Znalazłam Cię w wielkiej, zielonej sałacie!

Przyszedł do mnie któregoś razu jak czytałam czasopismo dla mam. Miał trochę ponad dwa lata i opanowaną umiejętność wyrażania własnego zdania za pomocą słów. Spojrzał na Panią w czasopiśmie i zapytał:
– Dlaczego ta Pani jest gruba?
– Pani jest w ciąży – odpowiadam zgodnie z prawdą – ma w brzuszku dzidziusia. Ty też byłeś u mnie w brzuszku.
Prezes robi ogromne, przeogromne oczy i pyta:
– A dlaczego mnie zjadłaś?

Nie byłam Baba Jagą z bajki o Jasiu i Małgosi, wiec dziecka swojego nie zjadłam. Byłam też w tej niekomfortowej sytuacji, że przyrzekłam sobie, że nigdy nie będę dziecku opowiadać bajek o kapuście i bocianie. Nie byłam też przygotowana na to, że będę posiadać dziecko, które będzie zadawało milion dociekliwych pytań na które nie będę umiała odpowiedzieć.

Wtedy, kiedy miał 2,5 roku odpowiedź, że wcale go nie zjadłam mu wystarczyła. Wiódł prym najmłodszego (i zmieniło się dopiero pół roku temu), więc w naszym otoczeniu nie było ciężarnych. W sumie był nawet trochę zafascynowany tym, że jego ciocia ma duży brzuch w którym zamieszkuje jego kuzyn. Ale był już na tyle duży, że rozmowę: ,,Skąd się biorą dzieci?” przeprowadziliśmy.

– Jak wlazłem i wylazłem z Twojego brzucha? – taki był dokładny cytat, który długo szumiał w moich uszach, kiedy zaczęłam odpowiadać coś między: ,,Yyyy?” a ,,Eeee”.
Miał wtedy 3,5 roku, ale zadawał tyle dociekliwych pytań, że czułam niepohamowane wrażenie (a i słusznie), że i tu nie skończy się na jednej odpowiedzi.
– Wyszedłeś dołem – odpowiadam trochę niepewnie i ku mojemu zdziwieniu odpowiedzią się zadowolił.
– A jak wlazłem?
Chwila zastanowienia. Cholera. W kapuście Cię znalazłam! – miałam ochotę odpowiedzieć – ale wcale bym się nie zdziwiła, gdyby po takiej odpowiedzi zaglądał do każdej główki kapusty w poszukiwaniu dzieci.
– Tata dał mamie nasionko i jesteś z tego nasionka – odpowiadam.
Ach. Jaka jestem pomysłowa! – uśmiecham się z dumną.
Chwila ciszy, Prezes przetrwania odpowiedź a potem zaczynają się pytania:
– Oooo! Nasionka? A jak wygląda to nasionko?! A pokażecie mi to nasionko?! A gdzie tata ma to nasionko? A ma więcej tych nasionek?!
PT pękał ze śmiechu.
Po kilku kolejnych ,,Yyyeeeeuuu” powiedziałam, że ma siadać i włączyłam mu to:

Ale po jakimś czasie wróciliśmy nie tylko do tematu nasionka i nazwania go poprawnie plemnikiem, ale również do kwestii: ,,Którędy wyszedłem?”. Trochę pozieleniałam z zazdrości dla kobiet po cesarskim cięciu, które mogą na poziomie dziecka odpowiedzieć, że lekarz rozciął mamie brzuch, wyciągnął dziecko i po wszystkim. Tyle ze  skomplikowanej odpowiedzi. Ale jak wytłumaczyć dziecku, że wcale nie wyszło z brzucha, tylko dołem?

– Jakim dołem? Pokaż mi tę dziurkę. Jak to nie możesz pokazać? To jak mam wiedzieć którędy? Pokaż mi, bo ja nie wiem jak ta dziurka wygląda.

Dziurki nie pokazałam.
– Będziesz dorosłym facetem to zapewniam, że dziurę zobaczysz. Jak będziesz miał dziewczynę.
– Oooo!

Cisza.

Na razie stanęliśmy na plemnikach, które dostają się do jajeczka mamy (trzeba było mu tłumaczyć o jakie jajeczko chodzi, bo on był święcie przekonany, że to takie od kury). Dodatkowo dziecko wychodzi dwoma sposobami – albo się kobiecie brzuch rozcina (no całkiem jak w ,,Wilk i siedem koźlątek”) lub tą tajemniczą ,,dziurką”. Można by nawet dodać, że jest ona bardzo tajemnicza, bo nadal nie wiem jakim cudem przez cytrynę przeciskamy arbuza.

Mamy książkę. / Skąd się biorą dzieci – KLIK /. Wypożyczyliśmy ją z biblioteki. Bibliotekarka pyta z uśmiechem od ucha do ucha:
– Czyżby coś na rzeczy?
– A nie! Wie Pani. On mi czasami takie pytania zadaje, że nie wiem co mu odpowiedzieć, więc może ta książką mu pomoże.

Książka fajna, ale nie na poziomie Prezesa. Bo na obrazku ojciec kieruje autem z ciężarną w drodze do szpitala jadąc nie po tym pasie, bo jedzie na środku, czyli niezgodnie z przepisami, poza tym tędy byłoby krócej pokazuje paluchem. Dziecko wygląda jak żarówka, a Pani piersi jak oczy. Do tego skąd wychodzi ta głowa dziecka? Z tej dziurki? Ale mamo! Gdzie Ty masz tę dziurę? Nigdy jej nie widziałem.

– No nie widziałeś, boś dupą wychodził – pomyślałam.

COMMENTS (43)

  • Bellove
    Cze 13, 2014., 18:19 • Reply

    Puenta rulezzzz :) śmieję się jak głupia!

  • Anonymous
    Cze 13, 2014., 18:25 • Reply

    Za ambitna jesteś..... Mogłaś mu dziurę pokazać skoro o plemnikach i zapladnianiu wie. Żenada.....

    • Matka Prezesa
      Cze 13, 2014., 18:27 • Reply

      Wytłumacz mi - używając oczywiście merytorycznych argumentów - co złego jest w tym, że 5latek wie, że jest plemnika i jajeczka? :)
      Słucham.

    • Anonymous
      Cze 13, 2014., 18:36 • Reply

      Nie pieciolatek tylko 3,5tek. To,że w świat dziecięcy nie należy zbyt wcześnie ingerować... Jakby to była dziewczynka i zobaczyłaby podpaski też o owulacji itp.byś jej opowiadała?

    • Matka Prezesa
      Cze 13, 2014., 18:40 • Reply

      ,,Ale po jakimś czasie wróciliśmy do tematu". :) Nie miał wtedy 3 lat, tylko ponad 4.

      Jak moje dziecko zobaczyło podpaski to powiedziałam mu, że kobiety mają co miesiąc okres, ale o nic nie pytał.
      Co miałam mu powiedzieć? Że to wata do przemywania oczu?

    • Anonymous
      Cze 13, 2014., 18:43 • Reply

      Ech, przykre jest to, że chyba wciąż przez sporą część polskiego społeczeństwa poprawne nazywanie narządów płciowych, czy komórek rozrodczych traktowane jest jako coś złego... Nie rozumiem tego... Czy na ręce albo nogi wymyślamy jakieś dziwne określenia? Bo gdy słyszę o pipeczkach, sisiach, czy innych takich, to mi ręce opadają! Pochwa to pochwa, penis to penis, tak samo, jak noga to noga, a głowa to głowa!

      Jak najbardziej pochwalam, że mówisz Synkowi wprost, nie wymyślasz głupawych historyjek. :)

      K.P.

    • Anonymous
      Cze 13, 2014., 18:48 • Reply

      Nie spytał co to okres,bo jeszcze nie rozumie...wiesz co?mi wydawało się kiedyś, że jestem liberalna...ale widzę, że jednak nie. Wydaje mi się, że trzeba mierzyć ważność m,wartość i sklad merytoryczny przekazu na wiek dziecja -Ot tyle..

    • Matka Prezesa
      Cze 13, 2014., 18:52 • Reply

      Moje dziecko otrzymuje informacje adekwatnie do wieku. :)

    • Anonymous
      Cze 13, 2014., 18:59 • Reply

      Tak Ci się wydaje i chwała, ja mam zgoła inne zdanie

    • Matka Prezesa
      Cze 13, 2014., 19:03 • Reply

      Do którego masz prawo, bo nie jestem wyrocznią i każdy wychowuje swoje dziecko po swojemu.

    • Anonymous
      Cze 13, 2014., 22:28 • Reply

      Ja popieram mówienie wprost,jestem ciekawa jak "Anonimowy" w takim razie tłumaczy swojemu dziecku...my z mężem przyjęliśmy zasadę,że jak zaczną sie pytania to odpowiadamy prawdziwie i szczerze :) Matka Prezesa świetnie odpowiada i bardzo dobrze,że zorientuje się od mamy o co chodzi,aniżeli w piaskownicy mu głupot naopowiadają.

    • La chienne sauvagee
      Cze 14, 2014., 10:42 • Reply

      "Anonimie" moja 3 letnia córka wie co to okres,skąd się wzięła i jak się urodziła.Doprawdy nie widzę nic gorszącego w rozmowach z dziećmi o seksualności.Inaczej tylko rozmawia się z dzieckiem 3-5 lat a inaczej 12-16.
      Poza tym niech każdy edukuje swoje dzieci po swojemu,po co hejtować wszystko na każdym kroku?

    • Emi
      Cze 14, 2014., 19:23 • Reply

      Otóż to! Dla mojej dwuletniej Córki pochwa to cipcia, na pochwe przyjdzie czas, z resztą nie potrafi jeszcze wymówić tego słowa, a jakieś określenie musialysmy znaleźć co by Dziecko mogło zgłaszać swoje potrzeby. Ahaa i robimy siku lub sisi, na szczęście nie przyszło mi do głowy żeby powiedzieć do niej "A teraz dziecko idź oddaj mocz" bo skutki mogłyby być różne ;-) Mniej spiny drogie anonimowe Mamy lub nie Mamy ;-) Peace!

    • Matka Prezesa
      Cze 14, 2014., 19:56 • Reply

      @Emi - ,,cipcia" zdrobnienie od ,,cipa" to wulgaryzm. Zaś pochwa jest nazewnictwem narządu, więc trochę zabawnie brzmi, kiedy ktoś pisze, że na prawidłową nazwę przyjdzie czas, zaś na wulgaryzmu dziecko nie jest za małe. To tak jakby uczyć chłopca, że ma ,,chujka" tudzież innego ,,kutaska" - choć akurat nie wiem czy wiecie ,,kutasiki" (skąd bierze się nazwa) to były frędzle przy szlacheckich strojach.

    • Matka Prezesa
      Cze 14, 2014., 19:57 • Reply

      wulgaryzmy*

    • Emi
      Cze 15, 2014., 09:02 • Reply

      Dobrze, tylko, że nasze określenie "cipcia" jest zdrobnieniem od słowa pochwa.

    • Emi
      Cze 15, 2014., 09:12 • Reply


      Nie dokończyłam. Dalecy jesteśmy od uczenia Dziecka wulgaryzmów, serio. A Ty jak wytłumaczyłaś Jasiowi napis "Chujowa Pani domu"? :-) Pani Penisowa? ;-) Tamto określenie to dopiero wulgaryzm! :-D Jeśli już na wulgaryzymy zeszłyśmy.

    • Matka Prezesa
      Cze 15, 2014., 14:49 • Reply

      To nie jest zdrobnienie od pochwa (swoją drogą chyba powinnyśmy uczyć nazwy srom? ) tylko od ,,cipa".
      Co do Chujowej Pani Domu to moje dziecko po pierwsze samo potrafi na tyle czytać, a po drugie w tyłku ma napis na mojej koszulce. Jak przeczyta to mu wytłumaczę, że to wulgaryzm. Nie będę gówna w kwiatki ubierać.

    • Emi
      Cze 15, 2014., 18:13 • Reply

      Dobrze, więc jest to określenie pieszczotliwe i już. To jest nasza sprawa, tak jak Twoją sprawą jest noszenie koszulek z wulgaryzmami. Dobra, Noemi już to zostawiam, w końcu to indywidualna broszka każdego rodzica.

    • Matka Prezesa
      Cze 15, 2014., 18:39 • Reply

      Oczywiście, że to Twoja sprawa. Ale moja koszulka ma nie wiele wspólnego z wychowywaniem mojego dziecka. :)
      Zwracam uwagę tylko na to, że na nazewnictwo Twoje dziecko jest za małe, a na wulgaryzmy nie. :) A cipa to wulgaryzm czy tego chcesz czy nie.

    • Emi
      Cze 15, 2014., 18:52 • Reply

      Bez komentarza :-D

    • Anonymous
      Lip 24, 2014., 11:48 • Reply

      a jak ty byś to przekazała swojemu dziecku, skoro uważasz, że taki sposób to żenada? Ja uważam, że całkiem sensownie to zostało przedstawione. Mojemu młodemu wytłumaczę też wszystko tak jak jest, a nie tak jak w bajkach piszą.

  • ... marny puch!
    Cze 13, 2014., 18:33 • Reply

    :-)

  • Anonymous
    Cze 13, 2014., 18:38 • Reply

    az się wzruszyłam, ogladalam ta animacje krotko po tym jak dowiedziałam się o ciąży :)

  • Żaneta B.
    Cze 13, 2014., 18:39 • Reply

    Dobre.
    Nie mogę się doczekać aż mój syn będzie takie pytania zadawać :D
    Serio!
    Prezes jest genialny ;)

  • Anonymous
    Cze 13, 2014., 18:40 • Reply

    Zapewnienie o tym, ze dziurkę zobaczy jak podrośnie wymiata :D Swoją drogą temat drażliwy ale wg mnie dobrze do niego podchodzisz. Spróbuję podobnie jak już zaczną się pytania. :)

  • Agnieszka M
    Cze 13, 2014., 19:29 • Reply

    Przerabiałam ten temat już nie raz :)

  • encepence
    Cze 13, 2014., 19:46 • Reply

    Tak sobie myślę, że z dziewczynką może być łatwiej o tym rozmawiać, ale to tylko gdybanie, bo nie przerobiłam jeszcze - jak Matylda podrośnie i zapyta, to się wypowiem.
    Swoją drogą dociekliwy jak jasna cholera jest Jaś :-)

  • Kinga Sz.
    Cze 13, 2014., 19:51 • Reply

    Drogi Anonimie - mówienie dziecku różnych zdrobnień i odpuszczanie tematu nie jest dobre. Będzie wiedział wcześniej, nie będzie ździwiony jak w szkole powiedzą mu, że to Penis a To pochwa, macica... I będzie się taki z nauczycielem kłócił: Bo mama powiedziała że to ptaszek chłopczyka! A mama powiedziała, że to muszelka... I to mama będzie ta zła, bo nauczyciel powie, że kłamała albo się będą śmiać. A na rozmowy o miesiączce też nie można patrzeć z góry. Co to da? Kiedy się dowie? Będzie wiedział wcześniej też będzie mądrzejsze dziecko. Bez przesady. Później dzieci szukają na własną rękę informacji, naoglądają się, bo nie uświadomione i cyrki, bo nastlatki w ciąży, bo się całują, bo nie wiedziały że nie można... Tyle w temacie

    Matko Prezesa - Prezes i Matka udani :)

  • mmm
    Cze 13, 2014., 20:20 • Reply

    Czy dla dzieci będzie to temat drażliwy czy zupełnie normalny to zależy tylko od rodziców. Tak naprawdę problem z mówieniem o "tych" sprawach mają właśnie dorośli - dla dzieci to takie same części ciała jak ręce czy głowa do czasu, kiedy z reakcji dorosłych nie zorientuja się, że coś z nimi jest nie tak. Czy nam się to podoba czy nie ludzie są istotami seksualnymi od urodzenia. Jeśli dzieci o coś pytają to zazwyczaj są gotowe usłyszeć odpowiedź. No właśnie, ale jak odpowiadać? Dokładnie tak jak to zrobiła Noemi - wprost, krótko i prawdziwie. Jeśli dziecku to nie wystarczy - dopyta; jeśli wyczuje nasze zazenowanie lub - o zgrozo- dowie się, ze zainteresowanie sprawami płci jest niewłaściwe, brudne czy grzeszne - przestanie nas pytać, ale i tak się dowie ...
    Ja ten temat przerabialam już dwa razy i wiem, że pierwsze, kluczowe informacje w temacie płci, seksualności i prokreacji moje dzieci mają właśnie ode mnie .

  • Anonymous
    Cze 13, 2014., 20:22 • Reply

    Mam córkę 7 lat jak urodził jej się 2 lata temu brat.. Zaczęły się pytania ale nie miałam odwagi powiedzieć jej prawdy jak jej braciszek wyszedł z brzuszka: powiedziałam ze pan doktor przecina brzuch i tak urodził się je braciszek oczywiście było zaraz pytanie czy to nie boli -oczywiście że nie..

  • yendza o.
    Cze 13, 2014., 22:14 • Reply

    Skasowałaś mnie ostatnim zdaniem :)

  • bombeluszek
    Cze 14, 2014., 05:56 • Reply

    Fajnie to wyszlo =) moj 2 letni synek jak narazie zdejmuje majteczki pokazuje na siusiaka i mowi siasia,a pptem lazi za wszyskimi i pyta: ma siasia? Za to moja 5 letnia corcia juz sie dokladnie zapoznala z tematem co maja chlopcy co dziewczynki i wszystko nazywa jak trzeba =) bardzo ja to fascynuje. Za to moja 4letnia cora wogole sie tym nie interesuje.

  • Agnieszka B.
    Cze 14, 2014., 11:04 • Reply

    Mnie zaskakuje, ile ludzie robią problemów ze zwykłych rzeczy. Jakby po wypowiedzeniu słowa "penis" lub "pochwa" miały matce parchy na języku wyleźć :)

    • Matka Prezesa
      Cze 14, 2014., 11:17 • Reply

      No ale moje dziecko ma penis(ka) i jądra/jąderka. :) Nie uczyłam go nigdy nazwać typu: ,,siusiak" ,,siusiek" ,,wężyk" czy inne tego typu zamienniki dość często wywołujące u mnie uśmiech.

    • Agnieszka B.
      Cze 15, 2014., 17:28 • Reply

      E, ja jeszcze mówię siusiak, bo on i tak jeszcze nie rozumie, ale samo słowo ma przyjemne brzmienie, w końcu penis służy do siusiania, więc teoretycznie rzeczownik to siusiak :P

  • Mama Diabełka
    Cze 14, 2014., 18:01 • Reply

    Uf, ja jeszcze mam to przed sobą :D

  • Anonymous
    Cze 14, 2014., 20:09 • Reply

    Agnieszka B - ale pochwa to nie jest określenie zewnętrznych narządów płciowych dziewczynki. Ja w tej akurat kwestii jestem przeszczęśliwa, ze mi się chłopak trafił - z penisem czy ewentualnie siusiakiem (z naciskiem na funkcję, która na ten moment jest trenowana przy nocniku;)) problemów nie mam, ale SROM mnie rozwala, a słowo CIPKA mi przez gardło nie przejdzie (napisać łatwiej;)) - "Wielka księga cipek" dla dzieci mnie zszokowała, w moim środowisku to określenie funkcjonuje jako wulgaryzm.

    • Agnieszka B.
      Cze 15, 2014., 17:20 • Reply

      Ale przecież nie napisałam, że pochwa to określenie na zewnętrzne narządy płciowe, użyłam tylko samej nazwy jako przykładu słowa, którego krępują się rodzice :) Natomiast co do sromu i cipki... no kurczę, dla mnie te słowa zwyczajnie brzmią brzydko. O ile penis jest taki właściwie normalny, tak brzmienie słowa srom, czy pochwa są takie... bo ja wiem, szorstkie w wymowie. Nie chodzi tu bynajmniej o żadną wstydliwość, ale zdaje mi się że żeńskie narządy płciowe zasługują na jakąś dźwięczną, przyjemną nazwę. No bo na przykład łechtaczka ma ładniejsze brzmienie. Z kolei cipka kojarzy się już wulgarnie. Mam nadzieję, że kumacie, o co mi chodzi :P

    • Anonymous
      Cze 15, 2014., 19:21 • Reply

      napisałaś tak o pochwie jak o penisie;) stąd moja refleksja.. nie wiem nawet, w jakim kontekście mama czy tata mieliby np. do trzylatki użyć słowa pochwa.

      Określenie damskich części ciała zalatuje (hehe) albo łaciną (jak wagina) albo rynsztokiem. U mnie w mega konserwatywnym domu funkcjonowało bezpłciowe pojęcie PUPA - więc przez jakiś czas w dorosłym życiu słowo penis wywoływało u mnie rumieniec;) Na szczęście przeszło. Tym samym - powtarzam - niezmiernie się cieszę się, że moje dziecko posiada penisa vel siusiaka i na tę chwilę nie muszę lawirować :D

  • Emi
    Cze 15, 2014., 18:20 • Reply

    A no kumacie właśnie! ;-) Srom... :-/

  • bozena jedral
    Cze 15, 2014., 19:16 • Reply

    Gaba od początku była informowana na swoim poziomie, wszystko było ok, dopóki nie zaszłam w ciążę, miała 6lat, zaczęła się intensywniej dopytywać, co?, jak?, w jaki sposób?, którędy?... z pomocą przyszedł krecik i pani zajączkowa, choć Gaba widział tą bajkę kilkanaście razy dopiero wtedy się przypatrzyła,na końcu jest poród, po obejrzeniu bajki zdegustowana powiedziała: "nie będę mieć dzieci, to boli!", na razie do tematu nie wraca-minęło dwa lata ;).

  • Anonymous
    Wrz 16, 2014., 11:02 • Reply

    Ostatnie zdanie i pozamiatane xd Padłam ze śmiechu i jeszcze nie wstałam :D

LEAVE A REPLY

loading
×