec szczęśliwa rodzinę (dwójka dzieci) kochającego męża, a nie tchórza ktory ucieka jak na pieluchy trzeba dać. Było im ciężko ale maja dzis i miłość i szczęście i pieniądze. A nie pochodzą z bogatych rodzin. Także podkreślę nie znasz wszystkich młodych matek, nie pisz ze wiesz, ze nie ma świadomości w nich, osmieszasz sie i ranisz ich niewiedzą.

    • Matka Prezesa
      Wrz 25, 2014., 09:20 • Reply

      Myślę, że trochę nie zrozumiałaś tekstu. Ja nigdzie nie napisałam, że WSZYSCY młodzi rodzice są źli i sobie NIE radzą.
      Uważam po prostu, że stereotyp nie bierze się znikąd. Znam (naprawdę!) młode matki, które radzą sobie naprawdę świetnie i złego słowa nie powiem, ale duża większość, która stanęła na mojej drodze to bardzo,bardzo nieodpowiedzialne matki. I nie, nie ośmieszam ich, nie, nie znam wszystkich.

      Ja nie wierzę w planowanie rodziny w wieku 15 lat i tyle. Zresztą to nigdy nie jest świadoma ani odpowiedzialna decyzja.

    • Antonowka
      Wrz 25, 2014., 10:03 • Reply

      Zgadzam się

  • Anonymous
    Wrz 25, 2014., 11:34 • Reply

    Chciałabym zapytać młode mamy/tatusiów. Dlaczego się nie zabezpieczyliście kiedy współżyliście ze swoimi partnerami. Pomijając fakt możliwości zajścia w ciążę, ale przecież jest tyle chorób przenoszonych drogą płciową, ze na początek intymnej relacji założenie gumki to podstawa, żeby uchronić się przed ewentualną chorobą. Ok. Zaufanie jedno, ale rozsądek to drugie. Przecież nigdy nie wiadomo czy partner, z którym się aktualnie jest, będzie partnerem do końca życia. Nie wspomnę, że mógł/mogła mieć wcześnie partnerów seksualnych.

  • Mamine Skarby
    Wrz 25, 2014., 12:57 • Reply

    Masz rację- nie musisz nikomu nic udowadniać. Ważne, że sama wiesz, iż dajesz sobie świetnie radę :)

  • Anonymous
    Wrz 25, 2014., 16:54 • Reply

    Właśnie skończyłam lekturę twojego bloga. Jak na swój wiek piszesz bardzo dojrzale. Jesteś naprawdę mądrą kobietką. I naprawdę widzę, że jesteś bardzo dobą matką, ale kurcze. Swoimi poglądami na temat religii robisz Jasiowi wielką krzywdę. Pomijając fakt, że jestem osobą wierzącą (i trochę nie godzi się to z moimi poglądami) jestem też pedagogiem w szkole podstawowej. Praktycznie co roku widuję takie szczere mamusie jak ty. Przychodzi czas kiedy dziecko idzie do 3 klasy szkoły podstawowej i przychodzi czas komunii. Wtedy takie wygadane i przekonane do swoich poglądów mamucie śpiewają tak jak ksiądz im zagra, a dziecko jest wyśmiewane przez dzieci. Jak pewnie wiesz żyjemy w kraju katolickim więc na klasę trafia się może jedno takie dziecko. Pomyśl o tym.

    • Matka Prezesa
      Wrz 25, 2014., 17:06 • Reply

      Wydawało mi się, że sakramenty przyjmuje się z innych powodów niż chęć podążania za rówieśnikami i ogólna akceptacja. :)
      Może kiedyś temat opiszę szerzej.

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 17:40 • Reply

      Według moich przekonań też. Jeżeli nada jesteś tak przekonana o swoich racjach to przekonasz się na własnej skórze kiedy Jaś będzie chodził do 3 klasy szkoły podstawowej.

    • Matka Prezesa
      Wrz 25, 2014., 17:47 • Reply

      Czyli Twoim zdaniem mam go posłać do komunii nie ze względu na przekonania religijne, ale dlatego ,,co ludzie powiedzą"? :) Dla mnie za słaby argument. Moje dziecko w momencie kiedy będą komunie będzie się świetnie bawił w Disneylandzie.

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 17:59 • Reply

      Mogę wiedzieć dlaczego tak?

    • Matka Prezesa
      Wrz 25, 2014., 18:06 • Reply

      Ale co dlaczego tak? :) Dlaczego go nie ochrzciłam? Bo z mojej strony byłaby to hipokryzja. Nie będę go uczyła modlitw, ani się z nim modliła. Nie będę go wychowywała w duchu religii chrześcijańskiej. Nie będę z nim chodziła do kościoła.
      Sam wybierze.

      Ja tradycyjnie obchodzę tylko święta. Pokazałam mu kiedyś święcenie jajek, pokazałam mu kościół, tłumaczę. Dałam wybór religii w przedszkolu. Rozmawiam z nim, pokazuję świat. Pokazuję tradycję, w książkach tradycje innych kultur.

      Chcę, by wyrósł na dobrego człowieka bez otoczki sakramentów, których nie powinno się praktykować tylko dlatego ,,co ludzie powiedzą". I jako chrześcijanka praktykująca powinnaś być temu przeciwna.

    • Anonymous
      Wrz 25, 2014., 18:42 • Reply

      Nie zrozumiałaś mnie.

    • Matka Prezesa
      Wrz 25, 2014., 18:52 • Reply

      A o co chodziło? :) O Disneyland?

  • Anonymous
    Wrz 26, 2014., 06:36 • Reply

    Wyjątków jest więcej. Dziękuję za ten tekst. Pozdrawiam.
    25 letnia matka 6 latki.

  • Agata Adamczewska
    Wrz 27, 2014., 18:43 • Reply

    No hej, dopiero przeczytałam Twojego posta i mimo, że wcale jakoś super wcześnie nie zostałam mamą, to jednak odczucia po zobaczenia 2 kresek na teście były podobne. Pisałam nawet o tym u siebie. I potwierdzam, że nic lepszego niż macierzyństwo mnie w życiu nie mogło spotkać :)

  • Aurinko
    Paź 07, 2014., 08:12 • Reply

    Bo grunt to dorosnąć i potrafic być matką. Są te 30letmie, ktore nadal nie dorosły i nie potrafią.
    Zgadzam się :)

  • Hexe Ana
    Paź 09, 2014., 18:15 • Reply

    To i ja się dołączam do grona mam, które rodząc pierwsze dziecko miały 1 z przodu. Zaszłam w ciążę mając 19 lat. Świadomie i chciane, z dzisiejszym mężem. Nie, nie sądzę że było to rozsądne, ale nie żałuję ani sekundy.
    Moja bardzo bliska mi osoba (choć ta bliskość wynika jedynie z więzów krwi) ma 38 lat, ma 4 dzieci, a uważam że nie powinna mieć ani 1... Nie wiek świadczy o dojrzałości, ale myślę sobie że nawet jeśli istnieją dojrzałe 15-sto latki to jest ich mało. I niech tak będzie, bo nastolatki mają robić głupoty, a nie zmieniać pieluchy. Takie ich prawo ;)

  • ndc
    Lip 02, 2015., 06:18 • Reply

    Zapewne zostane tu zgnebiona i zdeptana z blotem. Mam 19 lat i pol roczne dziecko. Ten czas byl o wiele za szybko. Kocham ja najbardziej jak potrafie i w zyciu bym czasu nie xofnela bo nie umialabym juz zyc bez niej. Ucze sie , nie pracuje. Facet z ktorym bylam 3 lata , bil mnie , grozil i cudem sie od niego uwolnilam. Wiem jedno. Musze zrobic wszystko aby ona byla szczesliwa. Juz jest. Rodzice pomagaja wiec finansowo nie ma klopotu. Chodzi o emocjonalne podejscie.. Z jednej strony zaluje sie ze nie spelnilo sie swoich planow a z drugiej taka niespodzianka daje duzo do myslenia i zmienia ludzi. Przykro mi jest jak kolezanki gdzies ida a ja akurat nie moge.. Ale to ja mam po co wracac do domu i sie usmiechac. Swiadomie podjac macierzynstwo w wieku 15 lat jest nie realne.. Ja majac 19 czasem trace nadzieje w to ze wreszcie zaczne zyc jak chcialam.. Przeskoczylam etap. Pewnie odbije sie to w przyszlosci i bede miec jakis kryzys hah.. Wiem ,ze jestem odpowiedzialna za swoje czyny, dbam jak moge o dziecko a faceci to najgorsze stworzenia.. Gdybym byla tak madra jak on to bym zgodzila sie na jego propozycje.. Wole jednak byc sama z dzieckiem.(kreca sie faceci ktorzy widza czubek wlasnego nosa) niz z damskim bokserem.

LEAVE A REPLY

loading
×